Artur Zawisza coraz bliżej PiS?

Ale aby tak się stało, to musi zostać spełnionych kilka warunków:

1/ Musi to być inicjatywa poważna, czyli taka, która ma do zaproponowania coś więcej niż odbicie Wilna i Lwowa, czy też – mocno podkreślane – wzmacnianie naszej suwerenności przy chęci dalszego członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Skoro Polaka ma być nadal w UE, a zarazem rewindykować Lwów i Wilno, to niecno można dojść do wniosku, że celem RN jest… poszerzenie UE o dawne ziemie wschodnie II RP. Słowem, czekamy na poważny program polityczny.

2/ Nie dostrzegamy pomysłu RN na działanie inne niż marsze. Czy ten ruch społeczny ma jakikolwiek pomysł na działalność po 11 listopada 2012 roku, a przed 11 listopada 2013? Nie zauważyłem. Dlatego Artur Zawisza stopniowo znika z głównych mediów, a zainteresowanie RN spada. Pomysłodawcy tej imprezy nie umieli wykorzystać sukcesu. Mieli „złoty róg”, a ostaje im się ino sznur… Znów brak i pomysłu i programu!

3/ Od samego początku panuje w naszym środowisku duża nieufność co do planów politycznych kierownictwa RN. Retoryka wodzów RN bardzo przypomina pisowską. Na naszym portalu wielokrotnie dworowaliśmy sobie z Roberta Winnickiego, którego poglądy wydają się bardziej uformowane przez Bronisława Wildsteina niż Romana Dmowskiego. Retoryka walki ze Stanem Wojennym, wrogość do gen. Jaruzelskiego, lustracja, antyrosyjskość, równanie PO z PZPR, Okrągły Stół. Hasła żywcem przejęte od PiS. Dlatego stawialiśmy tu już wielokrotnie pytanie czy ta zbieżność narracji z hasłami PiS to tylko świadectwo intelektualnej nieporadności? W przypadku młodych ludzi, którzy urodzili się ok. 1989 roku i w dorosłe życie weszli w epoce dominacji PiS na prawicy może o tym decydować brak zetknięcia się z dyskursem autentycznie prawicowym, na przykład endeckim czy konserwatywnym. Autorytetami zostali dla nich Wildstein, Ziemkiewicz i Macierewicz. W przypadku działaczy w średnim wieku nie można wszystkiego zrzucić na ignorancję, ponieważ ci nasi koledzy dobrze pamiętają świat ideowy sprzed Kaczyńskiego, czy dokładnie, gdy narracja „prawdziwie-patriotyczna” była tylko jedną z kilku narracji prawicowych. W tym przypadku pojawia się pytanie: czy zmienili poglądy (= ulegli doktrynalnej dezintegracji), czy też mówią to co mówią, gdyż ich rzeczywistym celem jest znaleźć się na liście wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w bliskich euro-wyborach lub późniejszych wyborach do Sejmu?

Konserwatyzm.pl nie poprzez RN dopóki nie dojdziemy do przekonania, że nie zostaniemy wystrychnięci na dudków. Nie poprzemy prawicowej i narodowej inicjatywy, aby któregoś dnia dowiedzieć się – z gazet – że któraś z czołowych postaci RN właśnie dostała jedynkę do euro-parlamentu czy biorącą „dwójkę” z okręgu pod Warszawą lub w Białymstoku. Byłby to akt zdrady wobec tych kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy przyszli na Marsz Niepodległości. Nie mamy ochoty znaleźć się pośród oszukanych i wyrolowanych.

Niestety, czołowi „celebryci” RN cały czas pogłębiają narrację z ducha pisowską. Do Roberta Winnickiego dołączył ostatnio Artur Zawisza. W wywiadzie dla geopolityka org czytamy:

„Dzisiaj, głównym zagrożeniem jest niemiecka eurohegemonia i rosyjski neoimperializm. Z tego punktu widzenia ciekawa była polityka Lecha Kaczyńskiego stawiająca na bliską współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. (…) Jednak do tanga trzeba dwojga i trudno dzisiaj na serio sądzić, że z USA B. Obamy zawojujemy świat. Zatem, z punktu widzenia realiów, trzeba wrócić do robótek ręcznych, czyli budowy silnej i zwartej Europy Środkowej. Taka Europa Środkowa, wolna od wpływów niemieckich, może swobodnie rozmawiać z Rosją nie jako petent w stylu prezydenta Komorowskiego, ale jako świadomy swoich celów partner. Wtedy można zarówno śmiało żądać uczciwej postawy co do katastrofy smoleńskiej, jak i szukać wspólnych interesów”.

Mamy tu klasyczne pisowskie motywy:

– pochwała Lecha Kaczyńskiego, który chciał uciec z geopolitycznej mapy Europy poprzez wasalizację Polski wobec Waszyngtonu. Koncepcja ta kompletnie nie udała się i z góry skazana była na niepowodzenie. Oto klasyczny „sojusz egzotyczny” w rozumieniu Cata-Mackiewicza.
– skoro nie udał się sojusz z USA, to należy wrócić do piłsudczykowskiej idei Międzymorza i tworzyć blok z Ukrainą, Nadbałtyką i Białorusią. Aby blok taki był możliwy – dodajmy wprost – Polska musi wziąć udział w „demokratyzacji” Ukrainy i Białorusi, popierając tam różne Tymoszenki i Juszczenki. To także myśl geopolityczna braci Kaczyńskich.
– sprawa Smoleńska, czyli uznania przez Rosję swojej winy, a może nawet przyznania się do manipulowania przy trotylu. Pozdrowienia od Antoniego Macierewicza.

Drugi ciekawy fragment z wywiadu z Arturem Zawiszą:

„Aby jednak w Polsce nastał drugi Budapeszt, musi powstać zakorzeniony społecznie szeroki front prawicy od narodowców (jak węgierski Jobbik) po liberałów (jak część węgierskiego Fideszu). Oczekujemy, że przywódcy polskiej centroprawicy zrozumieją to i będą zachowywać się podobnie kooperatywnie, jak twórcy Ruchu Narodowego, którzy np. nie wahali się iść za Jarosławem Kaczyński[m] 29 września ulicami Warszawy, bo chodziło o sprawę wolności mediów”.

Tutaj znowu ciekawe motywy:

– samo określenie „drugi Budapeszt” to słynny tekst Jarosława Kaczyńskiego po przegranych wyborach.
– kto ma wchodzić w skład tego „szerokiego frontu prawicy”? Nie ma wątpliwości, że szefem tego „frontu” miałby być Jarosław Kaczyński. A jak ów „front” stworzyć? Skoro RN nie chce przekształcić się w partię polityczną i wystartować w wyborach, to widzę tylko otwarcie list wyborczych PiS dla aktywistów RN. Czyli wejście do PiS i sprzedanie Kaczyńskiemu ruchu społecznego z 11 listopada. To byłoby, ze strony Kaczyńskiego, „zachowanie kooperatywne”?
– 29 września „ulicami Warszawy” twórcy RN „nie wahali się iść za Jarosławem Kaczyński[m]”. Zauważmy określenie: nie szli obok jako równoprawni partnerzy, ale szli „za”, tak jak wasale idą za seniorem. Artur Zawisza wydaje się mieć w głowie podświadome przekonanie, że to Jarosław Kaczyński dowodzi polską prawicą, więc narodowcy mogą tylko „iść za” naturalnym wodzem.

Gdy Artur Zawisza myśli o Jarosławie Kaczyńskim to ma przed oczami Heglowską opowieść o „panu i niewolniku”. Pan jest panem, bo zawsze nim był. Niewolnik słucha pana, bo zawsze go słuchał i inaczej nie umie już postrzegać wzajemnych relacji. I konserwatyzm.pl miałby to poprzeć? Wybijcie się na niepodległość względem PiS, zaproponujcie własną narrację polityczną, przedstawicie własny program, własne idee. Wtedy pewnie was poprzemy.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Artur Zawisza coraz bliżej PiS?”

  1. Adam, a Ty czasem nie zajmujesz się w przerwach czymś ciekawszym od tematu pn. „Zawisza”? Ja na ten przykład porównuję właśnie hebrajskie terminy w trzech pierwszych rozdziałach Genesis z Septuagintą i Wulgatą. A swoją drogą, to tzw. masy członkowskie RN w życiu nie zaakceptują postawy niewolniczej, czy to wobec PiS-u, czy to wobec jakiegokolwiek katechona.

  2. Z częścią krytyki nawet można się zgodzić, choć mi się RN podoba. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Opcja środkowoeuropejska nie musi być robiona od wschodu. Moim zdaniem powinna być kontynuowana od południa. Mamy realne wspólne interesy i doświadczenia (komunizm) z państwami regionu: chcemy się rozwijać, przedkładamy gospodarkę ponad globalne ocieplenie, chcemy mieć niskie podatki, zapewnione bezpieczeństwo energetyczne. Jako blok oparty na wspólnych interesach możemy rozmawiać z mocarstwami. Dla takich np. Chin małe państwa Europy Środkowej nie są partnerem. Chiński przywódca zamiast jeździć 2 tygodnie po europejskich mikrusach, wolał byśmy zebrali ich przywódców u siebie i on tu z nimi rozmawiał. Powinniśmy iść spokojnie w tę stronę bez ogłaszania „wielkiego projektu”. Innego sojuszu realnego nie da się zrobić, bo zarówno dla Niemiec, jak i Rosji sama Polska byłaby egzotyczna (w rozumieniu teorii sojuszy). Jeśli zaś chodzi o alternatywną do lewicowej wizję organizacji państwa i społeczeństwa w XXI wieku z uwzględnieniem mechanizmów rozładowywania napięć, to niestety nie ma jej ani ruch, ani portal. Od dawna proponuję, żeby Profesor obalił tę moją tezę, ale jak widać, portal woli ograniczyć się do roli kociołka, który przygania garnkowi. Śmiało Panie Profesorze, proszę położyć na stół poważne oczekiwania programowe względem ruchu, bo w tym tekście ich nie widzę. No chyba, że kompulsywnie postulowany antypisizm wyczerpuje dla Pana sprawę…

  3. Ten cały „Ruch Narodowy” to tylko propozycja nowego ornatu na czerwonym cielsku socjalistycznego Lewiatana, jakim jest Polska Socjalistyczna Republika Europejska. Liderzy tego „ugrupowania” nie będą mówili o programie, bo jest on czysto socjalistyczny. Jeżeli natomiast zostaną przymuszeni do deklaracji programowych to będą wygłaszali prawicowe formułki, ale tylko dlatego, by ich NIE zrealizować. Czerwony wilk szuka adoracji ze strony milionów owiec przeznaczonych do strzyżenia. I tyle!

  4. @ Spartakus| Ja myślę, że oni raczej programu nie mają,. Sam w RN widzę potencjał wyłącznie organizacyjny. Naturalnie widać wyraźne ciągoty wielu narodowców w kierunku etatyzacji, tyle że własnej „narodowej”. Cóż, ludzie często boją się wolności, bo idzie za nią odpowiedzialność, więc stąd te tendencje do niańczenia ludzi jak jakiś niedorozwiniętych dzieciaków. Wiara w instytucje Lewiatana idzie w parze z podejrzliwością wobec prywatnej inicjatywy.

  5. „Ruch Narodowy” to coś co nie istnieje. Na razie były tylko liczne manifestacje uliczne. Ten „Ruch” nie ma żadnego potencjału organizacyjnego. Ludzi przyjechali, przeszli i sobie pojechali. To jeszcze nie jest żadna organizacja. Jest tylko grupka ludzi, którzy chcą się mienić Liderami tego czegoś,czego jeszcze nie ma (i nie wiadomo, czy w ogóle powstanie). Tych ludzi można, a nawet należy pytać o cele i intencje. Słusznie Autor pisze: „Wybijcie się na niepodległość względem PiS, zaproponujcie własną narrację polityczną, przedstawicie własny program, własne idee. Wtedy pewnie was poprzemy”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.