Baumann lepszy niż teolog, a genderyści niż nacjonaliści

Interweniowała policja (tutaj).

Mój komentarz do tego wydarzenia będzie krótki. Kiedy jakiś czas temu, we Wrocławiu nacjonaliści przerwali wykład Zygmunta Baumanna oburzenie było powszechne. Lamentowano nad łamaniem wolności uniwersyteckiej debaty, na wyrost straszono nacjonalistycznym zagrożeniem. I choć tamto wydarzenie uważam za skandaliczne i niedopuszczalne, to rwetes – podnoszony w tej sprawie, także przez moich kolegów, polityków – był nieziemski.
A co się dzieje po incydencie poznańskim? Niewiele. Wygląda to niemal tak, jakby dwie, równorzędne strony dyskursu po prostu nieco się zagalopowały. Dwie równorzędne strony sporu… Z jednej profesor i były dziekan Wydziału Teologicznego UAM, a z drugiej – być może naćpany – gogusiowaty chuligan w sukience. I nikt nie krzyczy o bojówkach, o oczywistej wolności nauki. Cisza. Wygląda na to, że dla tych wszystkich oburzonych niegdyś wrocławskim incydentem Baumann jest po prostu lepszy niż teolog, a genderyści lepsi niż nacjonaliści. Ten wniosek jest niestety, kiedy patrzy się na postępowanie wymienionych wyżej osób i mediów, równie wstydliwy co oczywisty.

A do księdza Bortkiewicza mam tylko jeden apel: Księże Profesorze, proszę się tym nie przejmować. Proszę robić swoje. Tak trzymać!

Jan Filip Libicki

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *