Będzie referendum w Warszawie

Warszawska Wspólnota Samorządowa to ponad 50 radnych dzielnicowych w Warszawie i koalicja wielu stołecznych organizacji, w tym związki zawodowe, spółdzielnie mieszkaniowe, organizacje społeczne i gospodarcze. Jednak zwolenników odwołania Gronkiewicz-Waltz szybko przybywa. Wspólnotę w sprawie referendum popierają i zbierają podpisy między innymi PiS, Republikanie posła Przemysława Wiplera, Solidarna Polska, Ruch Palikota, Stronnictwo Demokratyczne z Pawłem Piskorskim czy Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego, także zwykli mieszkańcy, a nawet listonosze. – Kasacja jej kariery politycznej nastąpiła wraz z kompromitacją w Wilanowie – mówi Andrzej Rozenek, poseł Ruchu Palikota, nawiązując do sytuacji, gdy prezydent nie chciała zapłacić 5 zł za wstęp. – Pani prezydent w ostatnich latach przekracza wszelkie granice niekompetencji, arogancji i zwykłej pychy – napisał z kolei Grzegorz Wysocki, warszawski działacz społeczny, koordynujący zbiórkę podpisów.

 

Zbiorą 300 tysięcy podpisów?

 

Obawiając się możliwości zakwestionowania części podpisów, przeciwnicy prezydent Warszawy chcą zebrać ich znacznie więcej niż wymagane prawem konieczne minimum (133,6 tysięcy). Jak poinformował „Najwyższy Czas!” Grzegorz Wysocki, już teraz zebrano ponad 142 tysiące podpisów, nie licząc podpisów nadal zbieranych przez PiS i kilka organizacji społecznych, mimo że działacze mają na to czas do 22 lipca. – Na pewno przekroczymy 200 tysięcy podpisów – mówi „Najwyższemu Czasowi!” Wysocki. – Liczę na 250 tysięcy – dodaje. Wcześniej mówił, że być może uda się zebrać nawet 386 513 podpisów, czyli tyle, ilu ludzi musi pójść do referendum, by było ono wiążące. – Nie mam wątpliwości, że w Warszawie jest co najmniej taka grupa mieszkańców skłonnych podpisać nasz wniosek – zaznacza. – Akcja już dawno przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Dlatego całkiem poważnie biorę pod uwagę plany Grzegorza. Warszawiacy, jeśli chodzi o stosunek do referendum są zdeterminowani i nieobliczalni – stwierdza Piotr Guział, burmistrz warszawskiej dzielnicy Ursynów i jednocześnie lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej.

Co konkretnie Warszawska Wspólnota Samorządowa wytyka rządzącej od grudnia 2006 roku prezydent Warszawy, która jest równocześnie wiceprzewodniczącą PO? Lista zarzutów jest długa: kilkukrotne drastyczne podwyżki cen biletów i jednoczesne cięcia w komunikacji miejskiej, znaczne cięcia w oświacie – cięcia obejmują nawet etaty i pensje woźnych, którym obniża się pensję poniżej 1000 zł brutto, skandalicznie wysokie stawki za wywóz śmieci (kilkakrotnie wyższe niż w innych dużych miastach), gigantyczny rozrost administracji – zwiększenie liczby urzędników o 35 procent (2000 osób), zatrudnienie ponad 20 pełnomocników (o połowę więcej niż Wrocław, Poznań i Kraków razem wzięte!), słaby nadzór nad inwestycjami – przedłużająca się w nieskończoność budowa drugiej linii metra, ogromne koszty budowy Stadionu Narodowego, marnowanie milionów złotych na projekty budowlane, które finalnie nigdy nie powstały.

„Z zaniepokojeniem i dezaprobatą obserwujemy rządy Pani Prezydent i wspierającej ją koalicji PO-SLD. Nasz sprzeciw budzą nieudolne działania władz miejskich, uprzykrzające codzienną egzystencję warszawiaków, m.in. stan dróg i komunikacji miejskiej, chaos przy budowie II linii metra czy kontrowersyjny remont Ogrodu Saskiego. Z niepokojem przyjmujemy doniesienia o planowanych opłatach za wywóz śmieci. Sprzeciwiamy się rozrostowi aparatu urzędniczego, martwi nas gigantyczne zadłużenie miasta, w perspektywie grożące jego bankructwem i paraliżem” – piszą z kolei na Facebooku działacze Kongresu Nowej Prawicy. „Jaskrawym przykładem lekceważenia potrzeb mieszkańców są zmiany w komunikacji miejskiej wymuszone oszczędnościami, podczas gdy wielokrotność zaoszczędzonych w ten sposób kwot przeznacza się na nagrody dla stołecznych polityków i urzędników” – dodają prawicowi działacze. Równolegle z wnioskiem o referendum, zebrano wymaganą liczbę podpisów pod obywatelskim projektem uchwały w sprawie obniżenia cen biletów komunikacji miejskiej w Warszawie. Koalicja „Stop podwyżkom cen biletów ZTM” planuje na najbliższej sesji rady Warszawy przekazać projekt radnym. Działacze chcą, by ceny biletów wróciły do wysokości z 2012 roku oraz by anulowano kolejną podwyżkę zaplanowaną na rok przyszły. Członkowie koalicji informują, że miasto uzasadnia podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej inwestycjami w transport, a jednocześnie likwiduje linie autobusowe.

 

Panika w PO

 

Akcja zbierania podpisów pod referendum za odwołaniem prezydent Gronkiewicz-Waltz wywołuje panikę w Platformie Obywatelskiej. W związku z zagrożeniem partia zamierza przeprowadzić zmasowaną akcję informacyjną, uświadamiającą mieszkańców Warszawy o pozytywnych zmianach, jakie przyniosła stolicy 6,5-letnia prezydentura Gronkiewicz-Waltz. Marcin Kierwiński, poseł PO z Warszawy, wśród sukcesów pani prezydent wymienia między innymi zakończoną budowę pierwszej linii metra, rozpoczęcie budowy drugiej linii, most Północny i Centrum Nauki Kopernik. Jednocześnie PO i zwolennicy byłej prezes NBP argumentują, że referendum to duży koszt i nie warto go ponosić tym bardziej, że kolejne wybory samorządowe odbędą się w 2014 roku. Obrony Hanny Gronkiewicz-Waltz podjęła się Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka „Faktów” TVN, która w „Gazecie Wyborczej” próbowała wykazać, jak bardzo niecne intencje kierują organizatorami referendum. „To wyłącznie akcja polityczna i byłoby uczciwie, gdyby jej organizatorzy powiedzieli wprost, że właśnie rozpoczęli kampanię wyborczą przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Jaki bowiem ma sens robienie referendum rok przed wyborami?!” – napisała Kolenda-Zaleska.

Jednak zwolennicy zmiany na stanowisku prezydenta Warszawy odpowiadają, że 3 mln zł na referendum to niewielka kwota w porównaniu z pieniędzmi, które marnotrawi w stolicy aktualna władza i warto wydać tę kwotę, by jak najszybciej powstrzymać marnotrawstwo i przeznaczać wydatki na bardziej potrzebne warszawiakom cele. „Każdy dzień pod rządami Pani Prezydent oznacza kolejne straty, nieuzasadnione wydatki i paraliż miasta, dlatego koszty przeprowadzenia referendum zwrócą się z nawiązką gdy zarządzanie stolicą przejmie osoba kompetentna” – argumentuje Warszawska Wspólnota Samorządowa na swojej stronie internetowej.

Utrzymanie armii warszawskich urzędników przekracza miliard złotych rocznie. W 2012 roku na same nagrody dla biurokratów wydano 43 mln zł, a od początków rządów Gronkiewicz-Waltz – około 300 mln zł. W ciągu niecałego 2012 roku władze miasta stołecznego wydały prawie 0,5 mln zł tylko na prowadzenie stron na Facebooku. Absolutnym rekordem niefrasobliwości jest wydanie 500 mln zł na Muzeum Historii Żydów Polskich, o czym była już mowa na tych łamach. Tomasz Sommer pisał, że „miasto będzie do niego dokładać być może nawet milion złotych miesięcznie”. Warszawski samorząd ma też zapłacić część ze 100 mln zł na organizację światowego szczytu klimatycznego, który odbędzie się w listopadzie br. na Stadionie Narodowym. Tymczasem stadion ten rok 2013 ma zamknąć stratą w wysokości 21 mln zł. 60 tysięcy zł wydały władze Warszawy na druk 86 tysięcy przewodników, przygotowanych dla kibiców na Euro 2012, które zalegają w magazynach warszawskiego Ratusza. Hanna Gronkiewicz-Waltz znalazła też pieniądze na wsparcie Kampanii Przeciw Homofobii z homoseksualną propagandą „Rodzice, odważcie się mówić”. Z kolei o niegospodarności prezydent stolicy mówią kupcy z pawilonów znajdujących się pod Dworcem Centralnym, którzy w tej sprawie złożyli wniosek do NIK. Spółka Warszawskie Przejścia Podziemne płaci miastu około 10 euro za metr kwadratowy powierzchni miesięcznie, podczas gdy od sklepikarzy żąda czynszu w wysokości… 150 euro za metr. W rezultacie takich działań zadłużenie Warszawy, które w 2007 roku wynosiło 2,278 mld zł, na koniec tego roku prognozuje się na 5,973 mld zł, co oznacza wzrost aż o 162 procent!

Dla warszawiaków bardzo uciążliwe jest także to, że polska stolica jest jednym z najbardziej zakorkowanych miast w całej Europie. Jan Jakiel, prezes Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji, oszacował stratę z tego tytułu na 4,3 tysiąca zł rocznie na kierowcę. Katastrofą zakończył się także przetarg na wywóz śmieci – Krajowa Izba Odwoławcza uwzględniła odwołania czterech firm skarżących się, że przetarg na wywóz śmieci był ustawiony pod miejską spółkę MPO, co doprowadziło do dymisji wiceprezydenta Janusza Kochaniaka, odpowiedzialnego m.in. za gospodarkę odpadami komunalnymi. Na dodatek prof. Krzysztof Rybiński, wieszczy, że Warszawa stoi o krok przed bankructwem, do czego może doprowadzić konieczność wypłaty odszkodowań właścicielom terenów przeznaczonych na drogi publiczne, a sprawa dotyczy niebagatelnych kwot rzędu 17 mld zł.

 

Komorowski zmienia reguły gry

 

Ale co dalej, po odwołaniu ze stanowiska Gronkiewicz-Waltz? Kto zostanie nowym prezydentem Warszawy? Na razie kandydatów jest sporo. Janusz Korwin-Mikke, lider Kongresu Nowej Prawicy, jako pierwszy zapowiedział, że po odwołaniu Gronkiewicz-Waltz, wystartuje w wyborach na urząd prezydenta Warszawy. Korwin-Mikke obiecał, że po objęciu stanowiska odwoła wszystkich urzędników odpowiadających za chaos komunikacyjny i wprowadzenie ustawy śmieciowej. Z pewnością będzie kandydował Piotr Gudział. Media spekulują, że w ramienia PO będzie kandydowała posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska, z PiS – prof. Piotr Gliński lub poseł Mariusz Kamiński, z Ruchu Palikota – poseł Andrzej Rozenek, z SLD – Marek Balicki lub Katarzyna Piekarska, z Solidarnej Polski – poseł Ludwik Dorn, a z Republikanów – Przemysław Wipler, były poseł PiS i były członek UPR, a także poseł Ryszard Kalisz czy europoseł Jacek Kurski. W internetowym sondażu „Gazety Wyborczej”, w którym pominięto Korwina-Mikke, największe poparcie uzyskał Wipler (26 procent), a na drugim miejscu był Gudział (25 procent).

– Platforma rozpoczęła „zajmowanie Polski” od objęcia stanowiska prezydenta Warszawy przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. I jej rządy w Polsce zakończą się od upadku Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie – powiedział Wipler. – Te różnice między obecnymi stawkami za wywóz śmieci, a tymi, które były planowane, to są duże pieniądze dla warszawskich rodzin. To wszystko pokazuje, jak wiele pieniędzy tracimy z tego powodu, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest prezydentem stolicy – dodał. – Odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz chcą wszyscy, niezależnie czy mają prawicowe poglądy czy lewicowe – podkreślił. W rzeczywistości, jak wynika z sondażu TNS OBOP dla „Gazety Wyborczej” aż 52 procent mieszkańców Warszawy uważa, że Gronkiewicz-Waltz nie jest dobrym prezydentem, a spośród osób, które zamierzają wziąć udział w referendum, 64 procent deklaruje głosowanie przeciwko byłej szefowej NBP. Zdaniem Wiplera, jedyną szansą na nieodwołanie Gronkiewicz-Waltz w referendum jest zorganizowanie głosowania w czasie wakacji, co oznaczałoby z pewnością niższą frekwencję, ale to byłoby skrajnie nieuczciwe posunięcie ze strony premiera Donalda Tuska.

Tymczasem władza broni się przed gniewem ludu. Prezydent Bronisław Komorowski w swoim projekcie ustawy zaproponował zapis, który ograniczy sens przeprowadzania referendów lokalnych. Aby jego wynik był wiążący, będzie musiało wziąć w nim udział co najmniej tylu mieszkańców, co w wyborach samorządowych. Warszawskie referendum ma być ostatnim na starych warunkach. Tymczasem znacznie powyżej wymaganej liczby podpisów zebrano pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania przed końcem kadencji burmistrz Teresy Jankowskiej i rady 11-tysięcznej gminy Brzeszcze (woj. małopolskie). Głównym powodem referendum są plany budowy drogi ekspresowej S1 na polach wydobywczych KWK „Brzeszcze”, co spowoduje, że kopalnia straci możliwość wydobycia blisko 15 mln ton wysokiej jakości węgla i tym samym drastycznie skróci się jej żywotność, która szacowana jest obecnie na około 33 lata. Z kolei w połowie czerwca obywatelska grupa inicjatywna złożyła w delegaturze Krajowego Biura Wyborczego i w Urzędzie Miasta Włocławka oficjalny dokument, informujący o rozpoczęciu procedury referendalnej w sprawie odwołania Andrzeja Pałuckiego, prezydenta miasta z SLD. Zarzuca mu się brak wizji rozwoju miasta, marnotrawienie funduszy unijnych i bierność wobec bezrobocia. Czy działacze z Brzeszcz i Włocławka zdążą doprowadzić swoje akcje do końca przed rozpoczęciem obowiązywania przepisu zaproponowanego przez prezydenta Komorowskiego?

Tomasz Cukiernik 

Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 27-28 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2013 r.

M.G. 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *