Braun: Agnieszka Holland, Godson i Sekta Smoleńska

Czy Polska jest na Zachodzie czy na Wschodzie? Brytyjski dziennik twierdzi, że po głosowaniu nad „związkami partnerskimi” jesteśmy „nadal na Wschodzie”. Teraz tak samo twierdzi Agnieszka Holland. Precyzuje dokładnie lokalizację – jesteśmy, wedle niej, nie gdzie indziej tylko przy boku „stalinowsko-putinowskiej Rosji”. Te genialne odkrycie formułuje w wywiadzie dla „Newsweeka”, kierowanego od niedawna przez Tomasza Lisa, jak wiadomo zwolennika ulokowania Polski na Zachodzie, a konkretnie przy USA. Ale oddajmy głos pani Holland:

„Bo zobaczmy, co się stało w ciągu kilkunastu dni: we Francji parlament przyjął ustawę o małżeństwach homoseksualnych, podobna ustawa – na wniosek konserwatywnego premiera – przeszła w Wielkiej Brytanii, tymczasem w Rosji deputowani zaklepali ustawę o karalności tzw. propagandy homoseksualnej, a w Polsce Sejm odrzucił jakąkolwiek możliwość rozmowy na temat związków partnerskich. Co to znaczy? Ze bliżej nam do Rosji niż do Europy. Przez dużą część życia żyłam w kraju zależnym od Rosji – marzyliśmy wówczas, by się wyzwolić, by wrócić do Europy. Dzisiaj od niej uciekamy. Wydawało mi się, że przez te wszystkie lata walczyliśmy, aby być w kraju wolności i podzielać wartości demokracji, szacunku dla drugiego człowieka, poszanowania jego praw. Tymczasem coraz bliżej nam do Rosji i jej stalinowsko-putinowskich wartości. Ale mój gniew ma także wymiar polityczny: czuję się oszukana”.

Z tego wywodu wynika jasno, że „wartości demokratyczne” to nic innego, jak „wolność dla lesbijek i homoseksualistów” i że „Solidarność” ponoć o to walczyła. Kiedy oglądam stare kroniki z robotnikami Stoczni Gdańskiej w tle, jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Biedacy, nie wiedzieli o co walczą. Wniosek drugi jest taki, że stawianie tamy deprawacji to akces do sojuszu ze „stalinowsko-putinowską Rosją”. A dlaczego nie z Watykanem? Bo ta Rosja brzmi znacznie lepiej, brzmi niczym oskarżenie, jej nikt nie będzie bronił, i do tego ten Stalin. Przypomnę tylko, że towarzystwu, z którego wywodzi się pani Holland ten Stalin w latach 40. i 50. jakoś nie przeszkadzał. No ale to tylko dygresja, wszak ludzie zmieniają poglądy.

Tak więc jesteśmy na Wschodzie, w cieniu Stalina i Putina. Jeśli tak, to posłowie głosujący przeciwko tzw. związkom partnerskim to chyba jego agenci, co najmniej wpływu. I tu pani Holland niebezpiecznie zbliża się do poglądów głoszonych przez Sektę Smoleńską. Ona także wmawia nam, że jesteśmy nadal na Wschodzie, rządzą u nas „agenci Rosji”, a pan prezydent Komorowski to nikt inny, tylko „Komoruski”. Tezy te znalazły niespodziewane poparcie ze strony pani Holland. Reprezentującą niby zupełnie odmienną orientację ideową. Niby, bo w tej sprawie (Rosji) stoi po tej samej stronie co dla przykładu pan Tomasz Sakiewicz. Kto by się tego spodziewał?

Ale z wywiadu pani Holland dowiadujemy się też, kto jest największym oszustem ostatnich lat? To John Abraham Godson. Oddajmy głos autorce tego kolejnego wielkiego, wręcz epokowego odkrycia: „Głosowałam na Platformę Obywatelską, która ustami premiera obiecywała związki partnerskie i regulację in vitro. Posłowie, którzy zgodzili się kandydować z ramienia Platformy, znali program tej partii i wiedzieli, dlaczego ludzie na nią głosują. Jeżeli ich przekonania nie pozwalały im na akceptację tego programu, mogli nie startować albo startować z PiS. Czy ci posłowie PO to piąta kolumna, która ukrywała swoje plany, aby rozwalić tę w założeniu liberalną i równościową partię? Z pewnością na oszustów nie będę więcej głosować. Poseł Godson nie przedstawiał się wyborcom jako misjonarz walczący przeciw prawom gejów. Obecnie powiedział – ku memu osłupieniu – że przyjechał do Polski jako misjonarz. Oszukał nas. W Afryce, z której pochodzi, w wielu krajach homoseksualizm jest karany nawet śmiercią, a homoseksualiści prześladowani. Czy z taką misją wszedł do polskiego Sejmu?”.

Tak, teraz wszystko jasne. Murzyn z Afryki powinien być postępowy, najlepiej zarażać swoje liczne partnerki HIV, jak było w przypadku pewnego Kameruńczyka. On był postępowy, fetowany na salonach przez głupie baby uznające go za „politycznego uchodźcę” prześladowanego przez antydemokratyczny reżim i zacofane społeczeństwo. A tu proszę, Murzyn konserwatysta i do tego kaznodzieja! Oszustwo jak nic. No i od razu Afryce się dostało – zabrakło tylko jakiegoś rasistowskiego epitetu. To nowy wynalazek „otwartego społeczeństwa”.

Tyle na ten temat. Na koniec jeszcze jedna informacja – pani Holland boleje nad losem swojej biednej córki, która ma „partnerkę” i źle się w Polsce czuje, ba, nawet, o zgrozo, rozważa wyjazd z kraju! Co prawda wyjechało z kraju dwa miliony młodych ludzi za chlebem, ale co tam oni, jacyś zgnili konserwatywni hetero. To pryszcz, ale wyjazd „kochającej inaczej” córki pani Holland – to dopiero będzie tragedia! Na miarę stulecia.

Magda Braun

myslpolska.pl

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *