Braun: Łysiak o „mądrym patriocie” Szaniawskim

„Robię to dziś pierwszy raz  za sprawą artykułu o śmierci Józefa Szaniawskiego („Odszedł mądry patriota”. 10-IX-2012), bo ów tekst rozwarł mi porzekadłowy „nóż w kieszeni”. Dwójka autorów tekstu nawet nie podpisała go swymi imionami i nazwiskami, jakby wstydząc się zawartych tam głupot, współbrzmiących z bombastycznie hagiografującym zmarłego elegijnym chórem „main-streamowych” (głównie lewicowych) mediów. Salon łkał (minister Sikorski e tutti quanti). Rydzyk błogosławił swego wyrobnika. Komorowski przyznał mu pośmiertnie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, reżim dal mu grób na Cmentarzu Wojskowym nekropolium Powązkowskiego. Horrendum! Przecierałem oczy…

Z Szaniawskim miałem nieprzyjemność się zetknąć w roku 1993, wkrótce po tym jak mi doniesiono, iż ten zupełnie obcy mi człowiek mówi o mnie per,, Waldek”, twierdząc wszem i wobec, że jesteśmy kumplami, i że razem „pracując dla Amerykanów, zwalczaliśmy komuchów”. Spotkanie było przypadkowe (korytarz redakcji prawicowego tygodnika) oraz gwałtowne, bo wypraszając sobie „tykanie” i nie selekcjonując słów obsobaczylem gnoja. Co zresztą niewiele dało — później kilkakrotnie dochodziły mnie słuchy, że Szaniawski apiat` tytułuje mnie ,,Waldek” i rozprawia o naszym wspólnym kombatanctwie godnym bohaterów. Cóż — „ten typ tak ma”.

Funeralna pompa oferowana Szaniawskiemu przez platformerską III RP bulwersuje (delikatnie ujmując) chyba nie tylko Łysiaka, lecz i każdego czytelnika książki „Być szpiegiem” (1994), której autorzy (Krzysztof Dubiński i Iwona Jurezenko), korzystając z materiałów MSW podali, że za PRL-u Józef Szaniawski był:

• Nauczycielem kadr MSW, prowadzącym szkolenia oficerów7 MSW w willi na Ksawero wie.

• Aktywnym członkiem TPPR (Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej), postulującym wiele prosowieckich inicjatyw (m.in. nazwanie którejś warszawskiej arterii ulicą marszałka Konstantego Rokossowskiego).

• Posiadaczem milicyjnej, zwalniającej od kontroli drogowych. R-ki (te przepustki MSW dawało tylko ludziom specjalnego zaufania).

• Właścicielem „lokalu” otrzymanego od MSW.

• Dobrym znajomym i beneficjentem generała MSW Mirosława Milewskiego, którego się uważa za promotora (z ramienia KGB) mordu na księdzu Popiełuszce.

• Człowiekiem, który się przedstawiał jako oficer MSW i który uchodził w Zarządzie Głównym TPPR za majora MSW.

• „Zdecydowanym przeciwnikiem opozycji” i żarliwym obrońcą tezy o słuszności wprowadzenia „stanu wojennego”.

Tyle Łysiak. Dla nas nie to, co przypomina autor, było najbardziej bulwersujące. Najbardziej bulwersujące było to, co prezentował Szaniawski w swojej pseudopublicystyce, w swoich książkach. Niski poziom merytoryczny, połączony z niesłychana agresją i nienawiścią – dyskwalifikowały go jako człowieka, a mimo to miał nieograniczony dostęp do takich mediów, jak Radio Maryja czy „Nasz Dziennik”. Jest to, w tym przypadku, nie tyle kompromitacja samego Szaniawskiego, którego życiorys dowodzi, że tupetu i bezczelności mu nie brakowało – co tych, którzy umożliwiali mu sianie nienawiści w mediach uznających się za katolickie.

Łysiak dziwi się, że także kręgi wrogie Radiu Maryja uznały Szaniawskiego za wielkiego patriotę (nadanie mu Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski). Jak to wytłumaczyć? Pod koniec PRL Szaniawski został oskarżony o szpiegostwo na rzecz CIA. Dowody musiały być mocne, bo siedział aż do 1989 roku, kiedy uznano, że wobec nadchodzących zmian, także geopolitycznych – „nie wypada” go już dalej trzymać w pudle. Przypadek ten pokazuje raz jeszcze, że agenci obcych służb (nie wszystkich rzecz jasna) mogą u nas liczyć na największe splendory. Jest to praktyka haniebna, bo nawet Józef Piłsudski, współpracownik wywiadów austriackiego i niemieckiego, uważał po 1918 roku, że to dyshonor i zacierał ślady tej współpracy wszelkimi sposobami. Obecnie agenci obcych służb maja w Polsce pomniki i pośmiertne odznaczenia.

Magda Braun

www.myslpolska.org

aw

Click to rate this post!
[Total: 2 Average: 3.5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.