Braun: W kioskach sami „niepokorni”

W opinii dawnej redakcji „Uważam Rze” nowa redakcja jest „fałszywką” w dodatku powiązaną ze służbami. Jednak ten „kradziony” „Uważam Rze” określa się mianem: „Tygodnik autorów niepokornych największy w Polsce”. Na czym polega „niepokorność” nowego „Uważam Rze”? Ano na kontynuowaniu smoleńskiego szaleństwa w wersji hard. Bryluje tu niejaki Leszek Pietrzak, dawniej pracownik UOP-u, który przebija o niebo wyczyny najbardziej radykalnych autorów dawnego „Uważam Rze”. Czytelnika powala np. jego tekst o tajemniczych zgonach oficerów FSB. Pietrzak wie doskonale co łączy te śmierci? Smoleńsk! Po prostu Putin zaciera ślady, bo zbyt wielu ludzi wiedziało o dokonanym na Lecha Kaczyńskiego zamachu. Proste? Jak drut – jak mawiają młodzi. Ten sam Pietrzak wydał książkę pt. „Życie i śmierć prezydenta”, w której „udało mu się zebrać fakty dowodzące tego, że Rosjanie mieli motywy, aby raz na zawsze chcieć się pozbyć Lecha Kaczyńskiego z polskiej i europejskiej polityki”. Zaiste, wielkie odkrycie. Poseł Artur Górski wiedział o tym już w kilka godzin po katastrofie. Ale dość żartów – jak mawia stare przysłowie – lepszy oryginał niż kopia, więc kto chce poczytać smoleńskie historie w tej wersji, ma zasłużonego Marka Pyzę w tygodniku „W sieci”.

Okazuje się jednak, że tygodnik braci Karnowskich „W sieci” to jest rezultat spisku, który ukuto jeszcze w starej redakcji „Uważam Rze”. Waldemar Łysiak, który poszedł razem z ludźmi Pawła Lisickiego i pisze teraz w „Do Reczy” ujawnia w pierwszym numerze tegoż, że bracia Karnowscy po cichu skompletowali redakcję „W sieci” pracując jeszcze w starym „Uważam Rze”. Oni wiedzieli, że ich dni w koncernie Hajdarowicza są policzone i się przygotowali. Po przejęciu „Uważam Rze” przez ludzi dawnego UOP-u szybko wystartowali z tygodnikiem „W sieci” i ubiegli Lisickiego, który się spóźnił. Karnowscy chyba przejęli gros czytelników dawnego „Uważam Rze” i postawili paczkę Lisickiego z Ziemkiewiczem i Wildsteinem w trudnej sytuacji. Łysiak pisze, że Karnowscy zrobili ze swojego tygodnika „biuletyn PiS-u”, a nie „niezależny” tygodnik. „Do Rzeczy”, jak z tego wynika, jest więc „niepokorny”, ale i niezależny.

Uff… Czy to, co tu napisano jest czytelne? Pewnie dla niewielu. Nie ma jednak straty – po co się starać zrozumieć na czym polegają różnice w obliczu „niepokornych” tygodników, które mogłyby nosić takie nazwy: „Tygodnik Smoleński”, „Niepokorny Tygodnik Smoleński”, „Prawdziwy Niepokorny Tygodnik Smoleński”, „Przegląd Smoleński”, „Kurier Smoleński”, „Uważam Rze Smoleńsk”, „Smoleńsk”, „W smoleńskiej sieci”…

Magda Braun

myslpolska.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Braun: W kioskach sami „niepokorni””

  1. Ocena wymienionych tytułów prasy „niepokornej” wypaść musi mizernie; jednakże wcale nie z powodów, o których pisze autorka. Należę do szaleńców (za takich bywają uważani na tym portalu), którzy wychowani w szkole prof. Wieczorkiewicza, uważają że zdecydowanie większy wpływ na to, co się dzieje wokół nas mają działania zakulisowe (obecnie głównie tajne służby), a zatem zamachu w Smoleńsku nie wykluczam, co więcej, wydaje mi się, że bardzo wiele faktów przemawia na jego rzecz. Oczywiście oficjalna wersja pozostanie zapewne inna. Tak samo jest z tzw. transformacją ustrojową w krajach satelickich wobec ZSRR, którą wyreżyserowały tajne służby (odsyłam do dostępnych w necie wywiadów ze śp. prof. Wieczorkiewiczem, którego chyba do grona oszołomów zaliczyć się nie da).

  2. Będą na tyle niepokorni na ile pozwolą im wydawcy, pieniądze, układy, itp. Efekt będzie pewnie taki, że żadne z pism nie przetrwa, choć według mnie najlepsze jest „Uważam Rze” i bije resztę, zwłaszcza „W sieci” na głowę. Obrażonym na nowe „URze” proponuję wstrzymać się z krytyką i zerknąć do któregoś numeru. A o Smoleńsku aż tak wiele tam nie ma:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.