Chuck Wendig, “Drozdy. Posłaniec śmierci”

Chuck Wendig, Drozdy. Posłaniec śmierci, przeł. Miłosz Urban, Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2013, ss. 368

            Wielbicie światowego bestselleru „Drozdy. Dotyk przeznaczenia” doczekali się kontynuacji historii Miriam Black. Do rąk czytelników trafiła bowiem właśnie najnowsza książka autorstwa Chucka Wendiga, pod tytułem „Drozdy. Posłaniec śmierci”. Znajdą oni na jej kartach wszystko to, do czego przyzwyczaił ich genialny scenarzysta – doskonale skonstruowaną fabułę, autor gier RPG – dynamiczną akcję, świetny pisarz – przemyślane postacie z dobrze umotywowanymi psychologicznie zachowaniami, wirtuoz słowa – błyskotliwe i zapadające w pamięć dialogi. Wszyscy, których urzekła poprzednia jego książka, na pewno będą zachwyceni niniejszą. Tych, których oczarowała konwencja, rezultat połączenia thrillera, urban fantasy i kryminału, bez wahania powinni sięgnąć i po tę część. Z pewnością się nie zawiodą.

            Jest to bez wątpienia książka popisowa pod względami – technicznym, warsztatowym i merytorycznym. Początkujący pisarze winni uczyć się takiej oryginalności, jaka odznacza Chucka Wendiga spośród innych pisarzy, ćwiczyć pisanie, aby tak gładko i dynamicznie snuć swoje opowieści oparte na nowatorskim wątku przewodnim. Warte docenienia jest również to, że autor nie kopiuje motywów, wątków, postaci, sytuacji, wszystkie misternie sam układa i wraz z kolejnymi stronami dzieła czyni imponującymi arcydziełami. To jedno z tych dzieł, które mają szansę stać się kultowymi, klasycznymi. Zachwyca wszak zarówno treścią, jak i formą.

            W ramach fabuły zawarł Chuck Wendig wszystkie ludzkie strachy i pragnienia. Ujawniają się one nawet w z pozoru banalnej – ale w tym przypadku po mistrzowsku ujętej – sceny zwolnienia ze sklepu spożywczego kasjerki. Zmaterializował wszak to, z czym człowiek musi się w przeciągu swojego żywota zmierzyć. Przekonał, że nierzadko sami jesteśmy swoimi największymi przeszkodami w drodze do realizacji marzeń czy osiągnięcia szczęścia. Stwarzamy we własnych umysłach światy, które wbrew wszystkiemu i za wszelką cenę staramy się wcielić w życie. Konsekwencje tego są niebagatelne i nie zawsze kończą się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Tak samo jest z Miriam, której wymarzone scenariusze życia z ukochanym Louisem nie odpowiadają jej przeświadczeniu o idealnym związku, domu i rodzinie. Życie boleśnie weryfikuje jej sny, niweczy starania.

            Następujące po sobie sceny w historii Miriam mrożą krew w żyłach. Zwłaszcza wtedy, kiedy autor igra sobie z czytelnikiem, zwodząc go, usypiając jego czujność, aby zaraz uderzyć mocną akcją, rozbrajającym tekstem. Takie ujęcia mają w sobie wiele z pełnego niespodziewanych momentów życia. Czyż kiedy Miriam myli Louisa z nie-Louisem nie zostaje ukarana za swoją fizyczność, roztargnienie, a nawet miłość? Brzmi znajomo i skłania do gruntownego przemyślenia swoich zachowań.

            Chuck Wendig ma rzadko spotykaną umiejętność pisania o zniewoleniu człowieka jego własnymi myślami i zachowaniami. Nie pisze wprost o tym co nas uciska, lecz wskazuje, że potrzebujemy przestrzeni. Pośrednio uzmysławia jak bardzo i silnie uzależnieni jesteśmy od naszych własnych wyobrażeń o świecie, a przy tym od tego, że nasze otoczenie nieustannie narzuca nam pewne role. Mówi o ucieczce od przytłaczających sytuacji, czasami jest to po prostu moment ciszy w samotności – jak w przypadku Miriam i Louisa po długiej jeździe samochodem, po wyznaniach grzechów i uczuć – od serca. Autor nie tylko dostarcza nam zatem rozrywki na najwyższym poziomie, ale i uczy postępowania w pewnych trudnych sytuacjach interpersonalnych. To cenny rys, rzadko obecny we współczesnej prozie.

            Po książkę Chucka Wendiga, pod tytułem „Drozdy. Posłaniec śmierci” sięgną na pewno ci czytelnicy, którzy przeczytali pierwszą część z serii „Drozdy”, a mianowicie „Drozdy. Dotyk przeznaczenia”. Zrobią to ze względu na markę, której świetnej jakości są świadomi. Historia Miriam jest wszak magnetyczna i bezwzględnie wciąga czytelnika. Nie oznacza to jednak, że nie można od niej zacząć przygody z serią. Wciąga bowiem bezwarunkowo, od którego tomu czy momentu nie zacząć by czytać, trudno się oderwać od szybko uciekającego tekstu. Dlatego gorąco poleca się tą powieść wszystkim tym, dla których liczy się na równi jego forma i treść.

Książka jest dostępna na stronie Wydawnictwa MUZA SA: http://muza.com.pl/product.php?id_product=1419

Krzysztof Wróblewski

a.me. 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *