Coraz bliżej Banderlandu?

Jeśli nic się nie zmieni – to milowymi krokami zbliżamy się do oddzielenia zachodniej Ukrainy od reszty tego państwa. To co zapowiadano już przed laty, na naszych oczach może stać się rzeczywistością. Nie będzie już Wielkiej Ukrainy – będzie strzęp państwa na zachodzie, rządzony niepodzielnie przez posbanderowców różnych odcieni i Ukraina wschodnia, szybko integrująca się z Rosją. Takie mogą być konsekwencje eskalacji napięcia, z jakim mamy obecnie do czynienia. Nie do końca wiadomo, kto ku temu steruje – czy władze w Kijowie mające dosyć współżycia w jednym państwie z banderowcami realizującymi strategiczne cele Zachodu, czy sami banderowcy, którzy wiedzą, że całej Ukrainy nie połkną, więc lepiej mieć niepodzielną władzę na skrawku jej terytorium.

Taka perspektywa raczej nie niepokoi naszych „elit” i mediów. Bezkrytyczna akceptacja dla banderowców realizujących na Ukrainie wariant siłowy – jest doprawdy czymś zdumiewającym. Z reguły media i politycy w ogóle przemilczają fakt podstawowy – na placu boju w  Kijowie pozostali już wyłącznie banderowcy ze „Swobody” i UNA-UNSO, nie ma tam już roześmianych młodych dziewcząt z flagami Unii Europejskiej, nie ma atmosfery pikniku, jest tylko czarno-czerwona bojówka. A mimo to Adama Michnik, wróg wszystkich nacjonalizmów, razem z Bronisławem Wildsteinem – wykrzykuje „jesteśmy z wami”, a aktywista Związku Ukraińców w Polsce, nawiązującego do tradycji Bandery, Mirosław Czech, zachwyca się Siczą otoczoną przez wrogie armie. A niegdyś rządowy dziennik „Rzeczpospolita”, piórem Andrzeja Talagi obwieszcza: „Czarno-czerwona flaga oraz dawne OUN-owskie hasła przeszły przewartościowanie. Nie są już symbolem szowinizmu, ale tożsamości oraz dumy ukraińskiej, walki o suwerenność Ukrainy zagrożoną uleganiem przez rząd Janukowycza naciskom rosyjskim”. Zaiste, granice głupoty politycznej, granice choroby na Moskala, irracjonalnego mesjanizmu politycznego – są u nas nieograniczone. Nie ma to nic wspólnego z polskim interesem narodowym i interesem państwa polskiego, wie o tym coraz więcej Polaków. Tyle tylko, że w wyniku blokady medialnej i szantażu mają zamknięte usta. Na trasie do Lwowa neobanderowcy zatrzymali polski rejsowy autokar do Lwowa i zmuszali pasażerów do wykrzykiwania „Sława Ukrainie, hierojam sława”. „Nasi” politycy wykrzykują to niemal codziennie bez przymuszania.

Jan Engelgard

Myśl Polska. Nr 5-6 (2-9.02.2014)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Coraz bliżej Banderlandu?”

  1. “… „Nasi” politycy wykrzykują to niemal codziennie bez przymuszania. …” – “nasi” politycy nie zareagują pewnie nawet na “Lachiv rezaty!”, a pewnie dopiero na tradycyjne “Jewrejiv rezaty!”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *