Czy Andrzej Szeptycki zasługuje na wyniesienie na ołtarze?

List do Ojca Świętego został wysłany w wersji polskiej i francuskiej 25 sierpnia br. Na razie brak odpowiedzi z Watykanu. Wysłaliśmy drugi list do Jego Świątobliwości tłumaczący dlaczego ogłaszamy ten oryginalny list jako otwarty – ponieważ sprawy w nim zawarte dotyczące metropolity Andreja Szeptyckiego są w Polsce ogólnie znane i wiele środowisk w Polsce zamierza wysłać do Stolicy Apostolskiej listy o podobnej treści.

Warszawa, 25 sierpnia 2015 r.

List dotyczący greckokatolickiego metropolity Lwowa Andreja Szeptyckiego

Jego Świątobliwość

Ojciec Święty Franciszek

Zwracamy się do Waszej Świątobliwości poruszeni do głębi sprawą uznania heroiczności cnót arcybiskupa metropolity greckokatolickiego Andreja Szeptyckiego, o czym donosi prasa [1]. Sprawa ta, nas Polaków, bardzo interesuje i zmusza niżej podpisanych do wyrażenia w tym liście swoich uwag i wątpliwości.

Przyznajemy, że metropolita Szeptycki mógł mieć wiele zasług z punktu widzenia religijnego, ale my jako osoby świeckie nie czujemy się upoważnieni do zabierania głosu na ten temat. Był to z pewnością kapłan wielkiego formatu. Piękny był jego list do wiernych z roku 1908 napisany i ogłoszony w kościołach obrządku grecko-katolickiego po morderstwie dokonanym przez nacjonalistę ukraińskiego na namiestniku Galicji Andrzeju hr. Potockim. Metropolita mówił wtedy „ten, który ją (tę zbrodnię) popełnił, w zaślepieniu swym myślał przysłużyć się sprawie narodowej. Na Boga, tak nie jest! Zbrodniami nie służy się narodowi. Zbrodnia popełniona w imieniu patriotyzmu jest zbrodnią nie tylko wobec Boga, lecz także wobec społeczeństwa własnego, jest zbrodnią wobec ojczyzny” 8.
Z pewnością godne są także uwagi starania metropolity Andreja dla rozszerzenia obrządku grecko-katolickiego w Polsce i poza jej granicami.

Różne jednak inne czyny Metropolity budzą w nas dezaprobatę i wielkie wątpliwości – czy kapłan na tak eksponowanym stanowisku, który je popełnił, rzeczywiście zasługuje na wyniesienie na ołtarze? Wielu z nas wzdryga się na myśl, że miałoby się modlić do takiego świętego. Myślimy zwłaszcza o tych Polakach, którzy pochodzą z ziem wschodnich przedwojennej Rzeczypospolitej, którzy odczuli na sobie i swoich rodzinach pośrednie skutki działalności metropolity Szeptyckiego.

[Uwaga co do nomenklatury: List ten dotyczy terytorium, które przed wrześniem 1939 r. należało do Polski i obejmowało cztery ówczesne województwa: wołyńskie, stanisławowskie, tarnopolskie, oraz lwowskie po rzekę San. Te 3 ostatnie województwa były nazywane Galicją Wschodnią, gdy należały do cesarstwa austro-węgierskiego (1972-1918) lub Małopolską Wschodnią, gdy należały do Rzeczypospolitej Polskiej (1919-1939). Kiedy Niemcy zajęły to terytorium w roku 1941 używali nazwy Distrikt Galizien i był on częścią Generalnego Gubernatorstwa. Obecnie terytorium to jest częścią Ukrainy Zachodniej].

Oto nasze wątpliwości:

I. W okresie międzywojennym Metropolita Andrej schlebiał nacjonalistom ukraińskim, w wielu przypadkach zaniechał ich krytyki, co w niedalekiej przyszłości zaowocowało terroryzmem i potem ludobójstwem. Możliwe, że Metropolita obawiał się wzrostu wpływów komunistycznych i z tego powodu przychylnie patrzył na działania integralnych ukraińskich nacjonalistów skupionych głównie w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) – mimo, że potem, gdy OUN-b zaczęła mordować członków innych odłamów OUN, rzucił na OUN-b klątwę13.

Uwagi szczegółowe: Ze względu na to, że zakon greckokatolicki bazylianów podlegał Metropolicie, powstaje pytanie – czy jest możliwe, aby w drukarni tego zakonu w Żółkwi została wydrukowana bez jego wiedzy książka pt. „Nacjonalizm” autora Dmitra Doncowa [12], na której opierała się cała antychrześcijańska ideologia OUN, która prostym szlakiem doprowadziła potem do ludobójstwa? Książkę tę OUN przyjęła jako podstawę swojej ideologii i postępowania. Ta książka była podstawową lekturą ukraińskich nacjonalistów i nie była książką tajną. Czy jest możliwe, żeby Metropolita jej nie czytał? Będąc niekwestionowanym autorytetem nie tylko moralnym, ale i politycznym Ukraińców w Galicji Wschodniej musiał ją czytać. Ponieważ było wiadomo, że książka ta była drukowana w drukarni zakonu bazylianów, czytelnik ukraiński rozumiał to jako przyzwolenie i poparcie cerkwi greckokatolickiej dla ideologii w niej zawartej, a to już miało straszne skutki, nie tylko dla członków OUN, ale i dla kapłanów greckokatolickich, którzy bardzo często uprawiali na swoim terenie lokalną politykę i to bardzo często w duchu nacjonalistycznym lub ultranacjonalistycznym, jeśli ostatnim tym słowem określimy zbrodniczy nacjonalizm integralny.

Na podstawie książki „Nacjonalizm Doncowa” był opracowany Dekalog Ukraińskiego Nacjonalisty11. Ten Dekalog musiał znać na pamięć każdy szeregowy członek OUN. Czy jest możliwe, aby Metropolita go nie czytał? To jest wykluczone! A są w nim i takie antychrześcijańskie „przykazania” jak:

7. Nie zawahasz się wykonać największego przestępstwa, jeśli tego będzie wymagać dobro Sprawy.

8. Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmował wroga Twojej nacji.

(Przytaczamy treść tych przykazań za Poliszczukiem) [9, 11].

Przykazania te, powtarzam, musiał znać na pamięć i miał się nimi kierować każdy, bez wyjątku członek OUN, miały więc ogromny wpływ na naród ukraiński. Wielu kapłanów greckokatolickich było potajemnie członkami OUN. Nie znamy ani protestu, ani potępienia Metropolity Andreja dla treści książki Nacjonalizm i dla Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty, natomiast inny biskup greckokatolicki Grzegorz Chomyszyn ze Stanisławowa, przestrzegał przed pogańskim nacjonalizmem szerzonym przez OUN2 (biskup Chomyszyn został w r. 2001 wyniesiony na ołtarze przez Jana Pawła II)17.

Konkluzja I: Fakt, że książka „Nacjonalizm” Dmitra Doncowa była drukowana w drukarni zakonu bazylianów podlegającego jemu i potem fakt, że nie ostrzegał On przed jej neopogańską treścią i przed antychrześcijańską ideologią zawartą w Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty i w zasadach ultranacjonalistycznej, terrorystycznej organizacji OUN – kładzie się cieniem na jego opinii. Książka ta była jednym z ważnych czynników, który przyczynił się do formowania się postaw ludobójczych u integralnych nacjonalistów ukraińskich.

II. Działania Metropolity na początku inwazji niemieckiej na Związek Radziecki.

Metropolita witał Niemców, w imieniu swoim i swoich wiernych, jak wyzwolicieli. To można rozumieć jako reakcję ulgi po uwolnieniu się od ucisku sowieckiego. Pisał w liście pasterskim: „Zwycięską armię niemiecką, która zajęła już niemal cały kraj, witamy z radością i wdzięcznością za oswobodzenie od wroga” [10,13] i dalej:

„Żeby Najwyższemu podziękować za wszystko, co nam dał i uprosić potrzebne łaski na przyszłość, każdy duszpasterz odprawi w najbliższą niedzielę dziękczynną Mszę Świętą, a po pieśni Ciebie Boże chwalimy zaintonuje mnoholitije (pieśń gratulacyjna) zwycięskiej armii niemieckiej” [10,13]. Bałwochwalczy list Metropolity zaadresowany bezpośrednio do Hitlera, w którego zakończeniu są słowa: „Będę się modlił do Boga o błogosławieństwo zwycięstwa, które stanie się rękojmią trwałego pokoju dla Waszej Ekscelencji, Armii Niemieckiej i Niemieckiego Narodu” [13] jest dość powszechnie znany i nie muszę go przytaczać w całości. Jak to dobrze, że czasem Pan Bóg nie wysłuchuje zanoszonych do niego modłów. Ale dlaczego Metropolita takie modły zanosił wiedząc przecież dobrze od swych polskich krewnych o obozach koncentracyjnych i innych szatańskich osiągnięciach „Jego Ekscelencji Adolfa Hitlera”? Metropolita mając krewnych w Generalnym Gubernatorstwie był dobrze poinformowany o ludobójczym charakterze okupacji niemieckiej. Miał też świeże potwierdzenia o jej charakterze ze swojego najbliższego otoczenia, jak choćby zabójstwo profesorów lwowskich uczelni popełnione zaraz po wkroczeniu Niemców do Lwowa. Jak mógł wciągać swój naród w sojusz z ludobójcą? Czy jest słuszne aby kandydat na świętego wychwalał człowieka jawnie wysługującego się diabłu i zachęcał ufających mu wiernych do posłuszeństwa wobec niego? Poza tym, jako polityk, Metropolita znał z pewnością Mein Kampf Hitlera i rolę jaką ten przeznaczał Słowianom, ale to już bardziej sprawa błędnej polityki, niż religii.

„W dniu 30 czerwca 1941 r., wkrótce po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na ZSRR o godzinie 5:30 do katedry św. Jura przybyli delegaci ukraińskiego batalionu „Nachtigall” w służbie niemieckiej z sotnikiem Romanem Szuchewyczem na czele i z niemieckimi oficerami, którzy z nim byli. Metropolitę wyniesiono na balkon, skąd udzielił błogosławieństwa zebranym na dziedzińcu żołnierzom batalionu „Nachtigall” i wiernym” [13].

W dniu wkroczenia batalionu Nachtigall do Lwowa, uformowała się, głównie z członków OUN „Ukraińska Milicja”. Milicja ta wspólnie z ukraińskim ulicznym tłumem dokonała pogromu ludności żydowskiej i wybranej grupy Polaków, według poprzednio sporządzonych przez OUN „czarnych list” [7,14]. Pierwszy pogrom trwał kilka dni poczynając od 1 lipca 1941 r. Zginęło w nim około 4000 Żydów i co najmniej 150 Polaków [6,13,14]. W pogromie brali udział żołnierze batalionu „Nachtigall”, których nie dawno błogosławił Metropolita [6, 14]. Niemcy przyglądali się i fotografowali pogrom [14]. Nie znany jest protest ze strony Metropolity skierowany do władz niemieckich i do oddziału Nachtigall w związku ze strasznymi mordami jakim ulegli Żydzi i Polacy w pierwszych dniach lipca 1941 r. Zamiast tego mamy śpiewy mnoholitia dla wkraczającej armii niemieckiej (i będącego jej częścią ukraińskiego batalionu „Nachtigall”).

Czy słusznym było, aby ukraiński, greckokatolicki patriarcha kazał wyśpiewywać peany swojemu duchowieństwu na cześć armii niemieckiej, której członkami byli także jego podopieczni, i którzy prawie na jego oczach, i pod jego bokiem popełniali pierwsze masowe czyny ludobójcze, na cześć armii, która we Lwowie dawała ochronę cywilnym ludobójcom z OUN mordującym tysiącami ludność żydowską i setkami polską, armii, której pododdział wymordował polskich intelektualistów Lwowa? Czy taki czyn ma być listkiem w wieńcu chwalebnym przyszłego świętego? Przecież Metropolita nie musiał tego czynić, czynił to z własnej woli.

Wreszcie przypomnijmy przysięgę jaką Metropolita składał na ręce Prezydenta Rzeczypospolitej: „Przed Bogiem i na świętą Ewangelię przysięgam i obiecuję, jak przystoi Biskupowi, wierność Rzeczypospolitej Polskiej. Przysięgam i obiecuję, iż z zupełną lojalnością szanować będę Rząd, ustanowiony Konstytucją i że sprawię, aby go szanowało moje duchowieństwo. Przysięgam i obiecuję poza tym, że nie będę uczestniczył ani w żadnych porozumieniach, ani nie będę obecny przy żadnych naradach, które by mogły przynieść szkodę Państwu Polskiemu lub porządkowi publicznemu. Nie pozwolę memu duchowieństwu uczestniczyć w takich poczynaniach. Dbając o dobro i interes Państwa będę się starał o uchylenie od niego wszelkich niebezpieczeństw, o których wiedziałbym, że mu grożą” [13].

Czy Metropolita został zwolniony z tej przysięgi na skutek klęski wojsk polskich i okupacji naprzód sowieckiej, a potem niemieckiej? Przecież wojna była nie skończona a Rząd Polski na uchodźstwie istniał i działał. Czy fakt okupacji ziem polskich zwalniał Metropolitę z tej przysięgi? Czy to nie było wiarołomstwo, które nie przystoi kandydatowi na świętego? Przypomnijmy także, że wyrósł on w rodzinie polskiej i jego językiem ojczystym był polski i jego ostatnie słowa wypowiedziane w życiu były po polsku. Nawet jeśli wybrał narodowość ukraińską powinien zachować lojalność względem narodu, z którego wywodzi się jego matka i bracia (jeden z jego braci był sławnym polskim generałem).

Działania Metropolity Andreja po roku 1941

Historyk Andrzej Zięba przytacza słowa jakie Kubijowycz miał usłyszeć od Metropolity w lecie, w 1941 r.: „nie ma prawie ceny, której nie trzeba by zapłacić za stworzenie armii ukraińskiej [19]. Zgodnie z tymi słowami, Metropolita zaangażował się w tworzenie ukraińskiej dywizji SS. Wysłał do tej dywizji kapelanów, przyjął w swoim pałacu dowództwo dywizji. Na uroczystość inauguracyjną dywizji wysłał swojego zastępcę arcybiskupa Slipyja i swoje najbliższe otoczenie. Strasznie wyglądał ołtarz przystrojony flagami ze swastyką i emblematami SS [10,13]. Dywizja ta miała potem na sumieniu wiele pacyfikacji wiosek polskich [10,15]. Czy Metropolita się tego nie spodziewał skoro oddawał swoich ludzi pod komendę niemiecką? W tym przypadku postąpił wręcz zdradziecko przeciwko Narodowi Polskiemu, z którego wyrósł. Wcale też nie musiał przez swoje poparcie narażać ukraińskiej młodzieży na rychłą śmierć w walce między dwoma gigantami, których nędzę moralną potrafił określić, np. w swoim liście do papieża [13]. W jednej z pierwszych walk tej dywizji pod Brodami zginęło kilka tysięcy jej członków.

Najsmutniejsze było jednak to, co Metropolita czynił w latach, gdy na Wołyniu i we Wschodniej Małopolsce rozgrywał się straszliwy dramat ludobójstwa, gdy zginęło, bardzo często w torturach, co najmniej 133-150 tysięcy polskiej ludności [4,16] i wiele tysięcy ludności innych narodowości: Ormian, Czechów, Rosjan, którzy uciekli z obozów jenieckich, a także wiele tysięcy Ukraińców, którzy nie zgadzali się z polityką OUN [11]. Nie wspominamy tutaj o ludobójstwie Żydów, bo w tej dziedzinie Metropolita nie wiele mógł zrobić, we własnym pałacu ukrywał znaczniejszych Żydów i protestował przeciwko używaniu policji ukraińskiej przy likwidacji gett [13]. Może mógł więcej przez swoje kontakty z OUN, ale na ten temat trudno nam się wypowiadać na podstawie materiałów, do których istnieje dostęp.

Otóż postępowanie Metropolity w sprawie ludobójstwa Polaków i innych mniejszości zamieszkujących Wołyń i Małopolskę Wschodnią było co najmniej dziwne. Ludobójstwo to rozpoczęło się na wielką skalę w r. 1943 na Wołyniu, na którym ludność ukraińska była głównie wyznania prawosławnego, nie mniej „grupą inicjatywną” tego ludobójstwa byli instruktorzy OUN i UPA (Ukraińskiej Powstańczej Armii) pochodzący z Galicji Zachodniej wyznania greckokatolickiego. Okrucieństwa jakim nacjonaliści ukraińscy poddawali swe ofiary przed śmiercią trudno wspominać bez dreszczu zgrozy [13]. Nie znamy żadnej wypowiedzi, żadnego wyraźnego potępienia ze strony Metropolity na ten temat, w którym byłoby wyraźnie powiedziane kto za to ludobójstwo jest odpowiedzialny. Nie znamy też żadnej wyraźnej wypowiedzi Metropolity na temat tego upowskiego ludobójstwa, gdy przeniosło się ono na tereny Małopolski Wschodniej, w okolice samego Lwowa [13,15].

W czasie, gdy ludobójstwo na Polakach odbywało się w całej pełni, arcybiskup rzymskokatolicki we Lwowie, ksiądz Bolesław Twardowski zwracał się do metropolity Szeptyckiego opisując co się dzieje i prosząc o list pasterski do podległych mu wiernych, aby powstrzymać mordy [18]. Metropolita nie dał wiary tym informacjom i w swojej odpowiedzi arcybiskupowi Twardowskiemu oskarżał Polaków o mordy i żądał od niego, aby on wystosował list pasterski do Polaków, aby oni powstrzymali się od mordów na ludności ukraińskiej, co było w tej sytuacji zupełnym nonsensem. Po kilkakrotnej wymianie listów arcybiskup Twardowski przestał się do niego zwracać uważając, że jest to bezcelowe [13,18]. Korespondencja ta trwała w okresie od 30 lipca 1943 r. do listopada 1944 r. a więc w okresie kiedy trwały największe mordy ludności polskiej. W listach swoich do biskupa Twardowskiego Metropolita wykazał, że zupełnie się nie orientuje w skali i okrucieństwie dziejącego się ludobójstwa. Świadczyłoby to, że jego otoczenie świadomie go oszukiwało. Nie mniej jednak miał on dostępne źródła prawdziwych informacji np. rozmawiał z nim generał Kazimierz Sawicki komendant obszaru lwowskiego AK. Po tej rozmowie oświadczył, że więcej z nim rozmawiać nie będzie [13]. Podobnie szef Kontrwywiadu Obszaru Lwowskiego AK wspomina, że „podejmowaliśmy szereg interwencji u metropolity dla uzyskania listu pasterskiego w sprawie mordowania ludzi w kościele podczas mszy niedzielnych. Nie uzyskaliśmy jednak niczego. Były też i inne interwencje [13].

Zdajemy sobie sprawę, że rolą Metropolity było wspomaganie swoich wiernych wyznania greckokatolickiego, a między nimi było wielu oddanych sprawie narodowej ukraińskiej. Nie mniej jego misją z pewnością nie było popieranie i chronienie skrajnych nacjonalistów, wiedząc, że ich ideologia i czyny są sprzeczne z zasadami religii chrześcijańskiej. Himka [3] sugeruje, że Metropolita obawiał się, że występując bardziej otwarcie przeciwko UPA byłby krytykowany jako zdrajca narodu ukraińskiego, ale czy to go rozgrzesza jako pasterza tego narodu?

Obowiązkiem Metropolity było sprawdzić te liczne docierające do niego wiadomości. Miał do tego wszelkie środki. Skoro tego nie czynił, ciąży na nim grzech zaniechania. Praktycznie tylko on mógł powstrzymać lub złagodzić skalę ludobójstwa dzięki swemu ogromnemu autorytetowi, a skoro zdecydowanego kroku w tym kierunku nie zrobił w odpowiednim czasie, to znaczy na początku, gdy się ludobójstwo zaczynało, obciąża go grzech zaniechania i to grzech o naprawdę strasznych konsekwencjach.

To zaniechanie ma tym większą wagę, że księża greckokatoliccy bezpośrednio Jemu podlegli, niestety, często byli rozsadnikami na swoim terenie integralnego, skrajnego nacjonalizmu. Księża greckokatoliccy często święcili narzędzia zbrodni przed mordami, udzielali błogosławieństwa idącym na rzeź i dokonywali innych hańbiących czynów, nawet były przypadki, że przewodzili bandom [13,15]. Jest to też objaw zaniedbania moralnego tego duchowieństwa, co obciąża ich bezpośredniego zwierzchnika – metropolitę Szeptyckiego. Wprawdzie Metropolita wystosował list do wiernych zatytułowany Mir o hospodi! [13], w którym porusza ze wszech miar bolesną sprawę mordowania księży zarówno prawosławnych, jak i obu obrządków katolickich. List ten Metropolita napisał jednak w ten sposób, aby zbrodnia obciążała obie strony. Tymczasem przypadki mordowania, nawet przy ołtarzu, księży rzymskokatolickich przez nacjonalistów ukraińskich były bardzo częste (jak dzisiaj wiemy było ich ok. 1500), natomiast egzekucje na księżach greckokatolickich były zupełnie wyjątkowe, poprzedzone wyrokiem sądu Polskiego Państwa Podziemnego za udowodnione przestępstwa [15] (np. za donosy do gestapo, co skutkowało aresztowaniami i zsyłką Polaków do obozów śmierci). Sądzimy też, że Metropolita wiedział również o przypadkach mordowania przez OUN-UPA księży greckokatolickich, za słowa krytyki w stosunku do tej organizacji, lub za pomoc Polakom, czy Żydom [5,15]. Naszym zdaniem Ci właśnie księża greckokatoliccy zasługują, na palmę świętości, gdyż postępowali po bohatersku, zgodnie z nauką Chrystusa, wbrew swoim pobratymcom z OUN-UPA, którzy ich uznawali za zdrajców narodu ukraińskiego. To oni ratowali honor narodu ukraińskiego i dobre imię Kościoła obrządku greckokatolickiego.

W liście pasterskim do swoich wiernych z dnia 15.08 1943 r. Metropolita napisał o strasznej sytuacji w rejonie i nakłaniał starsze pokolenie, aby powstrzymywało młodych od… strasznych morderstw popełnianych, prawdopodobnie niekiedy w dobrych intencjach, ale z żałosnymi konsekwencjami dla narodu. Taki list nie mógł potrząsnąć sumieniami i wpływ jego był minimalny [13]. Zastanawiają słowa „mordy w dobrych intencjach”. Czy jest to echo hasła upowskiego „Każdy zabity Polak czy to mężczyzna, kobieta czy dziecko to metr kwadratowy więcej przyszłego państwa ukraińskiego” [13,15]?

Trudno o tych czynach metropolity Andreja pisać nam Polakom, bo przecież pochodził on z rodziny polskiej, ale musimy postawić to oskarżenie: metropolita Andrej Szeptycki nie przeciwstawił się skutecznie ludobójstwu dokonanemu na Polakach. Nie nazwał złoczyńców po imieniu. Skutki tego zaniechania były potworne.

Przy braku jego zdecydowanego słowa, chłopi ukraińscy mogli wierzyć swoim rozlicznym opętanym chyba przez diabła księżom greckokatolickim, że zabicie bezbronnego Polaka, Rosjanina, czy Żyda nie jest grzechem [13,15]. Ciężkie to oskarżenie, ale musi być postawione. Nawet gdyby otoczenie biskupa Szeptyckiego, inspirowane przez OUN, przedstawiało mu rzeczywistość całkowicie fałszywie, jego obowiązkiem było wziąć pod uwagę słowa arcybiskupa Twardowskiego zawarte, nie w jednym, a w kilku listach i dociec prawdy. Miał po temu wszelkie możliwości. Jednocześnie przywódcy OUN-UPA nie dbając o prawdę, pisali w ulotkach, że mają poparcie metropolity Szeptyckiego [13]. Antychrześcijańskim ideom opanowującym nacjonalistów ukraińskich prawdopodobnie trzeba było przeciwstawić się znacznie wcześniej, gdy ten ruch zaczynał się formować, już w latach dwudziestych. Tymczasem, jak wspomniano, właśnie w tym czasie „Nacjonalizm” Doncowa powstawał w drukarni podległej Metropolicie! Wiemy, że był przedstawiony i ponowiony w Watykanie wniosek o uznanie metropolity Andreja Szeptyckiego błogosławionym [1]. Wiemy też, że Kardynał Wyszyński mocno się temu wnioskowi przeciwstawiał. Teraz słyszymy że 16.07.2015 została uznana heroiczność cnót arcybiskupa Andreja Szeptyckiego metropolity lwowskiego [1].

Konkluzja

Uznanie w przyszłości metropolity Andreja Szeptyckiego za błogosławionego byłoby zapewne przyjęte z wielkim entuzjazmem przez różnej maści ultranacjonalistów ukraińskich. Dla młodzieży ukraińskiej byłoby to jednak nową dawką podsycającą jad integralnego nacjonalizmu, którym ta młodzież często dzisiaj jest karmiona. Świadczyłoby to dla niej o tym, że tezy „Nacjonalizmu” Doncowa drukowanego przecież przez bazylianów są słuszne, mordy bezbronnych Polaków i Żydów, Ormian i nie zgadzających się z UPA Ukraińców mogą być usprawiedliwione, pomniki wystawiane największym zbrodniarzom: Banderze, Szuchewyczowi (Tarasowi Czuprynce) i Klaczkiwśkiemu (Kłymowi Sawurowi) winno się czcić (święcą je przecież dzisiaj księża greckokatoliccy) itd. Żal nam tej młodzieży.

Oby się nie sprawdziły jeszcze raz słowa Poliszczuka odnośnie do książki „Nacjonalizm” i odnośnie do Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty: Na literaturze tej „jak na zatrutych drożdżach rosły kadry przyszłych morderców” (Gorzka prawda str. 74) [9].

Wprawdzie uznajemy, że metropolita Andrej Szeptycki był człowiekiem wybitnym i ma liczne zasługi [1], co spowodowało, że miał i ma ogromny autorytet głównie wśród ludności ukraińskiej Małopolski Wschodniej (dzisiaj Zachodniej Ukrainy), uważamy jednak, że ze względu na Jego liczne błędy i poważne zaniechania, które przyczyniły się do potwornego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, uznanie Go za błogosławionego byłoby przyjęte przez tysiące żyjących jeszcze Kresowian, którzy uciekli spod topora wychowanków Metropolity za głęboko błędną decyzję, bliską bluźnierstwu.

Zwracamy się do Waszej Świętobliwości z gorącą prośbą o nie kontynuowanie postępowania uznania metropolity Andrzeja Szeptyckiego błogosławionym. Tymi słowami kończymy nasz list i wyrażamy synowski szacunek i cześć dla Ojca Świętego i radość, że Ojciec Święty obiecał odwiedzić Polskę w przyszłym roku.

Ważniejsze pozycje literatury, na które powoływaliśmy się:

1. Babuchowski S. 2015. Metropolita Lwowa błogosławionym? Gość Niedzielny z 26.07, str.4.

2. Chomyszyn G. 1933. Problem ukraiński. 29 i 39 tom Nasza Przyszłość. Warszawa.

3. Himka J-P. 2012. Chrystianity and Radical Nationalism: Metropolita Andrei Sheptytsky and the Bandera Movement. In: Wanner C. (ed.). State Secularism and Live Religion in Soviet Russia and Ukraine. Oxford University Press, New York.

4. Jankiewicz L.S. 2012. Straty ludności polskiej na Kresach południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej w wyniku ludobójstwa popełnionego przez nacjonalistów ukraińskich. W: Listowski W. (red.). Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich 4: 144-149.

5. Jankiewicz L.S. 2012 Lista duchownych katolickich i prawosławnych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich lub przy ich współudziale. W: Listowski (red.) ibid 4:116-143.

6. Korman A. około 1989. Z krwawych dni Lwowa1941 roku. Wyd. Koło Lwowian, Londyn.

7. Martynow A. 2011. Ukraińska policyjna kolaboracja w kontekście fałszowania historii II wojny światowej. Wstęp do tematu. W: Paź B. (red.) Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach Południowo-Wschodniej Polski w latach 1939-1946. Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław.

8. Partacz Cz. 1996. Od Badeniego do Potockiego. Wyd. Adam Marszałek, Toruń.

9. Poliszczuk W. 1996. Gorzka prawda. Nakł. W. Poliszczuk, Toronto-Warszawa-Kijów.

10. Poliszczuk W. 2000. Dowody Zbrodni OUN i UPA. Integralny nacjonalizm Ukraiński jako odmiana faszyzmu, tom 2. Nakł. W. Poliszczuk, Toronto.

11. Poliszczuk W. 2004. Gorzka prawda. Cień Bandery nad zbrodnia ludobójstwa. Nakładem autora, Toronto.

12. Poliszczuk W. 2006. Doktryna Dmitra Doncowa. Tekst, analiza. Nakładem autora, Toronto.

13. Prus E. 1999. Patriarcha Galicyjski. Wyd. Nortom, Wrocław.

14. Rossolinski-Liebe G. 2014. Stepan Bandera. The life and afterlife of Ucrainian nacionalist. Ibidem Verlag, Stutgard, ISBN 978-3-8382-0604-2.

15. Siekierka S., Komański H., Bulzacki K. 2006. Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939-1947. Wyd. Stow. Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu

16. Siemaszko E. 2011. Stan badań nad ludobójstwem dokonanym na ludności polskiej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię. W: Paź B. (red.) Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław.

17. Skubiś I. ks., Czemko B. s. 2001. Na skrzyżowaniu narodów i kultur. Pielgrzymka Jana Pawła II na Ukrainę 23-27 czerwca 2001 r. Tygodnik Katolicki „Niedziela”, tom 123. Częstochowa.

18. Wołczański J. ks. 2005. Eksterminacja Narodu Polskiego i Kościoła Rzymsko-Katolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1945. Materiały źródłowe Cz. I. Rada OPW i M, Kraków, ISBM: 83-916412 -2-8.

19. Zięba A.A. 2013. Szeptycki w Europie Hitlera. W: Paź B. (red). Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Kraków. Internet dn. 23.07.2015.

Post scriptum:

W najnowszym numerze „Przewodnika Katolickiego” (z 17.08.2015 r.) ukazał się artykuł Piotra Chrzanowskiego. Przytacza on piękną wypowiedź świętego papieża Jana Pawła II we Lwowie w 2001 r., w której wzywa on narody polski i ukraiński do zgody i stawia jako patronów tej zgody arcybiskupów rzymskokatolickich Pelczara i Bilczewskiego i arcybiskupa Szeptyckiego. I my niżej podpisani pragnęlibyśmy takiej zgody, ale nie da się jej osiągnąć pod pomnikami zbrodniarzy: Bandery, Szuchewycza i Klaczkiwśkiego poświęcanych przez greckokatolickich księży. Czy te pomniki nie są również w pewnym stopniu plonem nierozważnych działań metropolity Szeptyckiego?

Podpisy:

1. Stowarzyszenie Instytut Kresów Rzeczypospolitej. Przewodniczący Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz

2. Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich: Prezes i Wiceprezes Witold Listowski i Tadeusz Nowacki

3. Klub Inteligencji Polskiej: Prezes i Wiceprezes: Dr Dariusz M. Grabowski, Admirał rez. Marek Toczek

Pierwodruk: http://www.mysl-polska.pl/655

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *