Pośród popularnych tzw. teorii spiskowych (z których wiele po trzech miesiącach staje się faktem), znajdujemy także tę o „Niebiańskiej Jerozolimie”. Koncepcja ta mówi, że politycy z Izraela, a także wpływowe na świecie lobby żydowskie, uznali, iż na dłuższą metę otoczonego przez wrogie państwa islamskie Państwa Izraela nie sposób utrzymać. Szczególnie przy spadku potęgi Stanów Zjednoczonych. W tej sytuacji „wiadome kręgi” miały podjąć decyzję o stworzeniu na Ukrainie państwa „zapasowego”, do którego będą mogli wyemigrować uchodzący z upadającego Izraela Żydzi. To miałoby też tłumaczyć poparcie przez państwa zachodnie Ukrainy w wojnie przeciwko Rosji: miałoby nie chodzić o poparcie dla Kijowa, lecz o dolewanie benzyny do toczącej się wojny tak, aby wyginęło jak najwięcej Ukraińców, a jeszcze więcej na trwale wyemigrowało. W ten sposób miałoby powstać wolne miejsce dla „zapasowego Izraela”.
Patrząc na tę koncepcję racjonalnie, rzeczywiście jest to teoria spiskowa i to zaliczająca się do takich, które nie wydają się być realizowalne i autentyczne. Nie oznacza to jednak, że przesłanki na których powstała są zmyślone. Raczej chodzi o znaczącą nadinterpretację i wyciągnięcie z realnych przesłanek zbyt radykalnych wniosków. Przesłanką na której opiera się idea Niebiańskiej Jerozolimy jest znaczący wpływ w Kijowie polityków pochodzenia żydowskiego, a także finansowych oligarchów. Pośród polityków tworzących obecną elitę rządzącą i mających takie korzenie, których potwierdzenie znajduje się w poważnych źródłach (a nie w fejkach w Internecie) można wyliczyć: Wołodymyr Zełenski (prezydent); Witalij Kliczko (mer Kijowa); Ołeksij Reznikow (minister obrony i wicepremier, 2021–2023); Andrij Jermak (były szef Biura Prezydenta, 2020–2025); Iryna Mudra (wicedyrektorka Biura Prezydenta). Prawdopodobnie żydowskie korzenie ma także była premier Julia Tymoszenko, ale sprawę bagatelizuje i nie chce na ten temat nic mówić. W tym kontekście często pojawia się także Kyrylo Budanov (szef Biura Prezydenta Ukrainy), ale jest to prawdopodobnie plotka wynikła z jego filosemityzmu, którego wyrazem jest trzymana w gabinecie menora i udział w obchodzeniu Chanuki. Rzeczywiście, liczba znaczących politycznie osób mających żydowskie korzenie jest w tej elicie znaczna. Na niekorzyść teorii Niebiańskiej Jerozolimy przemawia fakt, że żadna z tych osób nie jest zaangażowana w propagowanie syjonizmu. Zwykle odwołują się do ukraińskiego nacjonalizmu, czy neonazistowskiej symboliki (banderyzm).
Racjonalny rdzeń teorii o Niebiańskiej Jerozolimie tutaj wydaje się mieć swoje źródło: przeciętny Polak nie potrafi zrozumieć dlaczego mający duże wpływy polityczne w Kijowie Żydzi popierają banderyzm, sprowadzają do Kijowa prochy nazistów z OUN i UPA, gdy w czasie wojny Żydzi – obok Polaków, Rosjan i Czechów – byli masowo i bestialsko mordowani przez banderowców? Teoria spisku wyjaśnia to, czego nie możemy racjonalnie zrozumieć i wytłumaczyć. Tyle, że takie wytłumaczenie może istnieć, lecz z powodu zbyt małej wiedzy o polityce ukraińskiej znaczące elementy układanki nie docierają do Polski.
Emmanuel Todd w głośnej książce Klęska Zachodu (wyd. pol. 2025) zamieszcza mapę Ukrainy z podziałem na obwody i wyliczeniem ilu z każdego z nich pochodzi znaczących polityków i oligarchów. Z zestawienia wynikają ciekawe obserwacje: z południowej rosyjskojęzycznej części kraju (zwanej przez Rosjan Noworosją) nie pochodzi praktycznie nikt i ta część państwa nie ma żadnego wpływu na politykę. Zdecydowana większość elit politycznych pochodzi z części środkowej, czyli z Kijowa i okolic. Kijów z przyległościami sprawuje bezpośrednią władzę polityczną. Większość oligarchów (często także o żydowskich korzeniach) pochodzi z rosyjskojęzycznej Ukrainy wschodniej. To jest najsilniejsze lobby polityczne. Z dawnej Galicji Wschodniej, czyli ziem byłej II RP (Lwów i okolice) nie rekrutuje się praktycznie nikt spośród członków elity politycznej i biznesowej.
Emmanuel Todd interpretuje te dane (moim zdaniem słusznie) następująco: wykorzystując zamieszanie po upadku Związku Radzieckiego lokalna i peryferyjna dotąd elita polityczna Kijowa uzmysłowiła sobie, że oddzielając się od Rosji i konstytuując suwerenne państwo uzyskuje dziejową szansę sprawowania władzy nie w samorządach, ale w państwie. Stąd hasło suwerennej Ukrainy. Pomysł finansowo poparli oligarchowie, którzy jak ognia bali się Putina i możliwości rozciągnięcia przezeń swojej kontroli nad nowopowstałym państwie. Dlaczego? Bo widzieli rozgonienie nieposłusznych Kremlowi rosyjskich oligarchów. Putin kojarzył im się z porządkiem i końcem bezkarnego rozkradania ukraińskiej gospodarki (i zapewne było to skojarzenie zasadne). Dlatego oligarchowie zaczęli finansować polityków z Kijowa. Dla tych ostatnich największym problemem był brak doktryny, ideologii czy choćby idei dlaczego Ukraina miałaby być państwem oddzielnym od Rosji – idei nośnej społecznie, aby Ukraińcy zaakceptowali, że są oddzielnym narodem, a nie jakimś lokalno-etnicznym separatyzmem od imperium w skład którego wchodzili przez setki lat. Potrzebowali ideologii uzasadniającej masom odpadnięcie od „Świętej Rusi”, ideologii na tyle nośnej, aby w razie czego Ukraińcy byli gotowi bić się zbrojnie o własne państwo. I tutaj z odsieczą przyszli neobanderowcy ze Lwowa i okolic, ponieważ oni taką ideologię posiadali. Mieli historię, symbole, tradycję i całe uzasadnienie dla ukraińskiego separatyzmu. W ten sposób powstała dziwna konstrukcja: bezideowa ekipa polityczna z Kijowa (z licznymi osobami pochodzenia żydowskiego) zaczerpnęła od zachodniej części kraju szowinistyczną ideologię banderyzmu, oczyściła ją z elementów antysemickich, a całą operację wsparli oligarchowie biznesowi z rosyjskojęzycznej Ukrainy wschodniej, bojący się ukrócenia swojej „złotej wolności” przez Putina.
I oto cała konstrukcja staje się zrozumiała bez mitu Niebiańskiej Jerozolimy, który jest zdecydowanie na wyrost, acz przesłanki z którego wyrasta są rzeczywiste.
Adam Wielomski



Aż dziwi że ktoś może budować taką absurdalną piramidę złożoną z samych całkowicie zmyślonych faktoidów.
1. Ukraina oddzieliła się od upadającego ZSRR w 1991 roku, na 8 lat ZANIM w Rosji pojawił się katechon Putin. Żadna polityka katechona Putina, niezależenie od tego jak ją oceniać, nie mogła więc mieć na ten fakt wpływu. Na Ukrainie zresztą przeprowadzono wtenczas referendum, w którym większość mieszkańców, także w Donbasie i na Krymie (sic !!!) poparła secesję z ZSRR. Oczywiście lokalne elity partyjne – innych nie było – na pewno wolały się rządzić same bez nadzoru Moskwy, ale miały w tym poparcie większości mieszkańców.
2. Katechon Putin w Rosji nie „rozgonił” żadnych oligarchów, tylko ich sobie podporządkował. Oligarchia w Rosji kwitnie jak nigdy, tylko o tym, kto może być oligarchą, decyduje osobiście katechon Putin. Sam on zresztą jest największym oligarchą, według różnych szacunków, może nawet najbogatszym człowiekiem na świecie.
3. Do 2014 roku ustrój gospodarczy Rosji i Ukrainy był praktycznie identyczny, wszystkie możliwe wskaźniki CPI, IEF, itp, były dla obu krajów bardzo zbliżone. Od tej daty jednak Ukraina ustrojowo i gospodarczo oddala się od Rosji coraz bardziej.
4. Ukraińcy, także ci rosyjskojęzyczni ze wschodu i Donbasu, wbrew bredniom jakie są serwowane przez Kreml i jego tuby propagandowe na świecie, są, odrębnym od rosyjskiego narodem, co ostatecznie udowodnili 24 lutego 2022. Nawet jeżeli nie było takiego narodu w 1991 roku – to jest kwestia dyskusyjna – to bez wątpienia w roku 2022 ten naród już był. Państwo stwarza naród. Nawet tak pokraczne, niewydolne i skorumpowane, jak ówczesne państwo ukraińskie, ale jednak zapewniające jakiś minimalny poziom usług publicznych, i tak znacznie wyższy niż w Rosji.
5. Izrael, wbrew nieustannym nadziejom wszystkich światowych antysemitów, ma się dobrze i nie zamierza upadać. Poziom życia w tym kraju jest dużo wyższy niż na Ukrainie, nie mówiąc już o otaczających go krajach muzułmańskich. A z próbującymi go zniszczyć i eksterminować jego mieszkańców, wrogami, radzi sobie Izrael bardzo dobrze. Właściwie to tych wrogów już nie ma. Ostatni liczący się – Iran, właśnie został doszczętnie zniszczony i zrównany z ziemią. Żadnej „zapasowej” Niebiańskiej Jerozolimy żydzi nie potrzebują. Mają tą zwyczajną, ziemską.
Witam
Wskaźnik makroekonomiczny Rosja (2012) Ukraina (2012) Rosja (2026) Ukraina (2026)
Nominalne PKB (mld USD) 2 208 182,6 2 660 225,3
Realny wzrost PKB (%) +3,4% do +4,0% +0,2% +0,9% do +1,1% +1,0% do +2,0%
PKB per capita (USD) ok. 15 400 ok. 4 000 18 525 6 980
Inflacja (średnioroczna) 5,1% – 6,6% 0,6% 5,6% do 8,7% 6,1% do 8,9%
Stopa bezrobocia (%) ok. 5,5% ok. 7,5% skrajnie niska (brak rąk do pracy) 10,2%
To taki wycinek z danych makroekonomicznych
O naprawdę w 2012 Ukraina miała wyższy PKB całkowity od Rosji?
Takich cudów to jednak nie bywało. Dzięki rencie surowcowej, rabunkowej eksploatacji ogromnych, ale nieodnawialnych zasobów surowcowych, Rosja, mimo zbliżonego ustroju zawsze była znacznie zamożniejsza od Ukrainy. inna sprawa że wewnętrzna dystrybucja tego PKB już była całkiem odmienna a poziom usług publicznych na Ukrainie, mimo że był to biedniejszy kraj, jednak sporo od rosyjskiego wyższy
Ale porównajmy najprostszy możliwy wskaźnik jakości ustroju, czyli korupcję.
W roku 2014, indeks korupcji, CPI, wynosił w skali od 0 do 100 – im mniejszy wynik tym większa korupcja
Rosja – 27 pkt
Białoruś – 31 pkt
Ukraina – 26 pkt
dla porównania Polska wtedy – 61 pkt
W roku 2025
Rosja – 22 pkt – wyraźny spadek
Białoruś – 31 pkt – bez zmian
Ukraina – 36 pkt – wyraźny wzrost
Polska – 53 pkt – wyraźny wzrost korupcji po rządach PIS
Różnica Rosja – Ukraina
2014 – -1 pkt
2025 – +14 pkt
Powoływanie się na dane, wedle których w 2025 roku poziom korupcji w Polsce był wyższy niż na Ukrainie xD
Proszę czytać ze zrozumieniem.