Czy katolik ma prawo do buntu przeciwko hierarchii kościelnej?

W niedzielę 3 kwietnia duchowni podczas Mszy czytali komunikat Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w obronie życia dzieci nienarodzonych. Zdecydowane opowiedzenie się biskupów za całkowitym zniesieniem prawa do aborcji było przyczynkiem do zorganizowania przez środowiska feministyczne akcji protestu. Najbardziej gorszące scen miały miejsce w Kościele św. Anny. Doszło tam do szarpaniny, gdy grupa kobiet w akcie dezaprobaty wobec treści apelu opuszczała świątynię. Część z uczestników Mszy, także mężczyźni, ostentacynie wyszła w trakcie odczytywania komunikatu w kościołach w Trójmieście. Ciężko powiedzieć, jaką część z nich stanowiły osoby niewierzące, dla których niedzielna Msza była tylko okazją do manifestacji swojego sprzeciwu. Napewno jednak były też takie, które uważają siebie za katolików, regularnie uczęszczają na mszę, ale słowa biskupów były dla nich nie do przyjęcia. Rozważmy zatem, czy katolik może buntować się przeciwko hierarchii kościelnej. Jeżeli tak, to w jakich sytuacjach       i jakim zakresie?

Ustanowienia kapłanów w Piśmie Świętym

Zacznijmy od genezy ustanowienia stanu kapłańskiego. W Starym Testamencie Bóg ustanowił lewitów jako kapłanów, do kompetencji których należało m.in. rozstrzyganie sporów wśród ludu. Niedopuszczalna była żadne forma sprzeciwu wobec ich wyroków. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: „Człowiek, który pychą uniesiony nie usłucha kapłana ustanowionego tam, aby służyć Panu, Bogu twemu, czy też sędziego, zostanie ukarany śmiercią.” [1] Bóg zesłał na świat swojego Syna, by ten odkupił nas od grzechu, ale także był pośrednikiem między ludźmi a Stwórcą. Po śmierci Chrystusa rola ta spadła na jego uczniów: „Tak więcw imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem![2]W Ewangelii Łukasza Chrystus wypowiada się jednoznacznie o nieposłuszeństwie wobec apsotołów: Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał.[3]

Nieomylność Magisterium Kościoła

Pismo Święte nakazuje posłuszeństwo nauczaniu kapłanów, ustanowionym przez Boga-Stwórcę i Chrystusa, o ile Ci nie ulegają zdegenorowaniu i nie odstąpują od bożych przykazań. Co jednak w sytuacji, gdy stanowisko Magisterium Kościoła (czyli nauczającej, autorytatywnej władzy Kościoła) w jakiejś kwestii jest nie do pogodzenia z naszym sumieniem? Możemy uważać siebie za ludzi wierzących, przyjmowaź nauczanie biskupów, ale w jakimś temacie mamy zdanie odmienne. Może to być stosunek do homoseksualizmu, rozwodników czy właśnie aborcji. Możemy być przekonani, że nieludzkim byłoby zmuszanie młodej dziewczyny, która jest ofiarą gwałtu, do urodzenia dziecka, będącego owocem tego przestępstwa.

Problem w dużej mierze sprowadza się do tego, czy uznajemy Magisterium Kościoła za ciało nieomylne, co uzasadniałoby nasze całkowite podporządkowanie i posłuch. W encykliceSatis Cognitus („O jedności Kościoła”) papież Leon XIII argumentował, że nauczanie kościelnych hierarchów należy traktować jako równoważne ze słowami Boga: Dlategona podstawie tego, co zostało powiedziane, stwierdza się, że Jezus Chrystus ustanowił w Kościele żywe, autentyczne, a tym samym wieczne Magisterium, które swoją władzą umocnił, Duchem Prawdy naucza, i cudami potwierdził. Zechciał i nakazał, pod najcięższą karą, aby to nauczanie [Magisterium] było przyjęte jak Jego własne. Zatem ile razy mocą tego urzędu stwierdza się,że dana kwestia jest zawarta w depozycie Boskiego Objawienia, musi przez każdego zostać przyjęta do wierzenia jako prawdziwa. Jeżeli miałaby być ona fałszywa – co jest jawnie niedorzeczne –to wynikałoby chyba, że sprawcą błędu w człowieku jest Bóg[4]Pius IX w liście Inter gravissimasargumentował, że wszelkie ruchy heretyckie i schizmatyczne miały swe źródło w odrzuceniu nauczania Magisterium. Zasadę nieomylności Kościoła potwierdza stanowisko przyjęte na I Soborze Watykańskim: Wiarą boską i katolicką należy wierzyć we wszystko, co jest zawartew słowie Bożym spisanym lub Tradycją przekazanym, a przez Kościół podanym do wierzenia jako przez Boga objawione, czy to w uroczystym orzeczeniu, czy to w zwyczajnym i powszechnym nauczaniu.[5]

Stanowiska obu wymienionych wyżej papieży tyczą się nieomylności zarówno magisterium nadzwycznajnego, jak i zwyczajnego. Jaka jest różnica między nimi? Magisterium nadzwyczajne (inaczej uroczyste) to wypowiedzi papieża i postanowienia Soboru w kwestiach doktrynalnych. Magisterium zwyczajne (nieuroczyste), nazywane także powszechnym, to kolegium biskupów, rozproszonych po świecie. Nauczanie pojedynczego biskupa także zaliczać można do magisterium zwyczajnego. Przyjęta na reformatorskim Soborze Watykańskim II Konstytucja „Lumen Gentiumwalor niemomylności przyznaje papieżowi oraz kolegium biskupów, pozostającym z nim w łączności. Pojedynczy biskupi nie posiadają co prawda przywileju nieomylności, ale należy im się posłuch, o ile jednomyślnie zgadzają się w jakiejś kwestii, będąc w stałej więzi z następcą św. Piotra.

Nieomylność komunikatu KEP-u

Próbując ocenić zachowanie osób wyrażajacych swoją dezaprobatę podczas Mszy w Warszawie i Trójmieście musimy zacząc od odpowiedzi na pytanie, czy komunikat Konferencji Episkopatu Polski posiada walor nieomylności. KEP jest instytucją gromadzącą biskupów z Polski, utrzymującą stałą więź z papieżem. Aby mówić o nieomylności Konferencji, należy zbadać czy odczytywany w kościołach apel odnoście do ochrony nienarodzonych jest zgodny ze stanowiskiem kolegium biskupów. Porównajmy zatem treść komunikatu KEP-u z tym, co na temat aborcji ustalił Sobór Watykański II. W części Konstytucji Gaudium et spes (Radość i nadzieja) czytamy: Bóg bowiem, Pan życia, powierzył ludziom wzniosłą posługę strzeżenia życia, którą człowiek powinien wypełniać w sposób godny siebie. Należy więc z największą troską ochraniać życieod samego jego poczęcia; spędzanie płodu jak i dzieciobójstwo są okropnymi przestępstwami.[6]

Jednoznacznie na temat przerywania ciąży wypowiada się także Jan Paweł II w encyklice Evangelium Vitae(„Ewangelia Życia): „Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważneji konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia. [7] Ani Benedykt XVI, ani papież Franciszek nie dali zielonego światła dla dokonywania aborcji z jakiegolwiek powodu.

Komunikat Konferencji Episkopatu Polski nie wnosi więc kwestii podejścia Kościoła do przerywania ciąży niczego nowego. Biskupi przypominają, że aborcja stanowi złamanie piątego przykazania Dekalogu, a co za tym idzie powinnością każdego katolika jest ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmieci. Zwracają uwagę, że obecnie funkcjonujący kompromis nie jest stanem idealnym. Wzywają także ustawodawcę, by państwo otoczyło większą troską dzieci niepołnosprawne, upośledzone oraz poczęte w wyniku gwałtu.

Komunikat polskiego Episkopatu jest zgodny ze stanowiskiem kolegium biskupów oraz nauczaniem papieży, a zatem posiada walor nieomylności. W konsekwencji żaden katolik nie ma prawa kwestionować treści apelu. Bunt byłby bowiem sprzeciwem wobec dogmatu o nieomylności papieża i kwestionowaniem postanowień soborowych. Kto by jednak odrzucił te zasady, tak naprawdę zanegowaliby działanie Ducha Świętego, mającego być natchnieniem dla uczestników soboru oraz podstawowe zasady, na których opiera się Kościoł powszechny. Negacja równałaby się zatem z kwestionowaniem podstawowych dogmatów wiary.

Marcin Rezik


[1]    Pwt 17, 12

[2]    2 Kor 5, 20

[3]    Łk 10, 16

[4]    Leon XIII, Satus Cognitum

[5]    Sobór Watykański I, Sesja III.

[6]    Gaudium et spes, część II, 51

[7]    Evangelium Vitae, rozdział III, 73

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *