Czy ormiańsko-azerski klincz zablokuje rozszerzenie Unii Celnej?

Tymczasem w Erewaniu przeciwnicy eurazjatyckiej integracji skupieni w odnowionym Ormiańskim Ruchu Wszechnarodowym byłego szefa MSZ Aleksandra Arzoumaniana próbowali zorganizować protest, prosząc m.in. o wsparcie ambasadę amerykańską. Co ciekawe, posługują się przy tym również argumentem karabachskim – tyle, że oczywiście motywowanym przeciwnie, niż strona azerska. Zdaniem Arzoumaniana właśnie przystąpienie do Unii Celnej może zagrozić przyszłości Górskiego Karabachu, skoro jednym z przywódców UC jest pro-azerski prezydent kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Od działań opozycji odcina się jednak nawet historyczny przywódca ORW – pierwszy prezydent Lewon Ter-Petrosjan, doceniający wagę zacieśnienia stosunków z partnerami wschodnimi, choć nie będący ani zwolennikiem ani ich obecnego kształtu, ani kooperacji z Unią Europejską na dotychczasowych zasadach. Z kolei zwolennicy UC podnoszą, że stanowisko Ełbasego deklarującego podpisanie „mapy drogowej” wejścia Armenii do Unii „z zastrzeżeniami” stanowi i tak postęp, dokonany na prośbę prezydenta Władymira Putina, wobec wcześniejszego stanowiska wprost uzależniającego akceptację przystąpienia Erewania do wspólnoty od uregulowania statusu Stepanakertu.

Wstrzemięźliwość Astany nie zachwyciła Baku, wstąpienie Armenii do UC oznaczałoby bowiem w praktyce znalezienie się w Unii także Górskiego Karabachu, pozostającego jednym obszarem celnym z Armenią. Łączność de facto – szybko zaś mogłaby się (w obawach Azerów) przerodzić w formalne uznanie suwerenności republiki. Wprawdzie w dokumencie przyjętym 24 grudnia na posiedzeniu Rady Najwyższej Euroazjatyckiej Komisji Gospodarczej o dalszych losach Karabachu mowy nie ma, jednak premier republiki, Ara Harutjunjan już zdążył oświadczyć, że nie będzie odpraw celnych między Armenią a Górskim Karabachem. W tej sytuacji Azerowie odwołują się do wcześniejszych deklaracji ONZ i OBWE uznających ich suwerenne prawa do Karabachu. Ormianie odbijają to prawem do samostanowienia narodów. Klincz więc trwa, jednak eurazjatyckiej integracji i rozszerzenia jej o Armenię nie jest już chyba w stanie powstrzymać.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *