Dmowski według Memchesa

W opublikowanej w 1985 r. nakładem londyńskiej „Myśli Polskiej” broszurze „Dziedzictwo Narodowej Demokracji” Aleksander Hall pisał: „Dmowski został użyty, zresztą bywa używany w dalszym ciągu jako «podpórka» i alibi przez zwolenników «ugody na kolanach»”.

Ówczesny lider środowiska Ruchu Młodej Polski pisząc o instrumentalnym wykorzystywaniu Dmowskiego myślał przede wszystkim o powojennej działalności środowiska Bolesława Piaseckiego. Czy aby jednak zjawisko opisane przez Halla w latach 80. XX wieku nie jest obecne także i dziś?

W dobie Polski Ludowej zaobserwować można było nieśmiałe próby uczynienia z przywódcy obozu narodowego ojca chrzestnego istniejącego ówcześnie państwa. Nie było to do końca pozbawione podstaw i do pewnego stopnia stanowiło element legitymizacji powojennego porządku. Podobne zabiegi nie były udziałem li tylko i wyłącznie, a może nawet nie przede wszystkim, środowisk o narodowodemokratycznej genealogii. Tezę o PRL jako Polsce Dmowskiego głosili także publicyści katoliccy o kierunkowo odmiennej niż endecka proweniencji, jak na przykład Stanisław Stomma czy Stefan Kisielewski. Formułowali ją także przedstawiciele opozycji demokratycznej, aby wspomnieć jedynie Jana Józefa Lipskiego i Adama Michnika. Gdzieniegdzie przebijała ona także z kręgów partyjnych.

Po roku 1989 postać Dmowskiego również służyła rozmaitym celom, poza pełnieniem funkcji przysłowiowego „chłopca do bicia”, mając rzekomo symbolizować polskie kołtuństwo, zaprzaństwo i ksenofobię (ostatecznie pewne środowiska uczyniły go współodpowiedzialnym za zagładę Żydów w czasie ostatniej wojny), był wykorzystywany również do doraźnych celów. Najbardziej spektakularnym tego przykładem było uczynienie z autora „Myśli nowoczesnego Polaka”, przez jednego z prominentnych obecnie polityków partii rządzącej, patrona wejścia Polski do UE.

Także i współcześnie osoba Dmowskiego pojawia się nierzadko dla uzasadnienia mniej lub bardziej prawdziwych opinii i poglądów. Na gruncie naukowym podjęto już np. próbę wykorzystania wodza endecji dla częściowego zdjęcia odium z nacjonalizmu ukraińskiego (chodzi o pracę Romana Wysockiego, „W kręgu integralnego nacjonalizmu. Czynny nacjonalizm Dmytra Doncowa na tle myśli nowoczesnych Romana Dmowskiego. Studium porównawcze”, Lublin 2014; którą omawialiśmy w „MP” nr 37-38/2014). Najnowszą tendencją, jaką możemy obecnie zaobserwować, jest próba uczynienia z Dmowskiego politycznego antenata PiS-u. Podobne zabiegi każą widzieć w rządach PiS-u współczesne wcielenie Narodowej Demokracji, zaś w liderze partii rządzącej nowego Dmowskiego. Jako jeden z pierwszych podobną narrację zaprezentował prof. Tomasz Nałęcz w publikowanym przed rokiem na łamach „Polityki” artykule „Dmoczyński, czyli żywoty równoległe Jarosława Kaczyńskiego i Romana Dmowskiego” (pisaliśmy o tym szerzej w „MP” nr 9-10/2015).

O ile jednak były doradca Prezydenta Komorowskiego, jako reprezentant obozu liberalno-lewicowego, doszukując się podobieństw w biografiach i poglądach obu polityków, miał na celu ich spostponowanie, o tyle autorowi najnowszej próby uczynienia z Dmowskiego prekursora PiS-u nie przyświecały zapewne podobne intencje. Autorem opublikowanego na łamach „Rzeczpospolitej” artykułu zatytułowanego „Kaczyński z Dmowskiego” („Rz” z 30.03. 2016) jest bowiem znany z nieskrywanej przychylności do tradycji endeckiej red. Filip Memches.

Tekst jest jednak, delikatnie mówiąc, dyskusyjny, Memches stara się bowiem dowieść w nim, że podobieństwa pomiędzy prezesem PiS-u a Dmowskim wynikają nie z nacjonalizmu, a z rzekomego liberalizmu lidera endecji. Tym, co ma łączyć żoliborskiego inteligenta z ukształtowanym przez pozytywizm wychowankiem warszawskiej Pragi, było instrumentalne podejście do religii. W jednym ze swoich wcześniejszych tekstów (w którym nota bene zestawiał Dmowskiego z Michnikiem), omówieniu pracy „Ku «nowemu barokowi». Myśl polityczna Karola Stefana Frycza (1910-1942). Wybór źródeł”, (pod red. Arkadiusza Mellera i Patryka Tomaszewskiego, Warszawa 2012), Memches pisał: „Przywódca endecji był jednak świeckim inteligentem, który nadzieję pokładał raczej w naukach przyrodniczych niż w chrześcijaństwie” („Rz” z 9-11. 11. 2013).

Kaczyński natomiast wpadł, zdaniem publicysty, w zastawione wcześniej przez siebie sidła. Przejęcie dawnego elektoratu LPR-u oraz stanie się polityczną emanacją Radia Maryja zmusiło go do głoszenia haseł narodowo-katolickich, pomimo iż zdaniem Memchesa, „wciąż myśli on o świecie tak, jak myślał w latach 90.”.

W tym kontekście publicysta przytacza pamiętny ustęp lidera PiS-u, wówczas jeszcze PC, o ZChN-ie jako „najkrótszej drodze do dechrystianizacji Polski”. Kaczyński miał pozostać zatem światopoglądowym liberałem, jednak do zmiany retoryki zmusiły go okoliczności. Generalny sprawdzian dla przywódcy PiS-u ma stanowić stosunek do zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji: „Jednym ze sprawdzianów w tej kwestii okaże się zachowanie prezesa PiS wobec popieranej przez Kościół obywatelskiej inicjatywy w sprawie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Można śmiało przypuszczać, że na tym polu Dmowski – jak na «nowoczesnego Polaka» przystało – opowiedziałby się po tej samej stronie co antypisowscy liberalno-lewicowi intelektualiści”. Nie wiem, jakie stanowisko (być może było ono różne w różnych okresach) prezentował Dmowski wobec „świadomego macierzyństwa”, jak wówczas określano przerywanie ciąży, jednak dociekania publicysty wydają się posunięte zbyt daleko. W Dmowskim dokonała się bowiem pod koniec życia autentyczna przemiana duchowa, na co wskazują wszystkie dostępne relacje z tego okresu i nie nam to oceniać.

Czym innym są jednak konkretne wybory polityczne, których dokonywał za życia. Wiele wskazuje na fakt, iż ewolucja obozu narodowego, zainicjowana broszurą Dmowskiego „Kościół, naród i państwo”, podyktowana była względami bieżącej polityki. Warto przy tym pamiętać, że przekreślił on tym samym inne możliwe kierunki rozwoju kierowanego przez siebie ruchu. Dość wspomnieć, że pierwsze polityczne kroki stawiali w latach 20. ub. wieku w ramach ówczesnej Młodzieży Wszechpolskiej późniejsi liderzy „Zadrugi”. Jednak ad rem. Kaczyński wzorem Dmowskiego ma być także przeciwnikiem romantyzmu w polityce, zwalczającym mity odwołujące się do „mistycyzmu narodowego”. Podobnie też stosunki międzynarodowe ma on postrzegać w „kategoriach brutalnej rywalizacji”.

W innym miejscu Memches pisze: „…Kaczyński ma – tak jak Piłsudski – negatywne zdanie na temat polskiego nacjonalizmu. Pięć lat temu, upatrując w nim wizji państwa jednolitego etnicznie, religijnie i kulturowo, zarzucił mu «nieumiejętność rozwiązania problemów mniejszości narodowych», a zarazem wytknął, że nacjonalizm ów «poniósł porażkę intelektualną, polityczną i moralną». Takie postawienie sprawy świadczy o tym, iż były premier paradoksalnie ma więcej wspólnego z endecją niż sanacją”. Zatem Dmowski jako wróg polskiego nacjonalizmu… Jeżeli przywołane powyżej argumenty mają dowodzić podobieństw pomiędzy Kaczyńskim a Dmowski, to świadczą one tak naprawdę tylko o tym… jak zawiłymi ścieżkami krążą myśli redaktora „Rzeczpospolitej”.

Brak klarownego stanowiska środowisk odwołujących się do tradycji Narodowej Demokracji w odniesieniu do rządów PiS-u z całą pewnością dodatkowo wzmacnia jeszcze prezentowane powyżej tendencje. Wydaje się więc, że tylko otwarte i zrywające z praktykami politycznego oportunizmu stanowisko neoendecji położyć może kres traktowaniu Dmowskiego i całej spuścizny obozu narodowego jako ideologicznej „podpórki” dla kolejnych sił i środowisk podszywających się pod narodowy program.

Maciej Motas

Myśl Polska, nr 15-16 (10-17.04.2016)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *