“Dziennik 1954. Wersja oryginalna”

Leopold Tyrmand, Dziennik 1954. Wersja oryginalna, Wydawnictwo MG, Łódź 2011, ss. 542

            Leopolda Tyrmanda książka pod tytułem „Dziennik 1954. Wersja oryginalna” to niezbędnik w „Bibliotece wykształciucha”. Najlepszą dla niej rekomendacją jest już samo nazwisko autora. Dodać również trzeba, że wzbudzała ona swojego czasu – i wzbudza po dzień dzisiejszy – wiele kontrowersji jeśli chodzi o treść. Tak jak i zresztą kontrowersje wzbudzało samo jej powstanie oraz zaskakujące dzieje.  Warto samodzielnie przekonać się o tego powodach.

            Na „Dziennik 1954. Wersja oryginalna” składają się wszystkie notatki Leopolda Tyrmanda, prowadzone przez niego pomiędzy 1 stycznia z 2 kwietnia 1954 roku. Doskonale – jak wszystkie dzieła autora – oddają one klimat 1954 roku. Jednakże, zgodnie z zamierzeniem pisarza, nie mają one być bezpośrednio czy też tylko i wyłącznie świadectwem tamtych czasów, a ściślej – danego roku. Mają być za to świadectwem – z pierwszej ręki – jego samego. Dawać upust życiu, marzeniom, myślom i epoce – w tej mierze, w jakiej był z nią związany.

            Pasjonującym dla czytelnika skutkiem ubocznym takiego postawienia sprawy jest to, że pozwala ujrzeć namiętności i żądze jakie targały Leopoldem Tyrmandem. Wątpliwości co do własnego talentu i zdolności, które go nie opuszczały. Możliwości i niemożliwości. Szanse i zagrożenia. Wady i zalety. Nadzieje odnośnie rozwiązania pewnych spraw – zwłaszcza uczuciowych.

            Pisarz bardzo pięknie pisze o swojej miłości – której w pewnym sensie obawia się nazwać miłością – do Krystyny i innych fascynacjach. Nie jest to uczucie jak z bajki, pewnie niejeden czytelnik dostrzeże w jej opisie przejawy emocji, których niegdyś sam doświadczył. Dzięki temu autor nie jest dla odbiorcy kimś odległym, lecz wręcz przeciwnie – wraz z lekturą kolejnych kart dziennika, staje się coraz bliższy – niczym znajomy. Do tego stopnia, że w momencie zakończenia ostatniej stronicy książki, trudno się z nim rozstać.

            Leopold Tyrmand daje się poznać czytelnikowi przede wszystkim jako doskonały obserwator ludzkich zachowań, znawca charakterów i demaskator. Korzystając z tej predyspozycji rysuje w książce swoje relacje z ludźmi, dzieli się obserwacjami, wnioskami, przemyśleniami. To co z pozoru dotyka konkretnych postaci, często ujawnia uniwersalne prawdy. Było to dla niego nie lada wyzwaniem. Wszak jak sam wskazuje: „Najgorzej bowiem jest z wyjaśnianiem rzeczy oczywistych. Jest w tym pewna metafizyka, której nie sposób zgłębić. Są rzeczy tak dla mnie jasne, proste, treściwe, łatwo zrozumiałe, że aż olśniewające; właśnie te rzeczy niemożliwe są do przekazania bliźnim”.

            Świetne są autora przemyślenia na temat ludzkiej możliwości poznania. Zachwycają formą i treścią. Warto przemyśleć zwłaszcza te na temat wieloaspektowości odbioru bodźców docierających do człowieka z różnych źródeł.

            Leopolda Tyrmanda „Dziennik 1954. Wersja oryginalna” to bezcenna książka dla osób, które chcą powspominać zarówno tą legendarną postać, jak i czasy, w których żył i tworzył. Spodoba się również czytelnikom łaknącym przeczytać mądre słowa na tematy, które nie są dla nich obce czy odległe. Zachwyci tych, potrafiących się zachwycić słowem. To interesujący i piękny dziennik. Warty polecenia.

Krzysztof Wróblewski

Książka jest dostępna na stronie Wydawnictwa MG: http://www.wydawnictwomg.pl/dziennik-1954-wersja-oryginalna/

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *