Gierek i inni

Ogłoszenie i to 2 stycznia (czyli w okresie największej medialnej posuchy) pomysłu ustanowienia Roku Edwarda Gierka jest tyleż błyskotliwym, co zarazem banalnym zagraniem ze strony Leszka Millera. Gierkowska dekada jest w Polsce wciąż pamiętana jako okres względnej prosperity (zwłaszcza na wsi), wspomnienia kryzysu i pustych półek wiążą się w świadomości społecznej już raczej z latami 80-tymi. SLD czcząc Gierka jednocześnie przypomina swoje korzenie, budząc po raz kolejny własny twardy elektorat, dalej – odpowiada na działania Palikota i Kwaśniewskiego, ustawiając ich w naturalnej kontrze do swego pomysłu. Tym samym Miller tworzy w miarę czytelny podział: „lewica” kawiorowa i ćpająca – kontra towarzysze Gierka, jego fabryk, zniesionych kontyngentów i baleronu w sklepie. W dodatku SLD, pozostające na marginesie pseudo-dyskursu politycznego w Polsce, nagle stanęło w jego środku, zmuszając do reakcji i PiS, i PO, i – jak się okazało – nawet zawsze ochoczy plankton „prawicowy”. Innymi słowy, za uwiarygadnianie PR-owskiej sztuczki Leszka Millera i utrwalania jego pozycji jako katechona przeciw socjal-liberałom – wzięła się nawet Prawica Rzeczypospolitej Marka Jurka. Niech jej to będzie zaliczone jako niewielki, ale zawsze wkład w poprawę sceny politycznej w Polsce…

Samo oświadczenie Prawicy R jest rzecz jasna humorystyczne – bo napisane szalenie na poważnie, jakby Armia Czerwona na czele z tow. Gierkiem właśnie wkraczała na Śląsk. Cóż, „prawica” w Polsce nie od dziś znana jest z braku poczucia humoru i dystansu do post-polityki, czym zresztą, niestety, zaraża też własnych wyborców (jeśli ich ma). W tekście podpisanym przez Pawła Słomskiego, pełnomocnika Prawicy Rzeczypospolitej w Szczecinie, czytamy m.in.: „Prawica Rzeczypospolitej zdecydowanie sprzeciwia się podejmowanym w ostatnich dniach przez SLD próbom rehabilitacji PRL, takim jak obłędna idea narodowych obchodów rocznicy urodzin komunistycznego dyktatora Edwarda Gierka. (…) PRL był satelickim państwem kolaboracyjnym ZSRR, którego władze do końca przeciwstawiały się działaniom na rzecz niepodległości Polski. Jak stwierdza Konstytucja Rzeczypospolitej – był to czas, kiedy pozbawieni byliśmy możliwości „suwerennego i demokratycznego stanowienia” o losie własnej Ojczyzny, kiedy to „podstawowe wolności i prawa człowieka” były w naszym państwie łamane” – grzmi Prawica R niczym KOR w latach 70-tych. Co zabawne, nawet autor (autorzy?) czuje, że atakuje trochę obok wspomnień znacznej części społeczeństwa, jednak bynajmniej go to nie zraża, choć przy okazji wpędza w fatalną polszczyznę: „ I nie zmieni tego fakt względnej poprawy sytuacji bytowej w tzw czasach Gierka – po pierwsze była ona względna tzn. lepsza jak za Gomułki po drugie za istniejące wówczas marnotrawstwo środków pożyczonych trzeba było potem długo płacić słoną cenę”. Zaraz też odzyskuje wenę tradycyjnie uznając, że cały PRL to jedna zaraza, a jakiekolwiek różnicowanie etapów jego rozwoju (czyli zwijania komunizmu i osłabiania roli ideologii oraz partii) to po prostu nudne, naukowe czepialstwo. „Propagowanie więc polityki czy czczenie przywódców z tego okresu stanowi w istocie działanie skierowane przeciw interesom niepodległej Polski. PRL zaczął się od zbrodni bezpieki i na zbrodniach stanu wojennego i kilku lat po nim skończył (Oby) Po drodze byli kolejni przywódcy partii oddanej moskiewskiemu kierownictwu Bierut, Gomułka, Gierek, Jaruzelski”.

Ogólnie banał na banale i uproszczenie na uproszczeniu (jest to zresztą nieomal przepisane oświadczenie władz centralnych Prawicy R, tj. Marka Jurka i Mariana Piłki). Uwagę zwraca jednak zdanie kolejne: „Jesteśmy przekonani, że takiej „tradycji narodowej” nie poprą żadne siły i środowiska identyfikujące się ze sprawą polskiej niepodległości (…)”. Skoro ktoś – jak pisze – „jest do czegoś przekonany”, to oznacza przeważnie, że ma poważne wątpliwości. Ponieważ nie znam wielu środowisk, które „identyfikują się ze sprawą polskiej niepodległości”, a jednocześnie cechuje je zdrowy rozsądek w ocenie wydarzeń historii najnowszej – mam wrażenie, że (mniej lub bardziej świadomie) autor filipiki anty-gierkowskiej miał na myśli m.in. Konserwatyzm.pl.

W tej sytuacji i po konsultacjach z kol. prof. Wielomskim – spieszę uspokoić wszystkich zaniepokojonych ewentualnym udziałem Portalu w obchodach Roku Edwarda Gierka: Doceniając wkład Edwarda Gierka w wydarzenia roku 1968, a także dyskusje polityczne toczone przez jego zwolenników z hunwejbinami z TKN – należy jednak podkreślić, że nie był to przywódca na miarę Władysława Gomułki, walczącego o uznanie zachodniej granicy Polski i generała Wojciecha Jaruzelskiego, chroniącego kraj przed trockistowskim chaosem i sowiecką interwencją. To chyba wystarczająco tłumaczy pewien sceptycyzm ze strony niektórych autorów portalu wobec skądinąd zrozumiałej inicjatywy SLD?

Oczywiście ja sam, jako zadeklarowany „narodowy-agrarysta” mógłbym np. dodać, iż uderzające w dyskusjach o blaskach i cieniach dekady lat 70-tych – jest pomijanie aspektu rolnego realizowanej wówczas polityki. I choć warto podkreślać, że nie spełniono wówczas wielu postulatów środowisk wiejskich, a gospodarstwa indywidualne wciąż nie były traktowane równoprawnie z PGR-ami i spółdzielniami, to jednak w pamięci polskich rolników był to okres względnej prosperity, rozwoju i modernizacji, zwłaszcza w zakresie środków produkcji, a także zelżenia obciążeń, jakie rządzący nakładali na wieś – niezależnie, czy rządzący ci reprezentowali sanację, komunę, czy „odrodzoną, demokratyczną RP”. To już jednak byłaby dyskusja historyczna i programowa o historii Polski w ostatnich kilkudziesięciu latach, tymczasem debaty takiej nikt nie chce, ani nie potrzebuje, ograniczając się do przekrzykiwania prostymi przekazami – jak to w tfu, demokracji…

Skądinąd „spór o Gierka” można też widzieć w kontekście równoległej „awantury o Lenina” z reklamy Heyah. Przedstawianie łysego facecika z kozią bródką jako elementu komercyjnej kampanii telefonów komórkowych – to przecież szczyt ośmieszenia ikony rewolucji i prosty dowód na postpolityczność obecnego świata. Tymczasem rodzimi „antykomuniści” czepili się „Lenina” z flagą Heyah jak pijany płotu, z zachwytem znajdując w tej nijakiej reklamówce dowód na słuszność swej spóźnionej o parę dekad krucjaty. Niezawodny w takich sprawach Artur Zawisza już zdążył zagrzmieć, że „suk…yny z korporacji” wykorzystują wodza października do swych brudnych celów, co ochoczo podchwyciła zawsze usłużnie promująca Ruch Narodowy „Gazeta Wyborcza”. W jaki sposób zagrożenie komunistyczne dla Polski miałoby wzrosnąć w wyniku tego, że się Lenina ośmiesza, komercjalizuje, niechby nawet oswaja (a przecież to ten dziki, nieoswojony był najniebezpieczniejszy!) – tego już grzmiący oburzeniem na fejsbuku nie precyzują. Grunt, że dla nich bez Gierka i Lenina – nie ma zabawy.

Zabawa więc trwa, a na tym samym FB nieco wstydliwie przed kilku dniami przemknęła notka, że obchody śmierci Dmowskiego były w tym roku wyjątkowo skromne i to pomimo okrzyczanego „sukcesu frekwencyjnego Marszu Niepodległości”. Niestety, neo-endecy widać wolą uganiać się za Gierkiem i Leninem, zamiast poczytać trochę endeckiej klasyki i nauczyć się o co naprawdę w polityce narodowej chodzi.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Gierek i inni”

  1. Na czym opiera się ów „narodowy agraryzm”? Ciekaw jestem jak zareagowałby Lenin czy „Che” gdyby mogli zobaczyć jaką kasę zbili na ich wizerunku znienawidzeni „kapitaliści”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.