Gra o podbrzusze Eurazji

Tymczasem neo-konskie think tanki przyznają, że Ameryka nawet redukując swoje zaangażowanie w sprawy afgańskie – nie może tracić z oczu rywalizacji z Rosją i Chinami na terenie „podbrzusza Eurazji”. Na takie utrwalone stanowisko amerykańskiej dyplomacji – wskazuje raport Center for Strategic and International Studies „Stany Zjednoczone i Azja Środkowa po 2014 roku”. Autor raportu, Jeffrey Mankoff, pisze: „Chociaż Waszyngton będzie miał narastające i pilne interesy w innych rejonach świata, w tym na Bliskim Wschodzie i obszarze Azji-Pacyfiku – musi jednocześnie uniknąć pokusy odwrócenia od Azji Środkowej. Ze względu na przyszłe losy Azji Środkowej i wątpliwości z nomi związane – Stany Zjednoczone muszą publicznie i konkretnie podkreślić, że ich interesy w Azji Środkowej zostaną utrzymane na wielu poziomach, także po opuszczeniu przez USArmy Afganistanu. (…) Nawet jeśli priorytety USA skupią się na poziomie globalnym – Waszyngton będzie nadal miał ważne interesy w Azji Środkowej, wymagające trwałego zaangażowania. Należą do nich m.in.: zapobieganie powstawaniu „upadłych państw”, które mogłyby stać się bazami międzynarodowego terroryzmu, unikanie konfliktów regionalnych, w które mogłyby zostać wciągnięte sąsiednie mocarstwa (w tym atomowe), a także ograniczenie roli Azji Środkowej jako szlaku tranzytowego dla transnarodowych zagrożeń takich jak narkotyki. Ponadto – dysponując szerokim „wejściem” do Azji Środkowej – Ameryka posiadać będzie większe możliwości wpływania na rozwój amerykańskich interesów w Afganistanie, jak i Pakistanie, zagrożonych przez wzrost znaczenia tamtejszych sił skrajnych”.

Z kolei Thomas Graham, dyrektor zarządzający w Kissinger Associates podkreślił, że do tradycyjnych kierunków regionalne geopolityki amerykańskiej, tj. zapewnianiem lokalnej równowagi sił (żaden kraj nie może zdominować sąsiedniego), a także wciągania wszystkich podmiotów w zakres globalnej gospodarki – należy dodawać kolejne: utrzymanie konkurencji o zasoby naturalne Azji Środkowej, ale bez wybuchu niekontrolowanego konfliktu zbrojnego oraz upewnienie, że region nie stanie się ponownie podstawą dla działania międzynarodowych grup terrorystycznych. Jak powszechnie zwrócono uwagę przy analizie tego stanowiska – znaczące było pominięcie kwestii poszanowania zasad demokratycznych i praw człowieka, gdzie indziej znajdujących się wśród czołowych PR-owskich postulatów Waszyngtonu. Nic w tym dziwnego – tradycyjni lokalni wasale Ameryki, Uzbekistan i Tadżykistan w żaden sposób nie spełniają tego prawo-człowieczego kryterium. Można zresztą założyć, że kiedy dyplomacja tych państw przeorientuje się w końcu na jedynie logiczny i racjonalny kierunek eurazjatycki – z całą pewnością o niedostatkach uzbeckiej i tadżyckiej demokracji Amerykanie sobie i światu przypomną.

Uczestniczący w panelu Center for Strategic and International Studies S. Frederick Starr, przewodniczący Instytutu Centralnej Azji-Kaukazu zidentyfikował z kolei trzy główne priorytety USA w Azji Środkowej jako: zasoby, promowanie handlu transkontynentalnego i zapobiegania konfliktom wokół zasobów.

Wspomniane think tanki, choć przecież wspierające imperialną politykę Waszyngtonu – jednocześnie jednak zaznaczają podstawową różnicę między sytuacją regionalną z lat 90-tych, a obecną. O ile bowiem jeszcze dekadę – półtorej temu Rosja cofała się tu na całej linii wycofując z obszarów energetyki, transportu, czy obronności – o tyle dziś ze zdwojoną siłą wraca nawet na obszary zwasalizowane dotąd przez USA. – Bez rosyjskiej współpracy będzie bardzo trudno Ameryce osiągnąć coś w tym regionie – przyznaje Mankoff.

Jakie więc recepty? Ograniczanie obecności militarnej (co wiąże się tak z kwestią Afganistanu, jak i niedrażnieniem Rosji), większa aktywność gospodarcza (by sprostać chińskiej konkurencji) i rozstrzygnięcie czy i kiedy użyć argumentu „demokracji” i „praw człowieka”. Generalnie więc, zdaniem analityków Ameryka z Azji Środkowej (mimo braku interesów bezpośrednich) nie może dać się wypchnąć – ale wcale to nie oznacza, że proces ten jednak nie zajdzie w ciągu nadchodzących dekad.

Walka (być może jeszcze nie zbrojna) o przyszłość Eurazji zostanie zapewne rozegrana na dwóch obszarach – na Kaukazie (i Zakaukaziu) oraz w Azji Środkowej. Już dziś trwa ostatecznie rozstawianie pionów i figur do tej rozgrywki.

Konrad Rękas

Tekst ukazał się też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *