Historyczna szansa PZPN

Jak kibicowska Polska długa i szeroka od Bałtyku po Tatry i od Bugu do Odry przetacza się gorąca dyskusja nad ostatnim „osiągnięciem” Polskiego Związku Piłki Nożnej, czyli usunięciem godła państwowego z reprezentacyjnych koszulek. Kibice w przygniatającej większości pokazują, że już nawet nie są zdegustowani. Po prostu są wściekli na PZPN. Dlatego nie jest przesadą stwierdzenie, że PZPN to jedna z najbardziej niepopularnych instytucji w Polsce.

Jak wygląda polska piłka nożna zarządzana przez ludzi kierowanych przez Grzegorza Lato każdy widzi. Nie ma systemu szkolenia, wprowadzania młodych piłkarzy w „dorosłą piłkę”, co charakteryzuje kraje, które cokolwiek znaczą w światowym futbolu. Do tego nakłada się gigantyczny stopień układów, układzików i kolesiostwa w polskiej piłce nożnej. To tworzy taki, a nie inny obraz centrali piłkarskiej w oczach nie tylko zagorzałych kibiców, ale całego społeczeństwa.

Przyznanie Polsce i Ukrainie organizacji EURO 2012 jawiło się jako wielka szansa dla PZPN. Szansa na podreperowanie swojego wizerunku w oczach kibiców. Co mam na myśli? Otóż rozwój sytuacji społeczno – politycznej w naszym kraju, szczególnie po katastrofie smoleńskiej, gdy partie polityczne doprowadziły do wielkiej, wręcz skrajnej polaryzacji polskiego społeczeństwa otworzył pewną szansę przed działaczami z PZPN. Do tej pory nie widać końca podziałów i waśni politycznych w naszym kraju. Co więcej, dyskurs polityczny w Polsce coraz bardziej się zaostrza, a społeczeństwo jest coraz bardziej podzielone, bo zwyczajnie dało się wciągnąć w sztucznie kreowane konflikty partyjne podgrzewane w mass mediach.  

I tutaj otwierała się wielka – nie zawaham się użyć tych słów – historyczna szansa przed PZPN, bowiem piłkarska reprezentacja Polski w naszej, „posmoleńskiej” społeczno – politycznej rzeczywistości jawiła się jako naturalny zwornik wszystkich Polaków bez względu na przekonania polityczne i status społeczny. EURO 2012 i występ naszych piłkarzy jako współgospodarzy turnieju jawił się i suma sumarum nadal jawi jako wielka szansa na zjednoczenie się całej Polski w jedną, wielką wspólnotę.

Tymczasem okazało się, że selekcjoner polskiej reprezentacji w piłce nożnej Franciszek Smuda podczas kampanii wyborczej przed wyborami na prezydenta RP znalazł się w Komitecie Poparcia Bronisława Komorowskiego. Nie chodzi tutaj o sympatie czy antypatie polityczne, ale o fakt, że selekcjoner polskiej kadry narodowej nie powinien udzielać poparcia żadnemu z kandydatów, chociażby ten kandydat był najlepszym z możliwych. Ktoś z PZPN powinien zwrócić się do Smudy, żeby tego nie robił, bo jest selekcjonerem kadry całego narodu. Powinien być z gruntu ponadpartyjny i jak najdalej trzymać się od gier i gierek politycznych.

Smuda przyjmując funkcję selekcjonera kadry narodowej musiał miał świadomość tego, że nasza reprezentacja jest dobrem ogólnonarodowym i dla dobra reprezentacji oraz klimatu wokół niej należy od polityki trzymać się jak najdalej i koncentrować się na głównym celu – przygotowaniach naszych Orłów do EURO 2012. Zresztą złudzeń nie pozostawił inny członek Komitetu Poparcia Bronisława Komorowskiego Andrzej Wajda, który na imprezie inaugurującej Komitet stwierdził wprost, że „to jest wojna domowa”. A więc Franz będący osobą publiczną – trenerem narodowej kadry wdał się w tę wojnę domową i opowiedział po jednej ze stron. Smuda ewidentnie zapomniał, że jest selekcjonerem reprezentacji całego kraju, a nie jednej z opcji politycznych.

Piłkarska reprezentacja Polski przygotowująca się do EURO 2012, to miejsce gdzie powinniśmy się czuć jako jedność – wspólnota serc i umysłów bez względu na to czy ktoś ma prywatnie takie czy inne sympatie polityczne. A jednym ze strażników tego powinien być właśnie selekcjoner kadry narodowej, który jako pierwszy powinien stać na straży apartyjności tejże reprezentacji. Przecież projekt EURO 2012, którego jednym z najistotniejszych elementów jest nasza kadra narodowa, to wspólna sprawa nas, wszystkich Polaków bez względu na opcję polityczną. Wszak sukces Polski na EURO 2012 nie będzie mierzony tylko stopniem sukcesu organizacyjnego, ale także sportowego – wyników naszej drużyny piłkarskiej. EURO 2012, to projekt ponadpartyjny i niestety Smuda o tym zapomniał, albo co gorsza nie ma świadomości tego.

Inna sprawa, gdyby Smuda nie był selekcjonerem kadry narodowej, wówczas jako osoba prywatna mógłby sobie popierać kogo chce, ale jako selekcjoner reprezentuje cały kraj, bez względu na przekonania polityczne. I bynajmniej nie mam tutaj zastrzeżeń do sztabu wyborczego prezydenta Komorowskiego, bo po politykach nic dobrego się nie spodziewam, tak samo jak do Smudy - gigantem intelektu to on nie jest, ale właśnie do PZPN, że nikt mu nie zwrócił uwagi, iż nie powinien tego robić, bo selekcjoner powinien stać na straży apartyjności kadry narodowej. Nie wykorzystali tutaj szansy ludzie z PZPN. Okazało się, że w piłkarskiej centrali nie ma ani jednego przytomnie myślącego człowieka. Pozwolili na uwikłanie reprezentacji narodowej w doraźne gry polityczne.

Teraz wyszła sprawa z usunięciem godła państwowego z koszulek reprezentacji Polski. Podczas meczu Polska – Włochy we Wrocławiu kibice wielokrotnie skandowali: „gdzie jest orzeł?” pokazując ludziom z PZPN co myślą o ich decyzji. PZPN zamiast dbać o to, żeby piłkarska reprezentacja wzorem innych krajów była czymś, co łączy całe społeczeństwo robią wszystko, aby tak nie było. Nie umieją wykorzystać historycznej szansy, ba! obawiam się, że oni tej szansy nawet nie dostrzegają, bo są to ludzie, którzy mentalnie zatrzymali się w poprzedniej epoce. I tak sobie myślę, że chyba nie ma rzeczy, której panowie z PZPN by nie zepsuli.

http://diarium.pl/2011/11/historyczna-szansa-ktorej-pzpn-nie-wykorzystuje/

Marcin Dalbowski

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *