I Ty możesz być “typem spod ciemnej gwiazdy”

23 I 2013 r. w I Wydziale Cywilnym Sądu Apelacyjnego w Warszawie odbyła się rozprawa w sprawie o zniesławienie Jana Kobylańskiego przeciwko Radosławowi Sikorskiemu. Sąd oddalił apelację obrony Jana Kobylańskiego i podtrzymał swój wyrok z marca 2012 r. Przypomnijmy, że szef MSZ nazwał Jana Kobylańskiego „antysemitą”, „samozwańczym przywódcą Polonii Latynoamerykańskiej” i „typem spod ciemnej gwiazdy”. Proces wytoczony obecnemu ministrowi spraw zagranicznych rozpoczął się w lipcu 2010 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie. W marcu 2012 r. zapadł wyrok, że „nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda” i minister nie musi przepraszać. Według sądu określenie Sikorskiego było wprawdzie pejoratywne, ale dopuszczalne, gdyż sąd uznał poglądy Jana Kobylańskiego za antysemickie (miał on powiedzieć, że część członków rządu i pracowników MSZ to Żydzi).

Tym razem wyrok został podtrzymany, mimo argumentacji obrony, że minister stosuje pojęcia-wytrychy, nie mówi o faktach, wypowiada jedynie pejoratywne i obraźliwe oceny. Co więcej, gdy operuje faktami, są one fałszywe, jak zarzut o szmalcownictwo w czasie okupacji niemieckiej. Styl wypowiedzi jest prymitywny, urąga pojęciu elementarnej kultury w stosunkach międzyludzkich i debacie publicznej.

Kim jest Jan Kobylański, człowiek, którego Jan Paweł II nazwał „drugim Ignacym Domeyką Ameryki Łacińskiej i arcyambasadorem Polski w świecie”? Współzałożyciel i prezes największej organizacji polonijnej Ameryki Łacińskiej pod nazwą Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ), przedsiębiorca i dyplomata, autor książek filatelistycznych i o rozjemczej roli Watykanu, mieszka obecnie w Urugwaju. Syn adwokata, urodził się w 1923 r. w Równem. W 1943 r. za działalność konspiracyjną został uwięziony przez Niemców na Pawiaku. Do końca wojny przebywał w obozach Auschwitz-Birkenau, Mauthausen-Gusen, Gross-Rosen, Dachau i innych. Po wojnie nie powrócił do Polski, pozostał we Włoszech, gdzie w Mediolanie ukończył Wyższą Szkołę Handlową. W 1952 r. wyjechał do Paragwaju, dokąd prezydent Federico Chaves sprowadził dziesiątki tysięcy rodzin z Europy, by zdynamizować rozwój gospodarczy. Jan Kobylański m.in. wygrał przetarg na druk znaczków pocztowych, który prowadzi do dziś. Z czasem stał się właścicielem kilkunastu międzynarodowych firm handlowych. Wiele lat był konsulem Paragwaju na Wyspach Kanaryjskich. Mieszkał również w Argentynie, obecnie osiadł w Urugwaju i w obu tych krajach po 1989 r. pełnił funkcję polskiego konsula honorowego. Dzięki swemu autorytetowi, poświęceniu własnego czasu i pieniędzy, dzięki bliskim relacjom, a nawet przyjaźni z wieloma przywódcami państw latynoamerykańskich ten wielki Polak-patriota dokonał dzieła bez precedensu – połączenia większości organizacji polonijnych kontynentu. Zintegrował Polonię od potomków emigracji z czasów zaborów po współczesną.

Ufundował pomniki Jana Pawła II w stolicy Argentyny Buenos Aires i Urugwaju Montevideo, a także pomnik Fryderyka Chopina w Punta del Este (Urugwaj) i szkoły w Rudzie (gmina Krypno) na Podlasiu. Przyczynił się do ustanowienia 8 czerwca Dniem Osadnika Polskiego w Argentynie. W uznaniu zasług dla światowej Polonii w 2011 r. został desygnowany na prezydenta Światowego Kongresu Polonii.

Otrzymał liczne ordery polskie, argentyńskie, paragwajskie i urugwajskie, m.in. prezydent RP w Londynie Ryszard Kaczorowski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, prezydent Lech Wałęsa – Krzyżem Komandorskim tego orderu, a prezydent Aleksander Kwaśniewski – bardzo wysokim Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

W czasach komunistycznych działał na rzecz polskiej opozycji. Popiera Radio Maryja i inne środowiska katolickie i patriotyczne. Został za to pozbawiony funkcji honorowego konsula RP w Urugwaju. Jan Kobylański krytykował politykę kolejnych ministrów spraw zagranicznych, sprzeciwiając się mianowaniu na ambasadorów w Ameryce Południowej osób związanych z komunistycznymi służbami specjalnymi. Występował przeciw antypolonizmowi liberalno-lewicowych mediów. Dlatego stał się obiektem ich nagonki i ataków polityków lewicy. Proces o zniesławienie przeciwko Radosławowi Sikorskiemu wprawdzie się zakończył, ale cały proces – ten z Franza Kafki – wciąż trwa.

Maciej Wydrych

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *