JOW – zmieleni zmielą zmielonych?

Z inicjatywy znanego piosenkarz Pawła Kukiza od września została uruchomiona strona zmieleni.pl. Każdego dnia w Internecie pojawiają się dziesiątki, czy nawet setki nowych stron. Ale właśnie o wspomnianej już robi się z dnia na dzień coraz głośniej. Czy będzie ona już wkrótce zarzewiem większych zmian na scenie politycznej?               

Zgromadzeni wokół Kukiza aktywiści stawiają sobie za główny cel stworzenie ogólnopolskiego ruchu poparcia dla Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW). Innymi słowy chodzi o zmianę obowiązującej ordynacji wyborczej do Sejmu z proporcjonalnej na większościową. Jest to ich zdaniem warunek konieczny do naprawy sfery publicznej w naszym kraju i jego dalszego rozwoju. Do tej pory o JOW starało się mówić głośno stowarzyszenie powołane w celu propagowania tego rozwiązania, z prof. Przystawą na czele. Poparcia tej inicjatywie udzielały mniejsze ugrupowania prawicowe takie jak Unia Polityki Realnej, Prawica Rzeczypospolitej czy PJN. Jednak najwięcej rozgłosu w mediach w  sprawie JOW pojawiło się jesienią 2004 roku. Donald Tusk i jego partyjni koledzy, w ramach tzw. projektu ustrojowego, powołali trzy tysiące pełnomocników gminnych, powiatowych i okręgowych. W krótkim czasie zebrano ponad 750 tysięcy podpisów Polaków, między innymi popierających większościową ordynację do Sejmu. Jednak, jak czytamy na stronie zmieleni.pl, Platforma po wygranych wyborach szybko zapomniała o swoim postulacie. Temat ten podjął między innymi dziennikarz TVN Tomasz Sekielski. W filmie „Władcy marionetek”, dostępnym w Internecie, udokumentował, że cały obywatelski wysiłek z przed ośmiu lat został przepuszczony przez niszczarki do papieru, czyli zmielony. Stąd nazwa strony Kukiza.    

W ramach JOW posłowie wybierani byliby w jednomandatowych, o wiele mniejszych niż obecnie, okręgach. Można by rzec, że jeden poseł przypadałby na jeden, dwa powiaty. Wygrywałby ten kandydat, który uzyskałby największą liczbę wskazań. Do wyborów dopuszczeni byliby kandydaci niezależni, spoza partyjnych central, co obecnie jest niewykonalne. Posłowie byliby odpowiedzialni przed wyborcami, a nie jak obecnie, jak „maszynki do głosowania”, przed liderami partyjnymi. W małym okręgu kontrolowanie posła byłoby łatwiejsze. Mielibyśmy więc do czynienia z selekcją negatywną, czyli eliminacją aż nadto reprezentowanych w PO, PIS SLD, czy PSL „biernych, miernych, ale wiernych”. Poseł musiałby o wiele bardziej niż teraz, liczyć się z opinią swoich wyborców. Ordynacja większościowa obowiązuje w postaci jednej tury głosowania między innymi w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Indiach i Australii. W dwóch turach wybierają na przykład Francuzi. My w Polsce wybieramy od 2011 roku senatorów w okręgach jednomandatowych. A idea wyboru posłów na takich samych zasadach cieszy się, w świetle sondaży, poparciem większości dorosłych Polaków.  

Wracając do środowiska wokół Pawła Kukiza pierwszym krokiem jego aktywności jest udostępnienie specjalnego formularza, za pośrednictwem którego każdy może wyrazić swoje poparcie dla JOW. Organizatorzy akcji chcą zebrać co najmniej 100 tysięcy podpisów. Od początku września uczyniło to już ponad 83 tysiące, a każdego dnia przybywa kilka tysięcy następnych. Może się okazać, że w nieodległej przyszłości partyjne zakleszczenie, w którym funkcjonujemy od lat, zostanie przerwane za sprawą aktywności obywateli. Ci ostatni nie na ulicy, czy poprzez sondaże, ale popierając JOW, wyrażą swoją opinię o próżniaczej klasie politycznej. Nikogo z nas nie powinien dziwić fakt, że zagrożone partie, niezależnie czy obecnie pozostają rządzącymi, czy znajdują się w opozycji, będą bronić się przed JOW wspólnie. Wiedzą, że obecny system daje im i ich kompanom dożywotnie, polityczne renty. A jego zmiana dla wielu z nich skończy się koniecznością poszukiwania nowego zajęcia. Może więc warto, by zmieleni zmielili mielących?     

Marcin Palade

www.prawy.pl

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “JOW – zmieleni zmielą zmielonych?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.