Kilka refleksji na temat rozliczeń spec.służb PRL

Zacznę od zacytowania mojego wpisu na fb, który brzmi przewrotnie, ale jak sądzę, zawiera wiele prawdy. Oto on:„Poniżej okładki książek, które pojawiły się jakiś czas temu w sprzedaży. To są bardzo ważne książki, które należy czytać łącznie. Z treści książki Pawła Kowala wynika, że zasadniczy i polityczny impuls do przygotowania transformacji ustrojowej w Polsce wyszedł z założeń tzw. pierestrojki M. Gorbaczowa, a siłą sprawczą która realizowała to przygotowanie do transformacji ustrojowej w Polsce była ekipa Gen. W. Jaruzelskiego z lat 1986-1989.
Z treści książki Sławomira Cenckiewicza wynika, że głównym instrumentem realizującym przygotowania do transformacji ustrojowej były służby specjalne PRL ze Służbą Bezpieczeństwa w roli głównej. Zaś podinstrumentami (świadomymi lub nieświadomymi), którymi posługiwały się te służby specjalne PRL, była opozycja kierowana przez Lecha Wałęsę i sam Lech Wałęsa. Przygotowania te, swój pełny wyraz realizacyjny znalazły w transformacji ustrojowej, jaka nastąpiła po 1989 roku, a która to została zaakceptowana przez całą społeczność międzynarodową. Za swoje zasługi Lech Wałęsa został uhonorowany nagrodą Nobla, a służby specjalne PRL, które wg Sławomira Cenckiewicza były jednak instrumentem nadrzędnym zostały w niesławie zlikwidowane, a ich funkcjonariuszom obniżono emerytury.”
(Chodzi o książki: Paweł Kowal, Koniec systemu władzy. Polityka ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach 1986-1989, Warszawa 2012. ss. 524; wydana pod patronatem PAN i IPN oraz Sławomir Cenckiewicz, Lech Wałęsa. Człowiek z teczki, Poznań 2013. ss. 447).

Cóż to oznacza? Oznacza to,  że ekipy solidarnościowe, które doszły do władzy, popełniły grzech pierworodny polegający na odcięciu się od korzeni, którym, w wielkiej mierze, zawdzięczają swoje dojście do tejże władzy. To, siłą faktu ma swoje implikacje także i w obecnej naszej sytuacji społeczno-politycznej i zapewne będzie mieć i w dalszej przyszłości. Dlaczego? Dlatego, że skutkiem takiego obrotu sprawy jest słabośćnaszych obecnych służb specjalnych, które nie radzą sobie ze skuteczną ochroną żywotnych interesów państwa. Ma to odbicie nie tylko w mało skutecznym rozpoznaniu sytuacji, jaka się dzieje za naszymi wschodnimi granicami, ale także i stopnia penetracji naszego kraju przez obce wywiady. Trzeba pamiętać bowiem o tym, że dramatyczne przerwanie ciągłości historycznej jakiegokolwiek wątku życia państwowego, a w tym i wątku służb specjalnych, odbija się dramatycznie na skuteczności działania tego państwa w ogóle. Skoro, jak udowadnia Sławomir Cenckiewicz politycy PRL i funkcjonariusze spec.służb PRL skutecznie doprowadzili do obrad Okrągłego Stołu, to trzeba pamiętać i o tym, że mogło być zupełnie inaczej i dojść do przelewu krwi na wielką skalę. Nie trzeba zapominać o tym, co się dzieje obecnie na Ukrainie, która nie potrafiła skorzystać z polskiego wzoru rozwiązywania problemów w sytuacji przełomowej. Może i w tym aspekcie należy  także  widzieć pozytywny wpływ na to, co zdarzyło się dobrego w Polsce wszystkich informatorów spec.służb, których dzisiaj stawia się pod pręgierzem? Kto wie, czy kiedyś w takiej sytuacji nie postawi się jeszcze ówczesnych nauczycieli, piekarzy, hydraulików i ludzi innych zawodów, których praca też służyła systemowi, a w końcu i orędowników takiego rozwiązania, jeśli cokolwiek wtedy robili? Ale to rodzi też pewne precedensy obusieczne, bo za jakiś czas wraz ze zmianą ekip rządzących przyjdzie chęć na rozprawy tego samego typu z obecnymi spec. służbami. Funkcjonariusze już to czują i odpowiednio reagują.  Z natury mają niezły „węch” i wyczuwają niebezpieczeństwo. Czy to nie jest odroczony w czasie skutek rozprawy z funkcjonariuszami spec. służb tamtego systemu? Na ogół, jak wiadomo, chociażby z historii Francji, w razie radykalnej zmiany rządzących zmieniano jedynie szefów tych służb. To wystarczyło, aby funkcjonariusze dalej wykonywali swoje zadania na rzecz „nowych panów”. To jest oczywista praktyka cywilizowanego świata. Nie trzeba było ich niszczyć i to zapewne z niskich pobudek? U nas musiał być w użyciu ideologiczny sos. Widać to nasza odmienność. Czy rozumna? Co do rozliczeń odnośnie złamania prawa przez byłe spec.służby, to nie powinno się było stosować propagowania mass-medialnego o konieczności zastosowania odpowiedzialności zbiorowej, a dokonywać tego w trybie indywidualnym, w postępowaniach karnych, zgodnie z obowiązującym prawem. Tu nie ma obrony takich czynów! Ale rozciąganie tej odpowiedzialności, jako zbiorowej, na wszystkich funkcjonariuszy zaprzecza przecież istocie demokratycznego państwa: szkodzi obecnemu państwu i z tym należy skończyć.

A jak się stało? Pod hasłem weryfikacji i dekomunizacji doszło do działań, których skutkiem jest to, że w spec.służbach RP pozostali jedynie  funkcjonariusze mało doświadczeni, którym trudno jest zapełnić olbrzymią lukę kadrową, jaka się wytworzyła. Ci najbardziej doświadczeni funkcjonariusze dawnych służb,  widząc co się dzieje w stosunku nowej władzy do niedawnej przeszłości nie poddali się weryfikacji i przeszli na emerytury. Ale i tam dosięgła ich „sprawiedliwość”, bo po 20-tu latach od zmiany ustroju, obniżono im drastycznie emerytury. Oznacza to, że nowe władze, kierując się zemstą polityczną doprowadziły do tego, że to niezbyt liczne, ale jednak wpływowe środowisko ustawiły w pozycji nieprzychylnej wobec siebie. Jest to działanie antyproduktywne, a szczególnie w obecnej sytuacji międzynarodowej nie może być dla nich czynnikiem obojętnym. Chyba nie muszę rozwijać tego wątku szczegółowiej, bo wiadomo o co może chodzić. Zazwyczaj, mądre narody, w chwilach zagrożeń i dziejowej próby, jednoczą się i przełamują zaszłości historyczne, aby skuteczniej sprostać zagrożeniom. U nas tego nie ma. Dalej trwają rozliczenia lustracyjne, które doprowadzają do degradacji  różnych  autorytetów, mających, w swoim czasie, swoje wielkie zasługi dla Polski. Czy warto? Czy nie czas zaprzestać tych praktyk? To nie podnosi zwartości społeczeństwa wobec zagrożeńzewnętrznych.

Dr Edward Kotowski

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Kilka refleksji na temat rozliczeń spec.służb PRL”

  1. “…Oznacza to, że nowe władze, kierując się zemstą polityczną doprowadziły do tego, że to niezbyt liczne, ale jednak wpływowe środowisko ustawiły w pozycji nieprzychylnej wobec siebie. …” – może tak, a może inaczej. N.p.: realizując zlecenie służb zachodnich, “elyty styropianowe” pogorszyły warunki bytowe polskich specsłużb, aby skłonic te ostatnie do przewerbowania. Coś jak Jaruzelskiego “anysemityzm”, majacy skłonić starozakonnych ofcerów do emigracji i wstapienia do armii izraelskiej .

  2. Mnie zawsze nurtowało pytanie, czy katolik w ogóle może pracować w służbach specjalnych? Jak wiadomo, działają one na zasadzie “cel uświęca środki”.

  3. Nie tylko specsłużby działają na tej zasadzie. W dużej mierze wszystkie odpowiednio duże organizacje tak działają: czy to państwo, czy korporacja, czy armia. Klasyczna “gra z punktem siodłowym”: równowaga jest możliwa tylko w sensie równowagi dynamicznej. Pan Bóg oceni czystość naszych intencji, a w przypadku użycia przemocy – czy stosowaliśmy ją w najmniejszym potrzebnym zakresie – stąd potrzeba kompetencji, precyzji i zimnej krwi, aby nie mnożyć ofiar.

  4. Wg nauki katolickiej intencja nie decyduje samodzielnie o dobru moralnym czynu (choć bez niej czyn dobry być nie może). Potrzebny jest jeszcze dobry przedmiot czynu i dobre okoliczności działania (“modernista” JPII poświęcił temu encyklikę “Veritatis splendor”). Upadła natura człowieka będzie sprawować się gorzej w sytuacji pokusy większej, wyznaczonej złym przedmiotem i okolicznościami działania. Władza jakoś bardziej deprawuje niż jej brak. Nie wystarczy “chcieć dobrze” trzeba jeszcze “dobrze czynić”. Różne kreatury się przypominają typu np. kard. Richelieu. Z drugiej strony tzw. dobro wspólne ma w różnych teologicznych traktatach właśnie znamiona “uświęconych środków” czy owej równowagi dynamicznej. Pamiętam jak Watykan protestował, kiedy niektóre państwa zabraniały katolikom dostępu do tajnych służb. Tym samym jest pojęcie “wojny sprawiedliwej”. Teologia moralna wcale nie utrzymuje, że taką wojnę usprawiedliwia słuszny cel, dla jakiej się ja prowadzi tylko twierdzi, że wojna sprawiedliwa sama jest dobrem a nie tylko mniejszym złem. Między zabijaniem a mordowaniem jest zatem różnica przedmiotu czynu. Ale jaka jest różnica miedzy kłamstwem a .. no właśnie czym.. fortelem, uzasadnionym wprowadzeniem w błąd? Teolodzy zastanawiali się np. czy fortel wojenny jest dopuszczalny moralnie? Ja nie potrafię tego rozstrzygnąć. Ale albo jest albo nie jest. Stanowisko zaś: jest zły ale w dobrym celu będzie dobry – jest nie do obrony z katolickiego punktu.

  5. Co do dostępu do specsłużb: bodajże za cesarza Maksymina, do jednostek gwardyjskich, w stylu legendarnej “Legii tebaidzkiej” zwanej też “Legionem tebańskim”, rekrutowano głównie/wyłącznie chrześcijan, bo uznano, że nie boją się śmierci, więc nadadzą się do brawurowych akcji. Nota bene, wśród japońskich kamikadze była ponoć wyraźna statystyczna nadreprezentacja katolików – (duchowych) uczniów Ojca Kolbe – walczących, podobnie jako on, z diabelskim masońskim imperium lichwy, przy wszystkich zastrzeżeniach do japońskiego imperializmu.

  6. 1/ Wojsko do nie policja polityczna. Nie ma zasadniczych powodów zabraniających katolikom służby wojskowej. 2/ Nie wolno narażać własnej duszy. “Cóż da człowiek w zamian za własną duszę?”. Dla żadnych powodów a tym bardziej dla doczesnego powodzenia tych których kochamy. “Kto nie ma w nienawiści ojca i matki, braci i sióstr a nadto i siebie samego nie może być moim uczniem”. Dlatego jest pytanie przy wyznaniu wiary: Czy wyrzekasz się grzechu i wszystkiego co prowadzi do grzechu? 3/ Ciekawe, że Pan wspomina św. Maksymiliana Kolbe. Mam liczne przedwojenne “Rycerze Niepokalanej” z Niepokalanowa. Bardzo dobrze w nich (z należną czcią) pisze się o Marszałku Piłsudskim o którym tu Pan wiadome rzeczy pisał. Wiadomo: “Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *