PiS odwraca się od banderowców?

Ukraiński gość uczestniczył w seminarium w ramach Programu Rose-Roth Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Podczas pobytu w Sejmie RP spotkał się jednak też przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości: wiceprezesem partii, Antonim Macierewiczem, Ryszardem Czarneckim i Witoldem Waszczykowskim. Oficjalnie celem spotkania miało być przedstawienie bieżącej sytuacji na Wschodzie w związku z obowiązującym zawieszeniem broni, a także poznanie opinii polskiej opozycji na sytuację międzynarodową. PiS-owcy podtrzymali swe poparcie dla pro-zachodniego kursu Kijowa, powtórzyli zapewnienia o strategicznym partnerstwie polsko-ukraińskim. Niespodziewanie jednak A. Macierewicz, podkreślając, że działa na osobiste polecenie Jarosława Kaczyńskiego oświadczył, że polskie środowiska patriotyczne muszą uznawać za warunek pojednania i współpracy potępienie zbrodni banderowskich na Polakach i ich sprawców, odcięcie się obecnych władz od Bandery i Szuchewycza oraz przeproszenie polskich ofiar. Wyraźnie zaskoczeni Ukraińcy poprosili o dalsze rozmowy, prowadzone przy udziale historyków z obu stron, jednak postawa liderów partii uważanej za tak życzliwą nowej orientacji geopolitycznej Ukrainy, że aż przymykającą oczy na jej opanowanie przez banderyzm.

Oczywiście trudno założyć, że J. Kaczyński zdecydował się na trwałe odejście od linii swego brata, zdeterminowanego by ofiary Rzezi Wołyńskiej poświęcać na ołtarzu wymierzonej w Rosję współpracy z Ukrainą. Z pewnością jednak spin doctorzy PiS musieli dostrzec i docenić wzrost świadomości historycznej Polaków, ich wiedzy o ogromie i bestialstwie zbrodni banderowskich. Tak czy siak, w sytuacji nader nietrwałego i chwiejnego wzrostu poparcia dla PiS, jak i rosnącej konkurencji na prawicy ze strony ugrupowań odcinających się od bezkrytycznego popierania Majdanu (KNP i doły RN) – J. Kaczyński decyduje się (na razie po cichu) zmieniać narrację i odzyskać zaufania Kresowiaków. Ci – rzecz jasna – muszą mieć świadomość, że zwrot ten ma charakter czysto taktyczny, choć może mieć pozytywne następstwa, ukrócając nieco przekonanie banderowców, że mają w Polsce sojuszników w głównym nurcie politycznym. Ciekawym tropem byłoby też ustalenie, czy zmiana w PiS – nie jest wynikiem zmiany akcentów w propagandzie Waszyngtonu (której J. Kaczyński jest wszak potulnym narzędziem), chowającej banderowców (choćby ze względu na ich deklaratywny antysemityzm) za plecy ośrodków i liderów posługujących się frazeologią demoliberalną, jak sam prezydent Petro Poroszenko. Z pewnością pouczające będą w tym zakresie dalsze wzajemne relacje, a także reakcje na ukraińską kampanię i wyniki wyborów parlamentarnych.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *