Korzyść ze zwycięstwa PiS

Zakładając, iż kard. Stanisław Dziwisz jest poczytalny, jego wypowiedź na temat Lecha Kaczyńskiego jest bardzo interesująca. „Lech Kaczyński jako prezydent z punktu widzenia nauczania Kościoła nigdy nie zrobił niczego niegodnego”. Należy z tego rozumieć, iż kard. Stanisław Dziwisz porzucił nauczanie Jana Pawła II i obecnie akceptuje już tzw. „kompromis aborcyjny”. Nie ma też nic przeciwko temu, by politycy mogli obalać hierarchów z ich urzędów biskupich. Gdy następny raz ktoś wyciągnie jakieś ad hoc „odnalezione” dowody, iż któryś z biskupów jest agentem, homoseksualistą, pedofilem, czy kim tam jeszcze, kard. Stanisław Dziwisz będzie pierwszym, który wypowie się za nieograniczonym prawem władz świeckich ingerowania w sprawy Kościoła.

Oczywiście zakładając, że kard. Stanisław Dziwisz jest poczytalny, z jego wypowiedzi tak naprawdę płynie wniosek zupełnie inny. Polski Kościół, a dokładnie jego hierarchia podjęła decyzję, iż w nieograniczonym popieraniu PiS poświęcać można nauczanie i niezależność od władzy świeckiej.

Dotychczas w takich działaniach celowały przede wszystkim media toruńskie. Każdy, kto zna o. Tadeusza Rydzyka, nie ma raczej wątpliwości, iż były to działania całkowicie w złej wierze. Ojciec Dyrektor doskonale zdaje sobie sprawę, czym tak naprawdę jest PiS.

Obrzydliwa hipokryzja mediów toruńskich potrafi robić wrażenie. Zwłaszcza od kiedy Sebastian Karczewski napisał książkę „Zamach na Arcybiskupa”. Dokładnie opisał tam kto i jak załatwił arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Znaczy się, w Toruniu świetnie prawdę znają. Ten sam Sebastian Karczewski zapiał w ostatnich dniach na łamach Naszego Dziennika świętym oburzeniem przeciwko temu, że Jarosław Gowin ośmiela się budować ugrupowanie o charakterze konserwatywnym. Szczegółowo wytyka, kiedy i gdzie Jarosław Gowin powiedział coś wątpliwego w świetle nauczania Kościoła. Fakt, że robi to w piśmie, które jest de facto partyjnym biuletynem PiS, nadaje jego wywodom niepowtarzalny smak.

Jest dobry powód żeby chcieć zobaczyć powrót PiS do władzy. Żeby dowiedzieć się, czego polscy hierarchowie oczekują w zamian. Za co robią te wszystkie daleko posunięte koncesje na rzecz PiS. O ile oczywiście to coś dostaną, bo Jarosław Kaczyński bynajmniej nie słynie z dotrzymywania słowa. Jednak nie ma czego żałować. Jeżeli słowa nie dotrzyma, ubaw może być tym większy. Może ktoś w końcu choćby mimochodem wyartykułuje, o co chodziło. A już na pewno gorycz zrozumienia, że zostało się oszukanym, spowoduje widowiskowe reakcje. 

 Ludwik Skurzak

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *