Kościół i gen. Wojciech Jaruzelski

.

Śmierć gen. Wojciecha Jaruzelskiego stała się dla wielu kolejną okazją, żeby wykazać się nie tylko brakiem wyczucia, ale i elementarnych zasad obowiązujących w narodzie o tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej. Pomijam takie „wyskoki”, jak rozpoczynanie „dyskusji” o pochówku Generała w czasie, kiedy jeszcze żył. Opinie wypowiadane już po jego śmierci ilustrują już tylko poziom moralny oceniających – wielu polityków i większość dziennikarzy tego egzaminu nie zdała.

Godne uwagi jest natomiast zachowanie hierarchów Kościoła katolickiego, którzy, jak rzadko w ostatnich latach, jednoznacznie wypowiedzieli się na temat Zmarłego w tonie u nas rzadko spotykanym. Kościół, wierny swojej misji, wzniósł się ponad podziały i nienawiść, ponad bieżące gry polityczne i zapiekłą pamiętliwość. Kościół uczynił to nie tylko dlatego, że tak trzeba, ale także dlatego, że wie o Generale i jego czynach więcej niż przeciętny obywatel. Kluczowa okazała się wiadomość opublikowana na portalu niedziela.pl:

„Przez ostatnie kilkanaście lat życia gen. Jaruzelski deklarował się jako agnostyk, podkreślając swe uznanie dla społecznej roli jaką pełni Kościół. Zmarł – jak dowiaduje się KAI – przyjąwszy święte sakramenty”.

W obszernym życiorysie opublikowany na tym portalu czytamy m.in.:

„Wojciech Jaruzelski pochodził z rodziny głęboko religijnej i patriotycznej. 7 października 1923 został ochrzczony w parafialnym kościele rzymskokatolickim w Kurowie, gdzie urodził się 3 miesiące wcześniej. Od 1933 uczęszczał do gimnazjum prowadzonego przez księży Marianów na warszawskich Bielanach. Szkoła uczyła w duchu zasad katolickich i poszanowania polskiej tradycji. We wczesnej młodości był bardzo religijnym i dobrze zapowiadającym się uczniem.

Głęboka zmiana jego światopoglądu nastąpiła w trakcie przymusowego pobytu na terenie ZSRR, gdzie w 1941 r. wraz z rodziną został deportowany z terenów Litwy do ZSRR. Od 1945 r. – w świetle materiałów IPN – był współpracownikiem radzieckiego wywiadu tzw. Informacji Wojskowej.

W okresie swej kariery wojskowej i politycznej w PRL deklarował się jako człowiek niewierzący i nigdy nie brał udziału w uroczystościach religijnych. Ponoć nawet na pogrzebie swej matki, który miał charakter katolicki, podczas Mszy św. stał na zewnątrz świątyni.

Z drugiej strony Jaruzelski był z pewnością tym polskim przywódcą komunistycznym, który nawiązał najbliższe kontakty z Kościołem i dokonał na jego rzecz największych koncesji. Nie przeszkadzało mu to jednak w rozpętywaniu histerycznych, antykościelnych kampanii za pomocą Jerzego Urbana, który był rzecznikiem rządu w okresie, kiedy Jaruzelski był premierem. Można więc powiedzieć, że polityka Jaruzelskiego wobec Kościoła była niespójna i dwutorowa (…)

Przypomnijmy, że w ślad za reaktywowaniem we wrześniu 1980 r. działania Komisji Wspólnej rządu i Episkopatu, 10 stycznia 1981 r. został powołany Zespół Roboczy ds. legislacyjnych, który miał przygotować odpowiednie akty prawne mające na celu uregulowanie relacji państwo-Kościół. Przewodniczyli mu do strony kościelnej ks. Alojzy Orszulik a od państwowej min. Adam Łopatka.

Prace zespołu – na mocy decyzji gen. Jaruzelskiego – nie zostały przerwane przez wprowadzenie stanu wojennego. Usilnie starano się sprawić wrażenie, że ekipie generała faktycznie zależy na normalizacji stosunków z Kościołem i udzielenia mu dużych swobód działania. Podjęto więc pracę nad dwoma dokumentami: Deklaracją, która miała być rodzajem porozumienia pomiędzy rządem a Konferencją Episkopatu oraz nad projektem ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego. Projekt deklaracji był gotowy w końcu 1983 r. Składała się ona z 78 artykułów, w których Kościół uznawał m. in. świeckość państwa, a państwo akceptowało fakt, że Kościół rządzi się swym własnym prawem „swobodnie wypełniając swą władzę duchową i jurysdykcję, administruje i zarządza swymi sprawami”.

Przyznawał także Stolicy Apostolskiej wyłączne prawo do mianowania biskupów, po uprzedniej konsultacji z rządem PRL. Określał też warunki pracy kapelanów w wojsku, itp. Taki kształt deklaracji – mimo uzgodnienia na forum zespołu – nie znalazł jednak akceptacji najwyższych władz państwa. Widać stąd, że Jaruzelski dialog z Kościołem traktował dość instrumentalnie, nie zamierzając na tym etapie wywiązać się z podejmowanych obietnic.

Jednoczesne bowiem, niemal co tydzień rzecznik rządu Jerzy Urban rozpętywał histeryczne antykościelne kampanie, oskarżając go o zaangażowanie polityczne po stronie opozycji. Tworzenie takiej atmosfery było wstępem do zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki. Oczywiście nie znalazły się żadne dokumenty, które wskazywałyby na udział Jaruzelskiego w tej zbrodni.

Niedługo po śmierci ks. Popiełuszki, ekipa Jaruzelskiego wpadła na pomysł nawiązania dyplomatycznych stosunków ze Stolicą Apostolską. Intensyfikacja tych kontaktów nastąpiła w latach 1985-86, kiedy pojawiły się pierwsze symptomy przełamania międzynarodowej izolacji PRL. W 1986 r. w Ministerstwie Spraw Zagranicznych PRL opracowano plan przekształcenia istniejących już “kontaktów roboczych” ze Stolicą Apostolską w stosunki dyplomatyczne. Sam gen. Jaruzelski zabiegał usilnie, aby ich nawiązanie nastąpiło bezpośrednio w ślad za wizytą Jana Pawła II w Polsce w czerwcu 1987 r. (…)

Stolica Apostolska podjęła decyzję o wznowieniu stosunków dyplomatycznych z Polską dopiero po wygranych przez opozycję wyborach z 4 czerwca 1989. Reaktywowano je 17 lipca 1989 r., a szczegółowe negocjacje na temat Konkordatu zostały podjęte dopiero w rządem Hanny Suchockiej.

Jaruzelski jednak w grudniu 1989 r. – jako prezydent RP – miał okazję przyjąć listy uwierzytelniające od pierwszego po wojnie nuncjusz apostolskiego w Warszawie, którym został abp Józef Kowalczyk”.

Materiał ten stara się sprawiedliwie pokazać rolę Jaruzelskiego w doprowadzeniu do historycznego nawiązania stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Polską oraz pełnego uregulowania stosunków Państwo-Kościół. O takich rzeczach Kościół nie zapomina. W tym kontekście bardzo charakterystyczne są wypowiedzi czołowych hierarchów – abp Wojciecha Polaka (od niedawna Prymasa Polski) oraz abpa Józefa Michalika.

Módlmy się o Boże miłosierdzie dla zmarłego i współczujmy rodzinie – powiedział abp Wojciech Polak na wieść o śmierci gen. Wojciecha Jaruzelskiego. – Perspektywa życia wiecznego może się w ostatnich momentach życia otworzyć, nawet wobec tych, którzy tę perspektywę odrzucali, trzeba o tym pamiętać – dodał. Zdaniem abp. Polaka, „nie nam dokonywać sądu nad życiem człowieka”. – Z chrześcijańskiego punktu widzenia w każdej sytuacji powinniśmy okazać współczucie rodzinie oraz pamiętać przed Bogiem, prosząc o Boże miłosierdzie dla zmarłego – przypomniał abp Polak. – To jest nasze chrześcijańskie wyzwanie wobec śmierci każdego człowieka – dodał hierarcha.

Pytany o to, jak w perspektywie śmierci gen. Jaruzelskiego podchodzić do możliwego zła, jakie spowodował stan wojenny i jego następstwa, abp Polak odparł: – Te rany zapewne będą, trudno je zabliźniać, nie poznając prawdy i nie odwołując się do niej. Ale trzeba pamiętać, że jedynym, który może dać przebaczenie i uzdrowienie, jest Pan Bóg.

Z kolei abp Józef Michalik powiedział, że każdego człowieka trzeba polecać Bożemu Miłosierdziu. Każdy człowiek ma jakieś zadania na ziemi i wobec Pana Boga. Niekiedy oddala się od Boga, ale to nie sprawa człowieka by sądzić go i wydawać wyroki. Gdy człowiek przekracza próg wieczności, wskazywał abp Michalik, chrześcijańska mądrość każe polecać go Bożemu Miłosierdziu niezależnie od stanu duszy, w jakim umiera, niezależnie od tego, kim był za życia.

To jest właściwe podejście, które skłania nas do modlitwy za tych wszystkich, którzy przechodzą do wieczności – podkreślił metropolita przemyski. Długoletni przewodniczący KEP mówił też o nie osądzonym złu. – Niezwykle trudno jest ocenić tego człowieka. Zewnętrzne warunki i fakty pozwalają na wydawanie zewnętrznych osądów konkretnego człowieka i przed tym nie należy się uchylać – podkreślił.

Często się za niego modliłem, tak jak i za wszystkich oddalonych od Pana Boga, a także za ludzi, którzy innych krzywdzą i sieją nieprawdę – powiedział KAI abp Michalik. – Modlę się za nich, bo gdy człowiek przekracza próg wieczności trzeba pamiętać, że tylko Pan Bóg ma właściwe rozeznanie jego sumienia. Nieraz zewnętrzny czyn, podjęty w nieświadomości, który ma złe skutki, przed Panem Bogiem może być inaczej oceniony – zaznaczył. – Nie poczuwam się do oceny kogokolwiek. Oceniam go tak, jak sam chciałbym być oceniany w wypadku mojej śmierci – żeby się za mnie pomodlili – powiedział metropolita przemyski po śmierci gen. Jaruzelskiego.

Najbardziej osobiste oświadczenie złożył abp Sławoj Leszek Głódź, były biskup polowy Wojska Polskiego. Ze względu na jego znaczenie zacytujmy go w całości:

„Znałem gen. Jaruzelskiego od czasu mianowania mnie biskupem polowym. Otrzymałem list gratulacyjny, pełen szacunku, w późniejszym czasie dostawałem wiele listów i pozdrowień. Przesyłałem gen. Jaruzelskiemu nasze modlitewniki, płyty z nagraniami wojskowymi. Regularnie odpowiadał. Przysyłał mi też zabytkowe modlitewniki, w tym starodruk z 1587 r. pt. „Drogi do Nieba”. Skąd je miał? Jak opowiadał mi później gen. Huszcza, jego frontowy kolega, zbierał je z bibliotek na szlaku bojowym. Odchodząc z Warszawy pięć tych modlitewników przekazałem do biblioteki seminarium duchownego diecezji praskiej.

Po incydencie [z 1994 r. – KAI], kiedy to generał został uderzony kamieniem, odwiedziłem go w szpitalu na Szaserów. Długo rozmawialiśmy, także o duszpasterstwie wojskowym. Połączył nas także… fryzjer, bo często spotykaliśmy się z prezydentem Jaruzelskim w tym samym zakładzie, w warszawskim „domu bez kantów” na Krakowskim Przedmieściu. W poczekalni rozmawialiśmy, pozdrawialiśmy się też przez pana Szepiatowskiego, który strzyże tam do dziś.

Co do pogrzebu. Według mnie należą mu się honory wojskowe, bo był generałem – tego mu nikt nie odbierze ani nie zakwestionuje. Natomiast co do żałoby narodowej, to jest to sprawa prezydenta i zostawiam tę kwestię bez komentarza.

Ja osobiście odprawiłem Mszę św. i pomodliłem się ale zostanie w sercach pamięć. Żołnierze, którzy czują z nim więź oddadzą honory. A taką więź czuli. Sam byłem świadkiem bardzo wielu pogrzebów starszych oficerów, szczególnie tych frontowych, na których był gen. Jaruzelski. Do kościoła przyszedł tylko raz – na pogrzeb ministra obrony narodowej Jerzego Szmajdzińskiego w katedrze polowej (zm. 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku). Natomiast często spotykaliśmy go na Powązkach, gdzie czekał z grupą oficerów, by oddać hołd chowanym tam oficerom.

Sprawa wiary jest jego prywatną sprawą. Publiczną jest to, że jest ochrzczony, że miał bardzo religijną matkę. W czasie jej pogrzebu kierowca podwiózł go pod kościół, ale do kościoła generał nie wszedł. Chodził do jednej klasy maturalnej z późniejszym biskupem Zbigniewem Kraszewskim. Zachowały się wypracowania późniejszego generała, pisane w duchu „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Zmiana nastąpiła po wywiezieniu go na Syberię i tak to już pozostało…

Ks. Sławomir Oder prowadząc proces beatyfikacyjny Jana Pawła II zwrócił się do wielu głów państw o przybliżenie osobowości Karola Wojtyły. Długą relację na piśmie złożył także generał Jaruzelski. Jest ona zawarta w dokumentach Kongregacji do Spraw Świętych.

Zdajemy się na sąd Boży, polecamy generała Miłosierdziu Bożemu i pamiętamy o zasadzie – o zmarłych nigdy źle. Zachowuję go w pamięci jako generała, ministra obrony i prezydenta, z którym przez 14 lat jako biskup polowy miałem sporadyczne ale regularne kontakty, m.in. poprzez korespondencję, na którą zawsze odpowiadał”.

Życie Wojciecha Jaruzelskiego dobiegło końca, i historia zatoczyła wielkie koło – on, wnuk powstańca styczniowego i syn polskiego oficera walczącego w 1920 roku, który jako uczeń spotykał się z córką Romualda Traugutta, Sybirak i żołnierz 1. Armii Wojska Polskiego, zdobywca Kołobrzegu – w ostatnich chwilach życia powrócił na łono Kościoła katolickiego, pojednany z Bogiem. Tak zakończył życie jeden z najbardziej znaczących polityków polskich drugiej połowy XX wieku.

Jan Engelgard

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Kościół i gen. Wojciech Jaruzelski”

  1. Kościół łagiewnicki na konserwatyzm.pl. “Sprawa wiary jest jego prywatną sprawą”. Doprawdy? Nie ma już społecznego panowania Chrystusa? Czy raczej “nie ma tego ukrytego, co by nie miało być jawne”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *