Kto się boi Karola Darwina? Polemika z Binkiewiczem

Z przerażeniem przeczytałem tekst pana Krzysztofa Binkiewicza jak to Rewolucja próbuje wykorzysta teorię ewolucji do zmiany obecnego status-quo. Postaram się poniżej rozwiać nieuzasadnione obawy autora wobec ewolucjonizmu.

  Teoria ewolucji okazała się błędna. Z wielu stron padają twarde, naukowe dowody na jej nieprawdziwość.

Tak odważna teza wymaga pewnego uściślenia, autor pisząc w ten sposób winien to uzasadnić. Dlaczego autor nie wskazał tych "twardych naukowych dowodów" na nieprawdziwość ewolucji? Odpowiedź jest prosta ponieważ żadnych naukowych argumentów przeciwko teorii ewolucji nie ma. A jedyną rozsądną pracą próbującą podważyć paradygmat darwinowski jest praca Freda Hoyle’a – Matematyka ewolucji.

Na marginesie – Hoyle był ateistą więc nijak nie pasuje do kreacjonistycznych marzeń. Poza hoyle’owską krytyką ewolucjonizmu, świat nauki nie zna żadnej rozsądnej publikacji, która w jakikolwiek sposób przedstawiałaby jakieś naukowe dowody na rzekomą nieprawdziwość założeń teorii ewolucji.

Wszystkie inne prace krytykujące założenia syntezy darwinowskiej motywowane są religijnymi i fundamentalistycznymi pobudkami nawet jeśli autorzy tych prac zaprzeczają, w konsekwencji w każdej ich pracy pojawia się odnośnik do kreacjonizmu, pod którym oczywiście żaden rozsądny katolik by się nie podpisał.

Autorzy tacy jak jak – Phillip E. Johnson, Michael Behe, Steven Meyer czy Jonathan Wells wciąż obwieszczają koniec teorii ewolucji, ale robią to z wrodzoną sobie ignorancją, na którą mogą sobie pozwolić jedynie w zaciszu swojego domu lub też w Discovery Institute. I bynajmniej nikt nie zabrania im debaty, problem jednak w tym, że adwokaci teorii inteligentnego projektu (kreacjoniści) nie oferują nic w zamian, poza oczywiście bezskutecznymi próbami udowodnienia światu naukowemu, że oko czy też układ immunologiczny są zbyt skomplikowane aby mogły powstać na drodze doboru naturalnego.

  Mimo to, nadal jest ona szeroko propagowana i z uporem podtrzymywana. Można odnieść wrażenie, że rozpaczliwie poszukuje się uzasadnień do z góry założonej tezy. Co więcej, głosy podważające teorię ewolucji są wyśmiewane w mediach i traktowane jako występowanie „ciemnoty” przeciw nauce. Poddawanie w wątpliwość tej teorii często wywołuje uśmiech politowania i nie jest nawet poważnie rozważane wobec rzekomo „oczywistych, naukowych dowodów” na zachodzącą ewolucję.

Teoria ewolucji jest podtrzymywana ponieważ jest ona najbardziej spójną i najlepiej dopracowaną teorią naukową, która wyjaśnia różnorodność życia na Ziemi, mało tego – jeśli gdziekolwiek we wszechświecie istnieje na jakiejś planecie życie, to również rozwija się ono i przebiega w ujęciu darwinowskim.

Dzięki obserwacjom, genetyce oraz dowodom kopalnym ewolucja stała się faktem. Nie można jej ignorować tylko dlatego, że kilka osób zostało przez nią pozbawionych złudzeń czy też nadziei na swoje pobożne życzenia. Prosta zasada Aldousa Huxley’a – Fakty nie przestają istnieć z powodu ich ignorowania. Głosy podważające teorię ewolucji nie są wyśmiewane, jeśli oczywiście działają z pobudek naukowych a nie religijnych. Są prace, które w świecie nauki zostały przyjęte bardzo dobrze a które krytykowały jakąś część teorii ewolucji. Wszyscy zgadzają się jednak ze sobą, że ewolucja miała miejsce, dyskusja więc nie dotyczy tego czy teoria ewolucji jest z gruntu nieprawdziwa ale o to w jaki sposób ona przebiega.

Dyskusja pośród naukowców i ewolucjonistów toczy się na całkowicie innej płaszczyźnie. Mamy więc konflikt między gradualistami a punktualistami. Dwie koncepcje, całkowicie innego spojrzenia na proces ewolucji. Kreacjoniści niestety nie mogą przystąpić do tej dyskusji z przyczyn metodologicznych.

  Teoria ewolucji podpowiada „wygodne” rozwiązanie: świat powstał z przypadku. Człowiek pochodzi od małpy, małpa od innego zwierzęcia, a ostatecznie wszystko bezwolnie ewoluowało w wyniku przypadkowych reakcji. Nareszcie niepotrzebny staje się Stwórca. O wszystkim zadecydował przypadek, nie ma wyższej Przyczyny, a więc nie ma też określonego „z góry” Celu. Teoria ewolucji wydaje się być najprostszym i najskuteczniejszym środkiem na szerzenie ateizmu.

Autor popełnia fatalny błąd wykazując się kompletną nieznajomością ewolucji oraz stanowiska Kościoła w tej sprawie jak i stanowiska Papieskiej Akademii Nauk. Ewolucja nie twierdzi, że stwórca jest niepotrzebny, ewolucja opisuje zmienność gatunków w czasie i tyle, nic więcej. Reszta, rzekomy ateizm, jest dorabiana przez tych, którzy używają ewolucjonizmu jako oręża do walki z wiarą a to nie oznacza, że każdy zwolennik teorii ewolucji jest ateistą. Teoria ewolucji niesie ze sobą dwa wnioski – ateistyczne i teologiczne. Każdy wyciąga jakie chce. Poza tym skąd autor wziął stwierdzenie, że człowiek pochodzi od małpy?

Taką ignorancję zdaje się tłumaczyć jedynie niewiedza, neodarwinizm nigdy nie zakładał, że człowiek pochodzi od małpy a jedynie to, że małpa jak i człowiek miały wspólnego przodka, ale drogi ludzi i małp w pewnym momencie się rozeszły, mimo iż nadal małpy ( głównie szympansy) są najbardziej spokrewnionymi stworzeniami w stosunku z ludźmi.

  Teoria ewolucji jest skuteczniejsza – nie jest potrzebny żaden Stwórca. Cały ten niezwykły świat i wszelkie istoty powstały w wyniku „bezmyślnych” procesów biologicznych. Czy teoria ewolucji może nie stać w sprzeczności z religią katolicką?

Oczywiście, że dla takich ewolucjonistów jak Richard Dawkins konsekwencją przyjęcia paradygmatu darwinowskiego jest ateizm, ale czy kilku naukowców-ateistów posiada monopol na wyciąganie implikacji z faktów naukowych?

Jeśli zaś chodzi o ocenę teorii ewolucji w świetle wiary, wypada zacytować Jana Pawła II:

  Dzisiaj, prawie pół wieku po publikacji encykliki, nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Zwraca uwagę fakt, że teoria ta zyskiwała stopniowo coraz większe uznanie naukowców w związku z kolejnymi odkryciami dokonywanymi w różnych dziedzinach nauki. Zbieżność wyników niezależnych badań – bynajmniej nie zamierzona i nie prowokowana – sama w sobie stanowi znaczący argument na poparcie tej teorii.

Jak już wspomniałem, z prawdy i faktów naukowych, każdy wyciąga swoje wnioski. Teoria ewolucji nie może być więc sprzeczna z wiarą katolicką. Podważanie decyzji papieskiej oznacza odrzucenie dogmatu o nieomylności papieża a takie odstępstwo cechuje tylko sekty religijne pokroju Świadków Jehowy. Dziwne zdaje się być więc stanowisko autora, który jak mniemam jest katolikiem i jako członek Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego z pokorą przyjmuje decyzje papieskie do wiadomości. Najwyraźniej nie do końca.

  Nawet jeśli jest to możliwe (to odrębny temat), nie zmienia to faktu, że dla przeciętnego człowieka sprzeczność wydaje się oczywista. Skoro człowiek pochodzi od małpy, nieprawdą jest stworzenie człowieka. A to pierwsze jest „naukowo udowodnione”. Hasła walki z Kościołem, szkodliwe prądy myślowe, lansowane przez Rewolucję, mogą być potencjalnie łatwiej odpierane, ponieważ są często traktowane przez ludzi jako zwykłe „poglądy”, z którymi można się zgadzać lub nie. A jak dyskutować z „twardą, naukową wiedzą”?

Szkoda, że autor dostrzega jedynie tą literaturę i te głosy ewolucjonistów, którzy za pomocą neodarwinizmu atakują kościół katolicki i samą wiarę. Należy zapewnić autora, że to tylko jedna ze stron. Gdyby autor zechciał zapoznać się z publikacjami wierzących ewolucjonistów może zmieniłby zdanie.

  Jakie byłyby skutki powszechnej wiedzy o fałszywości teorii ewolucji i braku wiary w to, że wyżej rozwinięte istoty powstały od niżej rozwiniętych? Zaczęto by na masową skalę zadawać sobie pytanie: skoro nie ewolucja, to skąd się wzięliśmy? Z jeszcze większą siłą mogłyby powrócić wymieniane wcześniej „egzystencjalne” pytania. Zintensyfikowałoby się myślenie o sensie istnienia i o rzeczach ostatecznych, być może też kwestionowanie budowanego obecnie (nie)porządku. Dlatego właśnie krytyka teorii ewolucji jest tak silnie blokowana.

I znów autor widzi to co chce widzieć. Teoria ewolucji nie niszczy duchowości, autor skupia się jedynie na materialistycznej interpretacji darwinizmu, a jest to oczywiście podejście błędne, które po prostu prowadzi na manowce. Trzeba zrozumieć, że teoria ewolucji jest teorią naukową i nic więcej, nie niesie ona żadnych implikacji, tak jak nie niesie ich teoria heliocentryczna czy prawo powszechnego ciążenia.

  Tymczasem osiągnięcia naukowców w obaleniu teorii ewolucji mogą stworzyć znaczny wyłom w budowanym przez Rewolucję gmachu. I to wyłom niemal u samych podstaw, bo ta teoria nie jest bieżącą, drugorzędną kwestią, którą akurat podjęła ostatnio lewica. Ewolucja zdaje się należeć do rdzenia propagowanej obecnie wizji świata, nawet jeśli nikt tego explicite nie przyznaje.

Ponawiam pytanie – dlaczego autor nie przytacza tych rzekomych prac naukowych, które to obalają teorię ewolucji?

  Czy oznacza to, że powinniśmy porzucić tematy filozoficzne, teologiczne, etyczne, polityczne czy społeczne na rzecz fizyki czy biologii? Oczywiście nie. Zajęcie się tematem teorii ewolucji nie powinno zastąpić, tylko dołączyć do pozostałych podejmowanych tematów. Wykazywanie fałszywości tej teorii to nie tylko zwykła walka o naukową prawdę, ale też środek do walki z Rewolucją – a roztropność każe nam korzystać z wszelkich godziwych i pomocnych środków do walki ze złem.

Oczywiście tutaj z autorem należy się zgodzić, ale czy ów tekst nie jest próbą stworzenia sztucznego problemu? Przecież takie dyskusje się toczą, teoria ewolucji nie zabrała nikomu swobody filozofowania czy teoretyzowania, wręcz przeciwnie, jak trafnie to ujął ks. prof. Michał Heller – Piękno naukowej przygody polega na tym, że nigdy nie zabraknie dalszych znaków zapytania.

Reasumując – cały esej Pana Krzysztofa Binkiewicza zdaje się być nacechowany obawą, która opiera się na jednostronnej (tej materialistycznej) wizji teorii ewolucji. Nie może być jednak tak, że sama teoria ewolucji psuje autorowi obraz idealnego świata, tylko dlatego, że istnieją ludzie – ateiści czy ewolucjoniści, dla których neodarwinizm jest doskonałym orężem do walki o zmianę tradycyjnych wartości. Pozostaje mi życzyć autorowi odrobiny nadziei. 

Karol Gajewy

http://www.prawica.net/opinie/26385

A. Me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

13 thoughts on “Kto się boi Karola Darwina? Polemika z Binkiewiczem”

  1. @Karol Gajewy: czy Pan uważa, że dogmat o nieomylności papieża dotyczy teorii naukowych?

  2. Ha,ha,ha…oto mamy „Dogmat o nieomylności Darwina”.Wierz pan sobie w niego,ale nie szkaluj katolików,którzy go mają za naukową i metafizyczną bzdurę.

  3. „Gdy Biskup Rzymski przemawia ex cathedra, to znaczy, gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności – dzięki opiece Bożej obiecanej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, w jaką Boski Zbawiciel zechciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności. Dlatego takie definicje Biskupa Rzymskiego są niezmienne same z siebie, nie zaś na mocy zgody Kościoła” (Denz. 1839) – więc chyba ma Pan niestety duży problem z rozumieniem pojęcia nieomylności papieskiej.

  4. Zgadzam się z artykułem kierunkowo, choć nie jest to ekstraklasa argumentacji, co wykazali powyżej komentatorzy. Nadmienię, że dla mnie ewolucja stanowiła i stanowi poważny element na rzecz tezy teistycznej. Warto także przypomnieć, że za pierwszego chrześcijańskiego ewolucjonistę uważa się św. Augustyna z Hippony. Nie sądził on, by Bóg wszystko stworzył od razu w obecnej postaci, ani by ingerował przez ciągłe stwarzanie nowych form, ale zakładał immanentne siły, leżące w przyrodzie, które powodują jej rozwój i postęp. To samo głosił św. Bonawentura. Stwórca złożył w rzeczach rationes seminales – wewnętrzne siły, które pchają je ku rozwojowi. Dzięki nim we właściwym czasie powstają nowe formy. Ewolucja jest realizowaniem możliwości, jakie materia otrzymała od Stwórcy, którego zamysł wszystkim rządzi.

  5. @Xall. Tekst p. Binkiewicza był z 2 tygodnie temu – proszę sobie poszukać w starszych tekstach

  6. @IL – „wiary i moralności”, co ma do tego teoria Darwina – czy stała się ona sprawą,nauką wiary albo jednym z kanonów moralności? Ma Pan niestety duży problem ze zrozumieniem podstawowych pojęć,a co dopiero całościowego zjawiska nieomylności papieskiej.

    1. Widać nie zrozumiałeś tekstu. Autor właśnie pokazywał, że teoria naukowa jaką jest niewątpliwie ewolucjonizm nie podejmuje kwestii moralnych czy teologicznych (o ile teologia nie aspiruje do bycia nauką przyrodniczą). A to że są środowiska lewicowe zinterpretowały to tak a nie inaczej (czytaj materialistycznie, ateistycznie) to nie oznacza, że taki światopogląd jest integralnie i immanentnie wpisany w tę teorię. Można wskazać bardzo wybitnych ewolucjonistów, jak choćby Francisco José Ayala Pereda, którzy pokazują, iż tę teorię można interpretować w zgodzie z chrześcijaństwem.

  7. @Arkadiusz Meller – dwa tygodnie temu – pisze Pan? No, proszę, autor tego tekstu nie miałby żadnych szans w filmie Wejście smoka…

  8. Ad Filip777 – Cytat z tekstu „Teoria ewolucji nie może być więc sprzeczna z wiarą katolicką. Podważanie decyzji papieskiej oznacza odrzucenie dogmatu o nieomylności papieża a takie odstępstwo cechuje tylko sekty religijne pokroju Świadków Jehowy.” – odnośnie tego wkleiłem fragment o nieomylności papieskiej, właśnie dlatego,że to się NIE ODNOSI. Na początku powtarza Pan to co sam zaznaczyłem, a potem mnie atakuje. Podzieli się Pan ze mną przyczyną takiego zachowania? Bo tu rzeczywiście przyznaję ciężko mi to zrozumieć.

  9. A to przepraszam! Tego „Pana” na końcu komentarza odniosłem do siebie, a że pora była późna(brak koncentracji),to najwyraźniej nieprawidłowo odczytałem przesłanie pańskiego wpisu. Jeszcze raz przepraszam!

  10. Nic nie szkodzi, mój błąd,że expressis verbis nie zaznaczyłem,że chodzi mi o autora tekstu wtedy późna pora by nie zaszkodziła. Przy okazji przypomniałem sobie,że kilka miesięcy temu akurat podobne zestawienie tematu „nieomylność papieska” i spór ewolucjonizm/kreacjonizm mieliśmy z pewnym znajomy na studiach i tam w paru zdaniach wyjaśnione zostało to zagadnienie i kolega ateista bardzo szybko stwierdził,że w takim razie już rozumie sytuacje. Niestety jak widać nie tylko ateiści mają problem z tym pojęciem – oczywiście zakładając,że Pan Gajewy jest katolikiem. Tym bardziej szyderczy (i zasadny!) jest Pański komentarz o nowym „dogmacie nieomylności Darwina”. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *