Lekcje demokracji

Donald Tusk wyzywając Jarosława Kaczyńskiego na debatę naraża się na kpiny. Bo co będzie jeżeli prezes PiS odpowie mu, że z panem nie mam już o czym rozmawiać (albo, że z panem porozmawiam sobie w innych okolicznościach – przypomniała mi się słynna wizja Aleksandra Kwaśniewskiego, że będzie bronił Donalda Tuska przed Parlamentem Europejskim).

Z kolei prezes Kaczyński chyba na debacie z Tuskiem straciłby (nie rozmawia się z wrogiem, a prezes traktuje premiera przecież jako wroga).

Koniec końców i tak by ta debata nic nie dała. Media ,,niezależne” i ,,zależne” oceniły by ją po swojemu i status quo został by zachowany.

Z drugiej strony jednak skandaliczne jest wezwanie tylko prezesa PiS do debaty. A inni politycy to co? Może właśnie o to chodzi by innych nie pokazywać i sprawić nam wrażenie, że mamy wybór tylko między Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską.

Jest to naprawdę piękna lekcja demokracji. Podobnie jak oburzenie na wyniki referendum w Szwajcarii. Wyobraźmy sobie gdyby takie referendum zostało przeprowadzone w Polsce. Nawet nie chodzi o emigracje tylko o np. potrzebę budowy meczetu w Warszawie. Wydaje mi się, że gdyby warszawiacy sprzeciwili się budowie meczetu – a przypuszczam, że tak by było – to nie tylko w Polsce podniósł by się jazgot jacy to my jesteśmy ksenofobiczni itd.

Więc po co przeprowadzać referenda skoro głos większości (tej co pójdzie zagłosować) prowadzi do oburzenia?

Joanna Senyszyn kiedyś, na zarzut Janusza Korwina Mikke, że przecież za karą śmierci jest większość Polaków, odpowiedziała, że nie wszystko co się podoba większości jest słuszne. Na co JKM zaczął bić brawo. (To że większość racji nie ma, do tego chyba nikogo nie trzeba przekonywać; lecz, mimo to, przewaga większości jest jedną z fundamentalnych zasad demokracji). W takim razie po co ona to powiedziała? Moim zdaniem sens wypowiedzi jest taki: ,,awangarda demokracji” jest nam potrzebna po to by, kiedy już zostanie wybrana, kierowała narodem w sposób, może nie do końca zbyt demokratyczny, pokazując mu kiedy suweren racji jednak nie ma – jak w przypadku rzeczonej kary śmierci – i wskazując mu co jest racją a co nią nie jest.

Patryk Pietrasik

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.