Lewicki: Jakie są efekty budowania demokracji w Kosowie przez USA, NATO i UE?

Pod pretekstem zatrzymania czystek w serbskiej prowincji Kosowo USA i inne kraje NATO dokonały ataku na Serbię w roku 1999. Faktycznie obie strony konfliktu, czyli władze serbskie i kosowscy separatyści,  dopuszczały się wtedy działań zabronionych wobec ludności cywilnej. Państwa NATO skierowały do Serbii tzw. dyktat z Rambouillet, przedstawiony przez Madeleine Albright,  który zawierał żądanie rezygnacji z suwerenności. Z powodu odmowy podporządkowania się nastąpiły ataki lotnicze na Serbię. Po 72 dniach bezustannych bombardowań Serbia przyjęła warunki. Ta akcja NATO była bezprawna, gdyż nie było zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ na jej przeprowadzenie.

Efektem działań Zachodu było ustanowienie parapaństwowego bytu Kosowa, które jest faktycznie ich protektoratem. USA wybudowały na terenie tego zagrabionego Serbii terytorium bazę wojskową Camp Bondsteel i być może zamysł by to zrobić był faktyczną przyczyną agresji na  Serbię. To było  możliwe, gdyż wówczas nikt nie potrafił się przeciwstawić działaniom USA. Tej wojnie towarzyszyła zmasowana akcja propagandowa w mediach mająca ją usprawiedliwić. Był to rodzaj wielkiej operacji psychologicznej na świadomości odbiorców. Niezależne źródła informacji w Internecie były wtedy dopiero w zalążku.

Kosowo jest obecnie nadal utrzymywane z funduszy UE, stacjonują tam wojska państw NATO i to one odpowiadają za utrzymanie porządku na tym terenie. Warto bliżej przyjrzeć się jakie są efekty tych działań Zachodu. Co one dały, oprócz tego, że była to pierwsza napaść militarna na suwerenne państwo i  pierwsza siłowa zmiana granic państwa europejskiego po zakończeniu zimnej wojny? Obecnie różni politycy usiłują wskazywać na Rosję jako na państwo, które narusza granice państw. Tymczasem, jak widać, przykład dał kto inny.

Owa interwencja zbrojna miała także za cel wymusić proces „demokratyzacji”. Minęło od tego 19 lat i można już ocenić czy ta demokracja funkcjonuje w Kosowie, a przede wszystkim, jak wyglądają kwestie bezpieczeństwa.

Okazuje się, że owa „demokratyzacja” ewidentnie nie wypaliła w Kosowie, za to świetnie działa tam mafia. Zajmująca się tematyką bałkańską  Dominika Ćosić  tak to ocenia: „Czym jest obecne Kosowo? Królestwem mafii i prostytucji, utrzymywanym za zagraniczne pieniądze. (…) Dalej bowiem przez Kosowo przechodzi największy w Europie szlak przemytu heroiny (aż 60 proc. tych narkotyków sprzedawanych w Europie jest transportowanych przez Kosowo) i handlu żywym towarem.”[i] A cały ten eksperyment z Kosowem ocenia ona jako „wielki błąd Zachodu”.  Publicysta Marcin Choduń ocenia to podobnie: „Kosowo pod kloszem międzynarodowym to dziś niby-państwo, które szybko zamienia się w republikę mafii.(…) Bezrobocie w państwie liczącym 2,1 mln mieszkańców przekracza 40 proc., kraj nie ma przemysłu, a jego głównym towarem eksportowym jest złom. 95 proc. towarów pochodzi z importu”.[ii]

Niezwykle ciekawie przedstawia się przywództwo tego niby kraju. Premierem był, a obecnie jest prezydentem, Hashim Thaci, który stał na czele tzw. Armii Wyzwolenia Kosowa. – UÇK, i którego do władzy doprowadziła interwencja NATO.

Według raportu przedstawionego Radzie Europy przez  szwajcarskiego senatora Dicka Marty’ego: “Haliti, Veseli, Syla, Limaj, a także Thaci i inni jego bliscy współpracownicy zlecali, a w niektórych przypadkach osobiście nadzorowali morderstwa, zatrzymania, pobicia i przesłuchania w różnych częściach Kosowa”.[iii] Ofiarami tej odrażającej działalności byli głownie Serbowie, których zabijano by sprzedawać ich organy do transplantacji. Działalnością Thaci zajmowały się też służby powołane ds. walki z narkotykami. Marthy podsumowuje ich raporty: “Wymienia się tam Hashima Thaciego i innych członków jego grupy drenickiej jako osoby, które przy użyciu przemocy kontrolują handel heroiną i innymi narkotykami”.[iv]

Albańska mafia w Kosowie to nie wszystko. Pojawiły się gorsze zagrożenia. Wielu kosowskich terrorystów zasiliło szeregi ISIS na Bliskim Wschodzie, szczególnie w Syrii, choć wielu było też zaangażowanych w organizowanie aktów terroru w Europie. Rozmiary tej terrorystycznej działalności są już tak duże, że także media zachodnie o tym piszą. W 2016 roku New York Times wprost napisał, że Kosowo zamieniło się w „żyzną glebę dla ISIS”.[v]  Pod nadzorem amerykańskich urzędników – pieniądze Saudów zamieniły tę kiedyś tolerancyjną muzułmańską społeczność w źródło islamskiego ekstremizmu, zasilającego dżihadystów. W Prisztinie, tuż obok pomnika Billa Clintona masy brodatych ekstremistów odprawiają swoje modły.

Rozbijając Serbię Europa zafundowała sobie przyczółek terroryzmu w Kosowie. Paradoksalnie, jak pisze NYT, ów islamski ekstremizm najbardziej widać w mieście Gjilan, na wschodzie Kosowa, gdzie stacjonuje do 7 000 amerykańskich wojsk z bazy Camp Bondsteel.

Taką przykładową karierą kosowskiego terrorysty może być historia niejakiego Lavdrim Muhaxheri znanego też pod pseudonimem Abu Abdullah al Kosova. W 1999  działał w jednym z oddziałów UÇK, któremu przypisywano udział w zbrodniach na serbskiej ludności cywilnej Kosowa. Potem został zatrudniony przez Amerykanów i przez wiele lat pracował dla nich w bazie Camp Bondsteel. Był bardzo dobrze oceniany przez swoich amerykańskich patronów, którzy wysłali go do szkoleniowej  bazy NATO w Afganistanie.[vi] Po powrocie stamtąd, w 2012 roku, zaraz wyjechał do Syrii gdzie prowadził terrorystyczną działalność w organizacji Front Al-Nusra, będącej mutacją Al-Kaidy, a potem w ISIS. Tam wsławił się wyjątkowym barbarzyństwem, własnoręcznie obcinał głowy jeńcom, i zyskał nazwę „rzeźnika z Bałkanów”. Jego bestialstwa były szeroko opisywane w mediach.[vii]  W końcu 2016 roku jego grupa, złożona z około 400 wyszkolonych i mających duża praktykę terrorystów, wróciła do Europy. On sam został ponoć zabity w ataku lotniczym w 2017 roku, ale tego nie można być pewnym i być może działa gdzieś indziej. Jego ludzie, którzy wrócili do Kosowa budzą za to wielki niepokój wśród europejskich służb. Kilka dni temu „The Times” znowu przypomniał o kosowskich dżihadystach z ISIS, którzy są gotowi umierać za państwo islamskie, czyli Kalifat w Kosowie.[viii]

I takie to są efekty wdrażania demokracji w Kosowie przez USA, NATO i UE. Miało być wspaniałe wielokulturowe otwarte społeczeństwo a wychodzi obcinający głowy Kalifat i bezwzględna mafia. Czy to tylko pomyłka? Czy w takich sprawach politykom wolno się mylić?

Dziwne jest też to, że wielu najbardziej przerażających terrorystów, miało kontakt z Amerykanami, dla których także, jak w  przypadku Muhaxheri, przez wiele lat pracowali. Jak to ocenić i zinterpretować? Czy można mieć pełne zaufanie do działań USA w sferze bezpieczeństwa?

Stanisław Lewicki

[i] https://wiadomosci.onet.pl/swiat/wielki-blad-zachodu-powstalo-krolestwo-mafii/qjvl3

[ii] https://www.newsweek.pl/swiat/kosowska-nibylandia/s2kx22d

[iii] tamże

[iv] http://wyborcza.pl/1,76842,8824354,Premier_Kosowa_szefem_gangu_.html

[v] https://www.nytimes.com/2016/05/22/world/europe/how-the-saudis-turned-kosovo-into-fertile-ground-for-isis.html

[vi] http://www.kosovapress.com/sq/lajme/ekskluzive-biografia-e-lavdrim-muhaxherit-9749/

[vii] https://www.mirror.co.uk/news/world-news/isis-general-who-decapitated-man-9530860

[viii] https://www.thetimes.co.uk/article/isis-fighters-return-to-kosovo-with-a-new-mission-v75gx0hs9

[Głosów:19    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *