Lipiński: Multi-kulti czy polityka pronatalistyczna (cz. 1)

Proszę Państwa, właśnie wydano piękną, kolorową książeczkę dla najmłodszych uczniów – zerówki na okładce której widnieją podobizny trojga dzieci: Kalima, Abrahama i Abdula. Książka ta została zatwierdzona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. A w niej czytamy: „Mamy Kalima, Abrahama i Abdula to Polki. Tata Kalima jest z Konga, Abdula z Iraku, Abrahama z Izraela”. Dalej następuje krótki opis tragicznych wojen w Kongu i Iraku. Natomiast sytuację Izraela opisano bardzo oględnie: „…a u taty Abrahama trwa walka”. W taki eufemistyczny sposób – by nie przysparzać stresu dzieciom – autorzy opisali wyrzynanie przez wojska izraelskie cywilnych Palestyńczyków. Opis ten kończy się optymistycznym stwierdzeniem: „Dla Kalima, Abdula i Abrahama Polska to spokojny kraj. Tutaj nie ma walk jest spokojne życie”. Książka ta ma na celu przygotowanie młodych Polaków do nadchodzącego do Polski – a właściwie już zaczynającego się – multi-kulti. Co interesujące pokazanie małego Żydka świadczy o tym, że Polskę nawiedzą nie tylko  przybysze z Afryki, ale spośród mieszkańców Bliskiego Wschodu, również w dużej liczbie Izraelczycy. Potwierdza to opinię tych polityków i publicystów, którzy twierdzą, że rząd PiS już zgodził się na oddanie Holocaust Industry polskiego majątku wartości 300 mld $, którym to majątkiem będą zarządzać Żydzi. Kadry już są przygotowane – ambasada polska w Tel Avivie wydała w ostatnich latach paszporty polskie 10 – 12 tys Żydom, a polskie wyższe uczelnie przygotowały już lub przygotowują najmłodsze kadry na wydziałach judaistyki.

Wielki oszustwo rządu PiS

Wszystko się zgadza. Jeśli pospacerujemy po Warszawie lub innym dużym mieście polskim bez trudu zauważymy czarnoskórych lub śniadych przybyszów. A to zjawisko nasila się. Dopiero ostatnio wyszło na jaw (dzięki mediom, nie politykom), że Polska podpisała 2 maja br. Deklarację z Marrakeszu, w której nasz kraj zobowiązał się przyjmować, rzekomo dobrowolnie, imigrantów z Afryki oraz Bliskiego  i Dalekiego Wschodu. Konferencja w tym celu została zwołana przez Komisję Europejską, co świadczy o nacisku Niemiec. To jednak nie wszystkie plany imigracyjne rządu Mateusza Morawieckiego. Ściągamy do Polski Hindusów, przed ambasadą polską w Delhi koczuje 25 tys. osób. W kolejce są Filipińczycy. Oprócz Ukraińców, którymi się zajmę w kolejnym podrozdziale, w 2017 r. wojewodowie wydali pozwolenia na pobyt stały : 248 Algierczykom, 416 Azerom, 525 obywatelom Bangladeszu, 429 obywatelom Egiptu, 4015 Hindusom, 104 Indonezyjczykom i Jordańczykom, 718 Irakijczykom, 221 Irańczykom, 155 Kirgizom, 642 Nepalczykom, 610 Pakistańczykom, 1863 Turkom, 733 Uzbekom, 550 obywatelom Arabii Saudyjskiej. Od stycznia 2018 r. przybyło : 2724 Hindusów, 1264 Turków, 461 Nepalczyków, 390 Pakistańczyków, 386 obywateli Bangladeszu, 367 Uzbeków, 351 obywateli Egiptu, 334 Irakijczyków, 258 obywateli Arabii Saudyjskiej, 205 Algierczyków. Razem w ciągu 18 miesięcy przybyło Polsce 18 tys. kolorowych imigrantów. (Za: W. Żyszkiewicz: PiS 2.0 łamie obietnice, „Do rzeczy”, nr 38/2018). Pamiętajmy też o 2,7 tys. imigrantów przyjętych z UE, co nieopatrznie wygadał minister Jacek Czaputowicz.

Zawarty w Marrakeszu układ oraz przytoczone liczby są zatajane przed polską opinią publiczną. Widocznie Morawiecki zastanawia się jak kolejną kapitulację przed Unią i kolejne oszustwo zaprezentować jako wielkie zwycięstwo „dobrej zmiany”. Warto zwrócić uwagę, że Węgry nie podpisały deklaracji. Oficjalnie, ale tylko w odniesieniu do Ukraińców rząd tłumaczy ten swoisty import zapotrzebowaniem przedsiębiorców na ręce do pracy. To obłudne wyjaśnienie, a postępowanie szkodliwe dla polskich pracobiorców. Dlaczegóż to rząd, mimo początkowych obietnic, nie sprowadzi do kraju Polaków z Kazachstanu i innych republik postsowieckich – potomków zesłańców w czasie stalinowskiego terroru. Ci ludzie przybyliby i pracowali w Polsce z największą chęcią. Ale …Jak wyznał szczerze wiceminister inwestycji i rozwoju – Paweł Chorąży na kameralnej konferencji w Klubie Jagiellońskim trzeba by było wówczas zapewnić im mieszkania i pracę, a to kosztuje. Natomiast kolorowi przybysze sami sobie znajdą lokum i pracę. To cyniczne wyznanie wywołało oburzenie internautów i znalazło jakie takie odbicie w części mediów.

Trzeba też negatywnie ocenić naciski właścicieli firm, którzy po prostu  chcą zatrudniać cudzoziemców za marny grosz, której to ofert płacowej już by nie przyjął Polak. Niemniej takie praktyki odbijają się również na polskich pracobiorcach. „Nie podoba ci się, to zatrudnię Ukraińca” – taką coraz częstszą odzywkę stosują pracodawcy w stosunku do niezadowolonych z warunków czy też płac Polaków. W konsekwencji napływu Ukraińców i egzotycznych przybyszów nastąpi (i już następuje) ponowna fala emigracji młodych Polaków na Zachód. Bezmyślne uleganie naciskom pracodawców spowoduje dalsze wyludnianie się Polski z ludzi młodych, energicznych i częstokroć wykształconych. To jednak nie martwi pana premiera, bo trzeba kolejną kapitulacją wkraść się w łaski unijnego establishmentu. Jak dotychczas bez rezultatu, gdyż wobec Polski uruchomiono sławny już art. 7, a KE zaskarżyła  Polskę o łamanie praworządności do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Nie tylko po pracę przybywają obywatele Bliskiego Wschodu. Jak zaobserwował red. W. Żyszkiewicz: „Na ulicach Warszawy, szczególnie w tym roku, zaroiło się od mocno wielodzietnych i całkiem zamożnie wyglądających rodzin muzułmańskich, oddających się dostojnym spacerom po Trakcie Królewskim. I nie mówię wcale o turystach, bo turystyczny sznyt nawet w przypadku ludzi bogatych łatwo rozpoznać.(…) To ludzie zamożni, nawet bardzo zamożni”. No właśnie, po co tu przybyli i dlaczego otrzymali pozwolenie na pobyt. Przecież nie będą oni pracować. Można zapytać czy napływ ten jest skutkiem niedbalstwa naszych władz i służb, czy też świadomą polityką, świadczącą o kłamliwych zapewnieniach nieprzyjmowania imigrantów.

O Ukraińcach raz jeszcze

Na temat imigracji ukraińskiej do Polski pisałem  już wielokrotnie na łamach  „Myśli Polskiej”. Obecnie chcę przytoczyć opinię na ten temat dr Michała Siudaka. Zauważa on, że władze polskie proponują naszemu społeczeństwu następującą grę: czy imigranci z Afryki i Bliskiego Wschodu czy z Ukrainy. Nie ma natomiast pytania o sprowadzenie Polaków. Zwraca uwagę, iż Polacy emigrowali i emigrują nie tylko dla większych zarobków, ale także ze względu na inny stosunek do człowieka i przedsiębiorcy. Z kolei Ukraińcy chętnie przybywają do Polski nie widząc najmniejszych perspektyw dla siebie w rodzinnym kraju, co więcej starają się usilnie o uzyskanie polskiego obywatelstwa. Z reguły są dobrymi pracownikami, o ile pracę podejmują. Przywożą jednak ze sobą  bagaż obciążeń ze swojego kraju. Dr Siudak stwierdza, że na Ukrainie jest jeden z najwyższych wskaźników rozpadu rodzin i narkomanii. Nadto część z nich wkracza na drogę przestępstwa w Polsce.

Przykładem ostatniego stwierdzenia dra Siudaka są dwie sprawy. Rok temu w Kurowie Ukrainiec zamordował nożem 3—letniego Polaka, piłkarza. Dostał wyrok dożywotniego więzienia. Informowała o tym lokalna prasa, dość oszczędnie, ale jednak. W czerwcu w Chełmie banda ukraińska wdarła się do prywatnego domu żądając pieniędzy. Ponieważ odmówiono, związaną rodzinę zaczęli torturować. Również kilkuletniego synka rodziny – założyli mu worek na głowę, podduszali i grozili obcięciem palców, jeśli nie powie gdzie ojciec ukrył pieniądze. Wtedy ojciec wydał degeneratom 50 tys. zł. Część sprawców złapano, inni uciekli i są poszukiwani. Jak widać, tradycja OUN-UPA żyje, gdyż młode pokolenia Ukraińców są wychowywane w duchu banderyzmu.

W Lublinie prowadzone jest śledztwo, które prokuratura wszczęła przeciwko dr. Grzegorzowi Kuprianowiczowi, prezesowi Towarzystwa Ukraińskiego. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył wojewoda lubelski Przemysław Czarnek. Chodzi mu o wypowiedź Kuprianowicza podczas uroczystości w Sahryniu. Powiedział on, że w Sahryniu 74 lata temu zginęli obywatele RP ukraińscy prawosławni z rąk innych obywateli RP, „dlatego, że mówili w innym niż większość języku i byli innego wyznania”. Dodał tez: „Ta zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona została przez członków narodu polskiego – partyzantów AK, będących żołnierzami Podziemnego Państwa Polskiego”. W tym właśnie dniu obchodzona była 75 Rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Jak powiedział wojewoda zorganizowani w tym samym czasie uroczystości ukraińskich było niedopuszczalne. Działanie to nazwał „prowokacją” i „hucpą” oraz próbą zrównania obu zbrodni. Śledztwo prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Zamościu na podstawie art. 133 KK mówiącego o publicznym znieważeniu narodu lub państwa polskiego za co grozi kara do 3 lat więzienia. Podejrzany oczywiście zaprzecza twierdząc: „Sytuacja jest dla mnie irracjonalna. Nie wiem, gdzie w moim wygłoszonym w Sahryniu przemówieniu można znaleźć podstawy dla zawiadomienie o możliwości popełnienie przestępstwa a tym bardziej dla wszczęcia śledztwa. Uważam, że najlepszą odpowiedzią na wszystkie stawiane mi zarzuty jest treść samego przemówienia, w którym… nie można znaleźć potwierdzenia zarzutów”. Według niego wypowiedzi wojewody w mediach wpływają na wzrost nastrojów anty-ukraińskich i budzą obawy ukraińskiej społeczności prawosławnej.

W sprawie kurowskiej sąd stanął na wysokości zadania. Jakie będą wyroki dla bandziorów z Chełma, zobaczymy. Nie sądzę atoli, by sąd dopatrzył się jakichś uchybień Kuprianowicza. A wobec czołobitnej ukrainofilii rządzącej ekipy nie wróżę długiej kariery Czarnka na stanowisku wojewody.

Jest źle, a będzie gorzej

Rząd Morawieckiego szalenie troszczy się o imigrantów, nie robi jednak nic aby zapobiec wymieraniu narodu polskiego. Obecnie ludność Polski wynosi 38,432 mln, w tym w wieku produkcyjnym – 61,1 %, przedprodukcyjnym 17,9 %, a poprodukcyjnym 20,2 %. Kobiety stawią 51,6% populacji, mężczyźni 48,4 %. Według prognoz, również ONZ-owskich w 2050 r. Polska liczyć będzie 33,95 mln obywateli, zaś w 2100 r. zaledwie 16 mln. To oznacza, że staniemy się malutkim nic nie znaczącym narodem o ogromnej przewadze starców. Aby utrzymać obecny stan populacji wskaźnik dzietności powinien wynosić 2,1. (Oznacza to, że na 20 rodzin powinno przypadać 21 dzieci.) Obecnie kształtuje się on na poziomie 1,26 a jeszcze niedawno wynosił 1,3. Realizowany w Polsce program 500 Plus wprawdzie zwiększył liczbę urodzeń, ale nie zapobiegł katastrofie demograficznej, bo zapobiec nie mógł. Najbardziej widocznym skutkiem tego programu jest zmniejszenie liczby biednych rodzin wielodzietnych. I to wszystko co można przypisać temu – skądinąd bardzo dobremu – pomysłowi.

Obecna sytuacja demograficzna Polski stanowi  nie tylko spadek po potwornych stratach wynikłych z II wojny światowej, ale również polityki antynatalistycznej prowadzonej w Polsce od 1956 r. Właśnie wtedy uchwalono ustawę o przerywaniu ciąży, która de facto zezwalała na zabicie nienarodzonego dziecka na życzenie. Ustawa spowodowała straty ludzkie idące w miliony. Niemniej przez cały czas trwania PRL wskaźnik przyrostu naturalnego kształtował się  powyżej wskaźnika 2,1. Dopiero rok 1989 przyniósł totalne załamanie w tej dziedzinie i trwa ono do dziś. Nie przypadkowo napisałem, że obecne władze nie troszczą się o pokaźnie zwiększenie przyrostu naturalnego, ponieważ według oficjalnych enuncjacji chcą one doprowadzić w ciągu 10 lat (!) do wskaźnika 1,6. Nie zamierzają więc zahamować wymierania narodu polskiego.

Takie podejście stanowi wynik postaw zdecydowanej większości polityków polskich – bez względu na ich orientację ideowo-polityczną. Horyzont czasowy tych pań i panów zamyka się co najwyżej w przedziale czterech lat – aby dostać się ponownie do Sejmu czy Senatu. Czyli „apres nous le deluge”. Poza tym mnóstwo czasu poświęcają oni na pyskówki oraz gry wewnątrzpartyjne. Horyzont 20 – 30 lat jest dla nich niedostępny, w przeciwieństwie do polityków niemieckich – też bez względu na prezentowany kierunek ideowy –  co, niestety odbija się również na losach naszego kraju. Wszak „Drang nach Osten” jest konsekwentnie realizowany, tym razem  nie przy pomocy czołgów lecz ekspansji gospodarczej. Fakt, że inne kraje europejskie borykają się też ze zmorą niskiego lub wręcz ujemnego przyrostu naturalnego nie stanowi dla nas żadnej pociechy. Zresztą większość krajów europejskich przedsiębierze różne środki zaradcze, tak w skali ogólnopaństwowej, jak i regionalnej. Oprócz nas.

CDN

 

Zbigniew Lipiński

28 września 2018 r.

[Głosów:13    Średnia:4.2/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *