Dominujący chyba stosunek do ruchu banderowskiego wśród polskich partii głównego nurtu był przez wiele ostatnich lat taki, że jest to jakiś nieistotny margines na Ukrainie, wykorzystywany głownie przez Rosję dla konstruowania prowokacji mających na celu psucie coraz lepszych stosunków polsko-ukraińskich. Taka była główna polityczna teza, i wydawało się, że im więcej było zdarzeń, które zaprzeczały takiej narracji to tym mocniej się jej trzymano, nie odstępując na krok od założenia, że wszystko to jest tylko rosyjska prowokacja.
To, że jest inaczej i banderyzm, szczególnie po roku 2014, szybko zajmował pozycje na szczytach ukraińskiej polityki, wszyscy, chcący zobaczyć, to widzieli, ale zareagować mogli tylko liderzy polityczni partii rządzących, co raz przytrafiło się w Polsce, gdy Jarosław Kaczyński ogłosił w lutym 2017 roku, że „Ukraina do Europy z Banderą nie wejdzie”. Spowodowało to długotrwały kryzys w stosunkach polsko-ukraińskich, związany z próbą wprowadzenia ustawowego ścigania za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów w ustawie o IPN. Ostatecznie niewiele z tego wyszło, gdyż TK uznał, że zwrot „ukraińscy nacjonaliści” jest niedookreślony.
Potem, szczególnie po inwazji Rosji na Ukrainę, sprawy już nie poruszano, wracając zasadniczo do tezy o tym, że wszelkie widoczne przejawy banderyzmu w Polsce to rosyjska prowokacja, zaś Polacy są, jak to zadeklarował rzecznik MSZ w marcu 2022 roku, „sługami narodu ukraińskiego”. Tego rodzaju, mocno upokarzające dla naszych obywateli, stwierdzenie przyspieszyło tylko proces odchodzenia zwykłych ludzi od bezwarunkowego popierania władz Ukrainy i uznawania szczególnej pozycji i pierwszeństwa w dostępie do świadczeń ze strony uchodźców z terenu Ukrainy. Jednocześnie władze tego państwa przestały wyrażać wdzięczność za dotychczasowe wsparcie i pozwoliły sobie nawet na atakowanie Polski na forum ONZ i sugerować współpracę Polski z Rosją. Na dodatek władze Ukrainy zaczęły uważać Niemcy za swojego głównego sojusznika, co, wobec wielkiego zaangażowania Polski w początkowym kluczowym okresie wojny, jeszcze bardziej wpłynęło na dystansowanie się od wspierania Ukrainy i zwracanie uwagi na istniejące i potencjalne konflikty interesów Polski i Ukrainy.
W tym stanie rzeczy pojawienie się banderyzmu jako tej symbolicznej praprzyczyny, która uniemożliwia dobre stosunki polsko-ukraińskie, stało się oczywiste. Brak akceptacji dla banderowskich symboli i ideologii w Polsce, przy jednoczesnej ich popularności na Ukrainie, szczególnie zachodniej, graniczącej z Polską, jest stałym źródłem napięć i wiąże się z próbami pokazania przez ukraińskich nacjonalistów, że mogą oni je manifestować także na terenie Polski. Do takich prób dochodziło wielokrotnie wcześniej, jak choćby w roku 2016, kiedy miało dojść do występu zespołu muzycznego Ot Vinta, znanego z kultywowania Bandery i OUN-UPA. Związek Ukraińców w Polsce wzywał do występowania na koncertach w strojach z motywami czarno-czerwonymi. Władze jednak zareagowały prawidłowo i zespół ten nie został do Polski wpuszczony.
Teraz sytuacja jest jeszcze bardziej zapalna i ostatnio w Warszawie, podczas koncertu białoruskiego rapera na Stadionie Narodowym, doszło do ostentacyjnego eksponowania banderowskich flag. Tego już było za dużo i jeśli do tej pory środowiska banderowskie jedynie testowały możliwość pokazywania swoich barw w sposób pośredni, jako, dla przykładu, czarno-czerwone elementy ubioru, to tym razem nie bawiono się już w takie niuanse. Skala oburzenia przeciw tej bezczelności jest olbrzymia, tym większa, że w tym samym czasie doszło do dewastacji w Domostawie, przez 17 letniego przybysza z Ukrainy, pomnika ofiar Rzezi Wołyńskiej.
I na koniec jeszcze jeden przykład, który wskazuje, że działania propagatorów banderyzmu na terenie Polski mogą być celowe i zaplanowane. Swego czasu znana była w Polsce postać Wołodymyra Wjatrowycza, byłego szefa UIPN, a obecnie deputowanego Werchownej Rady z partii byłego prezydenta Poroszenki. Jest on bardzo mocno zaangażowany w zaprzeczanie zbrodniom OUN-UPA, w tym głównie na Polakach. Z tego powodu został on objęty, już w roku 2017, zakazem wjazdu na teren Polski. Ale czy zaprzestał on wszelkich swoich działań na terenie Polski? Wydaje się, że wcale nie, a jedynie używa do tego innych środków i osób.
Obecnie w Warszawie, w ramach struktury TVP, powstał kanał telewizyjny dla Ukraińców o nazwie „Sława”. Redaktorem naczelnym tego przedsięwzięcia jest Mariia Gorska (Марія Гурська) z Ukrainy. Niedawno znalazłem w sieci informację o tym, że ta osoba kilka lat temu miała prezentować się na fotografiach, gdzie wystąpiły banderowskie symbole, co w kontekście jej pracy dla TVP jest skandalem. Gorska tłumaczy, na swoim FB, że symbole banderowskie pojawiły się na zdjęciach przypadkowo i nie są one wyrazem jej poparcia dla tej ideologii. Kto chce niech wierzy, jednak, moim zdaniem, o wiele większe znaczenie ma inna informacja świadcząca o tym z jakimi osobami kanał „Sława” utrzymuje kontakty. Okazuje się, że w maju tego roku, studio telewizji „Sława” w Warszawie odwiedziła nijaka Jaryna Jasynewycz, prywatnie żona wspomnianego Wołodymyra Wjatrowycza, która zdecydowanie podziela jego banderowskie sympatie, gdyż jest ona związana z utworzonym przez niego, tzw. Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego, które jedni uważają wprost za przybudówkę OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów). Na swoim FB pani Jasynewycz chwali się swoją znajomością, przyjaźnią i współpracą z Marią Gorską. Pan Wjatrowycz ma chyba zakaz wjazdu do Polski, a jego żona, zajmująca się podobną działalnością, jak widać takiego zakazu nie ma, ale czy faktycznie powinna się pojawiać w redakcji telewizji „Sława” i co może wyniknąć z takich spotkań i koneksji?
Stanisław Lewicki



Po pierwsze „banderyzm w Warszawie polega na razie na tym, że na jakimś koncercie pojawiły się banderowskie flagi – żaden pisowski autor nawet nie napisze ile ich było, zatem można wnosić, że było ich niewiele, może nawet tylko jedna. Fladze tej nie towarzyszyły ponadto żadne inne „banderowskie” antypolskie deklaracje. Gdyby towarzyszyły, PIS na pewno nie omieszkałby w kółko ich przytaczać.
Po drugie odbiór Bandery na Ukrainie nie wynika z tego jak miał on stosunek do Polski – co wygodnie się przemilcza – , ale z tego jaki miał stosunek do Rosji. Ukraińcy potrzebują antyrosyjskich symboli i Bandera jest na razie najbardziej do tego celu przydatny. Podobnie zresztą taki Dmowski – polski odpowiednik Bandery – inaczej jest postrzegany w Polsce, a inaczej w Izraelu. Bandera na dzisiejszej Ukrainie jest antyrosyjski, a nie antypolski.
Po trzecie, na początku wojny ukraińskiej PIS z oburzeniem zarzucał Niemcom, że nie chcą pomagać Ukrainie. Dziś PIS z jeszcze większym oburzeniem zarzuca Niemcom, ze …pomagają Ukrainie. Faktycznie pomoc niemiecka jest ponad cztery razy większa od polskiej, nie należy się dziwić, ze Ukraina do stosunków z Niemcami przykłada znacznie większą wagę niż do stosunków z Polską. I skoro PIS ją zmusił do wybrania strony, to wybrała Niemcy. Dla PIS przecież największym wrogiem są Niemcy, Zachód i USA (chyba że rządzi tam Trump), a w konsekwencji także Ukraina, a nie żadna tam Rosja.
W odróżnieniu do PIS, Polska jednak ma wspólny interes z Ukrainą, Niemcami i Zachodem, a nie z Orbanem Putinem i Trumpem.
Dlatego PIS i Rosja usiłują Polskę z Ukrainą skłócić, rozdmuchując każdy „banderowski” incydent do niesłychanych granic, a jeżeli ich nie ma, to takowy wykreować, jak w Domostawie, gdzie schwytany sprawca dewastacji przyznał się do działania z moskiewskiego polecenia.
„gdzie schwytany sprawca dewastacji przyznał się do działania z moskiewskiego polecenia.”
hehe, dobre.
Nas nie odchodzi co myślą Ukraińcy o Banderze bo nie jesteśmy Ukraińcami.
Owszem, Was, PISu, to nie obchodzi, ale Polaków obchodzi bardzo stosunek Ukraińców do Polski i współpracy z nią. Sposób w jaki Ukraińcy odbierają dzisiaj postać Bandery jest ważną tego częścią.
Tak, Polaków obchodzi stosunek Ukraińców do Polski oraz sposób współpracy… a raczej „współpracy” (bo jest ona de facto pasożytnictwem na Polsce i Polakach) z nią. Obie wspomniane kwestie bardzo się Polakom nie podobają.
„ale Polaków obchodzi bardzo stosunek Ukraińców do Polski i współpracy z nią”
Doceniam ten żarcik.
Ciekawe jak byśmy się czuli jadąc przez Niemcy, widząc na każdym kroku pomniki Hitlera i faszystowskie flagi ? Przez analogię można sobie łatwo wyobrazić jak Polak czuje się na Ukrainie. Nie ma to żadnego związku z Rosja, tylko totalnym brakiem wrażliwości na nasze polskie uczucia. Faktem jest odradzanie się przymierza państw Osi – Niemcy, Ukraina, Litwa. A tak zwany Zachód jak zawsze nas wykorzysta i zdradzi
Dmowski porównany do Bandery…
Wcześniej jakiś „uczony” banderowski z kulu czy UMCS, porównywał Dmowskiego z doncowem..
Za coś takiego nabija się na pal.
No właśnie. „Integralny nacjonalizm”, nie cofający się przed perspektywą ludobójstwa, jeżeli uzna to za konieczne, był w tamtym (mniej więcej lata 1900-1950) czymś powszechnym na całym świecie. Każdy kraj miał jakiegoś swojego Banderę, czy Dmowskiego.
Proszę nie zestawiać razem Bandery i Dmowskiego. Jeżeli Pan uważa, że obaj to jedno zło, to proszę napisać na ten temat artykuł.Opublikujemy.
On tego nie zrobi, bo jaki niby „argument” na poparcie takiej tezy mógłby podać? Samo „w moim przekonaniu” to chyba jednak będzie trochę za mało.
…i w każdym kraju znajdzie się taki Marcin Adamczyk — AKA „pilaster” — wypisujący oczywiste brednie.
Tylko, że jeden kraj będzie głupio przepraszał za swoich „ksenofobów”, a drugie kraje są mądrzejsze. Niestety Polska nie należy do tej drugiej kategorii.
UMCS, czyli tak zwany (dawniej, nie wiem czy teraz także) ŻUL — Żydowski Uniwersytet Ludowy.
*** Dlatego PIS i Rosja usiłują Polskę z Ukrainą skłócić, rozdmuchując każdy „banderowski” incydent do niesłychanych granic, a jeżeli ich nie ma, to takowy wykreować, jak w Domostawie, gdzie schwytany sprawca dewastacji przyznał się do działania z moskiewskiego polecenia. ***
Z całą pewnością krzewiciele banderyzmu na Ukrainie, „bojowcy” batalionu Azow, decydenci stawiający pomniki Banderze i Szuchewyczowi — jak i sam ukraiński ambasador, usprawiedliwiający ten banderyzm — no i wszyscy w ogóle „inni tacy” także działają „z moskiewskiego polecenia”, chcąc „nas skłócić”. Po prostu Zły Putin im kazał.
Gadowski o ukraińskiej agenturze w Polsce
https://www.youtube.com/watch?v=i6sTw7rFawc
Bo przecież rosyjskiej agentury w Polsce w ogóle nie ma. Wszyscy to wiedzą, zatem to prawda. 🙂
…bo przecież jeśli w Polsce jest jakaś rosyjska agentura — to już z całą pewnością wyklucza ona obecność agentury ukraińskiej. Wszyscy to wiedzą… sorry: Marcin „Pilaster” Adamczyk tak twierdzi, zatem to prawda. 🙂
Ukraina
To kolejne państwo, utworzone sztucznie, oficjalnie w 1991 r. Próby jego utworzenia zostały rozpoczęte w 1918 r., wraz z rozpadem Monarchii Austrowęgierskiej i odrodzeniem państwa polskiego. Ukraińska świadomość narodowa, a raczej ten zespół uczuć i światopoglądu, który za taką uchodzi został stworzony przez siły pozaukraińskie w II połowie XIX wieku, na fali tworzenia się nacjonalizmów, w tym samym czasie, co rewolucyjny komunizm Marksa i syjonizm, głoszący konieczność odbudowy państwa Izrael. W tworzenie nowej tożsamości ukraińskiej zaangażowały się wpływy austriackie i niemieckie. Poprzez podobieństwo ideologii banderyzmu do idei talmudycznych można też podejrzewać wpływy gnostycko-chazarskie. Od samego początku nowa tożsamość ukraińska była skierowana antypolsko i antykatolicko, czego wyrazem była Rzeź Wołyńska, czyli ludobójstwo, dokonane przez Ukraińców na Polakach, Żydach, Czechach i innych narodach, znajdujących się w zasięgu ludzi, którzy poszli za ideologią banderyzmu. Bezprzykładnie okrutne mordy objęły Wołyń i Małopolskę Wschodnią. Państwo ukraińskie do tej pory nie rozliczyło się z tej zbrodni i nie podjęło praktycznie żadnych starań, aby umożliwić Polakom pochówek zamordowanych Polaków. Większość Ukraińców nie wie o tej zbrodni, jest ona przez władze ukraińskie przemilczana wobec własnych obywateli. Z pewnością ma tu znaczenie fakt skali liczebnej zbrodni, jej niesamowite okrucieństwo, i ofiary, którymi w większości były kobiety, dzieci i starcy. Gdyby prawda o zbrodniach Ukraińców w latach 40-tych wyszły na jaw, byłoby to potężnym ciosem w prestiż państwa ukraińskiego. Nie ma ono bowiem żadnych własnych tradycji poza historią OUN/UPA, i żadnej innej idei, niż banderyzm. Ujawnienie przed Ukraińcami tych zbrodni i nagłośnienie ich przed światem mogłoby ugruntować świadomość, że aktem założycielskim państwa ukraińskiego jest zbrodnia. [..]
Całość:
https://wtowarzystwie.pl/wojna-w-polsce-czyli-ksztalt-rzeczy-strasznych-cz-2/
Owszem, państwo ukraińskie powstało w 1991 roku. Mniej więcej wtedy powstało też państwo słowackie, białoruskie słoweńskie, czy chorwackie. Dlaczego fakt powstania tych państw w okolicy tej daty miałby je unieważniać? Jeżeli Ukrainy „nie ma”, to „nie ma” też Słowacji i Białorusi.
Zresztą państwo polskie powstało w 1918 roku. Może też jest „nieważne”?
Pisowcy są śmieszni w swoim zacietrzewieniu, bo nawet nie zauważają, że skoro państwo ukraińskie powstało w 1991 roku to nijak nie może ponosić żadnej odpowiedzialności za zbrodnie wołyńskie z lat 1943-1944. Chyba żeby za „Ukrainę” uznać ówczesną Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką. Ale za Wołyń ona akurat też nie odpowiada. Prędzej, jako składowa część ZSRR, za Katyń.
Państwo polskie powstało w 966 r. — jest to data umowna, związana z przyjęciem chrztu — a dość powszechnie pośród historyków wiadomo, że musiało istnieć wcześniej.
Państwo, które powstało w 966 – lub wcześniej, upadło już w 1038 roku, wraz z wypędzeniem Kazimierza Odnowiciela. Po powrocie zbudował on kolejne państwo, które upadło w roku 1795. W 1918 roku powstało zupełnie nowe państwo, nie mające z tym z XVIII wieku, poza mitami założycielskimi, nic wspólnego.
A jeżeli nie, to Ukraina istnieje nie od 1991, tylko od 882 roku. jest o wiele starsza, nie tylko od Rosji, ale i od Polski.
„Ukraina” — zarówno w polskim, jak i w rosyjskim — to po prostu, mówiąc współczesną polszczyzną, po prostu „pogranicze”. A jeśli pogranicze, to naturalnym pytaniem, automatycznie się nasuwającym, jest CZYJE właściwie? Pogranicze nie istnieje „samo z siebie” — ani dla siebie — tylko jest zaledwie skrajem jakiegoś „centrum”. Tak więc jeśli taka ukraina (tak, z małej litery) od dawna istnieje, to jako fragment czegoś większego — a nie w oderwaniu od (i obca) tej większej całości. A poza tym: a cóż to za cudaczny „naród”, sam nazywający się „pogranicznikami”? 🤣
** W 1918 roku powstało zupełnie nowe państwo, nie mające z tym z XVIII wieku, poza mitami założycielskimi, nic wspólnego. **
Tak, nawet języka nie ma wspólnego „z tym XVIII wieku” — bo wtedy to chyba po łacinie tam rozmawiali, albo po francusku. 🤣 Weź się, człowieku(?), ogarnij nieco. Może kup sobie jakąś książkę do historii, czy coś.
Akurat to jest nieprawda, bo UPA uznawała się za zbrojne ramię Ukraińskiej Republiki Ludowej. Współczesna Ukraina uważa się za prawnego spadkobiercę tego państwa.
Dzisiejsza Ukraina jest prawnym spadkobiercą Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej – USRR, a nie URL. Zresztą w czasach rzezi wołyńskich URL już dawno nie istniała.
„Dzisiejsza Ukraina” otwarcie odwołuje się do „tradycji” OUN i dUPA — a nie do USSR — banderyzm jest tam oficjalną ideologią państwową, nauczaną w szkołach, oficjalnie celebrowaną. Najwięksi zwyrodnialcy z dUPA — jak np. Szuchewycz, nie wspominając już o samym Banderze — „robią za bohaterów”, ich imieniem nazywane są place i ulice, stawiane są tam ich pomniki.
Ale gamoń Adamczyk o tym nie wie(?), więc wypisuje takie brednie, jak widać powyżej. A może to nie Adamczyk, tylko raczej Adamczuk — tylko zmienił nazwisko rodowe? Hmm…
„jak np. Szuchewycz, nie wspominając już o samym Banderze”
Faktycznie to odpowiedzialność Szuchewycza za ludobójstwo na Polakach jest większa niż odpowiedzialność Bandery.
Ukraina uważa się za prawnego spadkobiercę URL tak samo jak III RP uważa się za prawnego spadkobiercę II RP. Leonid Krawczuk w 1992 roku odebrał insygnia prezydenckie od prezydenta URL na uchodźstwie Mykoły Pławiuka.
„bo nawet nie zauważają, że skoro państwo ukraińskie powstało w 1991 roku to nijak nie może ponosić żadnej odpowiedzialności za zbrodnie wołyńskie z lat 1943-1944”
Nawet jeśli nie mogłoby jako państwo być prawnie odpowiedzialne za te zbrodnie (co jest dużym uproszczeniem, sprowadzaniem instytucji państwa do jakiejś abstrakcyjnego, oderwanego od społeczeństwa bytu prawnego) to Polska powinna się domagać pociągnięcia do odpowiedzialności Ukrainę za blokowanie prac badawczych nad tym ludobójstwem w miejscach zdarzeń. I domagać się ekstradycji żyjących jeszcze banderowców.
A dzisiejsza Macedonia (północna) odwołuje się do dziedzictwa Aleksandra Wielkiego, a Etiopia do króla Salomona, choć nie mają te kraje z tą spuścizną merytorycznie absolutnie nic wspólnego. Węgrzy zaś odwołują się do Attyli, a Rumuni do Daków króla Decebala. Odwoływać propagandowo się można nawet i do Atlantów. Liczy się jednak ciągłość prawna i organizacyjna. Tę Ukraina dzisiejsza ma właśnie z USRR. Odziedziczyła jej struktury państwowe, zobowiązania i należności. Polska w 1918 roku miała do spłaty długi państw zaborczych, a nie długi RON z XVIII wieku. Jakoś nie słychać też, żeby Ukraina dzisiejsza miała spłacać obligacje wyemitowane przez URL.
A UPA miało z URL tyle wspólnego, co Armia Ludowa, z ówczesną Rzeczpospolitą Polską. W czasie rzezi wołyńskich nadal istniał na emigracji rząd URL i nadal urzędował emigracyjny prezydent URL – Andrij Lywicki. UPA jakoś jednak, ani nie przyjmowała od niego rozkazów, ani nie składała mu meldunków.
Więzy językowe nie mają znaczenia. Szwajcarzy mówią po niemiecku, Belgowie po francusku, a Jamajczycy po angielsku. Nie są jednak Niemcami, Francuzami, czy Anglikami.
Zresztą z Ukrainą jest podobnie. Spora jej część mówi po rosyjsku, ale nie chce mieć z Rosją nic wspólnego.
Ale nikogo nie obchodzi Macedonia, ani Etiopia. Tak samo nikogo nie obchodzi do kogo odwołują się Węgrzy, czy Rumuni. To wszystko nie ma dla Polski żadnego znaczenia. Więc dość tego nieistotnego bełkotu o jakichś krajach, których większość Polaków nie potrafi nawet pokazać na mapie i których historia antyczna nie ma dla nas żadnego znaczenia.
Z kolei ukraiński kult UPA jest faktem. Jest faktem, że UPA po pierwsze jak sama nazwa wskazuje i jak sama się deklarowała była ukraińska, jest faktem, że chciała niepodległej Ukrainy (co samo w sobie nie jest niczym złym) i jest faktem, że mordowała Polaków. A dzisiaj mordercy są kreowani na Ukrainie na bohaterów. I jak w Polsce chcą maksymalnie uderzyć w kult morderców to Ukraina w odwecie bezczelnie grozi Polsce, wtrąca się w nasze wewnętrzne sprawy i w naszą pamięć narodową. Tylko to się liczy. Jakieś dywagacje o URL, USSR, o Attyli, Decebalu, o tym kto mówi po ukraińsku, kto po rosyjsku, niemiecku itd. są pustą dywagacją. Skupianiem się na pierdołach, a nie na tym, co jest istotne w tym problemie.
To nie są, w przypadku Ukrainy, jedynie próby „odwoływania się przez okno” — tylko konkretne posunięcia prawno-organizacyjne. Ot, cztery przykładziki (trzy z nich sprzed lat), z wielu możliwych:
„Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – z upoważnienia ministra – na interpelację nr 21652 w sprawie gloryfikacji UPA na Ukrainie ” (2011)
https://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/41CCF63D
„Władze Ukrainy oficjalnie wprowadzają kult UPA do szkół” (2015)
https://kresy24.pl/moralna-kleska-wladze-ukrainy-oficjalnie-wprowadzaja-kult-upa-do-szkol/
„Państwo ukraińskie dąży do rozszerzenia kultu OUN-UPA na całe społeczeństwo” (2016)
https://naszdziennik.pl/mysl/164017,ukrainski-odwet.html
„W środę Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę, która formalnie uznaje Ukraińców przymusowo przesiedlonych z terenów południowo-wschodniej Polski w latach 1944–1951 za ofiary deportacji. Za przyjęciem aktu głosowało 284 deputowanych, nikt nie był przeciw.” (2025)
https://dzienniknarodowy.pl/rada-najwyzsza-ukrainy-jednoacj/
Tak więc „róbmy tak dalej”. Jak to co poniektórzy lubią określać: „przyjmujmy ze spokojem” — co się przekłada na „nic nie róbmy” — i czekajmy bezczynnie dalej.
Swoją drogą to mógłby się PIS w końcu zdecydować. Czy Ukraina faktycznie powstała jako „sztuczny twór” „dopiero” w 1991 roku, czyli nie odpowiada za Wołyń, czy też może za Wołyń odpowiada, czyli musiała istnieć wcześniej niż w 1991 roku. O ile wcześniej?
Dodatkowo bredzenie o „sztucznych granicach” Ukrainy, które katechon Putin ma oczywiste i naturalne prawo „korygować” według swojego uznania prowadzone w Polsce, kraju, którego wszystkie granice na wschodzie, zachodzie i północy (tylko na południu nie) są właśnie „sztuczne” wykreślone długopisem na mapie przez kaprys Stalina, od razu zdradza w czyim interesie jest.
Gdyby Ukraina padła, a zwłaszcza gdyby szybko padla w „trzydniowej operacji specjalnej”, bez wątpienia katechon Putin zacząłby głosić że np Białystok jest integralną częścią Białorusi, „sztucznie” od niej oddzieloną wskutek przypadkowego kaprysu Stalina i powinien do Białorusi z powrotem wrócić.
Ciągle to bredzenie o PiSie i gadanie o jakichś głupotach typu Ukraina. Bycie bardziej ukraińskim od samych Ukrów. PiS jeszcze w poprzednim roku był skrajnie ukrofilski, nawet teraz nie chcą przyznać się, że oddając za nic polski sprzęt wojskowy zrobili głupotę. I dalej powtarzają, że popierają Ukrainę. Nawrocki z nich pozytywnie się wyróżnia, bo on w przeciwieństwie do swojego frajerskiego poprzednika Dudy stawia sprawę jasno. Choć popiera Ukrainę to nie może Ukraina być powodem, żeby zapominać o polskich racjach. Jak choćby upominanie się o pomordowanych rodaków na Kresach. To jest tak oczywiste, że nawet dziecko w podstawówce by to zrozumiało, ale nie pilaster ze swoimi żałosnymi baśniami tysiąca i jednej nocy.
„Duda” to jest nazwisko b. powszechne na Ukrainie. O wiele bardziej, niż w Polsce.
To już jest argument ad personam, bardzo absurdalny.
To jest STWIERDZENIE FAKTU. Tam nic nie ma „ad personam” — ani, tym bardziej, nic „absurdalnego”.
Proszę nauczyć się czytać ZE ZROZUMIENIEM.
To ciekawe, bo jak daleko pilaster pamięcią sięga, ten portal nigdy nie umieścił żadnego artykułu, który by można uznać, za choćby podobny do „ukrofilskiego”. Nie, wszystkie zamieszczane tu teksty były zawsze, bez żadnych wariancji i odchyleń, wyłącznie prorosyjskie. Ale może pilaster coś przeoczył, zatem proszę wskazać, jakiś opublikowany na tym portalu tekst „ukrofilski”
Od kiedy ten portal reprezentuje partię PiS i jej stanowisko w stosunkach polsko-ukraińskich?
Portal Konserwatyzm.pl nie reprezentuje partii PIS. Publikujemy artykuły o różnej treści, by wywoływać ciekawe dyskusje.
Jakoś naprawdę trudno zauważyć tę subtelną różnicę. 🙂 Jeżeli coś pływa jak kaczka, kwacze jak kaczka i wygląda jak kaczka, to raczej jest kaczką. Gdyby wymienić tutejsze teksty z tymi publikowanymi w oficjalnych organach partii PIS, to naprawdę trzeba by było się potężnie wysilić, żeby zauważyć, że takiej zamiany dokonano.
Samej partii o tej (PIS) nazwie portal może nawet i bezpośrednio nie reprezentuje, ale na pewno reprezentuje tę samą ideologię – nacjonalistycznego komunizmu. Trocki też nie reprezentował tej samej partii co Stalin, ale obaj oni jednomyślnie byli komunistami.
Jeszcze raz proszę o napisanie jakiegoś artykułu. Bez konotacji pisowskich oczywiście. Opublikujemy. A kol. Rękas to kryptopisowiec? A inni autorzy?
Nie krypto, tylko jawnie. To,że ktoś krytykuje np Kaczyńskiego, nie oznacza, że nie wyznaje tej samej, co Kaczyński, ideologii.
Naprawdę, poza Waszą bańką informacyjną, niemal nie sposób odróżnić wymowy ideowej tekstów p.Rękasa, od, dajmy na to, Piotra Semki, albo Jacka Liziniewicza. Jakieś różnice oczywiście są, ale zdecydowanie kosmetyczne
Dokładnie ta sama wrogość wobec wolnego rynku, własności prywatnej, praworządności, dokładnie to samo przekonanie, że wola „narodu” jest ważniejsza niż jakieś tam głupie burżuazyjne prawo.
Dokładnie ten sam podziw dla katechona Putina – tyle że inaczej wyrażany – i przekonanie że stanowi on wzór „skutecznego rządzenia”, „posybilizmu” i „dbania o interesy narodu”, połączony z nieprzepartą chęcią jego naśladowania.
Taka sama pogarda i nienawiść do Polski, jej kultury, historii, stanu obecnego, etc..
Nadal czekam na jakiś ciekawy artykuł.
„Dokładnie ten sam podziw dla katechona Putina”
Jeśli pilaster twierdzi, że Kaczyński, który oskarża Putina o zamordowanie jego brata jest podziwiany przez niego to pilaster chyba jest głupi jak but.
„zamordowanie jego brata jest podziwiany przez niego”
Poprawka. Chodziło mi o domniemane podziwianie Putina przez Kaczyńskiego.
No oczywiście że podziwia (Kaczyński Putina). Za „sprawczość”, „posybilizm”, „skuteczność”, etc… Może go nienawidzić, ale jednocześnie podziwia i chce naśladować.
A za zamordowanie brata Kaczyński obwinia Tuska, a nie Putina. W całej pisowskiej propagandzie nie Putin i Rosja jest tym złym, ale Zachód. UE, Niemcy, zachodnie korporacje, USA (poza Trumpem). Dokładnie to samo co i na tym portalu.
Nie ma sensu odnosić się do wszystkich zdań pilastra, bo praktycznie wszystkie są odwróceniem faktów o 180 stopni. Tyle samo to warte jest co przykładowe udowadnianie, że Hitler był ortodoksyjnym Żydem.
Argumentacja na poziomie dziecka z przedszkola. Jeśli pilaster jest liberałem, a liberałami też są Nelson Maatman i jego holenderska partia PNVD to są po tej samej stronie lustra. Wniosek: pilaster jest po stronie stronnictwa pedofilskiego.
Nikt by nie miał problemu jakby Ukraińcy w swojej polityce historycznej odwoływali się np. do monarchów Rusi Daniela i Romana. Oczywiście, wybierają sobie na idoli narodowch kogo chcą. Tylko inne narody (np. Chorwaci) nie stawiają jawnym zbrodniarzom (ustaszom) pomników, mimo ich „narodowowyzwoleńczych” zasług (takich samych jak UPA, czyli żadnych).
Dawaj Pilasterku Jednooki, przymknij oczko i na ten fakt, zmów paciorek do błogosławionego Libertyniusza i świetego Indywidualnośćwolnośćjednostkoniusza!
Zbrodnie ustaszy są wyolbrzymione, poza tym ustasze akurat faktycznie mają zasługę w odrodzeniu państwowości chorwackiej po 839 latach. Chorwaci w czasie wojny byli antyserbscy, ale też Serbowie wiele zrobili, żeby taką postawę mieli Chorwaci. Poza tym zbrodnie chorwackie na Serbach są zazwyczaj wyolbrzymiane, a zbrodnie serbskie na Chorwatach w czasie II wojny są zaniżane, a Serbowie też mordowali Chorwatów.
Zbrodnie to zbrodnie, Ustasze nie wywalczyli niepodległości dla Chorwacji w wyniku 2 WŚ, tak jak UPA nie wywalczyła dla Ukrainy.
Co nie zmienia faktu, że to oni stali za sterami odrodzonego po kilkuset latach państwa chorwackiego. I wbrew propagandzie religii holokaustu i wbrew propagandzie serbskiej bilans zbrodni po obu stronach jest wyrównany. Bo bajek o milionie zabitych Serbów nawet sami Serbowie nie sprzedają.
Nie znam liczb — powyżej też żadnych konkretnych liczb nie przytoczono — wszakże z tego, co kiedyś czytałem o Chorwatach, wynikałoby, że w pełni zasługiwaliby na określenie „Ukraińcy Bałkanów”.
Taka sama zaciekłość, skłonność do nienawiści i patologiczne wręcz okrucieństwo. O Serbach to ja czegoś takiego jednak jakoś nie przeczytałem.
Nie wiem gdzie i kto to napisał i to nie jest żaden argument. Jugole (choć nie wszyscy, niektórzy z którymi rozmawiałem patrzyli w kategoriach to zależy od każdego człowieka) nawzajem się nienawidzą i nie jest to żadna nowość. W wojnach w latach 90′ faktycznie to Serbowie więcej zamordowali cywili niż Chorwaci, Bośniacy i Albańczycy razem wzięci i to z samych ekshumacji przeprowadzanych w miejscach zbrodni. Nawet jeśli przyjąć serbską narrację, że „liczby są zawyżone”. Za to ekshumacje przeprowadzane po wojnie przez samych jugo-komuchów, tych którzy najbardziej nienawidzili ustaszy (bo serbscy czetnicy wcale nie byli największymi wrogami ustaszy. Faktycznie to częściej byli ich sojusznikami niż wrogami) nie potwierdziły tej wielkiej skali setek tysięcy ofiar.
*** W wojnach w latach 90′ faktycznie to Serbowie więcej zamordowali cywili niż Chorwaci, Bośniacy i Albańczycy razem wzięci i to z samych ekshumacji przeprowadzanych w miejscach zbrodni. ***
Proszę powołać się na jakieś WIARYGODNE źródła, podające KONKRETNE daty i liczby. Ogólnikowa opinia „anonima z Internetu” ma dla mnie tyle znaczenia, co opinia, powiedzmy, „pilastra” jakiegoś.
Nie muszę się na nic powoływać, bo informacji jest wystarczająco dostępnych w internecie. Wyniki ekshumacji chociażby ofiar masakry w Srebrenicy nie zostawiają żadnych wątpliwości. Długo ekshumacje trwały, ale końcowo potwierdziły oficjalną liczbę ofiar ponad 8 tysięcy zabitych Boszniaków. Druga największa zbrodnia w czasie tych wojen, czystki etniczne w Prijedorze (również dokonane przez Serbów) – ponad 3 tysiące ofiar. Zsumując wszystkie inne zbrodnie razem wzięte pochłonęły mniej więcej podobną liczbę ofiar co jedna masakra w Srebrenicy. Część serbskich ultranacjonalistów udaje, że żadnej masakry nie było, co jest absurdalne zważywszy na fakt, że potqierdzali je ich sami uczestnicy. Choćby przyznał się przed trybunałem żołnierz VRS Dražen Erdemović i wskazał jedną z farm koło Branjeva jako miejsce gdzie razem z innymi serbskimi żołnierzami rozstrzeliwali cywili, niektórzy byli niepełnoletni. Skoro sam się przyznał i wskazał gdzie leżą mogiły to zaprzeczanie zbrodniom jest absurdalne. I taśmach wideo pokazujących żołnierzy jednostki Skorpiony dokonujących zbrodni nie trzeba przypominać. Zbrodnie oddziałów Arkana to też żadna tajemnica, bo sam na jednym z nagrań mówił do swoich bojówkarzy, żeby strzelali po domach na parterach i górnych piętrach, a nie po piwnicach, bo w piwnicach ukrywali się „serbscy bracia”, a do chorwackich cywili mogli strzelać. I niesławne „tygrysy” Arkana brały udział w rozstrzeliwaniu pacjentów szpitala w Vukovarze po zajęciu miasta.
A jeszcze co do serbskich i chorwackich nacjonalistów. Nie kojarzę, żeby chorwaccy nacjonaliści pochwalali zbrodnie ustaszy. Jedynie polemizują na temat ich skali. Ale próżno szukać w ich mediach pochwały np dla obozu koncentracyjnego w miejscowości Jasenovac. Z kolei wystarczy wejść na stronę na przykład Serbskiej Akcji, dość popularnej na serbskiej scenie nacjonalistycznej i przykładowymi tytułami są „rocznica wyzwolenia serbskiego miasta Srebrenica” lub „rocznica wyzwolenia serbskiego miasta Vukovar”. „Wyzwoleniem” nazywają zwykłe zbrodnie wojenne. I organizacje typu wspomniana Serbska Akcja czy Serbska Partia Radykalna niejednokrotnie powtarzały frazesy typu „Chorwaci nie są narodem”. Nie kojarzę żadnego chorwackiego nacjonalisty, który odmawia Serbom prawa do bycia narodem ani takiego, który traktuje miejsce chorwackich zbrodni jak święto.
Ukraina grozi Polsce, a jest BOGATSZA od Polski — właśnie buduje kurorty.
https://www.youtube.com/watch?v=xGmz_Yu_cDM