Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 2/2017

 

„Do Rzeczy” nr 2
„dwaj panowie g” – chwalą się, że ta ich rubryka jest najlepiej poinformowana w Polsce, gdyż już 28 listopada napisali o tym, że posłanka Joanna Schmidt z Poznania wzięła rozwód.

No właśnie! Bo z posłankami biorącymi rozwód to jest tak jak z tymi strzelbami w teatrze, co to jak są pokazane w pierwszym akcie, to w trzecim muszą wystrzelić.
No i jeszcze piszą, że „Rysiek brał przykład z marszałka Piłsudskiego, który również pojechał na Maderę i również w towarzystwie pięknej kobiety – lekarki Eugenii Lewickiej”

No, jakie czasy takiego i „Piłsudskiego” dziś mamy. A tak à propos, to ta wymieniona Lewicka, z moją rodziną nić wspólnego nie miała, bo ona z Rusi była, a moja rodzina z Wileńszczyzny pochodzi.  Uff! Co za ulga.

„W ojcu Ryzyku nie ma antysemityzmu” – rozmowa Marcina Makowskiego z Jonnym Danielsem, znanym aktywistą żydowskim, prezesem fundacji „From The Depths” działającej na rzecz budowania dobrych stosunków między Polakami i Żydami, który wystawia świadectwo braku antysemityzmu dla ojca Ryzyka. Jego słowa: „słyszałem o o. Ryzyku to samo co większość Polaków: „antysemita, bogacz i polityk w szatach duchownego”. Pojechałem na konferencję o Sprawiedliwych do Torunia … Tymczasem po kilku godzinach rozmowy byłem w szoku. W tym człowieku nie ma ani grama antysemityzmu. ….. on ma to, czego brakuje 99 proc. polityków. Autentycznie zależy mu na tym, w co się angażuje. To jasne, że aby być liderem, trzeba mieć w sobie wysoką determinację. Jednak nigdy nie osiągniesz prawdziwego sukcesu, jeśli nie będzie ci naprawdę zależało. Ludzie wyczuwają fałsz. Ci, którzy go poznali, zrozumieli, że nie udaje”.

Jeśli do tej pory, obarczony łatką antysemityzmu, ojciec Ryzyk, osiągnął takie sukcesy, to teraz to dopiero rozwinie skrzydła. Alleluja i do przodu!

„Fantazja o roku 2017” – felieton Szewacha Weissa, byłego ambasadora Izraela w Polsce i byłego przewodniczącego Knesetu. To polityk poważny i pisze on o oczekujących nas i prawdopodobnych zmianach na Bliskim Wschodzie: „ To nie byłaby Pax Americana na Bliskim Wschodzie, ale Pax Russiano-Americana. Europa nie będzie miała dużego wpływu na sytuację na Bliskim Wschodzie, polityczny wpływ na dzieje świata przechodzi teraz do rąk nowej pary Trump-Putin.

Co do stosunków izraelsko palestyńskich to jego myśl jest następująca: „Zainicjowany w 2002 r. i zaakceptowany przez Ligę Państw Arabskich plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu trafił do dyplomatycznej zamrażarki, ale wciąż istnieje. Koncepcja oparta jest na kompromisie terytorialnym między Izraelem a Autonomią Palestyńską. Właśnie wymiana terytorium ma ogromne znaczenie. … Kompromis miałby polegać na tym, że większość izraelskich osiedli w Judei i Samarii będzie częścią Izraela, ale Izrael przekaże również cześć swojego terytorium suwerennemu państwu palestyńskiemu. Plan taki zakłada również podział Jerozolimy. Jej arabska cześć ma wrócić do państwa palestyńskiego, a stare miasto żydowskie pozostanie częścią Izraela. ….. będzie dla Palestyńczyków możliwość utworzenia stolicy samodzielnego państwa palestyńskiego w tej części Jerozolimy, która do nich wróci. Wtedy Donald Trump mógłby zrealizować swoją najważniejsza obietnicę wyborczą dotyczącą Izraela – przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy.”

Szewach Weiss to poważny polityk z poważnego kraju, zatem jak on mówi, że czeka nas teraz Pax Russiano-Americana to pewnie tak i będzie. Tylko jak przełkną to wszelkiej maści rusofoby, których myślenie, działanie, wręcz całe jestestwo i całe życie nastawione jest na wojnę z Rosją?

„Remanent” – Waldemar Łysiak w cotygodniowym felietonie napisał coś takiego:” dzięki prasowemu tekstowi Mariana Miszewskiego dowiedziałem się, że kiedy decyzją Knesetu wschodnia (arabska) cześć Jerozolimy znalazła się pod administracją tudzież jurysdykcją izraelską, w „GW” relację opatrzono tytułem „Jerozolima nasza!”. Przepraszam: jaka nasza? Polska? … Czegoś chyba nie zrozumiałem, bądź czegoś jeszcze nie rozumie rabin z ulicy Czerskiej. Albo-albo; albo Łysiak to po prostu naiwniak, albo Michnik to pięciokolumnowy myszygene – tertium non datur.”

Niby nic takiego; zwyczajny u Łysiaka brak poprawności politycznej i bezwzględny atak na tzw. „salon”.

Ale zareagował na to Piotr Skwieciński, ostatnio udzielający się w mediach braci Karnowskich, i  napisał na FB, że Łysiak pewnie napisał nieprawdę i ubolewając przy tym, że teraz wielu jego zwolenników będzie to dalej powielać: „Pomijając już stopień prawdopodobieństwa (czy raczej nieprawdopodobieństwa) pojawienia się takiego tytułu w “Wyborczej”, warto przypomnieć, iż uchwała Knesetu o wcieleniu Jerozolimy została podjęta w… 1980 roku.”

Niestety! To Skwieciński się myli i zdecydowanie jego wyobraźnia nie jest w stanie objąć tego co może napisać „GW”. J  Każdy może sobie sprawdzić w archiwum Gazety Wyborczej, że rzeczywiście w wydaniu z  dnia 29 sierpnia 1995 roku na stronie 6 ukazał się tekst Eli Barbura pod tytułem  „Jerozolima nasza”. link tutaj http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,192575,19950829RP-DGW,Jerozolima_nasza,.html
Dlaczego Skwieciński nie sprawdził, a zamiast tego rusza z atakiem na Łysiaka i ładuje się na pole minowe, to już jego sprawa i jego strata. Zaraz też pod tym jego wpisem znalazły się popierające go komentarze Wojciecha Muchy z GP, znanego sympatyka obecnej Ukrainy, oraz Agnieszki Romaszewskiej, która była uprzejma napisać: „Łysiak to typowy konfabulant. w żaden fakt przez niego podany, wierzyć nie można.”. Ta dwójka to od dawna prowadzi wojnę z Łysiakiem, gdyż on od samego początku nie miał serca do Majdanu i neobanderowców, co zawarł w tekście z pamiętną frazą: „pieprzyć Ukrainę!”.

Nie ma też się co dziwić, że ta dwójka pośpieszyła z poparciem, mimo że to Łysiak ma rację, a nie Skwieciński. Ale oni by przecież tak bardzo chcieli, żeby było odwrotnie.

"Gdy Kneset ogłosił że wschodnia Jerozolima należy do Izraela, "Gazeta Wyborcza" wyszła z tytułem: "Jerozolima nasza!" -…

Opublikowany przez Piotr Skwieciński na 10 stycznia 2017

No cóż, Łysiak to jednak mistrz; jedno zdanie w felietonie, a sprowokował i ośmieszył aż trojkę przeciwników.

Jak to kiedyś mówiono:”trzy wróble za jednym strzałem”. Wróbli, tych prawdziwych, dziś wielki niedostatek i szkoda by była wielka, ale tych „wróbli” w mediach to już takie stada nieprzeliczone, że trzeba tu pochwalić Łysiaka za ich eliminację.

No trochę mi tylko szkoda Skwiecińskiego, bo chłopina ma czasami przebłyski,  i potrafi coś napisać „do rzeczy”.
„wSieci” nr 2

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – na pierwszym miejscu wybili info, że nowym ministrem u Dudy został niejaki Paweł Mucha. I zaraz takie żarty sobie z niego robią: „Wiemy, że ten Mucha to prawnik, jest młody i ponoć kumaty, ale nie ma co się podniecać. Wszak wśród ślepców jednooki jest królem”.

Zaraz, zaraz, co znaczy, że wśród ślepców? To niby Andrzej Duda nie jest prawnikiem i to jeszcze doktorem?; a może według autorów rubryki jest on słabym prawnikiem? J

Dalej niestety jest jeszcze gorzej; autorzy są zdecydowanie uprzedzeni względem prezydenta i podsumowują go tak: „Prezydent Doktor wykonał kawał dobrej roboty, częstokroć nikomu niepotrzebnej roboty”. No jak tak można? Toż to paragraf na to powinien jakiś być, ale komu się dziś chce czytać te kodeksy? J

A z innych rzeczy ważnych to ta, że Fundacja Lecha Wałęsy zmieniał nazwę na Światowe Centrum Pokoju. Skoro w Polsce pojawiło się Światowe Centrum Pokoju, to znaczy, że wojna pewna i pora zarezerwować sobie miejsce na cmentarzu. J

„Pan Bóg nas nie zostawi” – wywiad z prof. Krystyną Pawłowicz. Przedstawia ona zdarzenia podczas pamiętnej sesji Sejmu, w których uczestniczyła: „Ta sama posłanka Gajewska stanęła w przejściu i celowo blokowała mi, cały czas nagrywając, powrót na moje miejsce. Mówię: „Przepraszam”, ale ona stoi dalej. Więc próbuję delikatnie ręką skłonić ją, żeby się trochę przesunęła i zrobiła przejście. Wtedy ona wykonuje teatralne gesty i krzyczy: „Pawłowicz mnie bije!”, „Dlaczego mnie pani bije?!”. Patrzę osłupiona, odsuwam się. Tak, miałam wrażenie, ze ci ludzie przeszli jakiś szkolenia….Podobnie potraktowano posła Suskiego, którego zastawiono i przewrócono, gdy wychodził z gabinetu marszałka. Mnie Gajewska nie mogła przewrócić, bo takie, a nie inne, są proporce miedzy nami”.

No ładne rzeczy dzieją się w Sejmie. Siłę argumentu opozycja totalna zamienił w argument siły. To są posłowie, czy bojówkarze? Porządny człowiek to powinien omijać takie miejsca.  Aż strach pomyśleć, co będzie dalej.

„Uciszyć Biełsat” – Jan Rokita, ten co to go Niemcy bili w samolocie, no jakby już gdzie indziej nie mogli tego robić, stara się iść w sukurs biednej szefowej Biełastu, która porusza niebo i ziemię, żeby jakoś odwrócić decyzję o drastycznym zmniejszeniu finansowania Biełsatu, która została  podjęta przez  Waszczykowskiego. Bidulka pewnie wiele nie zwojuje, bo na swoje nieszczęście nawet do niemieckich mediów poleciała, a Prezes tego nie lubi, oj nie lubi. No i Rokita stara się jak może i daje te stare wstawki o KGB i tyranie z Mińska. I coś tam opowiada że „Nie na darmo Putin sformował na nowo tzw. 1. Gwardyjską Armię Pancerną, rozwiązaną po upadku ZSSR, która niegdyś stacjonowała w NRD, na samej szpicy zimnej wojny”. No panie Rokita, bądź pan poważny; to niby ten Biełsat zatrzyma tę Armię Pancerną, czy jak?

W tym samym numerze zabiera w sprawie Biełsatu głos Piotr Skwieciński („Za dobre wrażenie”), który miewa ostatnio okresy, kiedy trzeźwo ocenia sytuację. Tym razem płacze on nad tym, że ten Biełsat oddajemy za darmo, bo można by tu jednak coś wytargować. Przytacza słowa jakiegoś polskiego dyplomaty, który powiedział: „ja jak najbardziej akceptuję, że tych wszystkich Ukraińców i Białorusinów sprzedamy Rosjanom. Ale – na miły Bóg – właśnie sprzedamy, a nie oddamy za darmo!”.

Zagłoba ongiś chciał darować Niderlandy, ale od tego czasu poszliśmy do przodu i chcemy coś za te Niderlandy jeszcze wytargować.
A swoja drogą, ten cytacik wspaniały i bardzo pouczający powinien być dla tych Białorusinów i Ukraińców.

 

„Gazeta Polska” nr 2

W tym wydaniu zwracają uwagę dwa teksty o podobnym wydźwięku. Jeden o tytule „Tajna kasa Komitetu Obrony Demokracji”, traktujący o wiadomej sprawie, a kilka stron dalej jest obszerniejszy tekst Doroty Kani: „Tajne pieniądze Solidarności”. Nie sposób nie zauważyć, że takie potraktowanie tematu i nawet podobne tytuły muszą u czytelników wywołać odczucie, że są to jakieś analogiczne, porównywalne sprawy. Z opisu wynika, że ta afera związana z pieniędzmi Solidarności ma nawet większy wymiar, bo chodziło o znacznie poważniejsze pieniądze, bo te 80 milionów było „olbrzymią kwotą, biorąc pod uwagę fakt, że średnia płaca wynosiła wówczas 7689 złotych”. A przecież nie chodziło tylko o te pieniądze, ale i inne, jeszcze bardziej poważne, które przekazywano Solidarności z zagranicy. Sytuację tę świetnie podsumowuje cytat z wypowiedzi Joanny Gwiazdy:”Nie wiemy, jak to się stało, że jedni działacze wyjechali z podziemia audi, a inni – jak Władysław Frasyniuk – flotyllą TIR-ów”

Jak widać jedni byli bardziej obrotni i zapobiegliwi, a inni mniej. J Zresztą, przy tych asach co „wyszli z podziemia”, to Kijowski to jest cienki Bolek i nie warto mu wypominać tych kilku groszy.
I jeszcze dalej, skoro wychodzi, że te afery w KOD takie podobne do solidarnościowych, to zachodzi pytanie kto w tamtych czasach stanowił odpowiednik  Kaczyńskiego i partii PiS. J

 

„Wprost” nr 2

Wywiad ze Sławomirem Nitrasem, przedstawicielem tzw. frakcji młodych w PO.

Mówi on o męczeństwie okupujących Sejm: „z tym światłem na Sali to jest problem. Za ciemno, żeby czytać, za jasno żeby spać – przynamniej dla mnie. Temperatura też jest niska, kilkanaście stopni …. czasami sobie myślę, że to jakaś kara za grzechy. Taki polityczny czyściec”

No proszę; jak Kaczor Dyktator umie zmontować czyściec, to i pewnie piekło już też szykuje. J

A i nie dziwota, że Petru cichaczem wymknął się z tego „czyśca” na „pola elizejskie” w Portugalii. Ale ogólnie jest postęp, bo ci męczennicy demokracji nie spali już na styropianie tylko, jak przyznaje Nitras, na karimatach. J

Wiemy też dlaczego ta okupacja została zakończona: „14 stycznia są urodziny mojej córki i obiecałem jej, iż spędzę ten dzień razem z nią. Zrobię wszystko, żeby tak było”.

Uff! No to ma Kaczor szczęście, że urodziny córki Nitrasa nie wypadają, na przykład, w październiku.

Stanisław Lewicki

[Głosów: 0   Average: 0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *