Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 4/2018

 

„Do Rzeczy” nr 4

„dwaj panowie g” – „Wiemy co wkrótce będzie kręciło media minionego reżimu. Tytuł „Jacek Czaputowicz agentem hiszpańskiego wywiadu”. Też się na początku podnieciliśmy, bo w IPN są materiały, że tzw. dwójka, czyli wywiad esbecki uważał Czaputowicza za agenta Juana Carlosa (…) Jest jednak kłopot z nakręceniem takiej aferki. W tych samych papierach jako hiszpański agent figurują  Michnik Adam oraz Orszulik Alojzy, biskup. Hasta la vista, Czuchno!”
No i patrzcie państwo, te elity jak jedna rodzina. A te wspomniane media nie powinny mieć oporów przed nakręceniem całej sprawy. Bo w końcu trafienie jednej figury za cenę tych dwóch pionków to jest jednak dobry interes.

„Do Rzeczy” nr 4

„”500+” – to trzaśnie” – rozmowa z Korwinem-Mikke. Że takie akurat poglądy ma Korwin-Mikke na temat 500+ to rzecz oczywista. Ciekawe, za to, są inne jego opinie. O planach: „Myślę o starcie [w wyborach na prezydenta Warszawy], bo wtedy będą mnie musieli pokazać w telewizji. Potem wybory do PE – liczę na jakieś 20 proc., bo frekwencja będzie mała. No i później walka najważniejsza o parlament”. O Smoleńsku: „Nie śmieją się z nas na zachodzie tylko dlatego, że szanują tragedię narodową. Jednak wszyscy wiedzą, że pilot, choć słyszał w automacie: ”Ziemia przed tobą. W GÓRĘ! W GÓRĘ! W GÓRĘ!. Zniżał się nadal.”
No właśnie! Kiedyś, jak być może, ktoś napisze operę na temat tej katastrofy to chór będzie śpiewał ten tekst ostrzeżenia z automatu. Ignorowanie tego ostrzeżenia było ważnym elementem w przyczynowo – skutkowym ciągu zdarzeń  prowadzącym do katastrofy.
I o spotkaniu Morawieckiego z Junckerem w Brukseli: „ … to jakby Gomułka porozumiał się ze Stalinem”
Czyli jednak Korwin cały czas ewoluuje i się uczy. Z Hitlera przeszedł na Stalina. Wie, że do Stalina można ludzi porównywać a  do Hitlera już nie. No chyba, że jest to Kaczyński albo Trump.

„Do Rzeczy” nr 4

„Dzieje rodziny Kushnerów” – Tomasz Wróblewski pisze o rodzinie zięcia prezydenta Trumpa. Okazuje się, że ta żydowska rodzina pochodzi z Europy Środkowej, a jego dziadkowie  uratowali się z Holokaustu, choć wielu innych krewnych zginęło, w tym ciotka Esther  rozstrzelana w Nowogródku w 1941 r. Dziadek dostał się po wojnie do Ameryki i zajął się biznesem budowlanym. Kiedy jego wnuk, właśnie Jared Kushner, „oświadczył, że chce się pobrać z protestantką (…) rodzina postawiła warunek, że Ivanka Trump przyjmie judaizm jako swoją religię”. Jak widać warunek został przyjęty.  Wspomniany Jared „był w stanie  ukończyć najlepsze uczelnie w Ameryce tylko dzięki pieniądzom ojca (…) Charles przekazał uczelni Harvarda 2,5 mln dol. Kiedy cztery lata później Jared starał się o przyjęcie na studia prawnicze na New York University, tata wpłacił uczelni 3 mln dol. (…) Jeden z jego sąsiadów na pierwszym roku studiów (…) powiedział, że Jared przez cały rok, kiedy mieszkali obok siebie, nie przeczytał ani jednej książki”.
Tymczasem jego ojcu także wiodło się różnie: „Charles Kushner przyznał się do zarzutu oszustw podatkowych i nielegalnych datków na kampanie w wyborach stanowych. Dostał dwa lata więzienia”
Ale  w sumie jest super, bo teść Jareda został prezydentem a Jared jest jego doradcą. I takie to towarzystwo rządzi dziś Ameryką. I to tylko dzięki, jak mówią, prezydentowi Putinowi.

 

„Przegląd” nr 4

„Opowieść o Putinie” – Ludwik Stomma pisze o obrazie prezydenta Putina jaki jest malowany przez Lisiewicza z Gazety Polskiej. Co pisze Lisiewicz to od dawna wiadomo, ciekawsze za to jest podsumowanie Stommy: „Potem podnosi się wrzask na całą Rzeczpospolitą, że Putin nas nie lubi, pomija, lekceważy … Chwała Bogu, że lekceważy, bo gdyby miał brać na serio zniewagi pana Lisiewicza, polskie klechdy o strącaniu przezeń polskich samolotów i mordowaniu prezydentów, antyrosyjskie intrygi w Brukseli, to może by się nawet trochę zirytował. Tak się zaś składa, że na razie, a można sądzić że i przez wiele następnych lat, na polsko-rosyjskich swarach Polska ma więcej do stracenia niż Rosja”.

Dodać tu wypada, że Putin nie tylko nas pomija, ale fizycznie omija, jak to miało miejsce gdy leciał na szczyt do Hamburga i jego samolot nadłożył drogi ale leciał nad Finlandią i Szwecją, krajami neutralnymi, a nie korzystał z przestrzeni powietrznej Polaki czy krajów bałtyckich. Polska, zamiast łączyć Wschód i Zachód, staje się barierą. Jest, przez to, przedmiotem jakiejś taktycznej gry USA ale długoterminowo bardzo sobie szkodzi.

 

„Newsweek” nr 5

„(Nie)zjednoczona opozycja” – Cezary Michalski lamentuje nad słabymi szansami opozycji na zjednoczenie przed wyborami. Pisze on bez ogródek: „Antypisowska opozycja powtarza dziś dwa scenariusze znane z historii politycznej III RP, oba samobójcze. Pierwszy  to Konwent Świętej Katarzyny. Była kiedyś taka schizofreniczna inicjatywa prawicy, w której próbowało się zjednoczyć przed wyborami 1993 roku klika prawicowych partii. (…) każdy prawicowy chorąży sam doniósł swoją chorągiewkę do dnia wyborów. Po czym wszyscy polegli. (…) Drugi śmiertelny scenariusz to tak zwany Zlew – Zjednoczona Lewica Leszka Millera i Janusza Palikota. Czyli najpierw trwające cztery lata wzajemne mordowanie się dwóch liderów walczących o podobny elektorat, po czym za pięć dwunasta wspólna fotografia z nieszczerymi uśmiechami obu panów”.
Faktycznie nie jest dobrze, ale ja dam wam obywatele dobrą radę i formułę na zjednoczenie antypisowskiej opozycji. Zbudujcie Sojusz Europejskich Demokratycznych Ekologicznych Sił, czyli SEDES. To da pełną gwarancję, że  korzystając z niego stworzycie wspólny i najlepszy program i o właściwej konsystencji.

„Sieci” nr 4

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Nie ma dnia, żebyśmy nie słyszeli, że Macierewicz nie zamierza założyć partii. Ba, według samego Macierewicza „takie informacje kolportują ludzie z WSI” i tylko oni o tym rozprawiają. A ponieważ temat wziął się z dwóch wywiadów samego Macierewicza to…”

Zapewne prawda wygląd tak, że to ludzie WSI chcą założyć Macierewiczowi tę partię i są bardzo w tym nachalni. A on się broni jak może, ale nie wiadomo jak długo jeszcze wytrzyma.

 

„Sieci” nr 4

„Polska pod presją” – Aleksandra Rybińska pisze o żydowskich roszczeniach wobec Polski i ustawie 447 (JUST): „teraz żydowskie organizacje w USA świętują uchwalenie ustawy JUST jako wielki sukces. Prezes wykonawczy Światowej Organizacji ds. Restytucji Mienia Żydowskiego (World Jewish Restitution Organization)- WJRO) Gideon Tayler oświadczył, że jest ona dowodem na „ponadpartyjne poparcie w USA dla ocalałych z Holokaustu oraz ich rodzin”. „Teraz właśnie nadszedł czas na restytucję, gdy pozostali ocaleli jeszcze żyją” – dodał Taylor. Współautorka ustawy senator Tammy Baldwin zaproponowała wręcz, by z kwestii restytucji mienia żydowskiego zrobić „jeden z priorytetów amerykańskiej polityki zagranicznej”. Jej zdaniem wywarłoby to „należytą presję”  na państwa, które „nie wypełniają swoich zobowiązań”. Takie państwa jak  Polska”.
I jeszcze wyjaśnienie dlaczego Trump także poprze, w tym względzie, organizacje żydowskie. Bo one są jego jedynym pewnym zapleczem: „obecny prezydent, znienawidzony przez establishment, znalazł w elitach żydowskich sojusznika. Magnat kasynowy Sheldon Adelson przeznaczył na kampanię prezydencką Trumpa rekordowe 25 mln dol., a Ronald Lauder ponad milion. Poza tym córka prezydenta USA Ivanka, przeszła z okazji ślubu z Jaredem Kushnerem na judaizm”.
Sprawa jest zatem jasna i nie mam więcej pytań. W kwestii naszych amerykańskich sojuszników można śmiało powtórzyć za kardynałem Richelieu: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”

 

„Gazeta Polska” nr 4

Na jedynce alegoria stosunku unijnych elit do Polski a konkretnie chyba do Rysia Czarneckiego. Mamy trzy postacie (Tusk, Gräfin von Thun i Verhofstadt), z których dwie pierwsze wskazują palcem w geście odrzucenia i wielki napis: „RAUS!”. Uff!  Jak to mówią: łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
A na końcu numeru są Katarzyny Gójskiej refleksje na temat owych reparacji od Niemiec. Pani Kasia jest wyraźnie wściekła na Czaputowicza, że w Niemczech temat odpuścił: „Być może nowy nieszczęsny minister nawet był szczery – wyartykułował stanowisko, które przez lata było w Polsce dogmatem (…) Problem z reparacjami jest jednak znacznie poważniejszy niż nierozgarnięta wypowiedź szefa MSZ”.

No jasne, że to sprawa poważniejsza i pani Kasia ma na to swój pomysł: „Doświadczenia Izraela (…) wskazują, ze można wchodzić w ostre spory dotyczące odszkodowań, a jednocześnie dogadywać się w innych kwestiach. Nie jest wykluczone, że środowiska żydowskie mogą okazać się sojusznikiem w polskiej akcji reparacyjnej. Jeśli część uzyskanych środków miałaby zaspokoić roszczenia spadkobierców obywateli RP narodowości żydowskiej”.

Obawiam się, że to jest bardzo zły pomysł, bo wchodząc w układy z organizacjami żydowskimi w sprawie ich ewentualnego udziału w niemieckich reparacjach dla Polski, tym samym uznajemy zasadność ich roszczeń wobec Polski. I nawet w przypadku nieuzyskania czegokolwiek od Niemiec, co jest najbardziej prawdopodobne, to strona Polska samodzielnie będzie już musiała zadowolić roszczenia  organizacji żydowskich.

A to, że reparacje od Niemiec po ponad siedemdziesięciu latach od zakończenia wojny są nierealne to rzecz także dotychczasowej praktyki. Takie reparacje wypłacały kiedyś wielkie europejskie państwa, jak Francja i Niemcy, tylko w przypadku gdy właśnie przegrały wojnę i na ich terytorium stacjonowały wojska okupacyjne. Tak było we Francji w roku 1815 i 1871, oraz w Niemczech w roku 1919 i 1945. Dziś Niemcy w takiej sytuacji nie są i to one mogą zaszkodzić Polsce więc może lepiej trzymać się blisko ziemi i nie bujać w oparach absurdu. W końcu polityka to sztuka osiągania rzeczy realnych a nie realizacji marzeń.

Stanisław Lewicki

 

[Głosów:4    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *