Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 48, 2016 rok

„Do Rzeczy” nr. 48

We wstępniaku Paweł Lisicki roztrząsa przypadek akcji Hugo-Badera z Gazety Wyborczej. Dzieli w tej sprawie zapałkę na czworo i analizuje motywy, stan świadomości i psychiki redaktora, który po wypastowaniu się czarną pastą liczył pewnie na napastowanie ze strony uczestników Marszu Niepodległości. „To klasyczny, znany doskonale  psychologom, mechanizm przeniesienia, kiedy to własne nieuświadomione uczucie wrogości przenosi się na innych, przypisując im własną motywację”.

I nic z tego nie wyszło, bo tylko „odczuł” nienawiść ale nie objawiła się ona fizycznie. Jak widać popełnił on błąd, gdyż aby mieć sukces, powinien zadbać o zaangażowanie do przedstawienia także i tych co, według scenariusza, manifestowali by brak akceptacji dla pastowanego Murzyna. Trzeba było wziąć przykład z jasełek, gdzie jest i Herod i anioł i diabeł i śmierć. Jest komplet i wszystko gra. A on chciał wystawić jasełka bez Heroda. Nie da rady.

 

„dwaj panowie g” – no chyba z polską gospodarką jest coraz słabiej, spowolnienie i te rzeczy są już odczuwalne przez mających całkiem przyziemne potrzeby redaktorów: „Także na dobrozmianowym Kongresie 580 widać było oznaki wyczerpania. Na przykład jedzenie podczas bankietów kończyło się dużo szybciej niż podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Niektórzy wręcz nie zdążyli się najeść! Co nas smuci, bo nie każdy jest w stanie przeżyć tylko na slajdach Morawieckiego”.

Oj co prawda to prawda, na slajdach trudno przeżyć. Kiedyś to chociaż slajdy z celuloidu były, to spalić chociaż było można i trochę się ogrzać, a teraz to zapis cyfrowy i żadnego pożytku. Piszą też, że na Nowogrodzkiej, czyli w siedzibie PiS, trwa akcja łapania kreta, który donosi dla Lisa. Zastosowano znaną metodę kontrwywiadu: „kilku podejrzanym sprzedano lipne informacje. Każdemu inne”. Ciekawe jaka będzie kara dla złapanego szpiega?

 

Maciej Pieczyński rozmawia z Wojciechem Cejrowskim –„Trump jest wilkiem i Putin o tym wie”.  Pan Wojciech mocno niepoprawny i mówi, że „dobra zmiana” to to co proponowała Clinton. „Nasza „dobra zmiana” to pakiet pomysłów socjalistycznych: rozdawnictwo „500+”, „Mieszkanie Plus”, nowe podatki, bankowe, sklepowe, za telewizor. ….Dobra zmiana w Polsce to socjal – damy ci człowieku, zasiłek, a jednocześnie dociśniemy kogo trzeba, nowymi podatkami. Takie socjalne podatki proponowała Clinton. …. A Kaczyńskiego i Trumpa nie łączy prawie nic. Pan Kaczyński jest zwolennikiem państwa pomocowego, socjalnego, czyli jest socjalistą”.

W sumie to nic nowego. Cejrowski jaki jest każdy widzi i albo go akceptuje, albo nie. I też jakoś nie przemawia do mnie jego opinia, że „Trump jest wilkiem”. Być może to prawda, ale jakim drapieżnikiem jest Putin? Nie wykluczone, że niedźwiedziem.

 

Tomasz Terlikowski – „Odrodzenie polityczne katolicyzmu?” – stawia mocną tezę, i znak zapytania na końcu jej nie umniejsza. Jestem mało przekonany do kompetencji Terlikowskiego w dziedzinie analiz politycznych, a religijnych to jeszcze mniej. Tym razem jednak bardzo chciałbym by miał on rację, a wiele przesłanek wskazuje, że tak jest. Ma o tym odrodzeniu świadczyć zwycięstwo François Fillona w prawyborach na prawicy. Terlikowski twierdzi, że katolicy, którzy stanowią ok. 15 procent elektoratu, mogą przeważyć szalę zwycięstwa i wybrać prezydenta republiki. Tak może się stać, choć w Polsce na francuski katolicyzm wielu położyło już krzyżyk. Ja bym jednak tego nie czynił, gdyż przeczy temu chociażby wielkie poparcie dla ruchu La Manif Pour Tous, protestującego przeciwko wprowadzeniu „małżeństw homoseksualnych” z prawem do adopcji dzieci, do francuskiego prawodawstwa. Terlikowski zwraca uwagę, że „Fillon jest praktykującym katolikiem (ma pięcioro dzieci i żonę)”. Tyle samo dzieci ma Terlikowski i stąd pewnie ta sympatia. J

W kwestach światopoglądowych Fillon jest ostrzejszy nawet niż kościelny mainsteram. Fakt, że Fillon jest mocnym zwolennikiem zbliżenia z Putinem, nie stanowi już dla Terlikowskiego czegoś skandalicznego. Musiał biedny przejść nad tym do porządku dziennego, choć znając jego wcześniejszą publicystykę wiem jak musi mu być trudno. Cóż takie wiatry dziś wieją i rusofobia nie w modzie.

 

„wSieci” nr. 48

 

„Przegląd Tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – panowie przypomnieli, że Dorota Rabczewska vel Doda nie tylko podała ciasteczko dla Dudy, ale też wcześniej zrobiła sobie selfie z samym Antonim Macierewiczem.

A ja dodam, że w ten sposób pani Dorota psuje opozycyjną narrację o tym, jaki to PiS jest straszny, bo naocznie pokazuje, że nawet z krwawym Antonim można sobie zrobić selfie jak ze słodkim misiaczkiem, a tych innych to już całkiem nie ma się co bać i można śmiało podchodzić nawet z gołą pupą. J

W poprzednim tygodniu panowie pisali jak to Rokosz nieszlachtę do ostatnich ławek w kościele wyganiał. Teraz piszą, że ten Sarmata był za młodu działaczem ZSMP, a w ogóle to jego szlachectwo jakby podrabiane. No właśnie, przypomnijmy sobie, że to szlachta tytułowała się wzajemnie „towarzyszami”. Kto nie wierzy, niech sobie przypomni piosenkę: „Pojedziemy na łów, towarzyszu mój”. To jak się trafiła partia, gdzie też się tytułowali „towarzyszami”, to od razu załapali, że to szlachecka partia musi być. J

 

 

„Przegląd” nr. 48

 

„Rosja to męski świat” – o festiwalu filmów rosyjskich „Sputnik nad Polską” pisze Artur Zaborski. Laureatem głównej nagrody Festiwalu jest Kirił Serebrennikow, którą otrzymał za film „Uczeń” opisujący współczesną rosyjską szkołę. Twórca jest zaniepokojony wzrastająca rolą religii w wychowaniu szkolnym: „W Rosji religia zawsze była sprawą prywatną. Nie wchodziła w sferę publiczną. To nas różniło choćby od Polski, w której macie zwyczaje takie jak kolenda czy procesje. U nas religia zostawała w cerkwi. Teraz to wygląda inaczej. Zespolenie Cerkwi z władzą jest coraz silniejsze, więc jedna i druga, robią co mogą, by utrzymać  status quo. Państwo opłaca ogromną liczbę księży w szkołach. Oni dostają pensje z podatków. Nikt nie zadaje pytań, czy uczeń jest wierzący, czy nie. Na lekcje religii mają chodzić wszyscy i dowiadywać się na nich jak żyć. …. w rosyjskiej szkole – jak w filmie – władzę sprawują idący pod rękę historyk i ksiądz, którzy tak prowadzą lekcję, by wychowanie patriotyczne i religijne nie pozostawiało wątpliwości co do tego, kto jest dziś w Rosji bohaterem: władza”.

No to u nas jest całkiem podobnie, z tym, że ksiądz ma chyba mniej do powiedzenia od pilnującego oficjalnej narracji historyka.

 

„Polska Niepodległa” nr. 48

 

„Muzułmańska agresja w niemieckich szkołach” – rozmowa Jacka Międlara z raperem Tomaszem Chachurskim „Toonym”, który założył organizację „Zjednoczeni Polacy”, mającą pomagać głownie polskim dzieciom i polskiej młodzieży żyjącej na emigracji w krajach niemieckojęzycznych. Okazuje się, że jest to poważny problem, gdyż młodzież ta, jako nie znająca dobrze języka niemieckiego, jest kierowana do szkół gdzie, szczególnie w zachodniej części Niemiec, nawet do 90 proc uczniów to muzułmanie. Te dzieci, które nie są muzułmanami są prześladowane w takich szkołach, a prześladowcy to „Turcy, Czeczeńcy, Afgańczycy, Albańczycy, Pakistańczycy, Syryjczycy i Arabowie”.

Raper problem islamskiej agresji zna z autopsji: „już kilkanaście lat temu spotkałem się z przemocą ze strony wyznawców Allacha. Sam z napaściami sobie radziłem ….. niedawno interweniowałem w sprawie Agnieszki napadniętej przez muzułmańskich uczniów”. Na pytanie – co na to nauczyciele – pada odpowiedź: „ Nauczycielka Agnieszki była bardzo wdzięczna za interwencję. Przyznała, że akty przemocy, z którymi spotyka się jedyna Europejka w klasie – Agnieszka – stały się codziennością i obawia się, że jeżeli zabraknie takiej reakcji jak nasza, niebawem młodzi islamiści zaczną podrzynać gardła …..Sama 60-letnia nauczycielka byłą obmacywana przez muzułmańskich uczniów ….Niebawem opublikuję w sieci nagranie z matką i jej 12-letnim synem, który został pobity przez ośmiu muzułmańskich osiłków w katolickiej podstawówce …. sprzeciwił się [odmówieniu muzułmańskiemu wyznaniu wiary] i został brutalnie pobity … ma krwiaka mózgu”.

Czyli dziś w katolickiej szkole w Niemczech dziecko może być pobite za odmowę wypowiedzenia muzułmańskiego wyznania wiary. Czy taka szkołą może być nazwana katolicką, a instytucja, która ją prowadzi, zasługuje na miano Kościoła Katolickiego?

Tak zachowują się „goście” pani Merkel. Jako, że sprawa dotyczy Polaków, winna być przedmiotem zainteresowania polskich służb dyplomatycznych. Mają one obowiązek interwencji w takich sprawach.

Stanisław Lewicki

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *