Lewicki: Wybory – co by było gdyby?

Wybory skończyły się tydzień temu. Wszystko wiemy o wynikach i widzimy jakie efekty przyniosły konkretne działania partii i ich kierownictw. Spróbujmy jednak się zastanowić, a także policzyć, jaki byłby wynik wyborów gdyby te pięć komitetów wyborczych nie  poszło do wyborów samodzielnie, a w różnych sojuszach.

W tym celu przeliczę jeszcze raz wyniki uwzględniając sumowanie głosów dla różnych sojuszy. Wezmę pod uwagę tylko te możliwe sojusze, bądź takie, które już zaistniały przedtem, jak dla przykładu. Koalicyjny  Komitet Wyborczy  Koalicja  Europejska PO PSL SLD .N ZIELONI, który zafunkcjonował podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w końcu maja tego roku. Z powodu przegranej z PiS koalicja ta się rozpadła, po części także dlatego, że elektorat i działacze PSL byli zdegustowani i uważali za nie do przyjęcia mocno obyczajowo progresywną agendę tej koalicji.  Ale już utrzymanie koalicji KO z SLD było całkiem do wyobrażenia i uniemożliwiły ją raczej tylko ambicje polityczne polityków. Wezmę także pod uwagę ewentualną koalicję PSL i Konfederacji, o której wcześniej się nie mówiło, ale obecnie, patrząc na wyniki, trzeba stwierdzić, że taka właśnie koalicja, ludowo – narodowo – wolnościowa, mogłaby mieć wystarczająco dużo posłów, aby każdy rząd koalicyjny był od niej zależny. Zobaczymy ilu posłów by taka koalicja mogła mieć już w obecnych wyborach, gdyby oczywiście zafunkcjonowała.

Ktoś mógłby powiedzieć, że takie sumowanie głosów dla komitetów nie oddaje rzeczywistości, gdyż w przypadku koalicji mamy także do czynienia  z przepływem elektoratu, dla którego koalicjant jest nie do akceptowania. Nie do końca się z tym zgodzę, gdyż efekty wspólnego wystawiania przez opozycję kandydatów do Senatu – „Razem do Senatu” – pokazały, że to jednak funkcjonuje i głosy elektoratu opozycyjnego jakoś tam się zsumowały. Dlaczego by zatem nie miały się sumować w przypadku kandydatów do Sejmu? Jeszcze raz zatem wyjaśnię metodę; sumowałem liczbę głosów w okręgach dla różnych konfiguracji komitetów i przeliczałem na nowo liczbę uzyskanych mandatów.

Pierwszy scenariusz: przypadek gdyby została utrzymana ta szeroka koalicja KO-SLD-PSL. Wówczas mielibyśmy następujący podział mandatów.

PiS 218
KO-SLD-PSL 233
KONF 8
MN 1

Widać, że przy takim scenariuszu PiS bezwzględnie straciłoby władzę i nawet rozmowy z Konfederacją nic by mu nie pomogły. Jednocześnie przyznam, że jego realizacja jest trochę pod znakiem zapytania, gdyż elektorat konserwatywny odpłynąłby w tym przypadku do PiS i Konfederacji zwiększając wynik tych partii i być może nawet niwelując efekt szerokiej koalicji.

Drugi scenariusz: utrzymana zostaje koalicja KO-SLD, inne komitety osobno.

PiS 229
KO-SLD 191
PSL 28
KONF 11
MN 1

PiS traci tu bezwzględną większość i dla stworzenia rządu musi wykonywać dziwne manewry. Sytuacja taka jak obecnie w Senacie.

Trzeci scenariusz: koalicja PSL z Konfederacją, inne komitety osobno

PiS 224
KO 127
SLD 46
PSL-KONF 62
MN 1

Efektem tego jest sytuacja, że PiS jest pozbawiony możliwości utworzenia samodzielnego rządu i musi powstać rząd koalicyjny. Rozgrywającym byłby tu PSL, który ma największe możliwości koalicyjne. Widać, że tego typu blok, wspomniana na początku koalicja ludowo – narodowo – wolnościowa, miałaby, przy obecnym układzie, pakiet kontrolny. Budowa takiej koalicji powinna być celem i do tego powinny dążyć te partie, zarówno PSL, jak i Konfederacja, oczywiście, o ile są tam trzeźwi politycy. Wydawałoby się, że w Konfederacji może ich być niedostatek, ale trzeba  zmienić zdanie, gdy posłucha się chociażby jednej dłuższej wypowiedzi Sławomira Mentzena, po której widać, że w miarę dobrze się on orientuje w mechanice wyborczej i politycznej.

I na koniec, jeszcze jeden przypadek.
Czwarty scenariusz: Koalicja KO-PSL, inne komitety osobno.

PiS 232
KO-PSL 170
SLD 46
KONF 11
MN 1

Widać, że przy takim scenariuszu, sytuacja ogólna jest w zasadzie taka sama jak obecnie, nic istotnego się nie zmienia. To wskazuje, że Kosiniak-Kamysz słusznie zrobił wychodząc z koalicji z KO oraz SLD i decydując się na start z resztówką Kukiz15’, gdyż zachował w ten sposób konserwatywny profil partii, zmobilizował jej członków i elektorat, skonsolidował samą partię, rozszerzył, choć jeszcze w niewielkim stopniu, elektorat na miasta, oraz, w następnych wyborach, będzie  w stanie znowu poszerzyć platformę i zapewnić już sobie udział w rządzie. Choć nie jest wykluczone, że już teraz, prezes Kaczyński, oceniając trzeźwo sytuację, będzie mocno zabiegał o   sojusz z PSL.  Taki sojusz załatwiłby mu kilka rzeczy naraz: większość w Senacie, poszerzenie większości w Sejmie i ukrócenie fochów i żądań Ziobry i Gowina, zapewnienie sobie wyboru Dudy na drugą kadencję, oraz, w przypadku objęcia umową koalicyjną także województw, zapewnienie sobie władzy w kolejnych czterech województwach. Kosiniak-Kamysz ma co zaoferować. Nawet za część tych rzeczy może on zażądać bardzo wysokiej ceny, już teraz.

Stanisław Lewicki

[Głosów: 10   Average: 4.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *