Listy Romana Giertych do o. Tadeusza Rydzyka, Prowincjała Redemptorystów i biskupów

1/ Do o. Tadeusza Rydzyka

Dyrektor Telewizji Trwam

Ojciec Tadeusz Rydzyk CSsR

W „Informacjach dnia” wyemitowanych przez Telewizję Trwam w dniu 30.12.2012 r. w obszernym materiale komentującym pewną plotkę polityczną padło następujące sformułowanie: „Roman Giertych dokonał nie tylko wolty politycznej, ale i światopoglądowej. W wywiadzie dla Gazety Wyborczej opatrzonym tytułem ‘Spowiedź Giertych’ były lider LPR przedstawia się jako zwolennik in vitro, łagodzi swój stosunek do ideologii ruchów homoseksualistów, czy wreszcie rezygnuje z rozszerzenia ochrony życia dzieci poczętych”.

Informacja ta jest od początku do końca kłamliwa i jako taka narusza moje dobra osobiste.

Oświadczam, co następuje:

1) Nie dokonałem żadnej „wolty światopoglądowej” i nie zmieniłem swoich poglądów odnośnie do kwestii etycznych, co do których Kościół katolicki głosi jednoznaczne stanowisko, wbrew temu co fałszywie insynuuje Telewizja Trwam, a co zresztą expressis verbis podkreśliłem w wywiadzie, na który Telewizja Trwam się powołuje. Oto cytat z tego wywiadu: „Gazeta Wyborcza: Jakie pan ma aktualnie poglądy? Roman Giertych: Właściwie poglądów bardzo nie zmieniłem, przybyło doświadczenia życiowego”. W innym wywiadzie, również do Gazety Wyborczej już w tytule zawarte jest: „Roman Giertych: Ja poglądów nie zmieniłem” (GW, 14.11.2012). Telewizja Trwam ogłaszając moją rzekomą zmianę poglądów, w domyśle – na niezgodne z nauką moralną Kościoła głosi oczywista nieprawdę.

2) Nigdy nie byłem i nie jestem zwolennikiem legalizacji in vitro. Oto cytat z wywiadu ze mną: „Gazeta Wyborcza: A co z in vitro? Roman Giertych: Podoba mi się wersja Gowina. Tylko ona pewnie nie przejdzie, bo PO takiego ruchu nie zrobi. Podejrzewam, że chce in vitro zamieść pod dywan (…) Nie należy mrozić dzieci, powiedział Jarek Gowin, i ja się zgadzam”.

Obecne prawo dopuszcza stosowanie metody in vitro w zasadzie bez żadnych ograniczeń. Propozycja ministra Gowina idzie w kierunku m.in. penalizacji procederu zamrażania dzieci, więc jest krokiem w dobrym kierunku. Zgodnie z „Notą doktrynalną o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym” wydaną przez Kongregację Nauki Wiary (dn. 24 listopada 2002 r.; podpisaną przez Kard. Josepha Ratzingera i Prefekta Abp Tarcisio Bertone) polityków obowiązuje w tym zakresie zasada, którą sformułował Jan Paweł II w encyklice Evangelium Vita: „Szczególny problem sumienia mógłby powstać w przypadku, w którym głosowanie w parlamencie miałoby zdecydować o wprowadzeniu prawa bardziej restryktywnego, to znaczy zmierzającego do ograniczenia liczby legalnych aborcji [per analogiam: ograniczenia in vitro], a stanowiącego alternatywę dla prawa bardziej permisywnego, już obowiązującego lub poddanego głosowaniu. (…) W omawianej tu sytuacji, jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej” (Evangelium vitae, n. 73; Nota Doktrynalna II, 4). Ja nigdy nie wypowiedziałem się za legalnością in vitro, wręcz przeciwnie: od wielu lat angażuję się na rzecz zmiany obecnie obowiązującego prawa w tym zakresie w kierunku zgodnym z nauką Kościoła. Informacja podana przez Telewizję Trwam jest szczególnie perfidnym kłamstwem, które domaga się niezwłocznego sprostowania i przeprosin.

3) Nigdy nie zmieniłem swoich negatywnych poglądów odnośnie do ideologii ruchów homoseksualnych. W przywoływanym wywiadzie do Gazety Wyborczej nie byłem pytany o swój stosunek do tejże ideologii, ale o ocenę pewnych retorycznych sformułowań pod adresem osób, które uczestniczą w paradach homoseksualnych. Informacja Telewizji Trwam jest zatem skandalicznym nadużyciem noszącym znamiona manipulacji w najgorszym tego słowa znaczeniu i jako taka również wymaga sprostowania i przeprosin.

4) Wreszcie nigdy nie zrezygnowałem „z rozszerzenia ochrony życia dzieci poczętych”. Pytany przez Gazetę Wyborczą o polityczną możliwość takiego rozszerzenia ochrony życia w obecnych warunkach, odpowiedziałem, że dziś „Nie ma takiej możliwości”. Jest to zatem moja opinia na temat realności projektów zwiększenia prawnej ochrony życia w obecnym parlamencie, gdzie zarówno PO, jak i PiS (nie mówiąc o partach lewicowych) udowodniły w realnych głosowaniach, że nie zamierzają zmieniać obecnego stanu prawnego. Absolutnie nie oznacza to, że zmieniłem swój pogląd na temat ochrony życia. Byłem i jestem za pełną ochroną życia zgodnie z nauką moralną Kościoła.

Przypomnę tylko, że organizacja, którą w 1989 r. reaktywowałem – Młodzież Wszechpolska od początku czynnie uczestniczyła w Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i aktywnie działała na rzecz prawnej ochrony życia, a ugrupowanie, któremu przewodziłem – Liga Polskich Rodzin wielokrotnie i konsekwentnie podejmowało inicjatywy w kierunku zwiększenia prawnej ochrony dzieci poczętych. W warunkach Sejmu V kadencji, kiedy podjęliśmy inicjatywę konstytucyjnej gwarancji dla ochrony życia (z poparciem i błogosławieństwem wielu biskupów), wówczas Prawo i Sprawiedliwość decyzją swego prezesa Jarosława Kaczyńskiego odmówiło w głosowaniu poparcia temu projektowi. (Przedstawiciele tej partii, którzy wówczas nie głosowali za konstytucyjną ochroną życia, dziś – co jest wyjątkową perfidią – w Telewizji Trwam wypowiadają się jako katoliccy cenzorzy i krytyczni komentatorzy moich poglądów w tej dziedzinie). Wówczas – tj. w roku 2007 – była realna szansa na „rozszerzenia ochrony życia dzieci poczętych” i zapisanie jej w konstytucji, dziś takiej szansy – w mojej opinii – nie ma. Telewizja Trwam doskonale rozumie różnicę między z jednej strony jasnym i bezwarunkowym stanowiskiem za obroną życia, z drugiej zaś opinią na temat realności tego czy innego projektu legislacyjnego w danej sytuacji politycznej. Dlatego insynuowanie, że zmieniłem swoje poglądy na przeciwne obronie życia są podłym oszczerstwem i jako takie również domaga się sprostowania i przeprosin.

W związku z tymi wszystkimi kłamstwami domagam się od Telewizji Trwam sprostowania dotyczącej mojej osoby informacji i trzykrotnych przeprosin wyemitowanych do 9 stycznia 2013 r. W przeciwnym razie wobec dyrekcji podejmę kroki przewidziane w Prawie Kanonicznym. Nie jest to pierwszy raz, gdy medium podległe kierownictwu Ojca Dyrektora dopuszcza się oszczerstw i insynuacji pod moim adresem. Nigdy, nawet po udowodnieniu przez kompetentne organy państwowe, że media te kłamały, nie podejmowałem kroków prawnych celem ochrony mojego dobrego imienia. Tym razem skala kłamstw i manipulacji, co więcej – dokonanych w materii wartości uznawanych przeze mnie za święte, jest tak wielka, że zmuszony jestem domagać się sprawiedliwości.

Roman Giertych

2/ List do Prowincjała Zakonu Redemptorystów i do wszystkich biskupów. Oto treść:
Wielce Czcigodny Ojciec Janusz Sok CSsR

Przełożony Prowincji Warszawskiej Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.

Czcigodny Ojcze Prowincjale!

Zwracam się do Ojca, jak…o do przełożonego o. Tadeusza Rydzyka CSsR, dyrektora Radia Maryja i Telewizji Trwam, w związku z sytuacją, jaka miała miejsce na antenie Telewizji Trwam w dniu 30.12.2012 r. W „Informacjach dnia” w obszernym materiale komentującym pewną plotkę polityczną padło oszczercze sformułowanie pod moim adresem: „były lider LPR przedstawia się jako zwolennik in vitro, łagodzi swój stosunek do ideologii ruchów homoseksualistów, czy wreszcie rezygnuje z rozszerzenia ochrony życia dzieci poczętych”.
W związku z tym kłamliwym pomówieniem, jawnie godzącym w moje dobre imię zwróciłem się bezpośrednio do dyrektora Telewizji Trwam z żądaniem przeprosin i sprostowania. Napisałem m.in.: „nie zmieniłem swoich poglądów odnośnie do kwestii etycznych, co do których Kościół katolicki głosi jednoznaczne stanowisko (…), nigdy nie byłem i nie jestem zwolennikiem legalizacji in vitro (…), nie zmieniłem swoich negatywnych poglądów odnośnie do ideologii ruchów homoseksualnych (…), nie zrezygnowałem z rozszerzenia ochrony życia dzieci poczętych” (pełna treść listu do o. Tadeusza Rydzyka w załączniku). Niestety nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Ponieważ oszczerstwo wyemitowane przez Telewizję Trwam narusza moje dobra osobiste i zniesławia mnie w oczach polskich katolików, proszę Ojca Prowincjała o interwencję u dyrektora tej stacji celem uniknięcia stosownych działań prawnych w tym zakresie.
Nie po raz pierwszy media podległe Ojcu Dyrektorowi podejmują kampanię zniesławiającą mnie w oczach katolickiej opinii publicznej. Już w 2006 r. w całej serii artykułów zamieszczonych w Naszym Dzienniku atakowano mnie i moją formację polityczną posługując się kłamstwem i insynuacjami. Redakcja rozpisywała się o rzekomym wyprowadzaniu pieniędzy z LPR i sugerowała wykorzystywanie ich do wynajmowania bandytów mających rzekomo zastraszać naszych przeciwników politycznych, a dwaj redaktorzy posunęli się aż do złożenia doniesienia do prokuratury (na podstawie pomówień anonimowych informatorów), która wszczęła śledztwo w sprawie trwające ponad pięć lat. Przesłuchano ponad 500 świadków, działaczy LPR z całego kraju. W ubiegłym roku prokuratura umorzyła postępowanie nie znajdując podstaw do oskarżenia kogokolwiek, a redakcja Naszego Dziennika nigdy za te pomówienia nie przeprosiła. Wiem, że na osobiste polecenie Ojca Dyrektora dziennikarze za prowadzenie przeciwko mnie kampanii zniesławiającej otrzymywali wielotysięczne premie miesięczne. Rzekoma afera finansowa służyła natomiast PIS do eliminowania LPR z elektoratu. Był to czas sporu LPR z PIS o kwestie fundamentalne z punktu widzenia nauczania moralnego Kościoła – obronę życia, świadczenia prorodzinne (becikowe), nowy – bardziej wychowawczy – kanon lektur szkolnych (jako minister edukacji wprowadziłem do kanonu m.in. „Pamięć i tożsamość” Jana Pawła II). We wszystkich tych kwestiach spotkałem się z ostrym sprzeciwem PiS i popierającego to ugrupowanie Radia Maryja (nawet „becikowe” było krytykowane w Radiu Maryja i Naszym Dzienniku bez pardonu).

Ojciec Dyrektor prowadził wówczas z kierownictwem PiS negocjacje nt. wielomilionowych kontraktów rządowych na inwestycje geotermalne. Dziwnym trafem państwowe decyzje o inwestycjach w interesy Ojca Dyrektora czasowo korelowały z brutalnymi atakami na mnie i na moją formację organizowanymi w mediach mu podległych. Decyzje te podejmowali urzędnicy podlegli moim największym konkurentom w ówczesnym czasie, czyli politykom PiS. To wówczas sformułował on pod moim adresem złowieszcze zdanie: „jest już na katafalku” (uwaga ojca Rydzyka była bardzo szeroko komentowana w mediach i któregoś dnia moja mała córeczka zapytała mnie: „co to znaczy tatusiu, że jesteś na katafalku?”; jak boleśnie słowa katolickiego zakonnika przeżyła moja matka, wówczas jeszcze żyjąca, nie będę opisywał).

Skąd taka zajadłość u osoby duchownej? Mój spór z Ojcem Dyrektorem bierze swój początek od spotkania w Krakowie w 2002 r., na którym zażądał on podporządkowania politycznego i finansowego LPR jego władzy. Wówczas stanowczo i jednoznacznie sprzeciwiłem się ingerowaniu osoby duchownej w życie polityczne, uznając, że bieżąca działalność polityczna jest domeną osób świeckich. W odpowiedzi usłyszałem od Ojca Dyrektora, że zostanę zniszczony. Początkowo próbami zniszczenia politycznego było popieranie inicjatyw marginalnych Antoniego Macierewicza (Razem Polsce), czy „Dom Ojczysty”. Następnie Ojciec Dyrektor w sposób jednoznaczny poparł PiS.

W kwietniu 2007 r. LPR podjęła inicjatywę wprowadzenia konstytucyjnej ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Lider PiS Jarosław Kaczyński oficjalnie sprzeciwił się tej inicjatywie, żądając od swoich posłów, by jej nie popierali. W efekcie aż 94 posłów PiS nie udzieliło w głosowaniu poparcia wnioskowi o konstytucyjną ochronę życia (w tym sam J. Kaczyński). Ojciec Dyrektor wprawdzie publicznie zadeklarował poparcie dla naszej inicjatywy, ale de facto nie uczynił nic, by wymóc na PiS pozytywne głosowanie, gdyż prowadził w tym samym czasie inne negocjacje nad kolejnymi dotacjami rządowymi na swoje inwestycje. Dziś w mediach ojca Rydzyka występują w charakterze cenzorów mojej postawy katolickiej politycy PiS, którzy wówczas nie głosowali za życiem. (Charakterystyczne, że ówczesny poseł PiS Jacek Kurski najpierw w TVN24 w dniu 18 marca 2007 r. w programie Moniki Olejnik atakował inicjatywę konstytucyjnej ochrony życia, a następnie tego samego dnia na antenie Radia Maryja promowany był jako polityk autentycznie katolicki – tym samym dano czytelny sygnał kierownictwu PiS, że sprawa obrony życia nie jest traktowana przez Radio Maryja poważnie). W dniu głosowania projektu jeden z liderów PiS poseł Marek Suski podarł ze złości na sali sejmowej kilkanaście egzemplarzy listu skierowanego do posłów autorstwa J. E. ks. bpa Kazimierza Górnego (przewodniczącego rady ds. rodziny Konferencji Episkopatu Polski) z poparciem dla inicjatywy konstytucyjnej. W związku z postawą prezesa PiS i brakiem poparcia dla obrony życia, ówczesny marszałek sejmu Marek Jurek wystąpił z tego ugrupowania na znak protestu. Skutkiem ówczesnego głosowania w Sejmie jest dzisiejsza niepełna ustawowa ochrona życia. Dyrektorowi Radia Maryja wszystkie te fakty nie przeszkodziły w dalszym zwalczaniu LPR i popieraniu PiS, a dzisiaj mi zarzuca, że nie chcę w pełni chronić życia. Trudno o większą obłudę.

W moim najgłębszym przekonaniu – zgodnie z „Notą doktrynalną o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym” wydaną przez Kongregację Nauki Wiary z 2002 r. (podpisaną przez Kard. Josepha Ratzingera i Prefekta Abp Tarcisio Bertone) oraz z zasadami, które sformułował Jan Paweł II w encyklice Evangelium Vitae (1995) i adhortacji apostolskiej Christifideles laici (1988) – katolicy świeccy mają prawo i obowiązek czynnego i ofiarnego angażowania się w życie społeczne i polityczne, natomiast hierarchowie Kościoła mają prawo i obowiązek oceniania tejże działalności z punktu widzenia zgodności z nauką społeczną i moralną Kościoła. Sytuacja natomiast, w której rozgłośnia katolicka, będąca własnością zakonu katolickiego, oraz jej dyrektor – osoba duchowna angażuje się jednoznacznie po stronie jednej określonej partii politycznej, a nawet usiłuje kierować działaniami konkretnej partii – obiektywnie godzi w dobro Kościoła i jest sprzeczna z nauczaniem kolejnych Papieży i Soborów. Zaangażowanie Radia Maryja i osobiście jej dyrektora w promowanie jednej partii politycznej oznacza bezprzykładne szkodzenie Kościołowi poprzez dzielenie społeczności katolickiej w Polsce. Atak Ojca Dyrektora na moją osobę i wcześniej na formację polityczną, którą kierowałem jest elementem tego dzielenia. Próbuje się na siłę – wbrew prawdzie – dopasować do swoich interesów scenę polityczną w ten sposób, że każdy, kto popiera PiS prezentowany jest jako wierny nauczaniu Kościoła, a każdy, kto ośmiela się krytykować PiS jako ten, kto temu nauczaniu jest przeciwny.

Proszę czcigodnego Ojca Prowincjała o stosowną interwencję u Ojca Dyrektora w celu spowodowania przeprosin i sprostowania przez Telewizję Trwam i Radio Maryja nieprawdziwych i krzywdzących informacji o mnie.

Jednocześnie pragnę poinformować, że rozsyłam niniejszy list do środków masowego przekazu, gdyż nie zostały sprostowane wypowiedziane oszczerstwa, a chcę aby wszyscy, którzy mogli uznać na podstawie kłamliwej audycji, że odszedłem od wierności nauczaniu Kościoła, dowiedzieli się, że jest to kłamstwo.

Z poważaniem,

Roman Giertych

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Listy Romana Giertych do o. Tadeusza Rydzyka, Prowincjała Redemptorystów i biskupów”

  1. Ks. Rydzyk nie ma racji. Roman Giertych jest politykiem ultrakatolickim, tak jak jego ojciec i dziadek. W tym tkwi jego główna słabość, gdyż polski naród ultrakatolicki już od dawna nie jest. A zwłaszcza jego polskie warstwy inteligentne, od których należało by zaczynać akcję polityczną. Roman Giertych może być strawny nawyżej dla emerytek ze „ściany wschodniej” – elektoratu, którego rzeczywistym dysponentem jest ks. Rydzyk. Oczerniając swego byłego protektora, traci tedy Giertych resztki swej wiarygodności w oczach potencjalnych wyborców i do niczego dalej nie zajdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.