Luma: Konserwatywni Kurpie

 

Prowincja jest konserwatywna. To jest teza, którą zaraz postaram się obronić. Postaram się ale wcale nie znaczy to, że mi się uda, bo – jak wiadomo – co człowiek to pogląd. Znajdą się ludzie, którzy mają odmienny punkt widzenia i inne wyniki obserwacji. Mają prawo. Moja teza nie jest jednak teoretyczna, wywiedziona z książek (socjologia, historia, regionalizm), mądrych pism czy wyników wyborów. Otóż jeżeli żyje się w małym mieście, ma się znajomych, bierze się udział w różnego rodzaju wyjazdach, uroczystościach, rozmawia się z setkami ludzi, to śmiało można stawiać pewne hipotezy.

 Na Kurpiowszczyźnie przed wojną zdecydowaną przewagę polityczną miał obóz narodowy. Świadczą o tym chociażby wyniki wyborów oraz ilość organizacji religijnych i politycznych o charakterze prawicowym. Tutaj akurat czerpałem wiedzę z opracowań naszych regionalistów. Żyjąc w małych środowiskach, wśród ludzi, z którymi utrzymuje się niemalże codziennie jakieś relacje, można wyciągać pewne wnioski, mimo, że nie prowadzi się żadnych badań socjologicznych. Zacznę od mediów.

W dużym stopniu rzeczywistość jest kreowana przez media, głównie te ogólnokrajowe. To one wyznaczają trendy, modę i w ten sposób pokazują obraz społeczeństwa. Obraz ten jest wszakże wypaczony, jednowymiarowy. Nie jest to działanie przypadkowe. Demoliberałowie dążą do tego, by naszym oczom ukazać społeczeństwo jako mieszaninę różnorodnych grup społecznych i podziałów. Są to podziały dziwne, bo dotyczą np. sfery płciowości. Nie ma już kobiety i mężczyzny, a płeć zależy od własnego widzimisię. Są hetero, homo, trans, są wierzący, ateiści, patrioci, internacjonaliści, apatrydzi, są Polacy Łemkowie, Białorusini, itd. W Tym ostatnim przypadku nie da się zaprzeczyć, że prawie 4% mieszkańców Polski stanowią mniejszości narodowe. Podziały w społeczeństwie istnieją ale nie przebiegają one tam, gdzie wskazują nam media. Socjologia doskonale w tym przypadku sobie radzi.

Wszystkie te grupy społeczne, narodowościowe i te wykreowane przez media są równoprawne, każdej należy się szacunek. Taką teorię przyjmuje się za pewnik i każe się nam przyjąć jako prawdziwą. Brakuje tu jednak jednej istotnej rzeczy: odniesienie do prawa naturalnego i wartości katolickich. Otóż zdecydowana większość w Polsce to katolicy, żyjący w normalnej rodzinie, wyznający wartości katolickie i nie przyjmujący zasad poprawności politycznej i relatywizmu moralnego. Taki obraz jest jednak w mediach nieobecny, bo jak tu przyznać się do tego, że Polak to przede wszystkim katolik. To się kłóci z ,,rzeczywistością” kreowaną. Lepiej jest pokazać nietolerancję, ksenofobię, homofobię, antysemityzm, rodziców dzieciobójców, marsz kobiet w czerni, kolejny ślub celebrytów czy poszkodowaną parę tzw. wesołków, rzekomo bojących się wyjść na ulicę, bo narodowcy mogą ukazać swoją bojową twarz. To jest powolne przyzwyczajanie Polaków do nowego społeczeństwa, opartego na multikulti, ateizmie, liberalizmie i hedonizmie. Tak ukazują życie codzienne Polaków media ogólnokrajowe. A jak jest w rzeczywistości, np. na prowincji, bo to wszak jest większa cześć Polski?

Dziwne ale spotykam się codziennie z normalną częścią społeczeństwa. Są to katolicy, heteroseksualni i patriotyczni, ludzie żyjący w rodzinach, chodzący do kościoła, wyjeżdżający w lecie nad jezioro. Są burmistrzowie współpracujący dla dobra miast, gmin i parafii z księżmi. Nie widzę tych sztucznie wykreowanych podziałów. Króluje normalność i rozsądek. Nie wnikam w prywatne zachowanie ludzi we własnym domu, bo to nie moja sprawa. Chodzi mi o sferę publiczną. Jest konserwatywnie aż miło.

I na koniec mała łyżka dziegciu. Otóż na ile ta normalność czy konserwatyzm prowincji jest trwały, to pokaże czas. Pamiętamy o przypadku Hiszpanii. Gen. Franco twardo trzymał Hiszpanów przy tradycjonalizmie i wierze. Wydawało się, że taka sytuacja będzie trwała wiecznie. Wystarczyło jednak, że Franco umarł, że po Vaticanum II Kościół skręcił w kierunku modernizmu i dotąd spójne hiszpańskie społeczeństwo rozsypało się jak zamek z piasku.

Może piszę to już któryś raz ale jeżeli prawica w końcu nie zaszczepi swoich poglądów Polakom, nie wzmocni tego jednak powierzchownego konserwatyzmu, to po posypaniu się PIS-u nastanie u nas Hiszpania. Ta po 1975 roku. Ego pro domo mea oro.

Jarosław Luma

Click to rate this post!
[Total: 10 Average: 3.5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.