Luma: O kształt obecnej Polski.

Zewsząd słyszę narzekania na położenie Polski (geografia, geopolityka) oraz na kształt obecnych granic, który (ten kształt) nie zapewnia nam bezpieczeństwa. Wszak od Warszawy do granicy Polski w okolicach Terespola jest niecałe 180 km. Cały czas straszy się nas zagrożeniem ze strony Białorusi czy Rosji. To nic, że mamy od północy Bałtyk, od południa góry, a od zachodu Odrę.  Wschód Polski, zdaniem niektórych, pozostaje takim miękkim podbrzuszem, takim łatwym celem w przyszłym konflikcie zbrojnym z powodu chociażby braku naturalnych przeszkód w postaci wielkich rzek. 

I kolejna fatalna wiadomość, podawana nam ze strony mediów i ekspertów: leżymy w takiej geopolitycznej części świata, która jest przekleństwem praktycznie już od czasów mieszkowych, z nasileniem się zagrożeń w ostatnich wiekach. Chodzi tu szczególnie o Rosję i Niemcy, które to państwa, mimo ewolucji, zmiany nazw i systemów politycznych stale czyhają na naszą niepodległość. Wielka równina środkowo-europejska to teren wręcz zachęcający do prowadzenia działań wojennych, to styk, ,,przedmurze” cywilizowanej Europy (podkreślmy, że już nie łacińskiej) z imperializmem wschodnim. Oczywiście Niemcy nie są już imperialistyczne. W trybie przyspieszonym stały się ostoją cywilizacji i państwem miłującym pokój ale to temat chyba na inny artykuł.  

Koronnym dowodem fatalnego układu granic pojałtańskiej Polski jest wojna rosyjsko-ukraińska, po zakończeniu której możemy oczekiwać wojsk rosyjskich na Marszałkowskiej w Warszawie. Przecież to tylko ok. 200 km, z dobrymi drogami i nizinami, zachęcającymi do ataku.  

Pojawiają się też takie kuriozalne argumenty: granice Polski i jej obszar są jakieś takie niepasujące do bycia krajem wielkim, znaczącym a zarazem dostatnim. I Rzeczpospolita to miała i obszar i granice, które sprzyjały utrzymaniu pozycji mocarstwowej. Teraz, co najwyżej, możemy pełnić rolę średniaka, średnio bogatego, będącego pod wpływem tych państw, które akurat w danym momencie stanowią o losach nasze części Europy. I co najgorsze: nie obronimy się sami, musimy liczyć (bezwarunkowo) na USA lub Niemcy a i tak pewnie staniemy się łupem kolejnej mutacji Rosji. Winien naszej trudnej sytuacji jest ten przeklęty Stalin, który na swojej wielkiej mapie, rozłożonej na starym, kremlowskim stole, tak bezdusznie i niesprawiedliwie poprowadził jakimś flamastrem linie naszych granic, które do dzisiaj przynoszą nam tylko same troski. Bo jak można nasze ukochane Kresy (to jednak Polska przecież – przyznaję) łapskiem dyktatora odciąć od ciała naszej Ojczyzny? Jak można było ,,wykroić” sobie taki Obwód Kaliningradzki, który zagraża nam bezpośrednio od północy?  

Ciężko jest żyć w takim kraju. Najchętniej to byśmy zamienili się chociażby z taką Portugalią. Oni to mają położenie: obok tylko przyjazna Hiszpania i wody oceanu. 

A teraz co do pozytywów. Mamy, dzięki temuż Stalinowi (nie zrobił tego oczywiście z miłości do Polaków), szeroki dostęp do morza, mamy góry, trochę żyznych ziem, jeziora, miasta portowe. Mamy też masę bogactw naturalnych (kłaniamy się tutaj w stronę takich pasjonatów jak inż. Tytko, który niestrudzenie mówi o bogactwach naturalnych Polski). Tylko jakoś tego nie zauważamy i tęsknimy za jakąś mityczną wielką Polską. Marzą nam się kresy: Lwów, Wilno, Brześć. De facto marzy nam się pierwsza Rzeczpospolita, kraj wielonarodowy, z wieloma wyznaniami, rozległy i, co najważniejsze sięgający swymi granicami od morza do morza. W swych wyobrażeniach odpływamy czasem tak daleko, że chcemy tworzyć większe struktury (patrz: Międzymorze), oczywiście pod naszym przewodem ale i pod czujnym okiem naszego największego sojusznika i w swoim założeniu mają one być (te struktury) antyrosyjskie. Ziemie zachodnie (odzyskane) natomiast to trochę taki gorący kartofel, który Stalin nam złośliwie podrzucił, by nas na stałe skłócić z Niemcami, a przy tej okazji mieliśmy być jego zakładnikami w ewentualnych sporach z naszym agresywnym sąsiadem zza Odry.  

Tymczasem jak dokonamy bilansu, posiłkując się wiedzą historyków, geografów, geologów, ekonomistów, to mamy dość atrakcyjny kraj, z wieloma atutami, bez zagrożeń ze strony natury (wulkany, trzęsienia ziemi), kraj praktycznie jednonarodowy (z małym tsunami w ostatnich latach), z położeniem sprzyjającym wykorzystaniu handlu międzynarodowego. Bo przecież po lewej mamy Europę Zachodnią z Niemcami (wciąż jeszcze rozwinięte gospodarczo tereny), po prawej Rosję z jej zasobami i dalej, ale jednak w dzisiejszym świecie odległość nie ma znaczenia, mamy Chiny – giganta, który chce rozbudować swoje szlaki handlowe na całym świecie. Brana jest tu pod uwagę oczywiście Polska. 

A jak rozumiem hasło Wielkiej Polski? Mam tutaj realne podejście i zdaję sobie sprawę, że zmiany obecnych granic Polski, nawet na naszą korzyść, byłyby błędem ocierającym się o zbrodnię. Już Dmowski wskazywał na rodzące się wtedy nacjonalizmy u naszych wschodnich sąsiadów. Jak wyobrażamy sobie powrót do Lwowa, Brześcia, Wilna? W wyniku wojny? A gdyby jakieś mocarstwo chciało nam, w wyniku układów, ,,sprezentować” nasze dawne Kresy, to grzecznie powinniśmy podziękować. To już są istniejące, okrzepłe państwa, mające swoje cele i przywiązanie do własnych ojczyzn. To nic, że obecnie są rozgrywane na arenie międzynarodowej, bo takie są fakty, ale zawsze na zagrożenie ze strony polskiej zareagują zapewne nerwowo. Jest tylko jeden wyjątek od tej mojej reguły: państwo białoruskie, litewski czy ukraińskie przestaje istnieć, a dawne Kresy się całkowicie wyludniają lub zanika tam świadomość narodowa. To jednak nigdy nie nastąpi więc wracamy do powyższego. 

Jako naród mamy podstawy do stania się Wielką Polską w obecnych granicach, z obecną generacją narodu, z sąsiadami, których dał nam Bóg (albo Historia – jak wolą niewierzący). Nie możemy uporać się z obecnymi narzuconymi nam elitami, działającymi w obcym interesie. Mamy problem z zagospodarowaniem tych 312 tys. km2, a snujemy projekty Wielkiej Polski od Bałtyku do Morza Czarnego czyli mocarstwa, które zaprowadzi swój porządek w tej części Europy. 

Amittit merito proprium, qui alienum appetit – Słusznie traci swoje, kto sięga po cudze. Dobrze tu pasuje ta sentencja łacińska. Nie powielajmy błędu sanacji z 1938 roku dotyczącego Zaolzia. Kresy już nie są nasze choć sentyment pozostaje i to oczywiście rozumiem. 

Jarosław Luma 

  

Facebook
Click to rate this post!
[Total: 14 Average: 4.4]

43 thoughts on “Luma: O kształt obecnej Polski.”

  1. Autor wierzy, że Niemcy są przyjaźnie nastawieni? Przecież to oni nam próbują teraz odebrać finalnie niepodległość, a nie Rosja. Ktoś tego nie dostrzega?

    A po co to przestrzeganie przed przejęciem Kresów? Ktoś nam je daje !?

    1. A w którym fragmencie autor wierzy w przyjaźń z Niemcami? O Kresach mówią niektóre środowiska. I to prawicowe.

      1. No cóż, nie wprost, ale cytuję: „I co najgorsze: nie obronimy się sami, musimy liczyć (bezwarunkowo) na USA lub Niemcy a i tak pewnie staniemy się łupem kolejnej mutacji Rosji.” – to by znaczyło, że autor uważa, że Niemcy są dla nas lepsze od Rosji – ale na jakiej podstawie? Wszak Niemcy wykonują więcej wrogich gestów pod płaszczykiem „przyjaźni”, ale jednak.

        „Ziemie zachodnie (odzyskane) natomiast to trochę taki gorący kartofel, który Stalin nam złośliwie podrzucił, by nas na stałe skłócić z Niemcami, a przy tej okazji mieliśmy być jego zakładnikami w ewentualnych sporach z naszym agresywnym sąsiadem zza Odry. ” – Stalin złośliwie nam podrzucił !? No to jaka by była Polska bez tych ziem? Taka jak Księstwo Warszawskie? I to w imię nieporóżnienia się z Niemcami, których, jak można domniemywać, autor ceni wyżej niż Rosję. I znów: na jakiej podstawie? Żeby nam chociaż reparacje dali, a tak to szkoda gadać.

        1. Nie rozumie Pan lekkiej ironii. To właśnie zwolennicy odzyskania Kresów są mniej zainteresowani ziemiami zachodnimi. Mi się podobają obecne granice. I ten pierwszy cytat… To pogląd nie mój ale politycznych kręgów związanych z KO. I nadal nie rozumiem skąd wniosek o mojej sympatii do Niemiec. Czy muszę w jednym krótkim artykule opisywać wszelkie problemy związane z sąsiadami?

          1. W porządku, proszę więc potraktować mój wpis jako suplement do Pańskiego tekstu, jeśli generalnie się Pan zgadza, lecz nie chciał wykraczać Pan zbytnio poza ramy tematu. Zresztą nie zarzucałem Panu sympatii wobec Niemiec, ale raczej polemizowałem z przekonaniem, że Rosja jest od Niemiec groźniejsza dla nas.

    1. I co w związku z tym? Proszę się odnieść do artykułu, a nie do brakujących tez, bo tych jest więcej. Na tym właśnie polega publicystyka. Zapewne lepiej sprawę granic wyjaśniłaby 100-stronicowa książka.

    2. I co z tego, że od Berlina do Odry jest kilkadziesiąt kilometrów skoro za jakiś czas Germanów i ogólnie białych tam ze świeczką będzie trzeba szukać?

      1. Ktos chyba sarkazmu nie rozumie.Jak tu sie ma Berlin nie bac takiej bliskosci przyjaciela.

  2. Szanowny Autorze,
    Tak!
    Wyryjmy sobie kształt obecnej Polski w sercu i w pamięci .
    PIĘĆ PRAWD POLAKÓW
    1.Jesteśmy Polakami

    2.Polak Polsce służy rozumem i wyobraźnią !

    3.Państwo Polskie istnieje tylko wraz z Ziemiami Odzyskanymi !

    4.Pogrzebiemy Ziemie Odzyskane to pogrzebiemy Państwo Polskie !

    5.Państwo Polskie pogrzebane
    to i my pogrzebani !

    GDY POSTAWIĆ TE PIĘĆ PEWNIKÓW JAKO BAZĘ ODNIESIENIA I PODWALINĘ POLITYKI POLSKIEJ to :

    1. Wyjdziemy z dezorientacji i chaosu poznawczeego .

    2. Wyklarujemy nasze myślenie geopolityczne.

    3. Stanie się oczywiste kto wróg a kto przyjaciel w polityce zagranicznej.

    4. Będziemy mieli przejrzyste lustro by zobaczyć jakiej sprawie służą media w Polsce.

    5. Zobaczymy czy Kościół Katolicki w Polsce zerwał z historycznym Drang nach Osten.

  3. Bardzo dziwny tekst, jak na portal pisowski, niezwykle, rzekłby pilaster, nietypowy. Nowoczesny, odkrywczy i przyszłościowy. Chyba pierwszy na tym portalu, w którym autor zauważył, choć nie napisał tego wprost, że coś się jednak w ludzkiej cywilizacji od XVIII wieku zmieniło.

    W cywilizacji postindustrialnej, która obecnie, w miarę jak rewolucja przemysłowa dobiega końca, powoli powstaje, „wielki kraj”, czy „wielki naród” to właśnie nie ten, jak to uważają w Moskwie, albo w PIS, którego wszyscy się boją, ale ten, który wszyscy podziwiają, zazdroszczą mu i starają się naśladować. Zatem Dania, Szwecja, Szwajcaria, Tajwan, USA, Kanada, Korea, Izrael, Japonia. A na pewno nie Rosja, Iran, czy ChRL

    Ponieważ w gospodarce postindustrialnej najważniejszym czynnikiem wzrostu są innowacje, „wielki kraj”, to kraj najbardziej innowacyjny. A najwyższy poziom innowacji osiąga się dzięki wolności gospodarczej. Własności prywatnej, wolnemu rynkowi i praworządności. Czyli właśnie tym cechom ustrojowym, które w PIS są najbardziej znienawidzone.

      1. No nie wiem w czym. Akurat jest dokładnie odwrotnie, bo prywaciarze, w tym januszexy za PiSu właśnie pobrali pieniądze od państwa na różne „rozwoje”, których ostatecznie nie było. Albo odszkodowania za „straty”, których nie mieli.

  4. W PRL ludzie plakali za kresami stamtad wysiedleni. W liczbach realnych Polska zyskala na tej zamianie tzn wiecej dostalismy niz , zostawilismy. Dodatkow pozbylismy sie uciazliwych mniejszosci rozsadzajacych panstwo od srodka . Mowiac w skrocie Luma chce , zeby Niemcy zagarnely nasze ziemie zachodnie i jednoczesnie przestzrega nas przed roszczeniami do ziem dawniej polskich. Dla mnie skonczony zdrajca polskiego interesu

    1. W który zdaniu napisałem, że chcę oddać Niemcom nasze ziemie? Z którego zdania to wynika? I co jest tym naszym interesem? Zostawić ziemie zachodnie i odzyskać wschodnie? I w ten sposób zamiast zagospodarować dobrze to, co mamy, to wejdziemy w kolejne zbędne konflikty. Chyba, że jakiś inny pomysł? I proszę nie stosować zwrotów w rodzaju: ,,skończony zdrajca polskiego interesu”. To nic nie wnosi dyskusji.

  5. No to Pilasiu „wielkim narodem”, który „wszyscy podziwiają” są też Chiny. Bowiem skoro miernikiem „wielkości” są innowacje to Chiny są w czołówce zgłaszanych patentów, o ile nie na pierwszym miejscu.
    Więc Zachód podziwia dziś głównie tylko Zachód, reszta „podziwia” raczej Chiny i może trochę USA.
    Poza tym, Twoim zwyczajem powinieneś podać jakiś miernik „podziwu”, najlepiej do pięciu miejsc po przecinku.

    1. „„wielkim narodem”, który „wszyscy podziwiają” są też Chiny.”

      Doprawdy? Wszyscy na całym świecie chcą jechać do Chin i tam robić karierę? Okoliczne kraje, Filipiny, Wietnam, etc, jak mogą zabiegają o bliskie relacje z Chinami, ich inwestycje, etc…?

      Nie. Chiny (ChRL) to kraj „wielki” właśnie w sensie rosyjskim. Którego wszyscy dookoła się boją.

      ” skoro miernikiem „wielkości” są innowacje to Chiny są w czołówce”

      W rankingu GII – Global Innovation Index Chiny są na 10 miejscu. Jednak uwaga! W tym rankingu są liczone …razem z Tajwanem! (sic!!!)

      W alternatywnych wobec GII rankingach innowacyjności Chiny (ChRL) gdzieś tam plączą się w trzeciej dziesiątce.

      Do tej pory tylko jeden naukowiec z ChRL (1,3 mld ludzi) został laureatem nagrody Nobla w dziedzinach przyrodniczych i ścisłych. I z takich Indii też jeden

      1. Mierniki wszelkich rzeczy wg standardów zachodnich. Sami zdominowali świat x lat temu i sami wprowadzili rankingi wg swoich klasyfikacji. I tak świat się kręci. Do czasu…

        1. Proszę zademonstrować alternatywny, lepszy, co najmniej równie miarodajny, obiektywny i ilościowy, ranking niezachodni, który by pokazywał, że Rosja , albo ChRL jest ekonomicznym i technologicznym centrum światowej cywilizacji, a Zachód jest w kompletnej ruinie.

          1. Proszę napisać kto więcej produkuje dóbr: Chiny czy USA? USA mają gigantów cyfrowych, a nie są w stanie utrzymać przemysłu na poziomie Chin.

            1. Proszę zatem zademonstrować alternatywny, lepszy, co najmniej równie miarodajny, obiektywny i ilościowy, ranking niezachodni, który by pokazywał, że Rosja , albo ChRL jest ekonomicznym i technologicznym centrum światowej cywilizacji, a Zachód jest w kompletnej ruinie.

              Może być „produkcja dóbr” Tylko jakich? Był taki moment, że ChRL była największym na świecie producentem np telewizorów. Czarno-białych. 🙂

              Zatem konkretnie, jakich to „dóbr” ChRL produkuje więcej niż USA i o ile więcej?

      2. Ha ha Global Innovation Index, sam go sobie mogę napisać, dla gospodarki liczy się ilość patentów na rok, a tu Chiny dają radę.
        Patrz, cała Azja handluje z Chinami i właśnie zabiega o inwestycje, nawet Afryka do tej pory robiąca „świetne” kolonialne interesy z Zachodem.
        A kiedyż to Francuz otrzymał Nagrodę Nobla w naukach ścisłych? Ahh tylko 20 lat temu, i był on Francuzem jedynie z pochodzenia.
        Chyli tu jest „równia pochyła” a Chiny się dopiero rozkręcają.

        1. Francja – 67 mln ludzi
          ChRL – 1 412 mln ludzi

          W ciągu ostatnich 20 lat Francuzi zdobyli 11 nagród Nobla w dziedzinach przyrodniczych i ścisłych.

          Chińczycy z ChRL – 1

          I nie, nie liczy się „liczba patentów”, tylko liczba wdrożeń w gospodarce. Opatentować można cokolwiek. Maszynę do drapania się po plecach.

          Dlatego bardziej się liczy się Global Innovation index, a nie liczba patentów. A raczej liczyłby się, gdyby Tajwan był obliczany osobno

          1. A proszę porównać siłę nabywczą zarobków przeciętnego Francuza z lat 70-tych i obecnie. I obecne walki na ulicach francuskich miast (migranci), stan armii, stan tzw. demokracji, mediów. poprawia się czy może Francja idzie ku katastrofie. Chiny i wiele krajów tzw. Południa to jednak jest wzrost. A czy nie zastanawia się Pan dlaczego tak jest? Skoro Zachód ma taką przewagę, takie dobre pozycje w ratingach, tylu noblistów, to czemu Europa wymiera, rozwija się słabo i realizuje różne samobójcze idiotyzmy? A może właśnie tak ma być?

            1. Proszę zatem porównać siłę nabywczą zarobków przeciętnego Francuza z lat 70-tych i obecnie.

              „obecne walki na ulicach francuskich miast (migranci), stan armii, stan tzw. demokracji, mediów.”

              Proszę zatem opisać walki na ulicach francuskich miast, stan armii, stan tzw demokracji, mediów. Może być w porównaniu z rokiem 1968. 🙂

              1. Z Panem to dyskusja jest takim snem wariata. Dżentelmeni i ludzie szanujący się nie dyskutują o faktach Jeżeli piszę o walkach na ulicach francuskich miast, to jest fakt, o którym istnieniu nie ma sensu dyskutować. Nie będę udowadniał czegoś, co jest i było. Mam opisać stan tych zajść ulicznych, liczbę ludzi, w jakich miastach, liczba rannych, zniszczenia, etc. Nie o tym piszemy. Jeżeli ktoś podaję fakt wyprzedaży i upadku polskiego przemysłu, to dyskusja polega na ustaleniu faktycznej słabości polskiego przemysłu. Nie ma sensu p[ytać: a skąd Pan wie, że przemysł w Polsce jest w kiepskiej kondycji? W ten sposób robi się z kogoś idiotę albo… celowo się skręca z dyskusją w innym kierunku. Czyli zła wola. A stan demokracji? Czy mamy we Francji media wystarczająco pluralistyczne, gdzie prawica ma dostęp do podawania swoich informacji? Czy nie ma blokady Frontu Narodowego przy okazji każdych wyborów? Zawiera się szeroką koalicję w celu niedopuszczenia do wygrania wyborów każdemu spoza systemu. A zarobki? Jaki procent Francuzów jest tzw. klasą średnią? Ilu stało się już pariasami?

                1. I jak zwykle. Kiedy fakty – konkretne mierzalne, ilościowe, obiektywne, miarodajne, wskaźniki nie zgadzają się z opiniami, to te fakty są fałszywe. Skoro uważacie w PIS, że PKB per capita, IEF, CPI, Global innovation index, czy PKB na roboczogodzinę za niemiarodajne, to podajcie jakieś inne według Was lepsze wskaźniki, metodologicznie przynajmniej nie gorsze od powyższych, a które by pokazały to, o czym w kółko piszecie – niezmierzoną potęgę ChRL i Rosji, oraz upadek degrengoladę i bankructwo Zachodu.

                  Skoro twierdzicie że ChRL produkują tak dużo dóbr, a USA niczego nie produkują, to podajcie dane które by to wskazywały. Podpowiedź – wskaźnik który mierzy produkcję dóbr i usług w jakimś kraju to właśnie PKB

                  Skoro twierdzicie, że ChRL jest tak niesłychanie innowacyjne, naukowo i technologicznie zaawansowane, a uczelnie na Zachodzie to obraz nędzy i upadku, pokażcie dane. Inne niż ilość zgłoszonych patentów – bo opatentować można cokolwiek, także całkowicie bezwartościowego, a np taka firma jak SpaceX ma wręcz politykę, że nigdy żadnych swoich rozwiązań technologicznych nie patentuje.

                  Skoro we Francji mają być tak wielkie rozruchy i zamieszki, to proszę to wykazać. Jakaś mierzalna wielkość „zamieszek” dzisiaj, 10 lat temu, 50 lat temu, etc..

                  Dla ułatwienia. Wskaźnik morderstw – jednoznaczne, zawsze liczone tak samo przestępstwo- we Francji w latach 90 XX wieku wynosił około 2,5 na 100 tys mieszkańców rocznie. Dzisiaj w latach 20 XXI wieku wynosi 1,3 na 100 tys mieszkańców rocznie.
                  Prawie DWA RAZY MNIEJ.

                  1. Już ostatni raz akceptuję taki komentarz, który posługuje się nieprawdą. Stwierdzenie ,,Skoro uważacie w PIS…” to jawne lekceważenie zasad dyskusji. Jeżeli ma Pan argumenty, to proszę się ich trzymać. I jeszcze raz powtarzam: są wydarzenia, o których się nie dyskutuje. Dopiero można się różnić w ocenie, przyczynach, etc. Jeżeli faktem są rozruchy na ulicach Paryża, to po cóż ośmieszać kogoś zdaniem: ,,Skoro we Francji mają być tak wielkie rozruchy i zamieszki, to proszę to wykazać. Jakaś mierzalna wielkość „zamieszek” dzisiaj, 10 lat temu, 50 lat temu, etc..” Jeżeli ktoś napisze artykuł nt. zajść ulicznych i niepokojów społecznych, to zapewne dokładnie zgłębi ten problem. Jeżeli ktoś pisze, że ulice Francji, Szwecji ,,kolorowieją”, to z czym tu dyskutować? Po cóż pytanie: a skąd Pan wie, a czy na pewno? Proszę udowodnić. Przecież to nie ma sensu taka dyskusja. A co do morderstw… A czy policji w Szwecji, Anglii wolno podawać szczegółowe dane nt. narodowości przestępców? Liczy celowo są zaniżane, by nie wywołać niepokojów społecznych. Znów Pan napisze: a skąd to wiadomo? A u nas podaje się dokładne dane o liczbie przestępstw ze strony Ukraińców? Jakieś dane są ale policja często zataja dane o narodowości. ,,uczelnie na Zachodzie to obraz nędzy i upadku, pokażcie dane”. Nie wiem do kogo Pan pisze. Takich poglądów nie pisałem. Ale jest jeden pewnik: na zachodnich uniwersytetach panuje polityczna poprawność, która hamuje rozwój nauki. I temu Pan zaprzeczy?

                    1. Ponawia pilaster wezwanie do zaprezentowania alternatywnych wobec „globalistycznych” (PKB, IEF, CPI, GII) wskaźników rozwoju cywilizacyjnego, skoro te „globalistyczne” są niedobre. Oczywiście wskaźników co najmniej tak samo miarodajnych. Ilościowych, obiektywnych. Z których by wynikało, że Zachód upadł, a ChRL i Rosja rosną w siłę.

                    2. Proszę zapytać prof. Góralczyka, R. Pyffela, etc. No i jeszcze obliczenia cybernetyczne doc. Kosseckiego sprzed kilku lat, ale, niestety, p. Docent już nie żyje. Myślę jednak, że wystarczy prof. Góralczyk. To jeżeli chodzi o porównanie USA, Chin i innych krajów. Jeszcze raz powtarzam: poważni ludzie wiedzą, że Chiny jako konkurent Zachodu mają swoje wskaźniki, obserwując przy okazji inne i że PKB to marny wskaźnik. Są inne lepsze. Chiny produkują (fabryka świata), Amerykanie to IT, media, giełda, etc. Produkcja przemyslowa wycofała się w dużym stopniu do Azji.

          2. Oj kręcisz Pilaster, albo innowacje albo wdrożenia, innowacje to patenty, nieważne na co.
            No a co za Noblistów francuskich to się pomyliłem: takich co się urodzili we Francji, mieli tamtejsze obywatelstwo i prowadzili badania (pracowali) na francuskich uczelniach w momencie otrzymania Nobla to było AŻ 6.
            A i elit im nikt nie wyciął przez ostatnie 200 lat jak Chińczykom remolucja kulturalna.

          3. Skoro liczy się liczba wdrożeń w gospodarce to Chiny w tym wyraźnie górują nad Francją, Anglią itd. Te dwa ostatnie kraje poza tym to coraz większy syf.

              1. Ani Francja, ani UK w niczym nie góruje. Ani razem w Tajwanem ani bez. I żadne bieda-statystyki pilastra mnie nie przekonają do tego burdelu, który widziałem na własne oczy.

              2. Chiny górują nad Francją i Wielką Brytanią razem. Jeżeli statystyki Pilastra są miarodajne to Polska ciągle jest daleko za zbankrutowaną Grecją. Ponadto kursy walutowe są zmienne. Kiedy pierwsze rakiety rosyjskie spadną na Polskę to dolar osiągnie 15 zł i zostaniemy jednym z najbiedniejszych państw Europy. Będziemy zarabiać nie dwa tysiące Euro, ale 500 Euro.

                1. W innowacyjności Chiny górują nag Francją, ale nie nad Wlk Brytanią. I tylko dlatego że są w rankingu GII liczone razem z Tajwanem

                  A Polska jest w rankingu GII przed Grecją. Niewielka różnica 37,7 do 37,4 pkt, ale jednak. W zasadzie w poziomie cywilizacyjnym Polska dogoniła biedniejsze kraje „starej (niekomunistycznej) Europy”, jak Grecja właśnie. Ale do bogatszych (Francja, Niemcy) ciągle jej daleko.

                  1. Dobra, ale coś poza tymi zasranymi statystykami? Byłem wielokrotnie w UK, bo tam ogromną część mojej rodziny przez lata mieszka. Gdzie te innowacje widać? Konkretnie, przekładając na poziom zwykłego człowieka. W Chinach już wprowadzają autonomiczne taksówki. W UK busy są zarzygane i jest pełno syfu dookoła. Siły zbrojne? Śmiech na sali.

  6. Jak już mówimy o „wielkich narodach” to wczoraj i przedwczoraj byłem w Berlinie. To, co raczej widziałem to nie obraz „wielkiego narodu”, tylko raczej upadku białego człowieka…

  7. Ha ha Global Innovation Index, sam go sobie mogę napisać, dla gospodarki liczy się ilość patentów na rok, a tu Chiny dają radę.
    Patrz, cała Azja handluje z Chinami i właśnie zabiega o inwestycje, nawet Afryka do tej pory robiąca „świetne” kolonialne interesy z Zachodem.
    A kiedyż to Francuz otrzymał Nagrodę Nobla w naukach ścisłych? Ahh tylko 20 lat temu, i był on Francuzem jedynie z pochodzenia.
    Chyli tu jest „równia pochyła” a Chiny się dopiero rozkręcają.

  8. Echh Pilaster Pilaster, nie może żyć bez wskaźników, on by nawet podawał te z Biura Politycznego KPZR, wystarczy że „metodologia” niepodważalna (wtedy siłowo, teraz medialnie).
    Ciężka jest dyskusja z doktrynerami oderwanymi od realiów na wzór fraszki: „filozof co nie wiedział, że ma na d**** przedział”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *