Majdanu w Tbilisi nie będzie?

Na I. Alasanii nie ciążą jeszcze bezpośrednie zarzuty, ale prokuratura oskarżyła już kilku wyższych urzędników kierowanego przez niego do niedawna Ministerstwa Obrony: byłego szefa działu zamówień publicznych Ghlonti Guizota, szefa departamentu technologii komunikacyjnych i informacyjnych Sztabu Generalnego Nugzara Kaiszauri, dyrektor departamentu zamówień państwowych Giorgię Lobdżanidze, głównego specjalistę w dziale wojskowych zamówień publicznych Arczila Alawidze i szefa zarządu departamentu technologii informacyjnych i komunikacyjnych Sztabu Generalnego Dawida Tsipurię o przyjęcie łącznie 2, 6 mln dolarów łapówki od firmy Silknet, zwycięzcy przetargu na system łączności w Ministerstwie Obrony. I. Alasania wystąpił w obronie współpracowników, zapewnił publicznie o ich niewinności i ustąpił z rządu, a wraz z nim gabinet opuścili jego najbardziej pro-zachodni i pro-NATO-wscy członkowie: minister spraw zagranicznych Maja Pandżikidze, minister stanu ds Integracji Europejskiej i NATO Aleksi Petriaszwili oraz wiceminister obrony, były ambasador Gruzji przy NATO Lewan Dolidze. Inne dochodzenia dotyczą m.in. korupcji przy przebudowie gmachu ministerstwa obrony oraz dostawach żywności dla wojska, skutkujące masowymi zatruciami wśród żołnierzy. Nasza Gruzja – Wolni Demokraci opuścili koalicję rządzącą, a I. Alasania formalnie stanął na czele bloku, przechodzącego do opozycji – choć jednocześnie zastrzegającego swoją odrębność od będącego obecnie w rozsypce Zjednoczonego Ruchu Narodowego M. Saakaszwilego.

Pozorna gwałtowność usunięcia ulubieńców Zachodu nasunęła obserwatorom przypuszczenie, że problemy korupcyjne stanowią tylko pretekst do rozprawy z I. Alasanią, pełniącym dotąd rolę gwaranta, że Gruzja nie zmieni swego pro-atlantyckiego kursu geopolitycznego, co wyraźnie było coraz mniej zgodne z linią realizowaną przez współpracowników Bidziny Iwaniszwilego kierujących państwem i rządem. Faktycznym przedmiotem ostatecznej rozgrywki w ramach Gruzińskiego Marzenia – była kwestia baz NATO w Gruzji. Na wrześniowym szczycie Paktu w Walii poinformowano o utworzeniu na Zakaukaziu dwóch ośrodków szkoleniowych dla sił walczących w Syrii zarówno z Państwem Islamskim, jak i rządem Baszszara al-Asada. Było to logiczne zwieńczenie linii geopolitycznej I. Alasanii. Niemal natychmiast jednak premier Irakli Garibaszwili wydał oświadczenie zapowiadające „tylko formalny” udział Gruzji w nowej koalicji antyterrorystycznej przeciw PI i skupiający się na humanitarnych aspektach pomocy dla Syrii. Również M. Pandżikidze zmuszona była zaprzeczyć udziałowi Gruzinów w szkoleniu syryjskich rebeliantów. I. Alasania kontynuował jednak objazd stolic NATO-wskich zapewniając o niezmienności atlantyckiego wyboru Tbilisi – a w tym czasie prokuratura miała już na widelcu jego podwładnych.

Ex-premier B. Iwaniszwili już po dymisji spotkał się z I. Alasanią, a premier I. Garibaszwili zapewniał, że nie widzi przeszkód dla powrotu Naszej Gruzji – Wolnych Demokratów do koalicji rządzącej. Jednocześnie jednak podobnie jak prezydent Giorgi Margwelaszwili – nie wykluczył przedterminowych wyborów parlamentarnych, w których wg wszystkich sondaży – Gruzińskie Marzenie może odnieść miażdżące zwycięstwo nad podzieloną i skłóconą opozycją pro-zachodnią.

W tej sytuacji na ratunek swemu kolejnemu już faworytowi pospieszyli Amerykanie i ich podwładni. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg jeszcze u progu kryzysu rządowego w Gruzji zapewniał o woli Paktu przyjęcia nowego członka „po spełnieniu kryteriów” – powtarzając przy tym ustalenia z Walii, co w Tbilisi zostało uznane za warunek i próbę umocnienia pozycji I. Alasanii. W odpowiedzi premier I. Garibaszwili powtórzył deklarację o niezmienności pro-atlantyckiego kierunku polityki gruzińskiej, skupiając jednocześnie na „bolesnych skutkach i poświęceniach” jakie są z nim związane. Samemu ex-ministrowi nic to już jednak nie pomogło, postanowił więc interweniować wyżej – albo ratować się przed ewentualną groźbą uwięzienia.

20 listopada I. Alasania poleciał do USA „na spotkanie z przedstawicielami departamentu stanu”, celem – jak zapowiedział – przedstawienia im politycznego tła oskarżeń wobec swych współpracowników. Jak wiadomo – w Stanach przed gruzińskim wymiarem sprawiedliwości ukrywa się też M. Saakaszwili. Czy lider Naszej Gruzji – Wolnych Demokratów liczy, że będzie miał więcej szczęścia i Waszyngton będzie bardziej stanowczy w jego w obronie, niż w stosunku do znanego pożeracza krawatów – czy też woli zawczasu znaleźć się poza zasięgiem gruzińskich prokuratorów – okaże się wkrótce. Na razie część obserwatorów (m.in. rosyjskich i azerskich) nie wyklucza, że może dojść do próby zdestabilizowania sytuacji w Gruzji przez siły prozachodnie, na wzór kijowskiego Majdanu. Zarówno skala poparcia, jakim cieszy się Gruzińskie Marzenie, jak i bierność zwolenników I. Alasanii (podobnie jak i wcześniej M. Saakaszwilego) tylko uwypuklałyby zewnętrzną inspirację wszelkich akcji antyrządowych w Tbilisi. Na razie więc wygląda na to, że B. Iwaniszwili acz z tylnego siedzenia – ale wygrał kolejną partię. Pytanie jednak, czy Amerykanie są gotowi na dalsze osłabienie swych wpływów na Zakaukaziu – wciąż wisi nad Gruzją i całym regionem.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *