Mentzen: Gdzie polski interes?

Antoni Macierewicz zdecydował, że zamiast Caracali do Wojska Polskiego trafią amerykańskie Black Hawki. Sama decyzja nie musi być zła. Wielokrotnie sprawdzane i przetestowane w warunkach bojowych Black Hawki mogą być lepszym wyborem od Caracali. Nie będę też się czepiał trybu zamówienia. Wprawdzie decyzja o nieogłoszeniu przetargu i złożeniu zamówienia na 3 mld zł z wolnej ręki wydaje się kontrowersyjna, ale nie oszukujmy się. Przetargi często służą jedynie za parawan, spektakl dla gawiedzi, a decyzje o wyborze producenta sprzętu zapadają w zupełnie inny, mniej formalny sposób. W dodatku pieniądze trzeba było wydać szybko, w przeciwnym wypadku MON by je stracił na rzecz budżetu państwa.

Nie będę również wyciągał pochopnych wniosków z faktu, że dyrektora Departamentu Programów Offsetowych w Ministerstwie Gospodarki, Huberta Królikowskiego, dobrego znajomego Antoniego Macierewicza, po ostatnim wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie można oficjalnie nazywać amerykańskim lobbystą pracującym na rzecz amerykańskiego koncernu Lockheed Martin.

Nie skrytykuję rządu za to, że kupno Black Hawków prawdopodobnie nie będzie wiązało się z żadnym offsetem. W końcu i tak skończyłoby się jak z offsetem przy F-16. Wybaczę nawet nazywanie PZL Mielec polską firmą, w sytuacji gdy należy ona całkowicie do Lockheed Martin.

Nie mogę jednak pominąć jednej rzeczy. W Mielcu produkuje się kabiny do wojskowego, przeznaczonego na potrzeby amerykańskiej armii UH-60M Black Hawk oraz całe przeznaczone na eksport S-70i Black Hawk. Te drugie pozbawione są wielu nowoczesnych rozwiązań, do sprzedaży których potrzebna jest zgoda amerykańskiego kongresu.

Model S-70i nie ma na przykład zintegrowanego wojskowego GPS, systemu IFF (swój-obcy), niektórych elementów opancerzenia i wielu innych rzeczy. Jest trochę cywilną wersją Black Hawka. Wystarczy spojrzeć na to, kto go ostatnio zamawia: policja meksykańska, policja turecka oraz MSW Arabii Saudyjskiej. Jego użyteczność na polu bitwy jest do tego stopnia wątpliwa, że żołnierzy mających korzystać z tego sprzętu od kilku dni trafia taki szlag, jaki ich od bardzo dawna nie trafiał. A wiedzieć trzeba, że przykre niespodzianki MON sprawia im od lat z wręcz pruską regularnością, powinni być więc odporni.

Nie znamy jeszcze szczegółów zamówienia, być może zostaniemy pozytywnie zaskoczeni, ale naprawdę wiele świadczy za tym, że nasze wojsko dostanie jednak cywilne Black Hawki. Wskazuje na to fakt, że helikoptery produkowane będą w Mielcu, gdzie produkuje się tylko S-70i, w kongresie nie toczą się żadne prace związane z udzieleniem zgody na sprzedaż Polsce wojskowego Black Hawka. Podejrzana jest też cena. Za 3 mld zł Amerykanie nie sprzedaliby nam UH-60M.

Niestety wygląda na to, że nieśmiertelna myśl Bronisława Komorowskiego, mówiącego, że polski lotnik poleci nawet na drzwiach od stodoły, w dalszym ciągu jest podstawą podejmowania decyzji w MON. Ciekawi mnie też, czy potrafi ktoś wskazać jakąś istotną decyzję podjęta przez nasz tercet egzotyczny Morawiecki-Waszczykowski-Macierewicz, która byłaby sprzeczna z amerykańskim interesem?

Dr Sławomir Mentzen

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.