Mity demokracji

Auto­rzy tej nie­wiel­kiej roz­mia­rami, jed­nakże zna­czą­cej i waż­nej książki zasta­na­wiają się, dlaczego: zamiast pro­wa­dzić nas do soli­dar­no­ści spo­łecz­nej, pro­spe­rity i wol­no­ści, demo­kra­cja dopro­wa­dza do kon­flik­tów spo­łecz­nych, nie­okieł­zna­nych wydat­ków rzą­do­wych oraz tyra­nii pań­stwa. I dalej, piszą: Kry­ty­ko­wa­nie demo­kra­cji, i to w spo­sób tak zde­cy­do­wany i kate­go­ryczny, jak czy­nimy to w tej ksią­żeczce my, może się wydać sza­leń­stwem. Tym bar­dziej dla pol­skich Czy­tel­ni­ków, z któ­rych wielu pamięta prze­cież czasy komu­ni­zmu, kiedy każdy Polak marzył tylko o odro­bi­nie demo­kra­cji. Podob­nie mogą myśleć miliony ludzi w kra­jach, w któ­rych wciąż panują sys­temy opre­syjne, gdzie bra­kuje wol­no­ści i swo­body wypo­wie­dzi. Mimo to uwa­żam, że nie ma powodu do alarmu czy nawet nie­po­koju z tego powodu. My nie chcemy likwi­da­cji demo­kra­cji, nie chcemy jej zaka­zy­wać, my chcemy tylko, aby w zgo­dzie z demo­kra­tycz­nymi ide­ałami, ludzie mieli swo­bodę doko­ny­wa­nia wyboru; swo­bodę życia w dowol­nym sys­te­mie poli­tycz­nym, w któ­rym aku­rat żyć zechcą. Nie twier­dzimy też, i nigdy nie będziemy twier­dzić, że demo­kra­cja jest czymś gor­szym czy lep­szym od sys­te­mów auto­ry­tar­nych czy dyk­ta­tor­skich, albo że pro­blemy które kry­ty­ku­jemy w książce, są cha­rak­te­ry­styczne wyłącz­nie dla demo­kra­cji, i ist­nieją tylko w sys­te­mach demo­kra­tycz­nych. Jedno co robimy, to poka­zu­jemy, że pro­blemy obecne w demo­kra­cji par­la­men­tar­nej – ze względu na swoją dyna­mikę – mimo wszyst­kich zachwy­tów nad sku­tecz­no­ścią demo­kra­cji, wychwa­la­nej jako naj­lep­szy sys­tem poli­tyczny z moż­li­wych, do ocze­ki­wa­nych po niej rezul­ta­tów jed­nak nie pro­wa­dzą; wyja­śniamy przy oka­zji przy­czyny tego roz­mi­nię­cia się ocze­ki­wań z możliwościami.

Widzimy dziś gołym okiem do jakich kry­zy­sów doszło w takich demo­kra­tycz­nych kra­jach, jak Stany Zjed­no­czone, Wielka Bry­ta­nia czy Hisz­pa­nia. Co gor­sza, nikt przy­czyn tych pro­ble­mów nie wiąże z obec­no­ścią demo­kra­cji, obwi­nia­jąc za nie wyłącz­nie i nie­mal jed­no­myśl­nie: wolny rynek, nie­do­sta­tek demo­kra­cji, chci­wość ban­kie­rów, czy per­fi­dię polityków.

Podob­nie, jak więk­szość ludzi, ja też wie­rzy­łem w potęgę demo­kra­cji par­la­men­tar­nej. Tak było mniej wię­cej 15 lat temu. W cza­sach, kiedy na temat poli­tyki, demo­kra­cji i rynku wie­dzia­łem nie­wiele. Siłą rze­czy kie­ro­wa­łem się – jak więk­szość z nas – tym, co mi powie­dziano w szkole, co usły­sza­łem w mediach, czy z try­buny tego lub innego poli­tyka. A mówiono mi, że demo­kra­cja nie ma sobie rów­nych i dla­tego trzeba ją kochać, podzi­wiać, pro­pa­go­wać, gdyż nie ma dla niego żad­nej roz­sąd­nej alter­na­tywy. Kiedy jed­nak usia­dłem nad dzie­łami mistrzów, kiedy zaczą­łem się zasta­na­wiać nad wadami i zale­tami demo­kra­cji, dosze­dłem do skraj­nie odmien­nego prze­ko­na­nia: że zachwyty nad nią są mocno przesadzone.

Dla wielu ludzi, demo­kra­cja wciąż utoż­sa­miana jest z wol­no­ścią. Stąd wielu ludzi miłu­ją­cych wol­ność skła­nia się ku niej, widząc w pro­ce­sie demo­kra­ty­za­cji spo­sób na zapew­nie­nie coraz więk­szych swo­bód i wol­no­ści oby­wa­tel­skich. Nawet wśród prze­ciw­ni­ków demo­kra­cji ist­nieje pogląd, że co prawda trzeba ją napra­wiać, popra­wiać i dosko­na­lić, nie dostrze­gają w demo­kra­cji fun­da­men­tal­nych błę­dów tkwią­cych w tym sys­te­mie i dys­kre­dy­tu­ją­cych go. W naszej książce odmó­wi­li­śmy śle­pego podziwu dla demo­kra­cji. Uzna­li­śmy bowiem, że demo­kra­cja jest prze­ci­wień­stwem wol­no­ści. Ta nie­chęć do wol­no­ści tkwi w sys­te­mie demo­kra­cji par­la­men­tar­nej tak mocno, że można bez cie­nia prze­sady powie­dzieć, iż pro­wa­dzi ona do ogra­ni­cze­nia, a nie do wzro­stu wol­no­ści. Co wię­cej, dostrze­gli­śmy, że poprawa czy naprawa tego błędu jest nie­moż­liwa. Demo­kra­cja jest sys­te­mem kolek­ty­wi­stycz­nym, który ze swej natury – podob­nie jak np. socja­lizm – ska­żony jest wewnętrz­nym błę­dem; błę­dem, któ­rego nie da się napra­wić. W cza­sach sowiec­kich pol­ska opo­zy­cja anty­so­cja­li­styczna, mówiąc o ist­nie­ją­cym wtedy sys­te­mie, powta­rzała, że jest on nie­re­for­mo­walny. Podob­nie, nie­re­for­mo­walna jest demokracja.

Takie, kon­tra­riań­skie patrze­nie na demo­kra­cję jest we współ­cze­snym świe­cie wciąż czymś wyjąt­ko­wym. Hans Her­mann Hoppe napi­sał poważną książkę (dostępną także w języku pol­skim), zaty­tu­ło­waną Demo­kra­cja, bóg który zawiódł. Nie­stety, ilość opra­co­wań, ana­liz czy nawet recen­zji na jej temat można poli­czyć na pal­cach. Jest to przy­kre, zwłasz­cza że napi­sa­nie i wyda­nie takiej książki przez aktyw­nego pro­fe­sora wyż­szej uczelni[1] było kro­kiem ryzy­kow­nym, żeby nie powie­dzieć: kar­ko­łom­nym. Podobne ryzyko brali na sie­bie ci, któ­rzy otwar­cie przy­zna­wali się do jej prze­czy­ta­nia, recen­zo­wali ją, czy nie daj Boże, uznali poglądy autora za słuszne.

Nam też nie było łatwo. Napi­sa­nie książki, nawet tak nie­wiel­kiej jak ta, którą biorą Pań­stwo w swe ręce, wystę­pu­ją­cej otwar­cie z kry­tyką demo­kra­cji z per­spek­tywy ludzi miłu­ją­cych wol­ność, doma­ga­ją­cych się uzna­nia dla niej i posze­rze­nie jej zakresu, spo­tkało się z kry­tyką elity tzw. głów­nego nurtu oraz esta­bli­sh­mentu. Nie ina­czej będzie pew­nie w Pol­sce. Jed­nakże nasza ksią­żeczka nie jest dla nich. Nie pisa­li­śmy jej dla NAMASZCZONYCH, lecz dla zwy­kłych ludzi.

Trudno sobie wyobra­zić lep­szy moment dla uka­za­nie się Mitów demo­kra­cji. Wokół nas, na każ­dym kroku mówi się o kry­zy­sie; kry­zys nie scho­dzi z łam gazet i pro­gra­mów tele­wi­zyj­nych. Kry­zys to główny temat roz­mów, tak w Amster­da­mie, jak i War­sza­wie. Ponie­waż rządy więk­szo­ści kra­jów demo­kra­tycz­nych zma­gają się z trud­no­ściami gospo­dar­czymi i spo­łecz­nymi, oby­wa­tele szu­kają odpo­wie­dzi na pyta­nie: dla­czego? Kto jest winien? Skąd wziął się ten kry­zys? Jak mu zapo­biec? Jak przy­wró­cić pro­spe­ritę? Main­stre­mowe próby zrzu­ce­nia odpo­wie­dzial­no­ści na rynek i biz­nes coraz czę­ściej zawo­dzą, gdyż ludzie gołym okiem widzą, że nie tędy droga. Także w Pol­sce, jak mi mówią przy­ja­ciele z War­szawy czy Kra­kowa, rośnie nie­za­do­wo­le­nie z „klasy poli­tycz­nej”, z samego systemu.

To wła­śnie nasza ksią­żeczka stara się odpo­wie­dzieć na nur­tu­jące ludzi pytania.

Poka­zuje, że win­nym ist­nie­ją­cego sta­tus quo nie jest jed­nak rynek, kapi­ta­lizm, czy nawet chci­wość ludzka, lecz pro­ces demo­kra­tyczny. Ośmie­sza poli­ty­ków, któ­rzy tego nie widzą. Stara się pod­mi­no­wać ich pew­ność sie­bie i osła­bić dzia­ła­nia, które kry­zys demo­kra­cji wzmac­niają. A nawet, zakwe­stio­no­wać ich prawo do rzą­dze­nia nami. Chce przy oka­zji uświa­do­mić ludziom, że to pro­ces demo­kra­tyczny pro­du­kuje poli­ty­ków, świę­tych Miko­ła­jów, któ­rzy obie­cują coś, czego nie są w sta­nie dotrzy­mać. Robią to wyłącz­nie po to, by zostać ponow­nie wybra­nymi. A ponie­waż każdy z nich wie, że staż na wyso­kim sta­no­wi­sku jest ogra­ni­czony cza­sowo, stają na gło­wie, aby w tym ogra­ni­czo­nym cza­sie zabez­pie­czyć sie­bie i swo­ich naj­bliż­szych na długą przy­szłość. Wydają więc ponad miarę, poży­czają ponad miarę, nie zasta­na­wia­jąc się nawet, kto to, kiedy i z czego odda.

Potem przy­cho­dzi roz­cza­ro­wa­nie, jak choćby to mające miej­sce w Gre­cji, skąd­inąd — kolebce demo­kra­cji. Coraz wię­cej z nas dostrzega, że zwy­kła zmiana czy to rzą­dzą­cej par­tii czy składu par­la­mentu nie wystar­cza. Że bez względu na wynik wybo­rów, realia będą takie same. Czy zatem nie ma dla nas alter­na­tywy? Jest! Poka­zu­jemy ją wła­śnie w tej książeczce.

Dla­tego gorąco ją polecamy.…

Frank Kar­sten

Autor: Frank Kar­sten, cena: 29 zł (wraz z kosz­tami wysyłki)

http://capitalbook.pl/pl/konserwatyzm/748-mity-demokracji-frank-karsten-karel-beckam.html

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.