Nadal w objęciach utopii

W obecnej chwili jest już jasne, że państwo socjalne się skończyło. Jest to kwestia najzupełniej empiryczna. Socjalizm wyzwolił mechanizmy depopulacji, a system tzw. ubezpieczeń społecznych okazał się najskuteczniejszym sposobem likwidacji cywilizacji europejskiej. To, czego długie wieki nie mogły osiągnąć inne, konkurujące z nami cywilizacje, zdołaliśmy zrobić sami, podkładając bombę zawierającą początkowo tylko malutką zmianę koncepcji człowieka i rodziny, by po stu latach zadziałał mechanizm opisany przez Arystotelesa, iż mały błąd na początku, wielkim staje się na końcu.

Dzisiaj rzecz idzie już wyłącznie o to, czy Europa znajdzie w sobie wewnętrzne siły, by błędy oświeceniowej rewolucji w tym socjalizmu z siebie zrzucić. Można raczej z góry powiedzieć, że żadnej sensownej odpowiedzi nie znajdą instytucje Unii Europejskiej. Ta formacja jest kresem błędnej ścieżki, na którą w pewnym momencie Europa skręciła. Być może poszczególne państwa narodowe mogą podjąć działania ratunkowe.

Jeżeli zagrożenie jest faktycznie na taką miarę, to rację zapewne mają ci wszyscy, którzy mówią, iż kroki rządu Donalda Tuska polegające na utrzymaniu obecnego systemu, wprowadzające nieznaczną jego korektę przez podwyższenie wieku emerytalnego, są pozbawione znaczenia. Problem polega jednak na tym, że opozycja nie występuje z pozycji żądań zmian realnych, a wręcz przeciwnie, krytykowania nawet tych pozorowanych poczynań. Na głównego wyraziciela tego nurtu wyrasta Solidarność.

Nie jest to sytuacja nowa. Lech Mażewski w książce „W objęciach utopii. Polityczno-ideowa analiza dziejów Solidarności 1980-2000” przekonująco wykazał, że od początku, gdyby ziściło się naprawdę to, co postulowała Solidarność, bynajmniej nie wyszłoby to Polsce na dobre. Autor opisując nastawienie związkowców w sierpniu 1980 roku, cytuje opinię Kazimierza Barcikowskiego: „Naprawdę wierzyli, że gdyby władza dość mocno chciała, to mogłaby wszystko załatwić i stworzyć świat idealny, w którym wszyscy żyliby długo i szczęśliwie”. Dziecinne i naiwne jak obecny program: rząd ma zrobić tak, by każdy mógł przechodzić na emeryturę, gdy będzie chciał.

Dziś, gdy Solidarność występuje jako główny obrońca systemu ubezpieczeń społecznych zagrażającego wręcz biologicznemu bytowi narodu szczególnie racjonalne stają się postulaty, by zmniejszyć możliwości oddziaływania tej destrukcyjnej siły przez ograniczenie uprawnień związków zawodowych. Trudność leży w tym, że postulaty takie padają bynajmniej nie ze strony sił, które mogłyby tworzyć cywilizacyjną alternatywę, lecz wręcz przeciwnie, od Ruchu Palikota stojącego w awangardzie, ale rewolucji. Wszystko się w Polsce pomieszało. Jako prawicowa, a więc potencjalnie świadoma cywilizacyjnych zagrożeń występuje PiS, zajmujące się szczerzeniem smoleńskiej pseudo mistyki wyjątkowo skutecznie zatruwającej duszę narodu i niszczącej relacje z Kościołem, budując jakąś ich blasfemiczną atrapę. Nie ma natomiast żadnej siły politycznej, której ambicją byłoby powiedzenie Polakom prawdy o sytuacji, w której się znaleźliśmy, co jest wstępnym warunkiem podjęcia skutecznych działań ratunkowych. Czy jednak w realiach populistycznej demokracji medialnej takie działania mają jakiekolwiek szanse powodzenia? Czy ktoś, kto powie to głośno, będzie miał jeszcze najmniejsze szanse wyborcze? Jeżeli ten dylemat nie zostanie przez kogoś rozwiązany, nasz kraj nie znajdzie się wśród tych, które z sideł cywilizacyjnej pułapki będą próbować umknąć.

Ludwik Skurzak

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Nadal w objęciach utopii”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.