NATO i Izrael a Rosja

Polityki powtórzył rytualne już zapewnienia, że program nie jest wymierzony w Rosję, ba – że „żadna rakieta nie zostanie w Rosję wycelowana”. Zadeklarował też „pełną otwartość na dialog” z Moskwą. Z punktu widzenia interesów Zachodu nie była to w ostatnim czasie jedyna deklaracja tego typu. Ważny głos dotarł też z Izraela.

Avigdor Lieberman, były i zapewne przyszły szef izraelskiej dyplomacji udzielił wywiadu „Известиям” odnośnie relacjo rosyjsko-izraelskich i polityki regionalnej. Polityk przyznał, że sporów między oby państwami było wiele, jednak istnieją też „szczere i bezpośrednie związki”. – Z Rosji przybywa do Izraela najwięcej turystów (po Amerykanach). Prezydent Putin złożył pierwszą oficjalną wizytę w Izraelu. Dlatego uważam, że nasze relacje rozwijają się w dobrym tempie. Miejmy nadzieję, że w najbliższej przyszłości wzrośnie też wymiana handlowa, a my odnajdziemy wspólną płaszczyznę porozumienia – kurtuazyjnie komplementował Lieberman.

Pochwały, pochwałami – ale pól konfliktu wydaje się być więcej. Lieberman jasno określił irański program nuklearny jako strategiczne zagrożenie dla bezpieczeństwa Izraela i wyraził sceptycyzm co do możliwych prac zespołu sześciu państw nad rozwiązaniem kryzysu. Lider Yisrael Beitenu nazwał taktykę państw zachodnich „chowaniem głowy w piasek”, zresztą nie tylko wobec Iranu, ale również Korei Północnej, choć i… Pakistanu, co jego zdaniem – rozwiązuje Tel-Awiwowi ręce przy podejmowaniu samodzielnych i jednostronnych działań wobec Teheranu.

Lieberman wyraził też sceptycyzm co do perspektyw przełomu w sytuacji Palestyńczyków i innych problemów, które nagromadziły się na Bliskim Wschodzie. Nie wiąże też dużych nadziei z wizytą prezydenta USA Baracka Obamy w Izraelu, zaczynającą się 20 marca. Avigdor Lieberman zaznaczył jednak, że przyjazd Obamy “może być postrzegany jako szansa na korektę błędów jego pierwszej kadencji”. – USA jest kluczowym strategicznym partnerem Izraela Współpracujemy w zwalczaniu terroryzmu i w zakresie wywiadu wojskowego Ale od ostatniej poważnej wizyty prezydenta Stanów minęło 5 czy 6 lat. Przez ten czas narosło wiele bieżących problemów w regionie, które mogą być rozwiązane tylko w bezpośrednich spotkaniach: Egipt, Syria, Libia, Liban, Irak, zagrożenie irańskie…- skarżył się Avigdor Lieberman. Oczywiście czołowe miejsce na liście zmartwień izraelskiego polityka (uchodzącego zresztą za „jastrzębia”) zajmuje Syria. Jak zaznaczył – żydowski wywiad uznaje zapasy broni masowego rażenia, (biologicznej, chemicznej) wraz ze środkami przenoszenia, zgromadzone w Syrii – za czwarte co do wielkości na świecie, a więc Izrael czuje się uprawniony uczynić wszystko, by arsenał ten nie wpadł w ręce terrorystów (rzecz jasna z al-Kaidy).

Innymi słowa Lieberman mówi otwartym tekstem to, czego Rasmussenowi powiedzieć nie wypadało – że może i jest o czym przyjaźnie pogawędzić z Rosjanami ogólnie, ale niemal każdy konkret w kwestiach związanych z bezpieczeństwem i geopolitycznym układem sił – oznacza niemal nierozstrzygalną sprzeczność. I to taką, w której Rosji wyznaczona jest rola kruka z serem w dziobie ugłaskiwanego przez głodnego lisa. Jest więc kwestią poczucia odpowiedzialności i realizmu ze strony kierownictwa politycznego Federacji nie tyle może, czy zapewnienia te zostaną wzięte za dobrą monetę – tylko czy już dziś Moskwa jest gotowa publicznie uznać ich fałszywość, wyciągając z tego oczywiste wnioski.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *