Nie rozumiem Marka Jurka…

   

Marek Jurek wystąpił ostatnio pod namiotem Solidarnych 2010:

 TUTAJ

     

Przyznam szczerze – jestem skonsternowany. Dlaczego? Bo znamy się ponad ćwierć wieku. Bo stał on u początku mojej politycznej drogi. Bo w sposób istotny wpłynął także na inne ważne kwestie w moim życiu. Tej wizyty pod namiotem jednak nie rozumiem.

   

Były Marszałek Sejmu udał się tam  by poprzeć postulaty protestujących. Więcej – by uznać je za swoje. Za sprawy, które wcześniej sam podnosił. Opowiedział się jednocześnie za współpracą z PiSem, martwiąc się, że współpraca ta nie została podjęta. Wiem, że są istotne kwestie, w których Prawica Rzeczpospolitej od PiSu się różni. Że z powodu ich brutalnego nieposzanowania przez partię Kaczyńskiego partia ta powstała. Ale na zewnątrz, dla przeciętnego wyborcy wygląda to niestety tak, jakby ktoś niemal w całości zgadzał się z Kaczyńskim, a mimo to – z dość niejasnych powodów – nie chciał z nim współpracować.

   

Tymczasem jeśli Marszałek chce być realnym przedstawicielem polskiej konserwatywnej prawicy musi – jak najmocniej – odebrać PiS prawo do jej reprezentowania. Musi przerwać proces kolonizowania przezeń ważnego dla jego ugrupowania ideowego pola. Owo kwestionowanie nie jest więc niczym innym, jak budową owego sanitarnego kordonu  by wspólnie zagłodzić okupanta. Dopiero później – gdy to się stanie – Marszalek może podjąć próbę skutecznego budowania własnej politycznej podmiotowości. Jeśli jest dziś jakiś symbol trzymania przez Kaczyńskiego konserwatywnej opinii publicznej w oparach politycznego absurdu to jest to właśnie ów biały namiot na Krakowskim Przedmieściu.

   

Uznaje chęć rozmowy z każdym. Ale owa rozmowa pod namiotem Solidarnych 2010  w wykonaniu Marka Jurka wyglądała trochę jak wyprawa do jaskini ludożerców. Odważny dyskutant najpierw zgadza się ze swoimi oponentami, że ludzkie mięso może być smaczne (poparcie słynnych 4 postulatów). Że żałuje, iż ich przywódca nie chce z nim współpracować, by następnie odwodzić ich od jedzenia ludzi. Moim zdaniem to próba z góry skazana na porażkę. Co ciekawe w innych przypadkach Marek Jurek tę zasadę stosuje. Oto bowiem w jednym ze swych wystąpień mówi o  rozmowach z PJN

TUTAJ

   

Stwierdza też, że ich sukces jest możliwy: „tylko w przypadku, gdy ta partia będzie poważnie myśleć o wyborach parlamentarnych, a nie o ratowaniu projektu, jakim jest PJN”. A więc rozumie, że warunkiem  reprezentacji własnego nurtu ideowego jest skuteczne pozbawianie podmiotowości tych, którzy mogą tę jego zdolność reprezentacji zawłaszczać. Rozumie, co więcej, czyni to w stosunku do PJN. Czemu więc nie wobec PiSu? Wciąż mając do Marszałka wielki sentyment – naprawdę nie rozumiem…

Na: www.facebook.com/flibicki możesz skomentować ten tekst!

Jan Filip Libicki

[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Nie rozumiem Marka Jurka…”

  1. Filipie, Marek nie marzy o niczym innym jak powrót do PiS, byle tylko Prezes pozwolił mu wrócić bez ostentacyjnego poniżenia w rodzaju Canossy-bis. Przecież to jest mentalny pisiak do kwadratu

  2. Ja nie rozumiem o co chodzi z tym per „Marszałek” (z dużej litery!!!!!). Co to za marszałek, o co chodzi? I to podobno my w Galicji cierpimy na tytułomanię.

  3. Why? For Money! Przecież wiadomo, że ten facet marzy o powrocie do pisu. Tylko w pisie może się realizować jako polityk. Zapewne Kaczor zmusi go by przyznał, że tylko Kaczyński jest wyrazicielem woli prawicy i jedyną ostoją patriotyzmu.

  4. Marek Jurek jest jednym z wielu przykładów politycznej miernoty. To człowiek bez kręgosłupa politycznego, gotowy zrobić wszystko dla zachowania swojej posady. Jurek w sprawach decydujących opowiadał się zawsze po stronie liberalnych parweniuszy, chcąc na jednym ogniu upiec dwie pieczenie. Postawa tzw. narodowo- chrześcijańska jest czysto deklaratywna, bez wymiernych konsekwencji. Marek Jurek tym samym, czyni więcej szkody niż pozytku, rozbijając prawice narodową. mam nadzieję, iż jego czas minął bezpowrotnie. Jego i jemu podobnych…

  5. @tjk84 – ” To człowiek bez kręgosłupa politycznego, gotowy zrobić wszystko dla zachowania swojej posady.” – kompletnie się z panem nie zgadzam. Jurek ma wiele wad, być może jest – jak pan pisze – „polityczną miernotą”, ale z pewnością nie o posadę mu chodzi. Udowodnił to nie raz, choćby wychodząc z PiS-u.

  6. Ja jak zwykle zgadzam się z panem Wielomskim – Wariaci i złodzieje” – Najwyższy Czas. Według prezesa są trzy typy zajmujące się polityką – wariaci , złodzieje i psychopaci. Ja nie wiem do której grupy zaliczyć panów Libickiego i Jurka , ale prezes żadnej czwartej nie wymienił.

  7. Sierakowski przejdzie do KZM? Napisał w ostatnim artykule: „Sfera polityczna, przynajmniej w dłuższym okresie, odzwierciedla to, co dzieje się w sferze społecznej, w której urynkowienie kolejnych sfer życia doprowadziło do rozpuszczenia się społeczeństwa na konkurujące ze sobą na każdym polu jednostki. Wspólnoty polityczne stopniowo zamieniają się w coś, co można by nazwać zmodernizowanym stanem naturalnym, w którym na powrót człowiek człowiekowi wilkiem. A więc może kończy się nie tylko system partyjny, demokracja liberalna, ale nawet społeczeństwo? W odczarowanym świecie, między ludźmi zanika więź społeczna. Bronią się jeszcze wyspy, w których nie umarł Bóg i tradycja”. (Sierakowski, List otwarty do partii…) :):):)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.