Niech Opanię zastąpi Jarosław Kaczyński…

 

Oj chyba ciężko idzie Antoniemu Krauzemu. Na film o „niesłychanej wręcz zbrodni” pieniędzy nie chce dać nawet organizacja, na której czele stoi autor tych historycznych już słów (http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1533005,1,jak-sie-robi-film-smolenski.read).

Z publiczną zbiórką – z racji „smoleńskiej” konkurencji też idzie ciężko. Zwolennicy „wolnej” Polski mają naprawdę trudny wybór – istny węzeł gordyjski. Wysupłać parę groszy na dzieło o wiadomej zbrodni czy też na jedyną, wolną, prawdziwie niezależną – jak mówi wspierająca Grzegorza Brauna Ewa Stankiewicz – telewizję Tomka Sakiewicza, za którego plecami czai się pewno nieoceniony teść – Ryszard Gitis.

 

Nie ma więc kasy, ale to zupełnie nie oznacza, że nie może być zabawy. Że nie może być igrzysk. Ofiara dla lwów już jest, a został nią – Bogu ducha winny – Marian Opania. Znany aktor dopuścił się zbrodni niemal tak bardzo niesłychanej, jak ta wspomniana przeze mnie powyżej. Co zrobił? Ano odmówił Krauzemu zagrania roli Lecha Kaczyńskiego! Opania zrobił więc coś, co każdy aktor ma prawo zrobić i za co – w przypadku „Pokłosia” – Bogusław Linda przez te same środowiska jest chwalony. No tak. Ale tu sytuacja jest szczególna, tu chodzi o zagranie zmarłego prezydenta. To by był jeszcze nic, ale tu przecież idzie o zagranie brata Prezesa!

 

Sprawa jest więc jasna. Atmosfera przez „zamachowców” jest już nakręcona. Marian Opania to jest najoczywistszy z oczywistych zdrajców, denny aktor, a do tego – jak mówi nieoceniony rzecznik Prezesa, Adam Hofman – słaby kabareciarz (http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Adam-Hofman-o-Marianie-Opani-slaby-kabareciarz-nie-nadaje-sie-na-Lecha-Kaczynskiego,wid,15122908,wiadomosc.html?ticaid=1f9fd&_ticrsn=3).

 

 No dobrze. Że ten Opania taki jest, to już wiemy, ale co robić dalej? Jak to co? Już trwają poszukiwania kolejnych kandydatów. Jakie efekty? Ano zgłosił się na przykład Witold Pyrkosz – sympatyczny kapral Wichura z filmu „Czterej pancerni i pies”. Oczywiście kiedy indziej ta „mroczna” aktorska przeszłość i „wysługiwanie się PRLowskiej propagandzie” mogłaby Pyrokoszowi przeszkadzać, ale przecież nie tym razem! Nie w tej sytuacji! Nie kiedy trwa patriotyczno – smoleńskie wzmożenie i narodowe poszukiwanie kandydata. Owo wzmożenie anuluje przecież wszystko, tak jak stanięcie po stronie „zamachu” anulowało w Łobozie Patriotycznym pracę w SB generałowi Petelickiemu, a ojcu Rydzykowi słynne nadajniki na Uralu. Takie są po prostu zasady…

 

Skoro jednak te narodowe poszukiwania trwają, postanowiłem włączyć się do nich i ja. Włączyć się – w sumie chyba z nie najgorszym – pomysłem. Pomysłem, który – moim zdaniem – ma same plusy. Otóż niech śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zagra po prostu prezes. Jego brat Jarosław. Jakie ta koncepcja ma plusy? Rozliczne. Odtwórca – jak nikt inny – znał bohatera. Niemal nie potrzebuje charakteryzacji. Pewnie za swoją grę nie weźmie ani złotówki – i wreszcie na koniec – ma doświadczenie aktorskie. To prawda, że sprzed 50 lat. Że technika filmowa poszła do przodu, ale zawsze – pewne doświadczenie ma. Już nigdy nie będzie „czystym” naturszczykiem.

 

Antoni Krauze nie może zebrać głupich 10 milionów na film. Chyba więc  znalazłem mu pomysł na niezłą oszczędność. Pomysł, który podsuwam mu zupełnie gratis. Nie mogę przecież liczyć na jakieś tantiemy, gdy idzie o prawdziwą, zaangażowaną sztukę. Przecież nie jestem spółką Rejtan…   

 

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Niech Opanię zastąpi Jarosław Kaczyński…”

  1. Baardzo śmieszne Panie Senatorze… jakieś budki z piwem Pan odwiedzał ostatnio i się tanim dowcipem zaraził?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.