Niespokojnie na granicy kongijsko-rwandyjskiej

            Konflikt na linii Hutu-Tutsi ma charakter nie tylko międzyetniczny, lecz także realnie wpływa na międzynarodowe relacje w całym środkowoafrykańskim regionie. Przykładem tego mogą być stosunki między Demokratyczną Republiką Kongo (DRK) a Rwandą, które od wielu lat prowadzą spór dotykający wschodnich obszary DRK.

            W ostatnich dniach ponownie na granicy starły się regularne siły zbrojne. O wydarzeniu tym poinformował kongijski minister informacji Lambert Mende. Według niego, wcześnie rano (4:30 czasu lokalnego) w środę 11 czerwca, oddział żołnierzy z Rwandy przekroczył granicę i zaatakował jednostkę z Kongo w okolicy Buhumba w prowincji Kivu Północne (według innych źródeł było to koło Kanyesheza, 20 kilometrów na północny-wschód od Goma, stolicy Kivu Północne). Po dwugodzinnych walkach, Rwandyjczycy, którzy mieli używać ciężkiej artylerii, wycofali się porywając kongijskiego kaprala. Jego ciało prawdopodobnie zostało znalezione krótko później. W odpowiedzi na ten akt wojska DRK miały ruszyć za agresorami i walki ponownie rozgorzały – w sumie trwały około 4 godzin. W późniejszym czasie przedstawiciele kongijskich władz umniejszali tenże incydent sugerując, że do żadnych poważniejszych walk nie doszło.

            Konflikt kongijsko-rwandyjski o charakterze międzypaństwowym sięga roku 1994, kiedy to wycofujący się Hutu, po dokonaniu masakry ponad 800 tysięcy Tutsi przekroczyli granicę z DRK i osiedlili się na wschodzie kraju. Poza tym utworzyli jednostki milicji, które często przekraczały granicę z Rwandą. Poza tym, rwandyjskie władze oskarżają kongijski rząd, iż ten nie współpracuje w kwestii pociągnięcia do odpowiedzialności winnych ludobójstwa sprzed 20 lat. Z zaś drugiej strony Kinszasa oskarża swego wschodniego sąsiada o ukrywanie rebeliantów z Ruchu 23 Marca, którzy w zeszłym roku przegrali konflikt z regularnymi siłami zbrojnymi. Członkowie wspomnianego Ruchu głównie wywodzili spośród Tutsi i działali na wschodzie DRK. Z tego powodu wschodnie obszary Demokratycznej Republiki Kongo oraz zachodnie Rwandy były często nękane konfliktami, działaniami zbrojnymi i migracjami. Oficjalnie rwandyjska armia wycofała się z DRK 10 lat temu.

            Należy zauważyć, że to nie jedyne starcie zbrojne, które musiała w tym roku kalendarzowym stoczyć kongijska armia. W styczniu na wschodzie kraju podjęła ona szereg działań przeciwko islamskim bojownikom, rekrutowanym głównie z Ugandy, lecz przez nią nie wspierani, z ugrupowań ADF-NALU (Allied Democratic Forces National Army for the Liberation of Uganda). Kongo uzyskało wtedy wsparcie ze strony sił ONZ, które walnie przyczyniły się do pokonania Ruchu 23 Marca.

Gen. Carlos Alberto dos Santos Cruz, który dowodzi międzynarodowymi siłami ONZ w DRK zapewnił, że ów incydent sprzed kilku dni zostanie zbadany i wyjaśniony. Rwandyjskie władze wystosowały oświadczenie, że to kongijskie wojska rzekomo przekroczyły granicę w poszukiwaniu swego zaginionego żołnierza. W czwartek 12 czerwca 2014 r. walki na granicy ponownie rozgorzały. Używano ciężkiej broni oraz wojsk rakietowych. Rwandyjczycy podali, że zginęło 4 ich żołnierzy, a Kongijczycy poinformowali o 5 zabitych. Należy pamiętać, że o ile Rwanda była oskarżana o wspieranie Ruchu 23 Marca o tyle DRK oskarża się o częste nielegalne przekraczanie granicy przez siły zbrojne oraz zmasowane ataki moździerzowe na przygraniczne obszary. Ostatnie wydarzenia realnie zagrażają pokojowi, który z takim trudem był budowany.

dr Krystian Chołaszczyński

/ame/

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *