Niespokojnie w Sudanie Południowym pomimo traktatu pokojowego

Sudan Południowy to bardzo młode państwo. W 2011 r. ogłosiło swą niepodległość i wydzieliło z Sudanu, do którego wcześniej to terytorium należało. Prezydent Salva Kiir, którego uważa się za twórcę niepodległego Sudanu Południowego, został zmuszony do podpisania traktatu pokojowego z rebeliantami przez społeczność międzynarodową. Zwłaszcza istotny nacisk miał mieć miejsce ze strony Organizacji Narodów Zjednoczonych, która zagroziła, że brak podpisu pod dokumentem w przeciągu dwóch tygodni spowoduje nałożenie sankcji. Traktat został podpisany w stolicy Sudanu Południowego, Dżubie, w obecności prezydenta Kenii Uhuru Kenyatty i premiera Etiopii Hajle Marjama Desalegne. Lider rebelii, były wiceprezydent Riek Machar, podpisał dokument tydzień wcześniej w Etiopii. Zgodnie z traktatem, Machar w najbliższym czasie ma ponownie objąć stanowisko wiceprezydenta. ONZ w specjalnym oświadczeniu z zadowoleniem przyjął fakt podpisania dokumentu, ale zastrzega, że będzie bacznie przyglądać się realizacji zapisów porozumienia. Podobne stanowisko wyraziła administracja amerykańskiego prezydenta.

Oficjalnie rebelia wybuchła w grudniu 2013 r. i oprócz podziału na linii personalnej Machar-Kiir, miała ona często charakter etniczny. Z jednej strony lud Nuer, z którego wywodził się Machar, a z drugiej najliczniejsza grupa etniczna o nazwie Dinka, która popiera Kiira.

Skutki konfliktu były tragiczne. Około 2 miliony obywateli zostało zmuszonych do opuszczenia swego domu, a znaczna część mieszkańców Sudanu Południowego w ostatnim czasie stanęła przed wizją śmierci głodowej. Same pertraktacje pokojowe były trudne i często zrywane. Nawet w dniu podpisania traktatu przez prezydenta Kiira miało dojść do walk na północy kraju. Dla przywódcy analizowanego państwa był to powód do pokazania, kto tak naprawdę chce pokoju – w domyśle on. Pomimo obaw Kiira, państwa regionu wyraźnie dążą do tego by stolica stała się strefą zdemilitaryzowaną i uważają, że dzięki temu skłócone stronnictwa polityczne dojdą do porozumienia. Również Machar miał zgłaszać zastrzeżenia do dokumentu.

Możemy od razu zauważyć, że mamy powrót do sytuacji sprzed konfliktu: Kiir pozostaje prezydentem, Machar powraca na stanowisko wiceprezydenta, a bezpośrednią przyczyną wybuchu rebelii było właśnie usunięcie ze stanowiska Machara przez Kiira. Poza tym, według prezydenta Sudanu Południowego, pokój został wymuszony, a warunki wynegocjowano w sposób „niedbały”. Kraje regionu odmiennie wyraziły zadowolenie z podpisania traktatu i chyba naiwnie wierzą, że teraz wszyscy w analizowanym państwie „skupią się na przyszłości”.

Zaledwie dzień od podpisania przez prezydenta Kiira traktatu pokojowego, obie strony militarnego sporu oskarżyły się nawzajem o złamanie warunków porozumienia i przeprowadzenie ataku na pozycje wojskowe. Według lidera rebeliantów, Rieka Machara, wojska rządowe miały przypuścić szturm na miasto kontrolowane przez jego zwolenników. Natomiast rzecznik armii Sudanu Południowego, płk Philip Aguer odrzucił stanowczo oskarżenia i stwierdził, że to rebelianci przypuścili atak. Oficjalnie prezydent Kiir obwieścił plan pokojowy w państwowej telewizji w późnych godzinach wieczornych 27 sierpnia 2015 r. Wejście w życie wspomnianego dokumentu ma nastąpić o północy 29 sierpnia 2015 r.

Od samego początku prezydent Kiir sceptycznie odnosił się do warunków traktatu pokojowego, a najwięcej zastrzeżeń budzi jego zdaniem projekt utworzenia ze stolicy strefy zdemilitaryzowanej. Faktem pozostaje, że zarówno Kiir jak i Machar dokument podpisali, a przypadki naruszenia zapisów umowy i wymiana ognia między stronami nastąpiło już po złożeniu podpisów przez obu liderów.

Jak podała agencja Reutera, Machar w specjalnym oświadczeniu poinformował światową opinię publiczną, że rządowy konwój zaatakował miasta Tayar i Ganylel w stanie Unity, które kontrolują rebelianci. Na uwagę zasługuje fakt, że w tej okolicy znajdują się złoża ropy naftowej. Według Machara działania te mogły mieć na celu przejęcie kontroli nad ważnymi portami rzecznymi w stanach Unity i Upper Nil (Nil Górny). Ma to się wpisywać w plan ofensywy strony rządowej, który jest od dłuższego czasu realizowany.

Natomiast zdaniem płk Aguera to rebelianci jako pierwsi mięli dopuścić się aktów przemocy w okolicach miasta Nhialdiu w stanie Unity. Jednocześnie zapowiedział, że armia rządowa skupi się teraz tylko na samoobronie.

Scena partyjna w Sudanie Południowym wygląda w taki sposób, że strony militarnego konfliktu wywodzą się z jednej formacji o nazwie Sudan People’s Liberation Movement SPLM. Po wybuchu rebelii w grudniu 2013 r. SPLM podzielił się na Sudan People’s Liberation Movemen-Juba SPLM-Juba albo tylko SPLM prezydenta Kiira oraz Sudan People’s Liberation Movement-in-Opposition SPLM-IO byłego wiceprezydenta Machara. W Sudanie Południowym zamieszkuje około 60 wspólnot etnicznych, z czego najliczniejsze są: Dinka (35,8%), Nuer (15,6%), Shilluk, Azande, Bari, Kakwa, Kuku, Murle, Mandari, Didinga, Ndogo, Bviri, Lndi, Anuak, Bongo, Lango, Dungotona oraz Acholi (dane za 2011 r.). Według danych za czerwiec 2014 r. państwo zamieszkiwane jest przez 11 562 695 obywateli.

Krystian Chołaszczyński

Źródło: D. Dumo, South Sudan president signs peace deal despite concerns, 26 sierpień 2015, http://www.reuters.com/article/2015/08/26/us-southsudan-unrest-president-idUSKCN0QV1MF20150826, [dostęp dn. 27.08.2015]; D. Dumo, South Sudan rebels, army again accuse each other of attacks after pact, 28 sierpień 2015, http://www.reuters.com/article/2015/08/28/us-southsudan-unrest-idUSKCN0QX0L320150828, [dostęp dn. 28.08.2015].

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *