Wielka Brytania i WIELKA zdrada Polski; część I

Część I – “Puste obietnice”

Wstęp

Sprawa zdrady Polski jakiej dopuściła się Wielka Brytania interesuje mnie od dawna i dlatego zawsze chciałem ją zgłębić i opisać własnymi słowami. Sprawa ta okazała się tak druzgocąca i przewlekła że według mnie dobrymi tytułami mojego artykułu byłaby „Wielokrotna zdrada Polski przez Wielką Brytanię”, „Winni za współudział” czy na przykład „Dziecinne błędy polskiej dyplomacji”. Ważne jest też, że zdrada Polski nie była efektem strachu lub zmiany decyzji w ostatniej chwili. Ona była umiejętnie zaplanowana dlatego, że klęska Polski miała przynieść Anglii wielkie korzyści. Poza tym oprócz Anglii zdradziła nas także Francja oraz mieszkający w Polsce Ukraińcy i Żydzi, którzy w ten sposób podziękowali nam za udzielane im przez wieki sanktuarium pokoju. Hitler stracił do Polaków cierpliwość za wieloletnie starania związane z przeciągnięciem Polski na swoją stronę, a Stalin pragnął zemsty za rok 1920. Zatem wszystkie nieszczęścia ze stron wartych siebie wrogów i „przyjaciół” spadły na Polskę jednocześnie.

W części pierwszej zamierzam się skoncentrować na przedstawieniu kolejnych etapów zdrady Polski krok po kroku oraz na pustych obietnicach, które miały celowo doprowadzić Polskę do zguby. Natomiast w drugiej części zamierzam krótko opisać głównych „aktorów” drugiej wojny światowej oraz dokładniej przedstawić podłoże niektórych z nich i ich prawdziwy stosunek do Polski i Polaków. Część druga będzie dokładniejszym dopełnieniem części pierwszej.

Zależy mi, aby dać jak najszerszy i najgłębszy zarys całej sytuacji, który wierzę, że dodatkowo będzie wzbogacony o komentarze o różnym zabarwieniu.

Pamiętajmy też, że historia jest pisana zawsze przez wygranych, a nigdy przez przegranych i dlatego możemy spodziewać się tylko tyle prawdy, ile jest nam dane, a resztę musimy wywnioskować sami. Pracę historyka porównałbym więc do pracy detektywa, który sam musi wywnioskować fakty. Nie zgadzam się też z tym, że II Wojna Światowa zaczęła się w 1939 roku, gdyż patrzenie na wojnę tylko w sposób militarny nie jest racjonalne. Początek militarny drugiej wojny zaczął się w 1939 r., lecz sama wojna zaczęła się dużo wcześniej. Myślę, że dobrym początkiem jest być może rok 1933, a już na pewno 12 marca 1938, gdy Austria została przyłączona do III Rzeszy, podczas gdy Anglia i Francja jedynie wyrażały żarliwe zaniepokojenie…

Celem tego artykułu jest pokazanie nie tylko, że Polska może liczyć tylko na siebie i że wszelkiego rodzaju traktaty pokojowe są bezwartościową makulaturą, ale także że naziści i alianci byli siebie warci i względem Polski niewiele się od siebie różnili. Ci, którzy nas napadali, byli dokładnie tacy sami jak ci, którzy nas bronili, dlatego jedynymi dobrymi i jedynymi obrońcami jesteśmy tylko my sami – Polacy, nie wliczając w to naszego rządu oczywiście. Uważam także, że choć propaganda stworzyła obraz złych nazistów oraz „dobrych” aliantów, to według mnie, nie było nawet czegoś takiego jak alianci. Według mnie były tylko walczące o swoje wpływy dwa terrorystyczne obozy i z jednej strony byli to naziści, a z drugiej państwa osi, lecz nie alianci. Także zależnie od przebiegu wojny różne kraje zmieniały swe poparcie.

Chciałbym także, aby moi Czytelnicy próbowali odnieść poniższy opis do polityki czasów obecnych, gdyż jak wiemy, historia lubi się powtarzać.

Traktat monachijski oraz ślepota polskiej dyplomacji

Sygnałem na alarm dla polskich polityków powinien był być przede wszystkim 29 marca 1938 roku, gdy Anglia, Francja i Włochy w wyniku traktatu monachijskiego oddały III Rzeszy część Czechosłowacji co było początkiem jej końca. W tym czasie premier Neville Chamberlain określił ten absurdalny i poddańczy ruch jako „gwarancję pokoju naszych czasów”, gdyż naiwnie wierzył, że Hitler na tym skończy, podczas gdy ten traktował ów traktat jako bezwartościowy papier i oznakę słabości aliantów. Podczas gdy Wielka Brytania straciła honor i jak tchórz barykadowała się za stosami nieważnych traktatów, Hitler spełniał swoje ambicje. Gdyby polska dyplomacja w tamtym czasie miała rozum (a niestety nie miała) to po tym wydarzeniu wiedziałaby już definitywnie że sojusz z Anglią i Francją był niczym innym jak tylko czystą fikcją.

Poza tym Hitler od pierwszych dni objęcia władzy, choć nie z dobrego serca, to jednak niestrudzenie walczył o przeciągnięcie Polski na swoją stronę i dał temu wiele dowodów, a ostatni raz zrobił to na przełomie 1938-39 roku. Przede wszystkim, wraz z upadkiem Czechosłowacji, za sprawą traktatu monachijskiego Polsce zwrócono Zaolzie, a w marcu 1939 roku Göring już po raz ostatni przebywał w Polsce na dorocznym polowaniu i po raz ostatni próbował nakłonić Polskę na przyłączenie się do Rzeszy. Polska dyplomacja jednak czekała i wierzyła już wtedy bardziej niż oczywistym zdrajcom i tchórzom.

Przy tak oczywistych ruchach każdej ze stron, po 6-letnim zwodzeniu Hitlera, przy położeniu geograficznym Polski oraz z ponad 3 milionami nienawidzących i wykorzystujących Polskę Żydów, myślę, że przewidzenie kolejnych kilku miesięcy było bardzo łatwe dla każdego, kto skończył szkołę podstawową, jednak nie dla polskiego rządu, który ma we krwi działanie na rzecz innych państw kosztem Polaków.

                                        munich deal.jpg

Premier Chamberlain (po lewej) – sprzedawca Europy Wschodniej.

Nie uważam, że przejście na stronę nazistowskich Niemiec byłoby dla Polski wygraną na loterii, lecz jestem pewien, że Polska nie byłaby zniszczona, że raz na zawsze pozbyłaby się problemu żydowskiego, co było częścią ewentualnego sojuszu z Rzeszą, nie miałaby takich ofiar w ludziach i że polska gospodarka nie byłaby cofnięta w czasie o 50 lat. Przy takim układzie Polska mogłaby dużo zyskać, a w najgorszym razie stałaby się tymczasowym klientem III Rzeszy oraz jej drogą na wschód. Gdy Polska odmówiła sojuszu z Niemcami, Stalin był zainteresowany sojuszem z Rzeszą, lecz widział problem w tym, że ZSRR i Niemcy nie mają wspólnej granicy i jak wiemy „problem” ten był wkrótce rozwiązany.

Prawdziwy powód zdrady Polski

Zdrada Polski była przez Brytyjczyków i Francuzów skrupulatnie zaplanowana dlatego, że nadzwyczaj pewni siebie alianci mieli zamiar pokonać Niemców tak czy inaczej, gdyż nie mogli sobie pozwolić na silny kraj w środku Europy. Najpierw jednak chcieli, aby Niemcy wyeliminowali Polskę z wojny, oraz aby zniszczyli polską gospodarkę i infrastrukturę, po to, aby po wojnie Polska popadła w pełną zależność od Anglii i ewentualnie Francji, czyli aby była skazana na warunki ekonomiczne swoich zachodnich Panów.

Poza tym sojusz Anglii z Polską miał także na celu oddanie Polski na pożarcie Niemcom po to, aby Anglia miała więcej czasu na uzbrojenie się, a następnie ewentualny atak na Niemcy zanim te zaczną przeć na zachód. W perfekcyjnym scenariuszu dla Anglików, Rzesza byłaby wówczas zbyt wykrwawiona ofensywą na wschodzie, aby się bronić. Tego rodzaju posunięcie pozwoliłoby Anglii na usunięcie dominującego państwa na kontynencie oraz uzależnienie ekonomiczne i militarne całej Europy która byłaby wspaniałym dodatkiem do ich imperium.

Następnie Imperium Brytyjskie zawarłoby już nie pierwszy pakt z Rosją i świat byłby podzielony kosztem Polski. Bardzo istotne jest też, że sojusz Niemiec z Polską byłby bardzo kłopotliwy dla Anglii, dlatego propaganda fałszywej przyjaźni była tu jedyną opcją. Pomimo zdrady Polski, zaplanowanej na długo wstecz, nawet w pierwszych dniach wojny Anglia i Francja kontynuowały polityczny blef bez żadnych koncepcji strategicznych na wschodzie.

Następnie Wielka Brytania zdradziła też Francję, a wcześniej, w efekcie traktatu monachijskiego i zdrady Polski oba kraje bardzo zasłużenie zostały zepchnięte na krawędź przetrwania. Natomiast zdobycie Francji przez Rzeszę dało Hitlerowi siłę i motywację na rozprawienie się z prawdziwymi wrogami – Wielką Brytanią i Rosją.

Polityka fałszywej przyjaźni przed 1 września 1939 roku

W 1939 roku Wielka Brytania i Francja podpisały szereg umów z Polską zawierających bardzo dokładne obietnice na temat obrony Polski.

Francja – maj 1939 roku

Francja zaprosiła przedstawicieli Polski na uroczyste przyjęcie, podczas którego podpisano umowę określającą warunki pomocy Polsce na wypadek agresji niemieckiej. Umowa stwierdzała bardzo jasno że:

„W przypadku ofensywy niemieckiej na Polskę Francja zaatakuje Niemcy nie później niż 15 dni po mobilizacji.”

Polsko-francuska współpraca miała bogatą historię sięgającą XVI wieku, a żarliwe zapewnienia o wzajemnej przyjaźni były też burzliwe po I wojnie światowej oraz udokumentowane umowami z 1921 oraz 1922 roku. W przemowach francuskich przywódców oraz w umowach o pomocy Polsce i gorącym wspieraniu jej można doszukać się takich cytatów jak:

„Wszystko nakazuje nam wspierać Polskę.”

oraz

„…obydwa rządy podejmą uzgodnioną współpracę w obronie swych terytoriów i interesów.”

W umowie o wzajemnej obronie z 15 września 1922 roku:

„…w przypadku niemieckiej agresji na Polskę lub Francję oba narody pomogą sobie w pełni swych sił”.

Jak więc widać, tematem fałszywej przyjaźni Francja mydliła oczy Polakom od dziesięcioleci, lecz najbardziej ironiczna umowa (o „przyjaźni” i „pomocy” oczywiście) została podpisana w połowie maja 1939 roku, kiedy generał Tadeusz Kasprzycki odwiedził Paryż, aby uzgodnić pomoc militarną, jaką Francja miała udzielić Polsce w razie ataku. Rozmowy te doprowadziły do Polsko-Francuskiej Konwencji Militarnej, w której było napisane następująco:

„W przypadku wybuchu wojny pomiędzy Niemcami a Polską Francja natychmiast podejmie ataki z powietrza przeciwko Niemcom.”

Poza tym w Polsko-Francuskiej Konwencji Militarnej zostało także ustalone, że:

„Trzeciego dnia mobilizacji Francji jej armia zorganizuje dywersyjną ofensywę w głąb niemieckiego terytorium, która byłaby kontynuowana militarną ofensywą całej francuskiej armii i która miałaby miejsce nie później niż 15 dni po mobilizacji”.

                                                   poland first to fight.jpg     

Anglia – marzec 1939 roku

„Jak Izba wie, pewnego rodzaju konsultacje są przeprowadzane pomiędzy naszymi rządami. Aby było to jasne pozycja Rządu Jego Królewskiej Mości…, że w razie jakiejkolwiek akcji, która jednoznacznie zagroziłaby niepodległości Polski, i w których rząd Polski uznałby odparcie ataku swoimi narodowymi siłami za niezbędne, Rząd Jego Królewskiej Mości czułby się niezwłocznie zobowiązany, aby użyczyć Rządowi Polski pomocy, jaka tylko leży w jego mocy. Daliśmy Rządowi Polski gwarancję do dnia dzisiejszego. Na marginesie, Rząd Francji udzielił mi pełnomocnictwa aby postawić sprawę jasno, że stoi w tej samej pozycji w tym temacie, co Rząd Jego Królewskiej Mości.”

Premier Chamberlain w przemówieniu 1 marca 1939 roku

Z powodu gwarancji danej przez Brytyjczyków, Polacy powzięli kroki koordynujące przygotowania obronne wspólnie z Brytyjczykami. 4 kwietnia 1939 roku minister spraw zagranicznych Józef Beck pojechał do Londynu na rozmowę z premierem Wielkiej Brytanii Chamberlainem oraz z ministrem spraw zagranicznych Lordem Halifaxem. Rozmowa pomiędzy dwoma stronami zawierała bardzo obszerny, lecz także bardzo dokładny zakres współpracy pomiędzy dwoma rządami oraz pokazała pełną zgodę w zakresie głównych celów:

„Zostało uzgodnione, że dwa kraje są gotowe do wejścia w umowę stałej i wzajemnej współpracy jednocześnie zastępując obecną tymczasową i jednostronną gwarancję daną przez Rząd Jego Królewskiej Mości Rządowi Polski.”

Czekając na ukończenie stałej umowy minister spraw zagranicznych Józef Beck dał Rządowi Jego Królewskiej Mości gwarancję, że Rząd Polski także uważa za swój obowiązek pomoc Rządowi Jego Królewskiej Mości w takich samych okolicznościach wymienionych w tymczasowej umowie już wcześniej danej przez Rząd Jego Królewskiej Mości.

Niedługo potem została sporządzona i podpisana formalna umowa pomiędzy Wielką Brytanią a Polską, w której wyraźnie widniała gwarancja:

„Jeśli Niemcy zaatakują Polskę Rząd Jego Królewskiej Mości w Wielkiej Brytanii natychmiast pośpieszy Polsce z pomocą”.

Gdyby jednak Francja i Wielka Brytania dotrzymały słowa i zaczęły bombardować zachodnie Niemcy już 1 września 1939 roku Niemcy zatrzymaliby się najwyżej 50 km za Poznaniem i II wojna światowa byłaby skończona, zanim by się na dobre zaczęła. Polska nigdy nie liczyła na to, że Anglia i Francja odda za nich życie, lecz polskie dowództwo nie miało złudzeń co do tego, że nie miało szans z niemiecką machiną wojenną, dlatego atak z powietrza na zachód Niemiec zmusiłby Wehrmacht do odwrotu w celu obrony swojego terytorium, co naturalnie pozwoliłoby Polakom na skuteczny kontratak.

„Polacy mogą być pewni, że Wielka Brytania przeprowadzi naloty bombowe w Niemczech, gdy tylko zacznie się agresja”.

Generał sir Edmund Ironside podczas oficjalnej wizyty w Warszawie dnia 17 lipca 1939 roku.

W tamtych czasach Francja miała jedną z najsilniejszych armii na świecie, lecz mimo zapewnień, gdy Niemcy zaatakowali Polskę Francja posłała symboliczną grupę żołnierzy na Linię Zygfryda w zachodnich Niemczech i gdy tylko Niemcy wystrzelili parę razy w powietrze Francuzi uciekli. Z uwagi więc na zdradę i tchórzostwo Brytyjczyków i Francuzów Hitler był w stanie podbić Polskę, następnie na spokojnie zmobilizować swoje siły i podbić Francję, wiele innych krajów oraz doprowadzić Anglię na skraj przetrwania. Zdrada Polski kosztowała więc Wielką Brytanię jej imperium.

Dwulicowość „sojuszników” względem Polski

Pomimo, że Anglicy i Francuzi prześcigali się w obietnicach dla Polaków, tak na prawdę szczerze wątpili w swoje możliwości co do obrony Polski. W rozmowach przeprowadzanych pomiędzy Francją a Anglią 31 marca i 4 kwietnia 1939 roku wydano orzeczenie pod nazwą “Militarne Konsekwencje Angielsko-Francuskich Gwarancji dla Polski i Rumunii”. Pomimo żelaznych gwarancji udzielanych Polsce nawet 3 miesiące później ów oficjalny dokument stwierdzał jasno, że:

“Jeśli Niemcy przeprowadzą większą ofensywę na Wschodzie wątpliwe jest, że będą w stanie okupować Rumunię, polski Śląsk i Polski Korytarz. Jeśli Niemcy kontynuowałyby ofensywę przeciwko Polsce, byłoby tylko kwestią czasu zanim Polska zostałaby eliminowana z wojny. Z tego powodu brak adekwatnej komunikacji i trudna sytuacja w kraju zmniejszyłyby szansę na wczesną decyzję… Nie osiągnęlibyśmy wówczas spektakularnych sukcesów przeciwko Linii Zygfryda, lecz biorąc pod uwagę wewnętrzną sytuację w Niemczech… powinniśmy być w stanie skrócić czas oporu Niemiec…”

Innymi słowy kraje Zachodu chciały rzucić Polskę Niemcom na pożarcie w nadziei, że ci zadowoleni nowym łupem nie zwrócą swoich wojsk na Zachód. Zachód jednak nie robił nic oprócz obserwowania rozwijającej się sytuacji. 13 lipca 1939 roku francuski ambasador w Niemczech napisał do ministra spraw zagranicznych Francji Georgesa Monneta:

“Ambasada w ostatnim czasie odnotowała wielokrotne sygnały co do podejrzanych działań Niemców oraz oczywistych przygotowań Niemiec do zbliżającej się wojny”.

Nóż w plecy

W tym czasie jasne już było, że Brytyjczycy (oraz Francuzi) częstowali Polaków politycznym blefem bez żadnej inicjatywy militarnej na wschodzie. Nadal dawali Polsce gwarancje z nadzieją, że Hitler da się nabrać i zrezygnuje z walki lub że Polacy będą walczyć aż do śmierci.

W sierpniu 1939 roku Polacy byli już pewni że zostaną zdradzeni i że nie mogą liczyć na żadną pomoc, tym bardziej, że Brytyjczycy “zmienili swoje plany co do strategicznych bombardowań celów niemieckich” oraz, że jak uznali z ironią:

„najwyraźniej Polacy nie zostali poinformowani o tej zmianie.”

Co więcej, Brytyjczycy zaczęli szukać bardziej winnych od siebie samych i jak zwykle znaleźli ich we Francji.

Francuzi okłamywali Polaków że zamierzają zaatakować. Takiego planu nie ma.”

General Ironside

Generał Ironside zapomniał jednak dodać, że Anglia też okłamała Polaków i że Royal Air Force nie przeprowadzi bombardowań, aby wspomóc wojska polskie oraz wojska francuskie, których nigdy tam nie miało być.

Anglicy jednak nie dawali za wygraną, dlatego 25 sierpnia 1939 roku podpisali nic nie znaczący papier o nazwie Umowa o Wzajemnej Pomocy pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Polską.

                                                PW1.jpg

Tragiczny żart

Gdy 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę, Anglicy poprosili Polaków, aby ci nie mobilizowali całych swoich sił, aby nie denerwować Niemców, co tylko ułatwiło Wehrmachtowi podbój Polski. Poza tym RAF nie zamierzało nawet bombardować niemieckich baz wojskowych, gdyż wedle komentarza z 20 września 1939 roku:

“Niezmiennym celem aliantów jest klęska Niemiec, dlatego, że bez tego los Polski jest na zawsze przesądzony. Byłoby jednak militarnie niewłaściwe i na szkodę wszystkich, w tym Polski, aby przeprowadzić jakiekolwiek operacje… Wątpliwe jest, aby zostały osiągnięte zamierzone rezultaty, chyba że chodziłoby tylko o pokazanie gestu”.

Lotnictwo brytyjskie ostatecznie zdecydowało że zamiast zrzucić bomby zrzucą ulotki propagandowe.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *