O propozycji Polski Razem Jarosława Gowina dotyczącej „głosowania rodzinnego”

Zapewne coś było w twierdzeniu Platona, że historia (czas) ma charakter kolisty i wszystko się powtarza. Zapewne też sporo racji mają ci, którzy twierdzą, że w naukach humanistycznych chyba już wszystko zostało wymyślone. Polska Razem Jarosława Gowina zgłosiła projekt (właściwie postulat) przełożenia liczby dzieci na formalną liczbę głosów i wykonywanie tego prawa głosu przez rodziców w imieniu dzieci. Pomijając trudności legislacyjne w realizacji tego pomysłu, czyniące z niego konstrukcję w zasadzie utopijną, zastanawiały mnie korzenie historyczne „głosowania rodzinnego”.

Najpierw wyjaśnię krótko dlaczego nie istnieje możliwość wprowadzenia tego postulatu ustrojowego w życie. Trudności jest wiele, jednakże przesądza kwestia ustalenia treści oświadczenia woli. Trudno o oświadczenie woli od podmiotu, któremu nie można przypisać „jedności woli”, np. dwójki rodziców o diametralnie odmiennych preferencjach politycznych – chyba nie chcemy by o kwestii preferencji politycznych decydowały sądy opiekuńcze w trybie art. 97 § 2 K.r.o.? Teoretycznie możemy uzależnić wykonanie prawa głosu „w trybie rodzinnym” od zgodnych oświadczeń rodziców co do wyboru listy wyborczej/kandydata, ale ewentualne spory na tym tle – już po „akcie wyborczym”, i brak kontroli tego aktu (zasada tajności wyborów), prowadziłaby niejednokrotnie do tragifarsy.

Jeżeli chodzi o tradycje historyczne: zbliżony postulat pojawił się w latach 30tych w prasie endeckiej. Sama endecja była mistrzynią „uprawicowiania” i „chrystianizowania” różnych projektów laickiej i antyklerykalnej Republiki Francuskiej – z ustawą zasadniczą włącznie, ot taki paradoks historyczny. „Głosowanie rodzinne” to postulat jeszcze z czasów III Republiki, udoskonalony w Państwie Francuskim („Vichy”), które rozpoznawało rodzinę jako podstawowy podmiot stosunków społecznych i prawnych. I w tymże państwie funkcjonowało coś na kształt „głosowania rodzinnego”, z tym zastrzeżeniem, że tam głos wykonywał ojciec rodziny w ramach ułomnej wersji rzymskiej patris potestas (kobiety uzyskały we Francji prawo wyborcze w 1944 r., por. The Right in France from the Third Republic to Vichy, aut. Kevin’a Passmore). A więc warunek “jedności woli” został spełniony.  

dr Paweł Bała

adwokat

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O propozycji Polski Razem Jarosława Gowina dotyczącej „głosowania rodzinnego””

  1. Ustalenie treści głosu nie jest niemożliwe. Wystarczyłoby dać i ojcu i matce po jednej karcie o wartości połowy głosu na dziecko. W sytuacji, gdy jedno z rodziców nie żyje, ewentualnie jest pozbawione praw rodzicielskich drugie mogłoby wrzucić do urny dwie karty o mocy połowy głosu każda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.