O „wojnę powszechną” między prokuraturami a sądami, prosimy Cię Panie”

Czyżbyśmy rzeczywiście mieli do czynienia z wojną dwóch państw w państwie? Trudno inaczej zinterpretować takie oto słowa:

„Medialny przekaz wypowiedzi niezawisłego sędziego, który koncentrując się na porównywaniu czynności procesowych wszystkich funkcjonariuszy publicznych, a więc także prokuratorów prowadzących postępowanie przygotowawcze do działań stalinowskich, wydaje się jednak na obecnym etapie dowolnie i przedwcześnie burzyć w niniejszej sprawie zaufanie do organu ochrony prawnej jakim jest Prokuratura.”

Rozbite rodziny, zmarnowany majątek, depresje, samobójstwa, choroby psychiczne, nieuzasadnione pozbawienia wolności, zastraszanie, nakłanianie do fałszywych zeznań… Jak grzyby po deszczu mnożące się organizacje skupiające tych, których poturbowały sądy, prokuratury i współdziałające z nimi służby. Wygrane postępowania przez międzynarodowymi sądami, przyznające Polakom rację w ich sporze z polskim wymiarem sprawiedliwości. To polska „sprawiedliwość” Anno Domini 2013.

Dwa państwa w państwie – prokuratura i sądy w tysiącach przypadków złamały ludziom życie. Bez konsekwencji. Po prostu. Bo tak się uparł prokurator, bo tak postanowił sędzia. Że niesprawiedliwość zamiast krzyczeć, rozpaczliwie wyła? I co z tego? Co nam możecie zrobić – buńczucznie odpowiadali prokuratorzy i sędziowie. No fakt, nic. Są praktycznie nietykalni. Mogą w zasadzie wszystko. Niczym dawni zaborcy. Nic dziwnego, że słowa, które podczas zaborów za wieszczem powtarzali Polacy: „Wojnę powszechną racz nam dać Panie”, jak ulał pasują do sytuacji obecnej.

Tak jak tylko wojna powszechna dawała Polakom pod zaborami szansę na niepodległość, tak być może „wojna” pomiędzy prokuratorami a sędziami, da wreszcie im upragnioną sprawiedliwość. Bez starcia gigantów, autentycznego patrzenia sobie na ręce, wytykania błędów i manipulacji, bez zwykłej ludzkiej przyzwoitości w tych instytucjach, nie ma szans na jakiekolwiek zmiany. Poczucie bezkarności i siły, częstokroć buta, to rzeczywistość, z którą stykają się Polacy w sądach i prokuraturach.

Oczywiście, nie wszyscy sędziowie i prokuratorzy są źli. Znam wielu porządnych i uczciwych, którzy oczytaniem, wiedzą oraz doświadczeniem życiowym robią naprawdę świetną robotę w tym świecie „zbrodni i występku”. Ale to nie oni, niestety, kształtują wizerunek tych istotnych dla funkcjonowania państwa instytucji. Dlatego kibicuję temu, co się właśnie dzieje, kiedy sędzia nie boi się wytknąć prokuraturze niegodziwych i nieetycznych działań.

Pomijam kontekst sprawy doktora G. Został w końcu skazany za łapówki. Ale chciałbym, żeby przy okazji innych spraw sędzia nie bał się oceniać etyczności postępowania prokuratury. Bo tak naprawdę, to tylko sędzia pozostaje ostatnią deską ratunku dla zaszczutego obywatela. Chciałbym, żeby ta „wojna” dała wreszcie asumpt do zmiany tego całego systemu deficytu sprawiedliwości, gdzie stojący naprzeciw siły państwa i jego instytucji obywatel nie będzie prochem ścieranym przez nie po uważaniu.

Maciej Eckardt

www.eckardt.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O „wojnę powszechną” między prokuraturami a sądami, prosimy Cię Panie””

  1. „…Dwa państwa w państwie – prokuratura i sądy w tysiącach przypadków złamały ludziom życie. Bez konsekwencji. Po prostu. Bo tak się uparł prokurator, bo tak postanowił sędzia. Że niesprawiedliwość zamiast krzyczeć, rozpaczliwie wyła? I co z tego? Co nam możecie zrobić – buńczucznie odpowiadali prokuratorzy i sędziowie. No fakt, nic. Są praktycznie nietykalni. …” – w ramach tego Systemu nic. Ale przecież może zdarzyć sie „próba ucieczki ELYTY przez nowe Zaleszczyki”, albo „próba ucieczki przed siepaczami z FSB”? Co zrobia wtedy zaszczuci obywatele lub ich rodziny? Zapomną? Wybaczą? A może zrobią coś całkiem innego?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.