Ocena rządów Duce

Uczciwa, spokojna i wyważona ocena rządów Duce i epoki faszyzmu (rozpoczętej dokładnie 90 lat temu) powinna być dokonywana zarówno przez oszacowanie samego dorobku lat 1922-43 (bo Saló ma jednak inny i dwuznaczny kontekst), jak przez porównanie tego, co przed i po faszyzmie.

Państwo liberalne było wyjątkowo obrzydliwe, nawet jak na statystyczną normę dla tego reżimu: poczęte z pierworodnego grzechu zaboru domeny papieskiej, łącznie z Rzymem, oraz innych prawowitych monarchii, walczące prawie do końca z Kościołem i religią 99% narodu, tolerujące za to antypatriotyzm i wywrotowców wszelkiej maści (anarchistów, socjalistów i komunistów), doprowadzające do perfekcji złodziejstwo grosza publicznego i parlamentarne combinazioni, było godną pogardy i kompletnie zbutwiałą ruderą, która rozleciała się od jedynie groźby kopniaka – a nie można zapominać, że mało brakowało, żeby faszystów uprzedzili komuniści.

Z kolei republika partiokratyczna nie tylko że „odrestaurowała” w jeszcze „doskonalszy” sposób oligarchię parlamentarną, korupcję i przeżarcie państwa przez mafię (skądinąd jedyny czynnik jakiego takiego porządku w tym bajzlu), ale wieczną hańbą dominującej w niej chadecji pozostanie to, że dokładnie spełniła scenariusz przepisany jej przez Gramsciego, czyli dechrystianizacji społeczeństwa i państwa rękoma partii „katolickiej”.

Jeśli zatem bilansem rządów chadecji jest wprowadzenie rozwodów i aborcji oraz rewizja konkordatu w duchu laicystycznym, to ateusz Mussolini robił rzeczy dokładnie odwrotne: zakończył wojnę z Kościołem, przywrócił papieżowi suwerenność nad Watykanem, wprowadził religię do szkół, umacniał rodzinę i małżeństwo. Na uznanie zasługuje też jego próba – nie do końca udana, ale jednak – przekształcenia narodu lazzaroni, oberżystów i śpiewaków, skarlałych wskutek wielowiekowej dekadencji, w „rasę imperialną”, godną cives Romanis.

Do aktywów należy wreszcie zaliczyć to wszystko, co było spełnieniem wymarzonej i zapoczątkowanej przez D’Annunzia w Reggenza di Carnaro „artystokracji”: miernikiem wielkości każdej formy politycznej są dzieła sztuki i kultury powstałe z jej inspiracji, a te są tu niezaprzeczalne (architektura, malarstwo, kino, poezja, Enciclopedia Italiana etc.).

Wbrew deklaracjom, przynajmniej do 1932 roku Włochy wcale nie były jeszcze „totalitarne”, lecz był to normalny autorytaryzm. Gdyby tylko Duce nie związał się w końcu – wbrew przestrogom D’Annunzia z tym „okrutnym pajacem” Hitlerem (ale też czy nie pchnęli go do tego Anglicy i Francuzi, odrzucając propozycję Paktu Czterech), i gdyby nie hybris omnipotentnej władzy (trucizna heglizmu, zapośredniczonego zresztą od włoskiego liberalizmu), to rezultat mógłby być nadzwyczaj udany.

Ale i tak, mimo żałosnego końca (za ten ohydny mord odpowiedzialność ponosi zresztą Churchill), syn kowala – Benito jest bez wątpienia jedyną wielką postacią polityki włoskiej XX wieku.

Jacek Bartyzel

prawica.net

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Ocena rządów Duce”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.