“Odwrócenie wartości”

W 1898 r. Sołowjow, wypowiadając się o nadczłowieku Nietzschego, powiedział, że „ludzkością rządzą trzy modne idee: należący do przeszłości ekonomiczny materializm Marksa, związany z dniem jutrzejszym abstrakcyjny moralizm L. Tołstoja oraz demonizm nadczłowieka F. Nietzschego, który zapanuje pojutrze”. Nietzsche kojarzony jest z nazizmem, gdyż wiele jego postulatów nazizm przyjął. Wystarczy przypomnieć sobie, jak okrutni, barbarzyńscy i bezwzględni byli naziści podczas II wojny światowej. Po wojnie filozofia Nietzschego została zinterpretowana na nowo. Ideologia Bohemian Club jest zaczerpnięta między innymi z filozofii Fryderyka Nietzschego.

Nie ulega wątpliwości, że każda idea wywiera swój wpływ kształcący lub destrukcyjny, która urabia podatny materiał ludzki. Współczesna cywilizacja jest już dwa tysiące lat pod wpływem chrześcijańskiej moralności i etyki. Nauka ta przekształciła umysły ludzkie, zmieniając pogląd na wartości ludzkie. Uczyniły one człowieka wolnym i twórczym. Dzisiaj przeczy się wszystkiemu, co pochodzi od chrześcijaństwa. Odwrócenie wszystkich wartości, to hasło, które ponad 100 lat temu rzucił Fryderyk Nietzsche. Był też pierwszym, który stwierdził, że „Bóg umarł”.

Nietzsche swą ideą śmierci Boga zwiódł inteligencję europejską (Mircea Eliade, „Historia wierzeń i idei religijnych” PAX 1998). Był ulubionym filozofem Hitlera, który z tego wyciągnął słuszne wnioski: jeżeli Bóg umarł, on Hitler, nie miał skrupułów, aby zabijać miliony niewinnych ludzi, w tym również dzieci. Po stwierdzeniu śmierci Boga, Nietzsche, ten szalony człowiek, udawał się do różnych kościołów i śpiewał „Requiem aeternam Deo”, hymn rozpaczy na cześć zmarłego Boga. 

W tym samym czasie, gdy Fryderyk Nietzsche odwracał wartości moralno-etyczne i tworzył nadczłowieka, w Rosji- pisarz, poeta i mistyk- Włodzimierz Sołowjow (1853-1900) w „Opowieści o Antychryście” ukazał nadejście Antychrysta. W 1898 r. Sołowjow, wypowiadając się o nadczłowieku Nietzschego, powiedział, że „ludzkością rządzą trzy modne idee: należący do przeszłości ekonomiczny materializm Marksa, związany z dniem jutrzejszym abstrakcyjny moralizm L. Tołstoja oraz demonizm nadczłowieka F. Nietzschego, który zapanuje pojutrze”. Nietzsche kojarzony jest z nazizmem, gdyż wiele jego postulatów nazizm przyjął. Wystarczy przypomnieć sobie, jak okrutni, barbarzyńscy i bezwzględni byli naziści podczas II wojny światowej. Po wojnie filozofia Nietzschego została zinterpretowana na nowo. Ideologia Bohemian Club jest zaczerpnięta między innymi z filozofii Fryderyka Nietzschego.

Obecnie, w ramach nowego porządku świata, również w Polsce, postulat odwrócenia wszystkich wartości Nietzschego jest realizowany. To, co od wieków nazywano złem, dzisiaj usprawiedliwiono i wyniesiono na piedestał. Szerzy się nowy styl życia i bycia. Brzydotę ukazano jako piękno, prostactwo nazwano brakiem konsekwencji, prymitywizm uznano za przejaw mistrzostwa artystycznego. Natomiast moralności: etyce, estetyce- przeciwstawia się nihilizm, co ma być przejawem wolności, a miłosierdziu przeciwstawia się egoizm. Chrześcijańskiemu systemowi wartości, który ustala skalę tego, co godne, dobre, szlachetne, słuszne, społecznie użyteczne, narzuca się obecnie skalę przeciwieństw tych określeń, czyli zło, okrucieństwo, niegodziwość, zdradę, egoizm, nieuczciwość, złodziejstwo, kłamstwo itp. Dzieje się to wszystko w imię postępu i nowoczesności, tolerancji i wolności.

Fryderyk Nietzsche urodził się w 1844 r. w Saksonii, która należała wówczas do Prus. Studiował filologię klasyczną i teologię. W 1869 r., a więc mając 25 lat, został profesorem filologii klasycznej w Bazylei, gdzie otrzymał obywatelstwo szwajcarskie. W 1870 r. wstąpił na ochotnika do armii pruskiej i brał udział w wojnie prusko – francuskiej, jako sanitariusz. W 1879 r. ze względu na chorobę zrezygnował z pracy na uniwersytecie. Swoje myśli przedstawiał w książkach, które nie cieszyły się wówczas popularnością. Lecz obecnie masoneria zaliczyła książki jego do klasyki. Swoje poglądy na temat, jaki powinien być nadczłowiek, wyłożył w utworze „Tako rzecze Zaratustra”, który opublikował w latach 1883-1885. Niepowodzenie tej publikacji skłoniło filozofa do wyłożenia swej myśli w sposób bardziej bezpośredni w dziełach „Poza dobrem i złem” w 1886 r. i „Z genealogii moralności” w 1887 r. W roku następnym napisał prace „Przypadek Wagnera”, „Zmierzch bożyszcz” i „Ecce homo”.

Jego ideałem jest wielka masa uciemiężonej ludności, która będzie pracować na nieliczne jednostki. Gardził ludźmi, wstrętne mu było życie mas, ale zwalczał i potępiał chrześcijańskie wartości, które te masy wyznawały. Bo żeby uczynić ludzi niewolnikami, to trzeba ich najpierw oderwać od Boga i zdemoralizować.

Przede wszystkim, i od tego trzeba zacząć, że F. Nietzsche miał w pogardzie ludzi, owych „wielu za wielu”, którym jak mawiał, nauka jego, przeznaczona dla elit, zawsze niczym będzie. Był przekonany, że dla rozwoju życia potrzebne są następujące czynniki: nienawiść, śmierć i krzyże męki. Budziło się w nim pytanie: jak to, i motłoch jest potrzebny życiu? Nieubłaganą odrazę do ludzi wyraził w jednym zdaniu: „Życie jest krynicą rozkoszy, ale gdzie motłoch pije z nami, są wszystkie studnie zatrute”. Najsilniejszy wpływ na jego osobowość wywarła kultura starożytnej Grecji, która swój system oparła na niewolnictwie. Obraz starożytnej Grecji to wielka masa uciemiężonej ludności, pracująca na nieliczne jednostki. Był to surowy system dorycki, arystokratyczno-niewolniczy. Starożytni ludzie nie znali systemu wartości takich jakie przyniosło chrześcijaństwo. Dla nich zło to była nędza, żałoba, starość. Jedynym możliwym dla nich pocieszeniem była wojna i sława, czy też uciechy kupione za złoto. Dobrem nazywano wszystko to, co dla człowieka było dobre, a więc sława, bogactwo, zdrowie. System XIX wiecznej Europy również oparty był na ekonomicznym wyzysku. To porównanie zrodziło w filozofie przekonanie, że jest to podstawowe prawo postępu. 

Studiowanie dzieł Kanta i Schopenhauera było prawdopodobnie pierwszym bodźcem podniecającym jego umysł do zastanowienia się nad zagadką istnienia. Ujemny wynik wywar potężny wpływ nie jego umysłowość. Wszystkim dostępny, a nie dający się ująć ogrom bytu, głuchy na wysiłki umysłu i pragnienia serca ludzkiego, zbudził w nim niewiarę w umysłowość ludzką w ogóle. Doszedł do wniosku, że jeżeli usiłowania tylu wielkich umysłów w poszukiwaniu prawdy, pozostały bez odpowiedzi i przyniosły tylko zwątpienie, to należy pogodzić się z myślą, że prawda jest niedostępna dla człowieka. On sam nie zdołał dotrzeć do prawdy, dlatego zaczął wątpić. Zrodziła się u niego myśl, że błędem żyły dotychczas długie pokolenia ludzkie. Doszedł do przekonania, że kłamstwo stanowi niezbędną potrzebę rozwoju. Wówczas to w jego myśli pojawił się problem o wartości prawdy w ogóle. Nietzsche postawił pytanie: dlaczego koniecznie prawda? Dlaczego nie kłamstwo, czynnik będący dotąd potężną dźwignią w życiu człowieka. Kłamstwo, które zakrywa człowiekowi otchłanie bytu, i daje ponętny pozór prawdy oraz usypia w człowieku strach i grozę ciemnej otchłani piekielnej. Uważał pojęcia prawdy i dobra za sprzeczne z rzeczywistością i objawami życia, bowiem ludzkie myśli i czyny płyną z tajemniczego świata popędów i instynktów, a nie ma jednak u ludzi popędu do prawdy i dobra. Był to fałszywy pogląd, gdyż istotą człowieka jest dążenie do prawdy i dobra. Nietzsche przyznaje, że sam dążył do prawdy.

W swoich rozważaniach doszedł do wniosku, że istnieją dwa typy moralności, a mianowicie; moralność panów i moralność niewolników, czyli zwycięzców i pokonanych. Zwycięzcy ustanawiają prawa i zasady moralne; dobrymi nazywają swoje własne cechy, a więc siłę, odwagę , chytrość, okrucieństwo, a złymi bojaźń, pochlebstwo, kłamstwo. Bogiem jest ich nieograniczona władza. U pokonanych powstają przeciwne pojęcia dobra i zła. Złem jest dla nich wszystko, co wzbudza w nich uczucie lęku, a więc władza zwycięzców, ich przemoc i okrucieństwo. Do ich cnót należą cierpliwość, pokora, życzliwość. Dla Nietzschego typowym narodem niewolników byli Żydzi, którzy stworzyli religię i moralność. Chrześcijaństwo przejęło te zasady i wprowadziło naukę o grzechu.

fot.

Filozof był przeciwny pojęciu chrześcijańskiej równości wszystkich ludzi wobec Boga, oraz demokratycznej równości wszystkich ludzi wobec prawa. Według niego, jest to sprzeczne z naturą, od której pochodzi wszelka nierówność. Uważał, że idea demokratyzmu jest modną odmianą chrześcijańsko-judejskiej moralności. Nietzsche rozwinął nauki Williama Blake (1757-1827), angielskiego malarza, poety i mistyka, który w poemacie „Zaślubiny Nieba i Piekła” stwierdził, że „Jedno prawo dla Lwa i Wołu to ucisk. Autor posłużył się symbolem, aby ukryć znaczenie dzieła i własne radykalne poglądy, by uniknąć szykan ze strony króla i rządu. Lew oznacza ludzi, którzy mają własne prawa i normy postępowania, natomiast wół to masy ludzkie. W. Blake potępiał prawo państwowe, normy obyczajowe i przykazania Boże, a w uniesieniu wołał: „Czym jest wolność bez powszechnej tolerancji?”.

Uczucie miłości było Nietzschemu obce. Zastępowało mu je silne pragnienie przyjaźni. Często wyjeżdżał z Bazylei, by spotkać się z Wagnerem, a w swojej pierwszej książce wydanej w 1872 r. „Narodziny tragedii, czyli Hellenizm i pesymizm”, podziwiał twórczość tego kompozytora. Przyjaźnił się z Wagnerem, największym wówczas przedstawicielem muzyki niemieckiej. Zwątpienie w samodzielność ludzkiego umysłu skierowała go w stronę sztuki, którą postawił na wysokości gwiazdy przewodniej rozwoju kulturalnego. Nietzsche twierdził, że tragedia grecka zrodziła się z konfliktu rozumu i harmonii, uosabianych przez boga Apollona, z rozbuchaniem upojenia alkoholowego, którego patronem był Dionizos, bóg wina. Według filozofa tragedia miała się odrodzić w dziełach Wagnera, które stanowią syntezę muzyki i dramatu. Jednak jego przyjaźń z kompozytorem nie trwała długo. Chora jego wyobraźnia ukazała mu niedostatki i błędy tam, gdzie dotąd uczucie przyjaźni uznawać było skłonne tylko piękno i twórczą. Pod tym kątem widzenia przedstawiała mu się muzyka wagnerowska całkowicie inaczej, bo nie było w niej jutrzenkowych błysków, które by zapowiadały nowe czasy. Natomiast usłyszał ogłuszające tony, które niosły zapomnienie i ucieczkę przed męczarnią oraz objawy duchowego rozstroju, symbol obniżającego się życia. Nietzsche w 1871 r. zerwał więzi przyjaźni z Wagnerem, gdyż rozumiał tylko jeden rodzaj przyjaźni, taką, która wiedzie wspólną drogą ku tym samym celom. Później napisze: „Byliśmy przyjaciółmi i staliśmy się sobie obcy”. 

Nie był obojętny na wdzięki kobiet, ale był przeświadczony o twardej konieczności pozostawienia innym najwyższej ponętny życia, a mianowicie takim, których nie razi małostkowy, codzienny zgiełk, ponieważ nie potrzebują oni ciszy do wielkiego aktu twórczego. Był obojętny ruchom feministycznym. Jednak za najwyższe zadanie kobiety uważał macierzyństwo. Nie to codzienne, które pomnaża „wielu za wielu”, gdyż miał ich w pogardzie, ale macierzyństwo mające na celu urodzenie nadczłowieka. Nie czekając na jego przyjście na świat, sam się podjął szaleńczej próbie stworzenia go. Zaczął pracować nad zagładą dotychczasowych wierzeń religijnych, gdyż jego chory umysł nie pojmował, jak można przyjmować za pewność twierdzenie, które odnosi się do najgłębszych problemów życia, nie zgłębiwszy najpierw ich sensu. Burzył się i w porywie gniewu wołał, jak można pozwalać na to, by inni narzucali nam, w co mamy wierzyć. Twierdził. że najwyższym zadaniem człowieka jest być sobą i sobie samemu nadawać własne prawa. Na takiej podstawie myślowej zwracał się Nietzsche przeciw potęgom społecznym, Kościołowi i państwu, które stoją na straży moralności i etyki oraz opartego na tych wartościach porządku społecznego.

Dzisiaj dąży się do likwidacji państw narodowych w imię Stanów Zjednoczonych Europy, a warto pamiętać, że to już Nietzsche był przeciwnikiem państwa, stworzonego, jego zdaniem, dla zbytecznych i nieurodzajnych, dla „wielu za wielu”. Przekonanie o szkodliwości państwa wpłynęło na jego osobisty stosunek do Prus. Jeżeli jeszcze w 1870 r. gotów by za nie krew przelewać, to już kilka lat później uważał Prusy za potęgę szkodliwą dla kultury. 

Będąc w uniesieniu wołał: „Chcemy przynosić światło ziemi, być światłem ziemi. I mamy ku temu nasze skrzydła i naszą szybkość i surowość, i dlatego jesteśmy hartowni i nawet straszliwi, jak ogień. Niech lękają się nas ci, którzy nie umieją ogrzać się i oświecić przy nas”. Upadłym aniołem w starożytności nazywano Apollona, „noszący światło”, który obecnie nazywany jest Lucyferem, szatanem jako księciem ciemności. Przybywa z ciemności, by zaciemniać najskrytsze zakamarki sumienia ludzkiego. Nietzsche wierzył w reinkarnację. Być może, że uważał siebie za upadłego anioła, ponieważ jego myślenie było całkowicie odwrotne. Pogarda dla człowieka stawiała mu przed oczami pytanie: czym żyje duch owych karłów? Jakie są dziejowe podstawy, na których wyrosła dzisiejsza umysłowość? Tak stanęło przed nim zgłębienie podwalin moralności ludzkiej, by następnie poddać je totalnej krytyce. Jego nowa nauka moralności to próba odwrócenia wartości chrześcijańskich. Mówił, jeżeli najmądrzejsi z ludzi twierdzą, że człowiek jest zły i gorszą się tym przekonaniem, to on czerpie otuchę z tych słów. Uważał, że „zło jest najlepszą siłą człowieka”, gdyż był przekonany, że współczesny człowiek pochodzi od dzikiego ludożercy.
Nietzsche patrzył na człowieka, jak na materiał rozwojowy, który nie ma określonych celów i ideałów, ale nad którym panuje w całej pełni heraklitowskie „panta rei”- wszystko płynie. Dopatruje się on wiecznej zmiany rzeczy. W tej ciągłej zmianie „wojna jest ojcem i królem wszech rzeczy”. Świat powstaje z ognia i rozwija się „na drodze w dół”. Nietzsche rozwinął myśli Heraklita. Kruszył tablice odwiecznych praw – Dekalog, a patrzącym zaś ze zgrozą na swoje dzieło zniszczenia odpowiadał: „Aby świątynia wznieść się mogła, musi najpierw świątynia paść w gruzy”. Miał tu na myśli zniszczenie Kościoła katolickiego, by na jego gruzach zbudować świątynię pogańską. 

Był przekonany, że człowiek będzie się powoli otrząsał z narzuconych pęt moralności, że nauczywszy się chodzić własnymi drogami, znajdzie w sobie najwyższą formę postępowania. Moralnością niewolników nazywa poddawanie swojej indywidualności pod wszystkie obowiązujące, równe dla wszystkich prawo. Ludzi miał w pogardzie, dlatego jego etyka jest zawołaniem i hasłem dla wybrańców, ludzi silnych i gwałtownych, nie zginających głowy pod wspólne jarzmo. Według niego, czują oni w sobie powołanie i moc popchnięcia społeczeństw ludzkich naprzód w rozwojowym pochodzie dziejów. Dziełem Nietzschego jest rozbicie Tablic Bożych i przepisów moralnych, obowiązujących dla ogółu ludzkości. Głosił przy tym, że nie każda żyjąca forma jest świętością, że nie każdy gwałt należy potępić jako zły, ponieważ są gwałty, które nadają zbiorowemu życiu zasób nowych sił. Niosą one ze sobą przedziwny zapach wolności. 

Był nieubłagany w krytyce i w pościgu za odkrywaniem słabych stron etyki i moralności chrześcijańskiej. Twierdził, że jeżeli cierpienie ma w istocie siłę odkupienia, jak uczy chrześcijaństwo, to w interesie człowieka nie leżałaby praca nad usunięciem lub zmniejszeniem cierpienia, lecz należałoby je potęgować, narażając na ból siebie i innych. Jeżeli umysł ludzki wzdryga się przed zadawaniem cierpienia, to nie mogą przychylać się do tego uczucia wielcy twórcy o twardej ręce, którzy z podatnego materiału ludzkości wykują doskonalsze dzieło nowych czasów. Owi twórcy mają mieć odrębną etykę i własne normy postępowania. Uważał, że największym niebezpieczeństwem dla nich jest cnota miłosierdzia. Twórcy ludzkości mają być nielitościwi. W imię wyższych celów mają zadawać cierpienia, a kiedy usłyszą krzyk boleści, mają w sobie stłumić drżenie sumienia. Zarówno miłosierdzie, jak i hart duszy w cierpieniu, czy to stosowany wobec siebie, czy innych; mają swoje źródło w egoizmie. Nietzsche twierdził, że bezmyślnością jest potępiać egoizm. Uważał, że należy usunąć wyhodowane w człowieku wyrzuty sumienia. Nadczłowiek Nietzschego, to istota wyobcowana z religii, wartości chrześcijańskich, rodziny, państwa. Jest to osoba obdarta z wszelkich ludzkich uczuć i cnót. Jest to postać o posągowych rysach, która ma być twarda i bezwzględna. Wzór, jaki Nietzsche postawił w postaci nadczłowieka, w niczym nie różni się od Antychrysta. W duszy ma wypisane twarde prawo przeciw ludziom: 

„nie oszczędzaj bliźnich i ich słabości, bo są to zastępy, które ginąć muszą, które stać się mają nawozem pod bujny zasiew przyszłości”. Duch, ten „z mogił korzystający, wieczny rewolucjonista”, jest siłą rządzącą światem. 

Filozof, który niczego nie spodziewał się od życia, wzbierał gniewem nad zaślepieniem i niewdzięcznością człowieka i ciskał mu w twarz cierpkie słowa i urągliwe gromy pogardy. Swoją nadzieję złożył gdzieś na krańcach dalekiej przyszłości i całe „niezmierne bogactwo swoje” rzucił na szale wielkiej gry o losy przyszłych pokoleń. Chorobliwy umysł wynosił go wysoko ponad prawa ludzkie.

Nietzsche był chory psychicznie i samotny, i kiedy świadomość tej twardej rzeczywistości przeniknęła mu serce, wyciągał ramiona swojej tęsknoty ku ciemnym otchłaniom, i przejęty bólem wołał: „Ach! Czemuż światłem być muszę, i pragnieniem mroków i samotności!”. Ostatnie lata życia spędził w klinice psychiatrycznej, gdzie zmarł w 1900 r.

Obecnie twierdzi się, że filozofia Nietzschego została wypaczona przez jego siostrę Elżbietę, która posiadała całkowitą kontrolę nad jego pracami i opracowała je tak, by dopasować je do swych przekonań politycznych. Wyszła ona za mąż za nacjonalistę i antysemitę niemieckiego, Bernarda Förstera., którego poglądy podzielała. Była entuzjastycznie nastawiona do Hitlera. Być może, że F. Nietzsche nie był niemieckim szowinistą i antysemitą, ale nie zmienia to faktu, że odegrał w historii ludzkości rolę niszczyciela, i chociaż wiedział, że zrywał tym samym mosty uczuć, które łączyły go z człowiekiem, to odwracał chrześcijańskie wartości, kruszył formy myśli ludzkiej, Tablice Mojżeszowe, słupy i szlabany graniczne. Mając świadomość, że odegrał rolę niszczycielską, mówił: 

„Jeżeli kiedy gniew mój groby łamał, przesuwał głazy graniczne i stare tablice kruszył i w strome głębie rzucał; 
jeżeli szyderstwo moje rozwiewało słowa zbutwiałe; jeżeli miotłą byłem dla krzyżem znaczących pająków i zmiatającym wichrem dla starych zatęchłych grobowisk; 
jeżeli kiedy siadałem radosny tam, gdzie stare bogi pogrzebane leżą, błogosławiący światu, kochający świat, przy posągach starych potwarców świata; 
– bo kocham nawet kościoły i Boga groby, kiedy przez ich połamane dachy oglądam niebo czystym okiem, lubię siadać, jak trawa i mak czerwony, na połamanych kościołach”. Stwierdzenie to stało się natchnieniem dla Adolfa Hitlera, który w 1916 r. namalował obraz „Ruiny klasztoru w Messynie”. 

Na podstawie książki J. N. Szumana „Nietzsche – człowiek, poeta, myśliciel”, Lwów 1905, Nakład Księgarni Polskiej B. Połanieckiego.

Stanisław Bulza

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *