Olędzki: Libertarianin a demoliberalna polityka

Od dziesięcioleci, a od 24 lat w szczególności stręczy nam się demoliberalną koncepcję polityki. Polega ona z grubsza na tym, że każdy człowiek jest w pewnym zakresie wolny i posiada również określoną zdolność do czynności politycznych. Demoliberałowie spierają się ze sobą o zakres owej wolności osobistej i mamy tu pełną tęcze postaw, od Ikonowicza po Korwina. Jednak wszyscy są zgodni co do zasad politycznych. Demoliberałowie uważają, że jednostka ma prawo swobodnego udziału w organizacjach politycznych, a owe organizacje mogą realizować się na co dzień propagandowo i raz od wielkiego dzwonu (uwaga!) uczestniczyć w głosowaniach których wynik jest wypadkową wszystkich podobnych organizacji. Oczywiście wiele organizacji kwestionuje procedury owych głosowań i zamiast wyborów i referendów proponują zamachy stanu. Korwin chce puczu wojskowego, Ikonowicz buntu robotników, michnikowcy po prostu współpracują z Wielkim Wschodem, a PO jest przez generała Czempińskiego uważana za polityczne skrzydło ABW. Zresztą ma w głębokim poważaniu swoje demoliberalne hasła. 

Jako libertarianie natomiast uznajemy prawo jednostek do samoorganizacji i prawo samozorganizowanych już grup do autonomii Z POMINIĘCIEM DEMOLIBERALNEGO GŁOSOWANIA! Owe prawo organizacji do autonomii niezależnej od wyników wyborów jest fundamentem myśli libertariańskiej. Dziś żyjemy w rzeczywistości postkomunistycznej z dominującą państwową formą własności i systemem nakazowo dotacyjnym w gospodarce oraz monizmem prawnoustrojowym i sporadycznymi, kolektywnymi głosowaniami. Taka jest rzeczywistość. I podobnie jak uwolnienie gospodarki widzimy jako zniesienie regulacji i dotacji z powszechną prywatyzacją, tak samo uwolnienie sfery politycznej libertarianie widzą jako zniesienie bardzo wielu regulacji (w tym okazjonalnych, centralnych głosowań) oraz indywidualizację już istniejących struktur politycznych. Słowem prywatyzację władzy w gminach i powiatach!

Krzysztof Olędzki

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Olędzki: Libertarianin a demoliberalna polityka”

  1. Autor nie rozumie, czym są sprawy publiczne, względnie uważa, że takich nie ma. Stąd absurdalny postulat samoorganizacji bez polityzacji.

  2. Nie bardzo rozumiem co autor ma na myśli. Skoro ma nie być głosowań…to co w zamian?? Ma rządzić jakiś król albo wódz ?? I co to takiego ta “prywatyzacja władzy” ?

  3. Jeśli przedstawione spojrzenie jest czysto libertariańskie to komentarze są nieuzasadnione, ponieważ libertarianizm (w formule Rothbarda) zakłada zniesienie państwa.

  4. Autor rozumie i wlasnie dlatego chce by wolnosc obejmowala rowniz sprawy publiczne polityczne. Text jest krytyka korwinizmu z pozycji libertarianskich. Autor nie napisal ze ma nie byc glosowan. A zamiast wielu glosowan można decyzje podejmować indywidualnie.

  5. Krzysztof Olędzki…nie do końca wiadomo o co w tym tekście chodzi. Jest on za krótki i bardzo niejasny. Przykład: Z jeden strony nazywano w nim Korwina demoliberałem, a później napisano, że Korwin chce puczu wojskowego. Coś jest chyba nie tak.

  6. Oebf, chyba wszystko napisałem, co tu dużo gadac. Najpierw pisze o koncepcji demoliberałów. Wskazuje na zakres ich roznorodności i wspólne postulaty. Potem podważam ich uczciwość i konsekwencję wytykajac im, a to że chcą puczów, a to że współpracują z organizacjami tajnymi i stosujacymi przemoc w celu utrzymania i zdobycia władzy. Zwróc prosze uwage na słowa: “Oczywiście wiele organizacji kwestionuje procedury owych głosowań i zamiast wyborów i referendów proponują zamachy stanu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *